Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Zawsze chciałem się ścigać

Z Robertem Kubicą o nowym aucie, rywalach i nadziejach w rozpoczynającym się sezonie 2007 rozmawia Roman Popkiewicz.

2007-03-26
Robert Kubica Powrót do garażu odbywa się przy pomocy mechaników.

Dwanaście miesięcy temu debiut i najszybszy czas w pierwszej sesji treningowej przed Grand Prix Bahrajnu. Jakim kierowcą jest Robert Kubica - dziś w porównaniu z tym, jakim był rok temu?

Kubica: Na pewno mam większe doświadczenie. W Formule 1 to rzecz bezcenna, która pozwala na sprawniejszą i bardziej efektywną pracę nad ustawieniami bolidu. Powinno zaowocować też w nietypowych sytuacjach, kiedy trzeba improwizować. Natomiast jeśli chodzi o tak zwane kręcenie kierownicą, to dosyć podobnym. Doświadczenie i kilometry na koncie to jedno, ale jeśli chodzi o samą jazdę, zmienia się niewiele. Trochę inny styl, ponieważ opony są inne.

Tak samo szybki?

Kubica: Miejmy nadzieję, że szybszy.

Mamy szybkie auto i sądzę, że w niektórych wyścigach możemy sprawić miłe niespodzianki. Miejmy nadzieję, że we wszystkich

Jak bardzo musiałeś zmienić styl jazdy? Czy może ustawieniami auta udaje się zmusić opony, żeby pracowały tak, jak jest to wam na rękę?

Kubica: Ustawieniami auta niestety się nie da. Konstrukcja opony na ten sezon jest całkiem inna i wymaga innego traktowania, innych ustawień. W pierwszych testach w grudniu mieliśmy problemy z jeżdżeniem w ogóle - nie spędzaliśmy wystarczająco dużo czasu na torze - dlatego też tak naprawdę więcej było wątpliwości niż prawdziwych obaw. Styl jazdy się zmienił, chociaż nie musiałem jakoś specjalnie się na tym koncentrować. Stało się to raczej automatycznie, wynikało z wyczucia tego, co się dzieje z autem, jak trzeba je prowadzić. Jazda jest teraz mniej agresywna. Każdy w jakiś sposób musiał się do tego przyzwyczaić. Oczywiście są kierowcy, którzy szybciej do tego przywykli, chociaż ja i tak jestem zadowolony z tego jak szybko się to odbyło. W końcu doszliśmy do takiej konfiguracji bolidu, a ja do takiego stylu jazdy, że nie ma już problemów. Już o tym nie myślimy.

Na czym polegał problem?

Kubica: Opony Michelin z ubiegłego roku miały tę cechę, że na większy kąt skrętu reagowały pozytywnie, czyli pozwalały złapać przyczepność i zacieśnić skręt. Natomiast teraz, w wypadku przednich gum - im kąt skrętu staje się większy, tym opona się bardziej ślizga i auto wyjeżdża przodem z zakrętu. Jest to sytuacja odwrotna.



Czyli teraz chodzi o to, żeby ten sam zakręt pokonać z mniejszym skrętem kierownicy?

Kubica: Dokładnie. W ubiegłym roku mając podsterowny bolid, zwyczajnie zwiększałeś kąt skrętu, opony w końcu "łapały" i auto skręcało. Natomiast teraz większy kąt skrętu wywołuje tylko większy poślizg opony. Jadąc na Bridgestone'ach ustawiasz więc auto jak najmniejszymi ruchami kierownicy. Równie ż tylne opony ślizgają się bardziej, ale łatwiej nad nimi zapanować. W ubiegłym roku trzeba było jeździć jak po sznurku, każdy poślizg oznaczał stratę czasu, za to w tym sezonie będzie dużo więcej "boków" - oczywiście do pewnego stopnia. Będzie to widać w ujęciach pochodzących z kamery nad kokpitem - po nachyleniu kierownicy. Teraz się czasem jeździ z lekką kontrą.

Poprawi to spektakl, ułatwi walkę na torze, wyprzedzanie?

Kubica: Wątpię. Z jednej strony aerodynamika tych aut bardzo utrudnia uczepienie się czyjegoś ogona na tyle blisko, żeby temu komuś zagrozić. Jeszcze bardziej sprawę utrudnia bardzo krótka droga hamowania samochodu Formuły 1. Żeby kogoś wyprzedzić na dystansie 30-40 metrów, trzeba zahamować 6-7 metrów później, bo auto ma długość 4,5 metra, a do tego nigdy nie jesteś na jego ogonie, tylko parę metrów z tyłu. Wyprzedzanie jest, łagodnie mówiąc, ekstremalnie trudne.

Co jest dla Ciebie najbardziej optymistyczne przed rozpoczęciem sezonu?

Kubica: Na pewno potencjał samochodu. Bolid urodził się, jeśli można tak powiedzieć, zdrowy i silny. Dzięki temu z testami wystartowaliśmy w dobrym kierunku. Niestety miewamy problemy techniczne, które - miejmy nadzieję - zostaną rozwiązane. Przez nie nie możemy jeszcze jeździć na sto procent możliwości auta. Jego potencjał wykorzystujemy w coraz większym stopniu, w miarę jak staje się coraz bardziej niezawodne.

Mimo to rywale wystawiają wam same laurki. Felipe Massa stwierdził wprost, że według niego BMW jest szybsze niż Ferrari i McLaren.

Kubica: Mówiąc żartem - jeśli Massa chce, to mogę się wymienić. W testach zawsze dużo się spekuluje, a jak będzie, zobaczymy w Melbourne. Mamy auto łatwe w prowadzeniu, które dobrze reaguje na zmiany ustawień i łatwo daje się kontrolować na granicy przyczepności. Z testu na test widzimy postęp. Tak naprawdę nie przejmuję się specjalnie tym, czy jesteśmy wystarczająco szybcy czy za szybcy.

Jaki obraz początków sezonu wyłania się z zimowych testów? Będzie ciaśniej w czołówce, czeka nas jakieś przesunięcie sił?

Kubica: Wydaje mi się, że nie jesteśmy jedynymi, którzy mają problemy z niezawodnością. Pomimo wszystkich przewidywań, tak naprawdę nie sposób dzisiaj powiedzieć gdzie my się znajdujemy na tle innych zespołów, chociażby dlatego, że nie jesteśmy jeszcze w stu procentach gotowi. Inni zresztą też nie są. Pozytywne jest to, że auto jest szybkie i sądzę, że w niektórych wyścigach możemy sprawić miłe niespodzianki. Miejmy nadzieję, że we wszystkich, chociaż wtedy to już nie będą niespodzianki. Nie mówię tutaj o zwycięstwie, ale potencjał bolidu jest naprawdę duży.

Który spośród kierowców, z jakimi będziesz się ścigał w sezonie 2007, imponował Ci zanim doszedłeś do Formuły 1?

Kubica: Zawsze ceniłem Giancarlo Fisichellę i Fernando Alonso i to się nie zmieniło. Fisichellę za to, jaką drogę przebył, żeby się dostać do Formuły 1 - bez poparcia, bez pieniędzy, bez dużych sponsorów. Tylko własnymi umiejętnościami.

Tak jak Ty później.

Kubica: Być może dlatego zawsze mi się to podobało. Musiałby się zdarzyć cud, żebym w Polsce znalazł tego typu wsparcie w czasach, kiedy mało osób wiedziało co ja robię, co to jest karting, co to jest Formuła 3, co się tam dzieje i jakie są możliwości. Mało kto zdawał też sobie sprawę, że ja zawsze jeździłem w czołowych mistrzostwach, a nie w piątej lidze danego serialu. Wybór zawsze padał na tę serię, która dawała możliwość rywalizacji z najsilniejszymi. Gdybyśmy wybrali inną drogę, to oczywiście miałbym trochę więcej tytułów na koncie i więcej wygranych wyścigów, ale moje umiejętności byłyby mniejsze. A w tym momencie nie ma znaczenia, czy mam dwa tytuły mistrza więcej. Liczy się to, jak szybko potrafię jeździć.

Dziś jesteś w Formule 1, ale przecież nie zawsze wszystko układało się idealnie po Twojej myśli. Miałeś wątpliwości co do decyzji, żeby bardzo wcześnie postawić na wyścigi i wszystko im podporządkować?

Kubica: Nie, nigdy nie żałowałem swojej decyzji czy też decyzji moich rodziców, podjętej kilkanaście lat temu. Oczywiście były momenty, kiedy chciałem zmienić otoczenie, ale zawsze chciałem zostać w wyścigach. Nawet po krótkiej przerwie od jeżdżenia, zawsze szybko ciągnęło mnie na tor. Zawsze chciałem się ścigać.

Płacisz już cenę za popularność?

Kubica: Więcej osób mnie rozpoznaje, ale to jeszcze nie żadna cena. Jeśli chodzi o normalne życie, to nie ma specjalnych problemów. Bardzo miła jest życzliwość ze strony kibiców, którzy często gratulują czy życzą powodzenia. Oczywiście, zdarzają się pewne momenty, kiedy niektórzy mogliby sobie odpuścić, ale to jest nic przy pozytywnych stronach.

Czyli świadomość wsparcia ze strony polskich kibiców okazuje się ważna?

Kubica: Na pewno tak. Formuła 1 stała się bardziej popularna, a wieloletni polscy fani, mam nadzieję, chcieli ujrzeć w tym sporcie Polaka. Cieszę się, że mogłem się przyczynić do tego, że siadając przed telewizorem czy na trybunie toru - mogą oglądać nie tylko kierowców angielskich, włoskich, francuskich czy niemieckich, ale również reprezentanta swojego kraju. Dla mnie są oni ważni, chociaż nie twierdzę, że wszyscy Polacy muszą kibicować Polakom.

Zdjęcia: Piotr Zając

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 121 671 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Z Robertem Kubicą o nowym aucie, rywalach i nadziejach w rozpoczynającym się sezonie 2007 rozmawia Roman Popkiewicz.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:56
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij