BMW EfficientDynamics do produkcji?

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 99 100 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Podczas, gdy szczegóły technicznie nowego samochodu są owiane tajemnicą, wiadomo już dziś, że koncepcja napędu prototypowego EfficientDynamics zostanie wykorzystana w aucie seryjnym. Zmieni się zdecydowanie natomiast jego wygląd, który ma być po prostu bardziej tradycyjny i z mniejszą powierzchnią przeszkloną. 

Przypomnijmy, że koncepcyjny samochód wprawiany był w ruch za pomocą trzycylindrowego turbodiesla, współpracującego z dwoma silnikami elektrycznymi. Moc zespołu całego zespołu napędowego wynosiła 356 koni mechanicznych, a maksymalny moment obrotowy - 800 Nm.

Auto mogło się poruszać z maksymalną prędkością ograniczoną do 250 km/h, pierwszą "setkę" osiągało w czasie 4,8 sekundy i zużywało przy tym śladowe ilości paliwa. Producent chwalił się wynikiem 3,76 l/100 km i emisją dwutlenku węgla na poziomie 99 gram na kilometr.

BMW zakłada sprzedaż swojego nowego czteromiejscowego (układ siedzeń 2+2) coupe na poziomie 10 000 sztuk rocznie. 

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć koncepcyjnego BMW EfficientDynamics. 

 

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Najbardziej uczęszczanym zabytkiem Jury jest zamek na Pieskowej Skale i stercząca obok Maczuga Herkulesa, która mi bardziej przypomina puchar wręczany na piłkarskich mistrzostwach świata. Może dlatego, że prawdziwego nigdy w tym kraju nie zobaczę. Zamek obok to jeden z dowodów na rozległą działalność budowlaną Kazimierza Wielkiego, ważna fortyfikacja w systemie obronnym, który miał oddzielać Kraków od nieprzyjaznego Śląska i strzec szlaków handlowych. W swojej renesansowej formie to najbardziej "grzeczny" zamek na szlaku Orlich Gniazd. Nissan pcha mnie ku formom ostrzejszym, budowlom dramatycznie wiszącym na skałach Jury. Sytuowane niekiedy w naturalnej osłonie wapiennych ostańców stopiły się przez wieki z nimi w nierozerwalną całość. Najpiękniejszym przykładem jest oczywiście Zamek Ogrodzieniec. Fantazyjne skały w systemie jego murów o kształcie wielbłądów czy dinozaurów straszyły niejednego oblegającego. Mimo zniszczeń, czuć ogrom i wielkość pierwotnego założenia - lepiej było tak to zostawić, zamiast stawiać scenę na głównym dziedzińcu. Kolej na typowo średniowieczne, wysokie zamki na szczytach skał. W drodze do Mirowa zatrzymuję się na chwilę przy Rzędkowickich Skałach, miejscu uczęszczanym przez amatorów wspinaczek. Tam Nissana próbuje z kolei zatrzymać właściciel terenu, ale prawdziwy kres podróży wyznaczają głębokie rowy ze śladami terenówek. Patrzę na płaski grill chłodnicy i zawieszenie za niskie, żeby jeździć po kostce brukowej. Nie da rady.

Mirów, Bobolice i Olsztyn to średniowieczne zamki, które padły pod naciskiem cywilizacyjnych zmian. Nieprzystosowane do obrony przed bronią palną, ostrzeliwane i palone przez Szwedów i Austriaków podzieliły los miast azteckich, których walory obronne okazały się nie z tej epoki. Szkoda, bo to pasujące do polskiej duszy dumne i śmiałe budowle.

Jura Krakowsko-Częstochowska przypomina napięty łuk, którego szczyty spinają Kraków i Częstochowa. W tej ostatniej mijam Nissanem Klasztor Jasnogórski z pokorą i wyrzutami sumienia. To auto to żaden świętoszek, jest gwałtowne i ekspresyjne niczym stosy reformacji, złaknione ludzkich oczu niczym grzech pierworodny. Wybaczam mu niskie siedzisko, bo dzięki niemu nie przebiłem dachu na polskich drogach. Gdyby wszędzie była Pustynia Błędowska, gdyby ona była rzeczywiście pustynią, polecałbym Nissana 350Z na każdą trasę w Polsce.

WZLOTY I UPADKI
Nie widać tego w sielankowych tańcach dla turystów, ale zamek w Pieskowej Skale miał tyleż szczęścia do właścicieli, ile pecha. W okresie świetności porównywany z Wawelem, podupadł kiedy Szafrańcowie zajęli się czarną magią i rozbójnictwem. Okryty złą sławą po śmierci powstańców styczniowych, trafi ł w końcu na licytację zadłużony przez krakowskiego adwokata. Wówczas uśmiechnęło się do niego szczęście - naród sypnął groszem i zamek ocalał.

Tekst i zdjęcia: Maciej Dudzik

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA