REKLAMA

Czarno-różowe status quo - Formuła 1

Miesiące planowania i prac nad nowym, kryzysowym kalendarzem, by w końcu, mimo pandemii, 5 lipca w Austrii ruszył sezon Formuły 1. Niestety w czołówce nic się nie zmieniło. Pewniakiem w walce o tegoroczne i przyszłoroczne tytuły są Mercedes i Lewis Hamilton.

formuła 1 Fto. LAT Images
Niekwestionowany faworyt tego i następnego sezonu. Mercedes W11 Lewisa Hamiltona nie ma sobie równych. Tajemnica przewagi tej maszyny tkwi w konstrukcji tylnego zawieszenia, którego innowacyjne rozwiązania przyczyniają się do zwiększenia docisku aerodynamicznego
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 83 148 PLN
Dostępne nadwozia: furgon-4, kombi van-5
SPRAWDŹ OFERTY


Nigdy nie było sezonu takiego jak ten. Z powodu pandemii ściganie odbywa się przy pustych trybunach, a w padoku panują drakońskie restrykcje – nakaz ciągłego chodzenia w maskach, zakaz kontaktowania się pomiędzy personelem różnych ekip (w praktyce nie do wyegzekwowania), stałe kontrole na obecność wirusa we krwi... Opracowano nowy, kryzysowy kalendarz, w którym zaplanowano po dwa wyścigi na torach Red Bull Ring oraz Silverstone. Przystępując do rywalizacji, kierowcy nie wiedzieli nawet, ile tak naprawdę odbędzie się wyścigów, bo potwierdzono tylko 8 rund – wszystkie w Europie. Potem dodano jeszcze dwie, a następnie trzy kolejne, wciąż wszystkie w Europie. F1 zaplanowała aż trzy wizyty we Włoszech, na trzech różnych torach – Monzie, Mugello (tam tysięczny start w F1 ma obchodzić Ferrari) oraz Imoli. Organizatorzy i fani żyją nadzieją, że uda się jeszcze zorganizować przynajmniej trzy rundy na Bliskim Wschodzie – dwie w Bahrajnie i jedną w Abu Zabi, gdzie 13 grudnia miałby zakończyć się sezon 2020. Oby się udało.

Formuła 1- Faworyt ten sam

Niezależnie od tego wszystkiego już od pierwszej rundy wiadomo, kto jest zdecydowanym faworytem do kolejnego tytułu. Choć prawdziwa potęga niegdyś srebrnych, a obecnie czarnych strzał (na życzenie Hamiltona zmieniono malowanie Mercedesów, by wspierać walkę z rasizmem) w pełni objawiła się dopiero w trzeciej rundzie sezonu, na torze Hungaroring. Przewaga mistrzowskiego składu była widoczna... już podczas pierwszego treningu sezonu. Nie chodzi nawet o to, że najszybszy w tej sesji Hamilton wyprzedził trzeciego Maxa Verstappena (w pierwszym aucie, które nie miało silnika Mercedesa) aż o 0,6 sekundy. Przewagę Mercedesa najlepiej pokazały nagrania z kamer pokładowych.


formuła 1Fot. XPB/James Moy Photography Ltd.

formuła 1Fto. LAT Images

formuła 1Fot. Steve Etherington


W walkę z rasizmem oraz wspieranie idei równych praw dla wszystkich włączyła się cała Formuła 1. Na bolidach pojawiły się hasła i symbole nawołujące do równości, a swoje poparcie zademonstrowali wszyscy kierowcy, niektórzy – symbolicznie klękając podczas ceremonii przed wyścigami


Nie dość, że najszybsze, czarne bolidy okazały się wyjątkowo stabilne i łatwe w prowadzeniu. Podczas gdy reszta stawki, wyciskając ze swoich maszyn ostatnie tysięczne sekundy, walczyła o przetrwanie, Lewis Hamilton i Valtteri Bottas z dziecinną łatwością bili rekordy okrążeń.
A nie była to jeszcze pełna skala dominacji Mercedesa. Charakterystyczne, ostre tarki Red Bull Ringu powodowały wstrząsy i wibracje, a wraz z nimi „szum” w systemach elektronicznych, który z kolei zakłócał pracę skrzyń biegów. W obu pierwszych wyścigach, które odbywały się na tym samym torze (to sytuacja bez precedensu w historii F1), kierowcy Mercedesa nie mogli wykorzystać całego potencjału swoich aut, bo musieli trzymać się z dala od tarek. Ale gdy Formuła 1 przeniosła się na pobliski Hungaroring, niemiecki team zmiażdżył konkurencję!

REKLAMA

REKLAMA

Najszybszy w kwalifikacjach do GP Węgier Hamilton pokonał trzeciego Lance’a Strolla z ekipy Racing Point o... 0,93 sekundy! A że maszyna Racing Point jest de facto wierną kopią zeszłorocznego Mercedesa (z jeszcze lepszym, tegorocznym silnikiem!), najszybszym w stawce nie-Mercedesem było Ferrari w rękach Sebastiana Vettela, na 5. miejscu. Hamilton bez problemu wygrał GP Węgier, zdobywając wszystko, co w ten weekend było do zdobycia i objął prowadzenie w rankingu kierowców. W pogoni za wyrównaniem rekordu siedmiu mistrzostw świata Michaela Schumachera, zdobył 90. pole position (drugi na liście rekordzistów „Schumi” ma ich 68) i wygrał 86. wyścig F1 w karierze. Oznacza to, że do wyrównania osiągnięć Niemca po GP Węgier brakowało mu ledwie pięciu zwycięstw, których odniesienie to tylko kwestia czasu. Na Węgrzech Brytyjczyk wyrównał za to inny rekord Schumachera, odnosząc ósme zwycięstwo w tym samym wyścigu.

Zobacz także:

formuła 1Materiały prasowe
Wielki kryzys w Ferrari. Zespół nie tylko stracił przewagę pod względem mocy silnika, jaką miał w ubiegłym sezonie, popełnił również błędy w konstrukcji tegorocznego bolidu

Formuła 1- Hamilton uzyskuje przewagę

Na Węgrzech Lewis Hamilton wygrał 86. wyścig w karierze. Jest faworytem sezonu

Przy tak wielkiej przewadze sprzętowej Hamilton jest praktycznie pewnym faworytem do tytułu, choć na początku sezonu zdawało się, że rękawicę może mu rzucić kolega z ekipy Valtteri Bottas. „Valtteri jest w doskonałej formie. Świetnie przygotowany do sezonu i do walki. Pytanie, czy Lewis będzie w stanie utrzymać ten poziom zaangażowania?” – zastanawiał się były dwukrotny mistrz świata, a obecnie jeden z menedżerów Bottasa, Mika Hakkinen.
Bottas rzeczywiście rozpoczął sezon w znakomitym stylu. Jako zwycięzca pierwszego wyścigu automatycznie został liderem klasyfikacji kierowców, podczas gdy Hamilton, karany po przewinieniach w kwalifikacjach i wyścigu, był dopiero czwarty. Stratę punktową Brytyjczyk odrobił jednak w dwa tygodnie, bezbłędną, superszybką jazdą, podczas gdy Bottas liczył drobne, choć dokuczliwe problemy sprzętowe. A to szklący się dysk hamulcowy w drugich kwalifikacjach sezonu, zbyt duży prześwit (błąd w ustawieniach bolidu), czy zbyt mocno zatankowana, więc i zbyt ciężka maszyna do kwalifikacji przed trzecim wyścigiem. „Wciąż liczę się w grze. To tylko jeden nieudany wyścig” – zapewniał Fin, czyli jedyny rywal Hamiltona do mistrzostwa. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Brytyjczyka w drodze do siódmego tytułu nie powstrzyma nikt. Przynajmniej nie w tym samym zespole.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

formuła 1Fot. Mark Sutton
Za tylnymi spoilerami dominującego Mercedesa i goniącego go Red Bulla toczy się znakomity pojedynek w środku stawki – głównie między Renault, McLarenem i Ferrari

REKLAMA

Formuła 1 - Kłopoty Ferrari i Red Bulla

Mercedes bryluje, natomiast totalnie zawiodło Ferrari. Legendarna włoska ekipa traci na wszystkich frontach, począwszy od tego, co jeszcze w zeszłym roku było jej największym atutem, czyli pod względem mocy silników. W 2019 r. rywale Scuderii z niedowierzaniem patrzyli na odczyty prędkości czerwonych bolidów pod koniec długich prostych, dowodząc, że tak wysokich prędkości (a co się z tym wiąże – mocy), nie da się osiągnąć, pozostając w zgodzie z regulaminem. W końcu FIA mocniej zainteresowała się silnikami Ferrari. Federacja nie była w stanie udowodnić zespołowi oszustwa, ale ten nie potrafił też dowieść, że jego auta są w pełni zgodne z przepisami. Doszło do ugody – tajnej, co znów oburzyło rywali. Ferrari zdradziło komisarzom FIA sekret swojej dominacji (czyli to, jak udało mu się przechytrzyć system), więc team nie został ukarany dyskwalifikacją, ale w wyniku zaostrzenia restrykcji stracił całą przewagę mocy.

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

formuła 1Fot. Getty Images
Max Verstappen zaczynał sezon w bojowym nastroju, ale po trzech GP jego entuzjazm osłabł. Już wie, że raczej nie zostanie najmłodszym w historii mistrzem świata

Dominujące wcześniej włoskie zespoły hybrydowe tracą więc teraz do jednostek napędowych Mercedesa około 50 KM. Odczuli to nie tylko kierowcy Ferrari, ale również zawodnicy korzystających z tych samych silników ekip Haas oraz Alfy Romeo, które aktualnie razem z Williamsem zamykają tyły. To jednak niejedyne źródło problemów Ferrari. „Czas tracimy nie tylko na prostych, ale wszędzie” – skwitował Sebastian Vettel, podczas gdy Charles Leclerc opowiadał po GP Węgier, jak koszmarnie prowadziło się jego auto. Nie musiał, było to widoczne gołym okiem, a włoskie media tradycyjnie nie zostawiły na Scuderii suchej nitki.
Zawiódł także Red Bull, który miał być w tym roku pogromcą Mercedesa. Bolidy austriackiego zespołu tracą czas na prostych, co oznacza, że układy napędowe Hondy ewidentnie są słabsze niż jednostki Mercedesa. Ponadto maszyny Red Bulla są wyjątkowo trudne w prowadzeniu. „Mamy problem z aerodynamiką. Gdy tylko znajdziemy przyczynę problemów, będziemy znacznie szybsi. To nie zajmie wiele czasu” – zapewniał szef teamu Christian Horner, ale lider zespołu, Max Verstappen, chyba traci nadzieję na dobre wyniki. „Przewaga Mercedesa jest wielka. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zakasać rękawy i pracować jeszcze ciężej” – podkreślał wyraźnie zrezygnowany Holender. Po trzech wyścigach miał już ponaddwukrotnie mniej punktów niż lider Lewis Hamilton.

formuła 1Fot. Mark Sutton
Zamiast z najnowszymi Mercedesami, Red Bull walczy  z zeszłorocznymi, skopiowanymi  przez zespół Racing Point i pomalowanymi na różowo

REKLAMA

REKLAMA

Formułą 1 - Różowe Mercedesy

F1 musi zadecydować, czy chce mieć 10 niezależnych konstruktorów, czy zamienić się w mistrzostwa świata w kopiowaniu

Nie dość, że Red Bullowi uciekł Mercedes, to dogoniła go ekipa Racing Point, wystawiając do sezonu 2020 niemal wierną kopię zeszłorocznego, mistrzowskiego Mercedesa. W rezultacie na starcie do GP Węgier w dwóch pierwszych rzędach stanęły nie dwa, a cztery Mercedesy. Z przodu te oryginalne, czarne – oznaczone symbolem W11 – a za nimi kopie modelu W10 w kolorze różowym.
Oburzeni rywale kwestionują legalność „różowego Mercedesa”, podejrzewając, że zespół korzysta z własności intelektualnej mistrzów świata, co jest zakazane, w F1 każdy zespół sam musi bowiem projektować swój bolid. Inżynierowie Racing Point zapewniali jednak, że Mercedesa W10 skopiowali „na oko”, w oparciu jedynie o fotografie, a to nie jest zakazane. „Kopiowanie rozwiązań rywali to w naszym sporcie norma. Racing Point wszedł tu po prostu na wyższy poziom. Spytajcie wszystkich dyrektorów technicznych w F1 – niech podniesie rękę ten, który nic od nikogo nie ściągnął. Żaden nie podniesie” – dowodzi Ross Brawn, dyrektor zarządzający oraz techniczny F1, a niegdyś szef techniczny Ferrari za czasów wielkich sukcesów Michaela Schumachera. I tak królowa sportów motorowych stanęła w obliczu dylematu: na ile dopuszczalne jest kopiowanie rozwiązań rywali?

formuła 1Fot. Glenn Dunbar
W porównaniu z ubiegłym rokiem McLaren zrobił duży postęp. Lando Norris stanął na podium pierwszego wyścigu sezonu, a w drugim Carlos Sainz wywalczył w deszczu trzecie pole startowe. Obaj uzyskali też po najlepszym okrążeniu wyścigu, za co w F1 przyznaje się dodatkowy punkt


„Musimy zadecydować, czy chcemy mieć dziesięciu niezależnych konstruktorów, czy chcemy, aby F1 zamieniła się w mistrzostwa w kopiowaniu” – wyjaśnił sprawę szef McLarena Andreas Seidl.
Wszystko wskazuje na to, że przed nami czas dominacji Mercedesów – czarnych i różowych. I to nie tylko w tym roku, bowiem w obliczu kryzysu FIA wyhamowała rozwój aut na 2021 r., przez co pozostałe ekipy mają związane ręce w pogoni za liderami. Dzisiejsze status quo może się więc nie zmienić przez ten oraz przez cały przyszły sezon.

formuła 1Materiały prasowe
Robert Kubica wystąpił w piątkowych treningach przed GP Styrii oraz GP Węgier, pełniąc obowiązki tzw. kierowcy rozwojowego. Na początku sierpnia Polaka czekała jednak przesiadka do maszyny serii DTM, by zadebiutować w słynnych mistrzostwach Niemiec samochodów turystycznych

formuła 1Fot. XPB/James Moy Photography Ltd.
„Czuję, że jesteśmy odrobinę szybsi od Ferrari” – uważa lider Renault, Daniel Ricciardo, a jednak francuski team fabryczny wciąż jest daleki od spełnienia obietnicy, jaką miała być walka o zwycięstwa

REKLAMA

Słabość Alfy i siła Mercedesa

Robert Kubica diagnozuje przyczyny problemów swojego zespołu oraz wyjaśnia tajemnicę sukcesów Mercedesa.

formuła 1Fto. LAT Images
„Jest parę elementów, które mają wpływ na naszą formę” – powiedział Polak na antenie Eleven Sports. „Oczywiście największym przyjacielem i wrogiem jest docisk aerodynamiczny, który naprawdę potrafi zdziałać cuda. Jeśli jest on na odpowiednim poziomie, to automatycznie opony lepiej pracują i wszystko staje się łatwiejsze. Jeśli nie, to nie masz jak nadrobić strat. Jest parę bolidów w stawce, które zrobiły duży skok naprzód. Na przykład Williams, który w tym sezonie ewidentnie prowadzi się znacznie lepiej, a wynika to właśnie z docisku aerodynamicznego. Z kolei my z miesiąca na miesiąc znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Brakuje nam prędkości.”
Niesamowite jest to, jak Mercedes się poprawił w porównaniu do już doskonałego auta z ubiegłego roku. To pokazuje, że postęp w Formule 1 musi być nieustanny, nawet jeśli się wygrywa. „Mercedes udowadnia, że ten proces nie ma granic” – dodaje Kubica. „My oglądamy ściganie w niedzielę, ale prawdziwe wyścigi toczą się w centralach ekip F1. Ludzie, których bardzo często nawet nie znamy, tworzą te cuda. Ja na Hungaroringu jeździłem w tym, w ubiegłym, a także w 2017 roku Renault i wiem, jak można pojechać okrążenie w czasie 1:18. To, co pokazuje Mercedes z czasem 1:13 to tak naprawdę inna kategoria”.

zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA