Lamborghini Huracan STO: Nalać następnego - TEST NA TORZE

Typowo dla Lamborghini wygląda ostentacyjnie i bezczelnie woła o uwagę. Jednak Huracan STO jest czymś więcej niż tylko kolejną wersją modelu z silnikiem V10. Jest stworzony do jazdy po torze – na maksimum, na ostro i na krawędzi.

Lamborghini Huracan STO Fot. Charlie Magee

Ferruccio Lamborghini mawiał, że nie musi niczego udowadniać na torze wyścigowym, bo przecież robi najlepsze samochody na świecie. Cóż, czasy się ewidentnie zmieniają, bo szczególnie w ostatnich latach Lamborghini regularnie ma coś do udowodnienia właśnie na torze.

REKLAMA

Huracan STO - Dwieście procent Lamborghini

W kabinie nic nie odwraca uwagi, jakby Huracan chciał powiedzieć: no dobra, teraz przechodzimy do konkretów

Z jednej strony samochodu o tak półwyczynowym charakterze jak Huracan STO (od Super Trofeo Omologata) Lamborghini wcześniej nie miało, z drugiej zaś sam przepis na jego stworzenie był dość prosty. Techniczny szef Lamborghini Maurizio Reggiani mówi, że w aucie wyczynowym największą różnicę „robią” aerodynamika, hamulce i opony – i te elementy zostały w wypadku STO podkręcone do maksimum. Dopiero do nich dostrojono całą resztę.
Huracan STO czerpie więc z doświadczeń Huracana Super Trofeo Evo (auto startujące w swojej własnej serii wyścigów, podobnej do Porsche Supercup) i Huracana GT3 Evo (auto klasy GT3). Wielkie, składające się z dwóch płatów tylne skrzydło, szeroki przedni splitter, wyloty powietrza na błotnikach, wysoko poprowadzony wydech, szeroki dyfuzor i tzw. płetwa rekina na pokrywie silnika służą do wytworzenia siły docisku, która przy maksymalnej prędkości wynosi aż 420 kg (!).

Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Kabinę wykończono matowym włóknem węglowym, deskę rozdzieczą obszyto alcantarą. Nie ma ostrych odbić światła – liczą się tylko fotele, kierownica i pedały


Jednocześnie w typowym dla włoskiej marki stylu STO jest miejscami przerysowany do takiego stopnia, jak potrafi to tylko Lamborghini. Podcięte błotniki, kanciaste wloty i wyloty powietrza, zygzakowate wycięcia na pokrywie silnika, wygięte lotki na krawędziach tylnego skrzydła – charakterystycznych, ostrych detali jest tyle, że można by nimi obdzielić cały parking innych samochodów. Do tego Lamborghini idzie na całość w wypadku lakierów i elementów wykończenia. W białym kolorze i z obręczami kół ze stopu magnezu Huracan STO wygląda jak gołe auto wyczynowe, niebieski z pomarańczowymi dodatkami jak już pomalowana wyścigówka, w jadowito zielonym kolorze jakby był po szalonym tuningu, a w matowym oliwkowym lakierze z czarnymi dodatkami – jak myśliwiec. Wizualnie jest wręcz aż 200-procentowym Lamborghini – poza tym, że mocny i głośny, jednocześnie bardzo na pokaz.

Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Dwa najważniejsze wskazania – obrotomierz i załączony bieg – zajmują niemal cały ekran
Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Tryby jazdy do wyboru – zwykły (STO), na tor (Trofeo) i na deszcz (Pioggia)
Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Kubełkowe fotele z konstrukcją z włókna węglowego – bo z czego innego? – są zaopatrzone w czteropunktowe pasy bezpieczeństwa. Między nimi a silnikiem zamontowano pałąk bezpieczeństwa

REKLAMA

REKLAMA

Lamborghini Huracan STO - Masa i moc

Ceramiczne hamulce Brembo CCM-R to najwyższa forma hamulców stosowanych w samochodach drogowych – za nimi są już tylko wyczynowe, węglowe tarcze stosowane w prototypach i autach Formuły 1. Z kolei opony Bridgestone Potenza Race to semislicki z drogową homologacją.
Huracan STO ma też mnóstwo elementów służących obniżeniu masy: trzy czwarte poszyć nadwozia wykonano z włókna węglowego, zamiast dywanowych wykładzin w kabinie zastosowano poszycia z tworzywa sztucznego i goły „karbon”, w opcji są obręcze kół ze stopu magnezu, „odciążono” nawet przednią szybę. W efekcie masa własna wynosi 1339 kg (na sucho), co w wypadku auta z tak dużym silnikiem wygląda na jeden z rekordów świata.
Przy tych wszystkich zabiegach najmniej zmodyfikowany został sam silnik, czyli dobrze znany, wolnossący, znakomity 5,2-litrowy V10. Rozwija moc 640 KM, czyli taką samą jak standardowy Huracan Evo, i współpracuje z 7-biegową przekładnią dwusprzęgłową, przez którą siła napędowa trafia do tylnych kół. Lamborghini podaje, że do setki Huracan STO przyspiesza w ciągu trzech sekund, a do 200 km/h w dziewięć sekund i że droga hamowania ze 100 km/h wynosi 30 metrów.

Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee

 

Lamborghini Huracan STO - Dwa tryby jazdy

W porównaniu z ostentacyjnym nadwoziem kabina jest prawie surowa, bez błyszczących elementów, za to z kubełkowymi fotelami i czteropunktowymi pasami bezpieczeństwa.
Zatrzaskując drzwi, nagle znajdujesz się w spokojnym miejscu. Siedzisz nisko, niezbyt mała (to dobrze) kierownica idealnie leży w dłoniach, a na wyświetlaczu świeci ogromna cyfra załączonego biegu. Nic nie odwraca twojej uwagi, żaden zbędny element nie wpycha się w pole widzenia, jakby Huracan chciał powiedzieć: no dobra, teraz przechodzimy do konkretów.
Ze światem, w którym pięć trybów jazdy do wyboru, do tego oddzielne ustawienia dla pracy silnika i układu przeniesienia napędu, przynajmniej cztery ustawienia zawieszenia plus oczywiście osobne dla układu kierowniczego, a na deser również dla wydechu stały się już standardem, Huracan STO nie chce mieć wiele wspólnego. Zamiast kilkunastu kombinacji, z których najczęściej niewiele wynika, w Lamborghini do wyboru są dwa tryby jazdy – zwykły zwany STO i torowy Trofeo (jest jeszcze ustawienie do jazdy po mokrej nawierzchni o dźwięcznej nazwie Pioggia, ale to tryb czysto awaryjny, z bardzo czułym układem stabilizacji toru jazdy).
Ruszając z miejsca, Huracan nie szarpie, a układ kierowniczy działa zaskakująco lekko. W pierwszej chwili masz wątpliwość, czy okaże się bezpośredni jak trzeba, bo bez tego jazda nie będzie miała smaku. Starasz się wyczuć w plecach auto, w którym za sprawą dużego i umieszczonego centralnie silnika pozycja kierowcy jest przesunięta do przodu i które z natury powinno mieć „lekki przód”, co przy szybkiej jeździe lepiej mieć na uwadze.

Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Kierowca ma do dyspozycji funkcję telemetrii, dzięki której może śledzić podstawowe parametry jazdy

Nawet nie wiesz, kiedy gaz masz w podłodze i myślisz tylko o tym, żeby zrobić lepszy
czas okrążenia


Zachowanie Huracana, wyczucie układu kierowniczego, przewidywalne reakcje, liniowe rozwijanie mocy i dozowanie siły hamowania okazują się jednak tak naturalne, że nawet nie zauważasz, kiedy głośny pedał jest już wbity w samą podłogę, obroty silnika przekraczają 8000 na minutę, a jedyne, na czym jesteś skupiony, to jechać szybciej i szybciej. Przede wszystkim, mówiąc obrazowo, STO ma bardzo stabilny tył i bardzo precyzyjny przód, co bardzo trudno uzyskać w samochodzie tej klasy. Znakomicie wyważony i z przednimi kołami dociążonymi jak trzeba Huracan jest jak wyczynowe auto stworzone do tego, żeby urywać ułamki sekund z czasów kolejnych okrążeń. Tym bardziej że czujesz – a w każdym razie wydaje ci się, że czujesz – gdzie „zarobiłeś” trochę czasu, a gdzie go straciłeś, i masz dodatkowo ten komfort, że w tak neutralnie wyważonym, stabilnym samochodzie na następnym okrążeniu będziesz w stanie poprawić swój przejazd.

Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Tylne skrzydło ma dwa płaty i ręczną regulację kąta natarcia. Tak zwana płetwa rekina dodatkowo stabilizuje auto przy wysokiej prędkości
Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Wyloty w przednich błotnikach uwalniają powietrze z nadkoli
Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Lotka jest w dolnej części zagięta wyłącznie dla urody


Tak jak w wypadku wszystkich bardzo mocnych aut zestrojonych do śmigania po torze, najlepsze efekty daje płynna jazda z dawką agresji przy wejściu w zakręt. Hamulce są tak nieprawdopodobnie mocne, że hamujesz później niż późno i kończysz hamowanie już dobrze ustawiony w skręt, a gazu zaczynasz dodawać, jeszcze zanim przód auta zobaczy wyjście z łuku.
Powyżej 5000 obr/min ryk silnika jest niesamowity, a obroty rosną tak szybko, że w ręcznym trybie pracy przekładni na 2. i 3. biegu musisz się pilnować, żeby zdążyć ze zmianą na czas. Moc 640 koni wystarcza oczywiście, żeby zamiatać tyłem na życzenie i wypadać z zakrętów, ciągnąc za autem kłęby białego dymu, jednak w Huracanie STO nie o to chodzi. Lamborghini jest tak ostre i tak przyczepne – a prędkości w szybkich zakrętach zaczynają przerażać – że w tym samochodzie, jak w mało którym, chcesz mieć satysfakcję wynikającą z szybkiej, precyzyjnej jazdy. Im bliżej krawędzi, tym lepiej.

REKLAMA

Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee

Lamborghini Huracan STO - Czas na świętowanie

Szef Lamborghini, Stephan Winkelmann, zapowiedział już, że od 2024 roku wszystkie modele marki będą w jakimś stopniu zelektryfikowane. Jednocześnie już w następnym zdaniu mówi, że teraz – dziś, jutro, za rok i dwa – jest czas na to, by uczcić i uhonorować charakter i osiągnięcia Lamborghini.
Cóż, jeśli świętowanie ma przybierać takie formy jak Huracan STO, to poprosimy, jeśli można się tak wyrazić, nalać następnego. A potem jeszcze jednego.

Lamborghini Huracan STOFot. Charlie Magee
Jako opcja do Huracana STO są oferowane superlekkie obręcze kół wykonane ze stopu magnezu

 

Dane producenta Lamborghini Huracan STO
Cena b.d.
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika benzynowy, V10
Pojemność skokowa 5204 cm3
Moc maksymalna
przy obrotach
640 KM
8000/min
Rodzaj napędu na tylne koła
Skrzynia biegów 7-biegowa dwusprzęgłowa
OSIĄGI
0–100 km/h 3,0 s
Prędkość maksymalna 310 km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie (WLTP) 13,9 l/100 km
NADWOZIE

2-drzwiowe, 2-miejscowe coupé, długość x szerokość x wysokość 4549 x 1945 x 1220 mm, rozstaw osi 2620 mm, masa własna ok. 1339 kg, pojemność bagażnika 38 l, poj. zbiornika paliwa 80 l.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

 

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA