Nissan Juke Hybrid Rally Tribute - Pełnym gazem po pustyni: FASCYNACJE

Ktoś mówił, że Japończycy nie mają poczucia humoru? Prezentując rajdowego Juke’a, Nissan udowadnia coś przeciwnego. Powstał jako wspomnienie zwycięstwa Datsuna 240Z w rajdzie East African 50 lat temu. My wybraliśmy się Juke’em na marokańską pustynię.

Nissan Juke Materiały prasowe
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 82 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

W zasadzie Nissan mógł sobie odpuścić ten jubileusz, jednak tego nie zrobił i pół wieku po wygraniu East African Safari Rally stworzył zabawkę o nazwie Juke Hybrid Rally Tribute. Hybrydowy Juke? Nie brzmi to zbyt rajdowo ani hardcorowo. Ale takie jest. Jeszcze wtedy, gdy pojawiły się pierwsze komputerowe ilustracje tego auta, stało się dla nas jasne, że musimy się nim przejechać. Obojętnie, jaki zamontują mu silnik, jakie rozwiązania techniczne zastosują. Najważniejsze, żeby pobawić się nim gdzieś w piasku. W Nissanie zbywali nas jeszcze wtedy – zobaczymy, co z tego wyjdzie, mówili.
Teraz, trzy godziny lotu od domu, stoimy gdzieś na marokańskim pustkowiu. Właściwie nie gdzieś, tylko w mieście Arfud, w którym właśnie ktoś ściąga z nadwozia czarne przykrycie, odsłaniając charakterystyczną sylwetkę z dwoma reflektorami na pokrywie silnika. Zgrabną ilustrację, jaką serwuje się zwykle mediom w celach marketingowych, Nissan przeistoczył w prawdziwy, żywy samochód. I to jaki! Czerwony lakier, czarna matowa maska silnika, wielkie szeroko rozstawione koła w poszerzanych nadkolach, numery startowe, naklejki sponsorów – rajdowy Juke wygląda tak, jakby wciągnął przez filtr powietrza kwartalny przydział odżywki proteinowej.

Nissan JukeMateriały prasowe

Na prostych Juke daje z siebie wszystko. Gdy jedzie z prędkością 100 km/h, wydaje się, że to 180 km/h, tak trzęsie i tyle pyłu przedostaje się do wnętrza

Widać, że jest w stanie podjąć każde wyzwanie, ani grama w nim tłuszczu, same mięśnie. Numer startowy „11” nawiązuje do tego, jaki miał Nissan (wtedy Datsun) 240Z, gdy 12 kwietnia 1971 roku przekraczał linię mety w Nairobi. Z Edgarem Hermannem za kierownicą i Hansem Schüllerem w roli pilota 4,12-metrowe coupé wyposażone w rzędowy sześciocylindrowy silnik o pojemności 2,4 l i mocy 210 KM przez pięć dni walczyło na bezdrożach wschodniej Afryki. Kurz, błoto, dziury, szutrowe trakty, przeprawy przez rzeki, po drodze słonie, żyrafy i koledzy, którym przytrafiły się awarie – rajdówka Nissana zaliczyła maraton wiodący przez Mombasę i Dar es Salam, na horyzoncie majaczyło Kilimandżaro. I nawet jeśli, ściśle biorąc, Juke nie ma pod względem technicznym nic wspólnego z Datsunem 240Z (nawet rodzaj napędu jest inny – przedni kontra tylny), to jednak można w nim wyczuć ducha tamtego, ważącego zaledwie tonę samochodu. Tym bardziej że zbudowano go z wielką dbałością o szczegóły i sporą dozą humoru. Chodzi nie tylko o wygląd, ale i zastosowaną technikę, bo rajdowy Juke ma odpowiednie do jazdy po bezdrożach zawieszenie ze sprężynami o większym skoku i wzmocnionych piastach kół oraz solidną osłonę na całej powierzchni podwozia. W środku rozpycha się rurowa klatka bezpieczeństwa, przy siedzeniach znalazły się przyłącza interkomu, a z przeprojektowanej pokrywy bagażnika wystają dwa koła zapasowe.

Nissan JukeMateriały prasowe
Kombinezon podkreśla sportowe klimaty, jednak technika i system obsługi   rajdowego Juke’a  są w większości takie, jak w modelu seryjnym
Nissan JukeMateriały prasowe
Czarna maska i dwa reflektory na niej to niejedyne wyróżniki wersji Rally Tribute


Siedząc w standardowym sportowym fotelu, kierowca operuje kierownicą pokrytą alcantarą i długą dźwignią ręcznego hamulca hydraulicznego. Tak właśnie ma wyglądać rajdówka. Okej, mniej więcej tak. I tylko do tego momentu, bo po wciśnięciu startera Juke przypomina seryjne auto, ma przecież taki sam napęd, jak „cywilny” model. No prawie. Zastosowano w nim układ wydechowy, który nie za bardzo dba o tłumienie dźwięków i zamienia spokojny silnik 1.6 w anarchistę. Mniej więcej na takiej zasadzie jak urzędnik, który po pracy luzuje w barze krawat i zaczyna „szaleć” przy karaoke.

Nissan JukeMateriały prasowe
Numer boczny i naklejki z logo sponsorów są takie same jak w zwycięskim Datsunie 240Z

W każdym razie z umieszczonych pośrodku dwóch końcówek wydechu wydobywa się basowy bulgot z towarzyszeniem świdrujących wysokich dźwięków. Tak, jakby czterocylindrowy silnik naprawdę był gotowy do heroicznych czynów. Tymczasem w głębi swojej miski olejowej to łagodna jednostka, której niewielka moc 95 KM jest wzmacniana przez elektryczny silnik wytwarzający 50 kW. Chociaż akumulatora nie można podłączyć do zewnętrznego źródła prądu i magazynuje on zaledwie 1,2 kWh energii elektrycznej, to jednak czterocylindrowy silnik spalinowy i jednostka elektryczna pozwalają Juke’owi bardzo sprawnie się poruszać. Korzysta przy tym z czterech przełożeń skrzyni biegów połączonej z silnikiem spalinowym i z dwóch przełożeń „elektrycznych”, od czasu do czasu jedzie też krótko w trybie elektrycznym. Prędkość i przyspieszenie nie zawsze są zresztą odpowiednie do położenia pedału gazu, jednak jeśli mocno się go wciśnie, do dyspozycji stawi się pełna moc napędu.

Nissan JukeMateriały prasowe
Zawieszenie mocno zmodyfikowano, rajdowy Juke mógłby z powodzeniem dawać sobie radę także z innym napędem niż ten „łagodnej” hybrydy
Nissan JukeMateriały prasowe
Zabawę rajdowym Juke’em zawdzięczamy modelowi z prawej strony  – dwukrotnemu zwycięzcy Rajdu Safari, Datsunowi 240Z, tu w postaci repliki


Chociaż nasze spotkanie z Juke’em nie odbyło się we wschodniej Afryce, to jednak na tym samym kontynencie. W Maroku przepędziliśmy go po kamienistych pustkowiach masywu Jebel Mudawwar, przypominających tarkę drogach w kierunku wioski Tisserdmine i po wydmach Erg Chebbi niedaleko granicy z Algierią. O wydmy zresztą tylko zahaczyliśmy, bo do tego, by nurzać się w piasku, przednionapędowemu Juke’owi brakuje trochę trakcji, mimo że mocno zmniejszyliśmy ciśnienie powietrza w jego przyczepnych oponach. Na prostych samochód daje z siebie wszystko, gdy jedzie z prędkością 100 km/h, wydaje się, że to 180 km/h, tak trzęsie i tyle pyłu przedostaje się do wnętrza. Przełączenie klimatyzacji w tryb przewietrzania niewiele pomaga, pył wnika przez każdą szczelinę, co tylko wzmacnia rajdowe klimaty. I przypomina, że podczas tamtego prawdziwego East African Safari Rally, znanego potem pod nazwą Rajdu Safari, kierowca i pilot całymi dniami niemal nie opuszczali samochodu, zaliczając dwie wielkie pętle z Nairobi przez zupełną dzicz, co zresztą rajdowe Datsuny znakomicie znosiły, sądząc po ich sukcesach. Spośród nich dwa zwycięstwa odniósł szybki i mocny 240Z, którego można dzisiaj oglądać w muzeum w Zama w Japonii. W porównaniu ze współczesnymi ospojlerowanymi monstrami to piękna, klasyczna rajdówka.

Nissan JukeMateriały prasowe
Rajdowy Juke wygląda tak, jakby wciągnął przez filtr powietrza kwartalny przydział odżywki proteinowej. Ani grama w nim tłuszczu, są tylko mięśnie

 

Zobacz także:
REKLAMA