REKLAMA

Nowa Kia Sportage – pierwsze, oficjalne zdjęcia

Kia, Sportage
Kia Sportage
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 81 990 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Zbudowany pod czujnym okiem byłego szefa designu Audi - Petera Shreyera - nowy Sportage wpisuje się idealnie w stylistykę obecnych modeli marki Kia. Charakterystyczny grill i kształt zderzaka, które ostatnio widzieliśmy chociażby w Vendze nie pozwolą na pomyłkę.

Pięciodrzwiowy crossover dzieli swoją platformę z Hyundaiem ix35, jest dłuższy i szerszy od poprzedniego modelu Sportage, a to pewnie korzystnie wpłynie na przestrzeń w kabinie pasażerskiej.

Producent nie podaje póki co szczegółów na temat wyposażenia i rozwiązań mechanicznych zastosowanych w tym modelu. Możemy przypuszczać, że Sportage będzie korzystał z tych samych jednostek napędowych, które montowane są w bratnim ix35, co oznacza, że pod jego maskę mogą trafić diesle o pojemności 1,7 i 2,0 litra oraz silniki benzynowe 1.6 i 2.0.

REKLAMA

REKLAMA

Zaczyna padać. Ale próbować znaleźć w głębi lądu bardziej stabilną pogodę niż na morzu to jak wpaść z deszczu pod rynnę. Norwegia przeistacza się w krainę deszczowców. Wycieraczki suną po szybach samochodu niczym wskazujące palce w ostrzegawczym geście, jakby chciały nam zakomunikować: "Już dalej na północ nie jedźcie!" Co za szczęście, że 174-konny, 2,5-litrowy silnik TDI pod maską nie każe nam zbyt często zjeżdżać na stację benzynową - o ile przestrzegamy ograniczenia prędkości do 80 km/h. Codzienny za- i wyładunek też idzie nam znacznie łatwiej: nie wyciągamy sprzętu kempingowego. Odkrywamy to, co nosi tu nazwę "Hytte-Hopping" i ulegamy urokowi domków do wynajęcia: od teraz noszone podczas wędrówki mokre ubrania suszą się co wieczór pod normalnym dachem.

Bure niebo mdłą poświatą spowija surowy górski krajobraz Jotunheimen. Tu, w królestwie mitologicznych olbrzymów, z wiecznych lodów wyłaniają się najpotężniejsze szczyty w Norwegii: Galdhøpiggen (2469 metrów) i Glittertind (2464 metry). Ale my wcale nie zamierzamy iść tak wysoko. Zadowolimy się Besseggenem: wąska grań zmusza nas do pięciogodzinnej wędrówki z Maurvangen. Jak się zdaje, Thor, bóg grzmotów i burzy, spojrzał na nas łaskawym okiem: chmury w porę się rozstępują, odsłaniając widok zapierający dech w piersiach. Po prawej wyszczerbione skalne zbocza opadają wprost w błękitne wody Bessvatn, po lewej, aż 400 metrów niżej nikną w turkusowozielonej toni Gjendesvatn.

Króla fiordów spowija mgła, ale i tak widok z "orlego łuku" w dół, ku fiordowi Geiranger, jest naprawdę fascynujący: niemal pionowe skalne ściany wąwozu wrzynają się w łańcuchy górskie wysokości 1700 metrów - jakim cudem mogą tu, niemal 100 kilometrów od otwartego morza, dotrzeć statki wycieczkowe? Ale pogubić można się też samochodem: drogi krajowe 58 i E 39 tańczą, to wznosząc się w górę, to opadając w dół, skręcając to w prawo, to w lewo. Jeszcze przed chwilą widać było morze, a już kręte staccato serpentyn wywozi nas na wysokość 1000 metrów nad poziomem morza. Ledwie wzrok zdąży przywyknąć do iście alpejskich krajobrazów, a już szybuje ku nam mewa. I rzeczywiście, po pokonaniu paru ostrych, ciasnych zakrętów znajdujemy się z powrotem nad morzem.

Droga prowadząca wśród gór i fiordów kończy się w Bergen. Norwegowie twierdzą, że mieszkańca tego miasta łatwo rozpoznać po parasolu. Nikt się więc nie dziwi, że dawne miasto hanzeatyckie, słynące z zespołu drewnianej zabudowy, wita nas w strugach ulewnego deszczu. Ale mamy też trochę szczęścia - akurat odbywa się Targ Rybny. Pod pomarańczowymi plandekami migoczą stosy srebrzystych łusek we wszystkich odcieniach - od połyskujących niczym chrom śledzi po głęboką czerń węgorzy. Spomiędzy nich wyziera delikatna czerwień krewetek.

Jednak Norwegowie awans do grona najbogatszych społeczeństw na świecie zawdzięczają nie rybołówstwu, lecz pokładom ropy naftowej pod dnem Morza Północnego. Stavanger uchodzi za centrum przemysłu wydobywczego: w mieście, ogłoszonym kulturalną metropolią Europy roku 2008, rezydują szejkowie naftowi, a w muzeum można zapoznać się z trudami życia na platformach wydobywczych. Nam jednak teraz w głowie tylko przyjemności. Krąg się zamyka, docieramy z powrotem na norweską Riwierę, gdzie - jakżeby inaczej - świeci słońce. Jak zawsze.

Rady dla podróżujących po krainie kontrastów

NOCLEGI
Domki do wynajęcia są tańsze od hoteli. Poza wyznaczonymi kempingami nocleg o rozmaitym standardzie, w cenie 160-480 zł za noc, można znaleźć również w wielu wiejskich gospodarstwach i na prywatnych posesjach. Do domków prowadzą znaki z napisem "Hytte", adresy można również otrzymać w lokalnych punktach informacji turystycznej.

WYPOŻYCZENIE ŁODZI
W niektórych miejscach w cenie noclegu zawarte jest wypożyczenie łodzi wiosłowej. Poza tym, pomocne w wynajmie łodzi mogą być punkty informacji turystycznej. Najdokładniejszymi informacjami dysponuje norweski urząd ruchu turystycznego: www.visitnorway.com.

DOJAZD
Najkrótsze połączenia promowe prowadzą z duńskiego Hirtshals do Kristiansand i Larvik lub Langesund. Ceny za podróż w obie strony zaczynają się od 450 zł za zwykły samochód osobowy z pięcioma pasażerami.

Tekst: Matthias Huthmacher
Zdjęcia: Uli Jooss

Zobacz także:

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA