REKLAMA

Podróż przez Afrykę

– Czemu się zatrzymujemy? – ktoś z innego auta pyta przez radio. – Gepardy – odpowiada cicho przewodnik. Matka i trzy młode. Są zestresowane, musimy poczekać aż przejdą przez drogę... Witamy w Namibii.

Podróż po Afryce
Ze względu na dużą ilość dróg szutrowych w Namibii, z punktu widzenia komfortu i bezpieczeństwa najlepszy jest samochód z napędem na cztery koła. Przy czym nie musi to być terenówka – stan dróg jest na tyle dobry, że nawet lekki SUV poradzi sobie bez większego trudu.
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 51 500 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Można się uodpornić na afrykańskie choroby, ale nie ma środka, który uchroniłby przed urokiem Afryki. Kiedy po raz pierwszy widzisz na nocnym niebie Krzyż Południa, masz ochotę zadzwonić do domu i na gorąco podzielić się wrażeniami. Widok słonia, stojącego na drodze i ani myślącego z niej zejść aby przepuścić samochód, zapiera dech – wiesz, że to on jest panem sytuacji i nie ruszysz dalej, dopóki na to nie pozwoli. To słonie są prawdziwymi królami zwierząt, schodzą im z drogi nawet lwy. Kiedy na żywo przyglądasz się rodzinie spacerujących żyraf powoli jadąc obok, zapominasz o aparacie fotograficznym. Kiedy wspinasz się na kilkusetmetrową górę rozgrzanego przez słońce, czerwonego piasku i otwiera się aż po horyzont panorama wyrzeźbionych wiatrem wydm, chłoniesz każdy szczegół, żeby zachować ten widok w pamięci.

DROGI – SIEĆ SZUTRÓWEK

Do ruchu lewostronnego przyzwyczajasz się zaskakująco szybko. W miastach – jak w Europie, tyle że wśród krążących samochodów więcej jest terenówek i pick-upów. Asfaltowe drogi, łączące główne miasta, są dobrej jakości, dobrze oznakowane, a natężenie ruchu jest bardzo małe. Większość Namibii pokrywa jednak siatka dróg szutrowych i do najciekawszych miejsc prowadzą tylko one. Zmorą są kamienie, strzelające spod kół jak pociski. To dlatego u dealera Volkswagena w Swakopmund, obsługującego małą flotę naszych Skód, leży sterta przednich szyb do Yeti. Każdy samochód wiezie na dachu dodatkowe koło zapasowe, wszystkie poruszają się na oponach zimowych, bo te są lepsze na szuter i piasek.

JAK DOJECHAĆ

KIEDY JECHAĆ

Można niemal przez okrągły rok, ale najlepiej między kwietniem i czerwcem oraz we wrześniu i październiku – czyli podczas namibijskiej zimy i wiosny. To najlepszy czas na safari, z upalnymi (ale bez przesady) dniami; trzeba tylko pamiętać, że w nocy temperatura może spaść poniżej zera. Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia i zwykle charakteryzuje się popołudniowymi opadami i burzami.

JAK ZAPLANOWAĆ PODRÓŻ

Należy to zrobić starannie – ciekawych miejsc jest dużo, często rozrzuconych na sporych odległościach, więc planowanie pomoże oszczędzić czas. Warto skorzystać z oferty albo przynajmniej porady którejś ze specjalistycznych firm organizujących pobyty w Namibii, np. Abenteuer Afrika Safari (www.abenteuerafrika. com).

BILET LOTNICZY

Poza Air Namibia do Windhuk latają South African Airlines i Comair (British Airways), przy czym najlepsze oferty ma zwykle Air Namibia. Najlepiej zarezerwować bilet kilka miesięcy przed wylotem. Można wtedy liczyć na cenę ok. 3000–3500 zł za bilet dla dwóch osób. 

Pojazdy wzbijają w powietrze tumany kurzu i dlatego odległości między nimi muszą być spore. Dobrze, jeśli wieje wiatr, który wykrzywia ogony kurzu i szybko usuwa je przed kolejnym samochodem. Jeśli jednak powietrze zamarło bez ruchu, jedziesz jak w gęstej mgle, która sprawia, że manewr wyprzedzania to prawdziwe wyzwanie. „Uwaga na prędkość” – skrzeczy radio naszego przewodnika i po chwili mijamy ukryty za krzakami patrol policji z radarem. Cóż, niektóre rzeczy są wszędzie na świecie takie same.

REKLAMA

REKLAMA

UWAGA – ZWIERZĘ NA DRODZE

Powietrze jest tak jasne, że razi w oczy. W środkowej części Namibii, w większości położonej dobre kilkaset, jeśli nie ponad tysiąc, metrów nad poziomem morza, jest też niesamowicie suche – mimo upału nie masz na sobie ani kropli potu.

Największym zagrożeniem są zwierzęta – głównie guźce, antylopy, springboki, oryksy, czasem strusie – gotowe w każdej chwili wyskoczyć na drogę z wysokiej, gęstej trawy. Właśnie dlatego nikt nie jeździ autem po zmroku, bo jeśli nawet zobaczysz wypadającego na drogę zwierzaka, to dopiero w świetle reflektorów, a wtedy zwykle jest za późno na reakcję.

Na poboczu stoi guziec z ogonem wyprostowanym jak antenka. Zwalniasz i trzymasz nogę na hamulcu, bo nigdy nie wiadomo czy akurat nie przyjdzie mu do głowy wbiec na drogę na swoich sztywnych nóżkach.

PRZYGOTOWANIA

PRZEMIESZCZANIE SIĘ

Można „na bogato”, czyli korzystając z przelotów wewnętrznych, w krótkim czasie połykając duże odległości, albo „na zwyczajnie”, czyli wynajmując samochód. Do nas przemawia ten drugi sposób, bo daje swobodę, a stężenie atrakcji jest wysokie. Z wynajęciem samochodu nie ma problemu, na miejscu są duże sieciowe wypożyczalnie (Budget, Hertz, Thrifty, Avis).

KOSZTY SAMOCHODU

Koszt wypożyczenia auta klasy Skody Yeti to niecałe 500 zł za dzień (w tym ubezpieczenie), terenówka kosztuje ok. 50 zł więcej. Wyposażenie samochodu w system nawigacji wymaga dopłaty ok. 35-40 zł za dzień – zdecydowanie polecamy. Trzeba mieć ciśnieniomierz, bo do jazdy po piasku będziemy obniżać ciśnienie w oponach, oraz dodatkowe koło zapasowe; trzeba też pogodzić się z tym, że drobny kurz dostanie się do każdego zakamarka w aucie. Auta z silnikami benzynowymi i diesle są tak samo popularne, ceny paliwa wyraźnie niższe niż u nas – ok. 4,30-4,50 zł za litr. Stacje benzynowe są rozrzucone z rzadka i na wszelki wypadek warto uzupełniać paliwo przy każdej okazji.

DROGI I BEZDROŻA

Miasta są połączone drogami asfaltowymi, jednak główna sieć dróg to szutrówki. Ograniczenia prędkości w miastach wynoszą 60 km/h, na drogach szutrowych 80-100 km/h, natomiast na asfalcie zwykle 120 km/h – i drogówka dba o ich przestrzeganie, pojawiając się znikąd i serwując bardzo wysokie mandaty. Nie toleruje też jazdy bez zapiętych pasów, używania przez kierowcę telefonu komórkowego oraz nierespektowania znaku „stop”. 

 WIDOKI – NIEPOWTARZALNE

Ruch jest lewostronny, ale ze względu na ryzyko pojawienia się zwierząt na drodze, jedziesz środkiem

„Kiedy dwanaście lat temu leciałem tu pierwszy raz, w samolocie byli sami myśliwi. Dzisiaj przyjezdni to już w zasadzie tylko turyści” – mówi znajomy fotograf. Świat coraz bardziej odkrywa Namibię, która jest jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Jak na warunki afrykańskie, jest do turystyki idealna – ma dobry klimat, całkiem niezłą infrastrukturę, jest tu bezpiecznie (a to duży problem w większości afrykańskich państw, na przykład sąsiedniej RPA). No i to bogactwo natury. W jednym kraju są pustynie (Namib i Kalahari), góry, wydmy, wybrzeże i rezerwaty z dziką przyrodą. Widoki są na każdym kroku tak pocztówkowe, że karty pamięci w aparatach zapełniają się w przyspieszonym tempie.

REKLAMA

PIASEK – GRZĄSKI JAK BŁOTO

Kilka kilometrów przed Sossusvlei w parku narodowym Namib-Naukluft droga szutrowa się kończy, dalej jest już tylko piasek. Spuszczamy powietrze z kół mniej więcej o połowę, do około 1,2 bara, bo kiedy opona flaczeje, zwiększa się powierzchnia kontaktu z podłożem, a ta jest w tych warunkach na wagę złota. Przed nami kilka kilometrów jazdy po suchym, drobnym piasku, grząskim jak błoto. Nie wolno się zatrzymać, bo „wciągnie”, trzeba jechać na niskim biegu i utrzymywać wyższe obroty, żeby samochód miał siłę „wyciągnąć się”, kiedy koła trafią na głębszy piasek.  Wydmy Sossusvlei rosną na wysokość ponad 300 metrów i należą do najwyższych na świecie. To jedna z wizytówek Namibii i jedno z miejsc, bez zobaczenia których nie wolno wyjeżdżać z tego kraju. Wielką atrakcją jest podróż dalej, w głąb krajobrazu, i nocleg w namiocie w samym sercu tej pustyni.

HOTELE, RESTAURACJE, CENY

NOCLEGI

Ceny są porównywalne z tymi, jakie mamy w Europie. Pomoc skądinąd nieocenionych booking.com i tripadvisor.com jest tu ograniczona do hoteli o wyższym standardzie (3 gwiazdki i więcej), tańszych trzeba szukać na własną rękę. Koszt noclegu w hotelu typu bed&breakfast w mieście to ok. 110-140 zł za dobę od osoby, natomiast w trzygwiazdkowym jest to 150-300 zł od osoby (śniadanie jest zwykle wliczone w cenę). Wbrew pozorom, na pustyniach wnętrza Namibii jest niemały wybór hoteli typu lodge, ulokowanych w atrakcyjnych miejscach, świetnie zaprojektowanych i zwykle o podwyższonym standardzie. Dobrym przykładem jest Rostock Ritz Desert Lodge (www. rostock-ritz-desert- lodge.com) – ulokowana na zboczu wzgórza, idealnie wtopiona w okolicę grupka bungalowów ma fantastyczny widok na przestrzenie pustyni Namib. Ceny są nieznacznie wyższe – od około 350 zł od osoby; jednak wrażenia związane z nocowaniem w znakomitych warunkach w samym sercu pustyni – niepowtarzalne.

JEDZENIE

 Okazuje się bardzo zbliżone do europejskich – dobra kolacja z trzech dań w restauracji to wydatek rzędu 90 złotych; w mniejszych miastach jest taniej, chociaż oczywiście wybór knajpek jest mniejszy. Świetna jest jakość jedzenia – od mięsa lokalnych zwierząt (oryksy, springboki, guźce), po owoce morza. Z kolei ceny produktów spożywczych są o około 15 procent niższe niż w Europie, przy czym wyraźnie tańsze jest mięso oraz – teraz szeptem – piwo. 

Piasek znajduje się w ciągłym ruchu. Wędruje tu od wybrzeża, gdzie ma kolor jasnożółty, który po drodze zmienia się na czerwony – to efekt rdzewienia drobinek rud metali, z jakich się składa. W lecie słońce rozgrzewa piasek nawet do 80 stopni. Na przestrzeni kilometrów nie ma grama cienia, a opady występują raz na kilka lat. A przecież żyli tu ludzie – Buszmeni – dopóki biały człowiek nie zaczął ich traktować jak zwierzyny łownej. Słynna jest historia dwóch niemieckich naukowców, którzy w początkach drugiej wojny światowej przez dwa i pół roku (!) ukrywali się na pustyni Namib przed Brytyjczykami. Ich stopniowe przystosowanie do życia, jakie było udziałem Buszmenów to historia o nieprawdopodobnej sile człowieka i jego woli przetrwania.

SAFARI – AUTEM LUB NA PIECHOTĘ

Widok żyrafy wystającej dobre dwa metry ponad drzewa jest bezcenny – aż chciałoby się podejść bliżej. Żyrafy są bojaźliwe i, pod warunkiem zachowania bezpiecznej odległości, nie stanowią dla człowieka zagrożenia; problem jednak w tym, że stanowi go niemal wszystko inne. Przy czym wcale nie chodzi o koty, które człowieka postrzegają jako drapieżnika i w normalnej sytuacji zwykle usuwają się z drogi, zanim je zobaczysz. Niebezpieczne są słonie, bawoły afrykańskie, nosorożce i afrykański killer numer jeden – hipopotam. Na safari na piechotę zawsze masz obok uzbrojonego strażnika, który wie co robi, umie „czytać” zachowanie zwierząt i odpowiednio zareagować, jednak nigdy nie wiadomo, co może się przytrafić. Na przykład nosorożec i hipopotam biegają z prędkością 45 km/h – po buszu (!); jedyny ratunek to szybka ucieczka na drzewo. Gorzej, jeśli pod ręką nie ma drzew. Wtedy – podpowiada strażnik – „trzeba wyczekać do ostatniej chwili i dać nura w krzaki w bok.” Jeśli zdążysz. 

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA