Rosyjski kilometraż

Asfalt nagle się kończy i droga wygląda jak po przejściu błotnej lawiny. Na przejeździe kolejowym można stać godzinę, a stacje benzynowe trafiają się co kilkaset kilometrów. Wyprawa o nazwie Octavia Scout Experience, czyli przejazd najdłuższą drogą świata.

Wyprawa do Rosji
Trafiają się objazdy – dróg, które nie istnieją drogami, które ledwo istnieją.
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 51 500 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Pierwsza godzina jest znośna, po dwóch chcesz już komuś przy- łożyć, po czterech wariujesz. Apo osiemnastu godzinach jazdy szutrowo-kamienistymi drogami w tempie rzadko przekraczającym 20 km/h - znajdujesz się w jakimś dziwnym stanie, jakby na pograniczu utraty świadomości. Po prostu jest ci wszystko jedno. Nie chce się jeść, pić, gadać, słuchać, nic cię nie boli, wszystko ci jedno - która godzina albo gdzie jesteś. Chcesz tylko położyć się i zasnąć. Barak dla robotników budujących drogi? Dajesz mu z miejsca pięć gwiazdek - za to, że w ogóle jest. Chociaż podróżujący z ekipą Austriacy mieli jeszcze dość siły, żeby na widok takiego noclegu zaprotestować. "Konkretnie, nie spodobał im się kibelek" - mówi Michael Kudela, szef czeskiego "auto motor a sport". I dodaje: "Taka jazda trwała trzy dni - od Ułan Ude do Chabarowska. 18 godzin i 400 km dziennie".

Michael przejął pałeczkę po nas na wschodnim brzegu jeziora Bajkał, dokąd z Nowosybirska poprowadziliśmy Octavi ę Scout numer 6. Cała impreza - przejazd dziesięciu samochodów trasą Moskwa- Władywostok - była pomysłem rosyjskiego importera Skody.

Wybór Scoutów z benzynowymi silnikami 2.0 FSI (150 KM) był oczywisty. Po pierwsze, pomimo długiego dystansu, w głąb Syberii nie pchasz się autem z silnikiem wysokoprężnym. Wyjątki to w zasadzie tylko Kamaz, Ził, Kraz albo jakaś inna forma ciężarówki niezniszczalnej jak czołg T-34. Powód jest prozaiczny - olej napędowy jest jak w Stanach, czyli podły. Zupełnie nie na gardło współczesnego zachodniego diesla. Benzynowiec to mus, a i tak stacje z właściwym paliwem będą tylko w większych miastach. Popularniejsza jest bowiem benzyna 80-oktanowa, od której silnik benzynowy jaki dzisiaj znamy dostaje głębokiej anemii - dusisz gaz, a niewiele się dzieje.

Po drugie, mocno wskazana jest jakaś forma napędu na cztery koła. Do Władywostoku pewnie da się dotrzeć i bez niego, czego dowodem Wołgi i Moskwicze, które trzeszcząc i podskakując śmigały po syberyjskich bezdrożach. Jednak w błocie może być różnie. Przydatne będą też zwiększony prześwit i osłony pod podwoziem, inaczej samochód po wyprawie może już nie być taki sam jak przed.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

W Nowosybirsku pierwsze zaskoczenie - przynajmniej połowa samochodów ma kierownicę po "złej" stronie. "Japoński import" - wyjaśnia kolega z dziennika "Kommiersant". "Im dalej na wschód, tym będzie ich więcej. W okolicach Władywostoku prawie nie ma innych. Ale jeżdżenie czymś takim po Moskwie albo Petersburgu to straszliwa wiocha". Trzeba się uodpornić na miejscowy styl jazdy - dla nas podobnie ekstremalny jak nasz dla kierowców z zachodniej Europy. I oczywiście pilnować się, bo jak każ- dej innej, również rosyjskiej drogówce można podpaść za byle co. O ile jednak w zachodniej Europie generalnie z policją nie ma dyskusji, o tyle w Rosji, mimo początkowo srogich min funkcjonariuszy, zwykle można znaleźć płaszczyzn ę porozumienia. "Myślisz, że po co nam ten cały karton firmowych koszulek?" - uśmiecha się jeden z organizatorów wyprawy

Wielki plus to stosunkowo nieduży ruch na drodze, nawet jeśli chodzi o cię- żarówki. A przecież ten region to duże miasta i wielki przemysł - kopalnie, chemia, energetyka, aluminium i co tam jeszcze, rozsiane na całym obszarze aż za Krasnojarsk (ok. 900 km). Sama szosa jak wiele naszych - dwa pasy, stan asfaltu lepszy albo gorszy, pobocze asfaltowe albo żwirowe.

Przyroda - coraz bardziej malownicza. Łąki i lasy ciągną się po horyzont, a za jedyne towarzystwo Scoutów często robią błyszczące szyny Kolei Transsyberyjskiej. "Dobrze, że otwarty" - na którymś przejeździe trzeszczy w krótkofalówce. "Bo jak masz pecha, to na tym przejeździe możesz czekać i godzinę".

Tam, gdzie się pojawia, świat człowieka składa się z kontrastów. Lasy i ciemny dym z kominów, miasta z salonami Bentleya i Maserati i ubogie wioski, odnowione cerkwie i pomniki Lenina. Nam do gustu szczególnie przypadł ten w Irkucku, gustownie oświetlony zielonym światłem neonu Siemensa.

Najdłuższa droga świata

TRASA Takim mianem trasę Moskwa-Władywostok określają bracia Rosjanie. Jest to jedyna droga, którą na ko- łach można pokonać Syberię w poprzek. Biegnie ona przez Riazań, Samarę, Ufę, Czelabińsk, Jekaterynburg, Omsk, Nowosybirsk, Krasnojarsk, Irkuck, Ułan Ude, Czitę, Skoworodino, Błagowieszczeńsk, Chabarowsk, z finiszem niemal przy granicznym szlabanie z Koreą Północną - we Władywostoku. Po drodze rzeki Wołga, Irtysz, Ob, Jenisej, Selenga i Amur oraz jedyny, niepowtarzalny, wielki, wspaniały Bajkał - najstarsze i najgłębsze jezioro na Ziemi. Na kilkudziesięciokilometrowym odcinku droga wije się wzdłuż jego południowego i wschodniego brzegu. Na początku trasy, w okolicy Moskwy, trafiają się kawałki autostrad, później aż za Bajkał prowadzi zwykła szosa, z off-roadowymi sekcjami między Krasnojarskiem i Irkuckiem. Natomiast prawdziwe wyzwanie czeka na odcinku między Ułan Ude a Chabarowskiem - około 1500 kilometrów bezdroży. Końcówka trasy jest spokojna, z dobrej jakości szosą do Władywostoku.
SPRZĘT Samochód nie musi być terenowy, za to obowiązkowo z silnikiem benzynowym. Wskazany napęd na cztery koła, podwyższony prześwit i osłony pod podwoziem. A także nadwozie kombi - warto zabrać bowiem dodatkowe koło zapasowe (ze względu na wysokie ryzyko uszkodzenia opon). Jako dodatkowe zabezpieczenie należy zaopatrzyć się w zestaw naprawczy do kół. Trasa jest długa i trudna - trzeba uzbroić się w cierpliwość i na każdym metrze drogi szanować sprzęt.

REKLAMA

Przedsmak tego, co będzie czekać Michaela Kudelę kilka dni później w okolicach Czity my mamy 300 km za Krasnojarskiem. Asfalt nagle się kończy i droga wygląda jak po przejściu lawiny z błota, kamieni i głębokich dziur. Nic nie świadczy o tym, żeby w tym miejscu kiedykolwiek leżał asfalt. Na bezdrożu miejscami zwalniamy do tempa pieszego. Z wyjącym klaksonem wyprzedza nas Wołga, na oko wczesne lata siedemdziesiąte. "Wybaczcie, dobry człowieku, ja nie stąd!" Po kilku kilometrach asfalt nagle się pojawia, ale na krótko - i tak w kółko. Przez pierwsze cztery godziny pokonaliśmy 300 km, przez kolejne cztery - 160...

Dla samochodu to jedyna droga przez Syberię. Ani na południe, ani na północ nie ma żadnej innej trasy. Jest jeszcze tylko żelazna droga, od której w Tajszecie (400 km na wschód od Krasnojarska) odchodzi północna nitka - słynna Bajkalsko- Amurska Magistrala.

Jeszcze kilka lat temu niektóre odcinki tej drogi nie istniały. Do miast na wschód od Czity można było dolecieć samolotem albo dotrzeć Koleją Transsyberyjską. Na miejscu samochodem można było się poruszać jak najbardziej, ale specjalnie za miasto wyjechać się nie dało. W dużej mierze drogi wciąż są na Syberii towarem sezonowym, przy czym łatwiej o nie zimą. "Jak zamarzną bagna, wjeżdżasz jakimś większym spychaczem, wrzucasz jedynkę i robi się droga. Przez kilka miesięcy tylko odśnieżasz kiedy trzeba i jeździsz aż zima ustąpi. Znaki zostają w krzakach - przydadzą się za rok" - mówi nasz rosyjski przyjaciel żurnalista.

Dziś do Władywostoku, niemal pod sam graniczny płot z Koreą Północną, można dojechać osobowym autem. W budowie dróg uczestniczą pojazdy, które - sądząc po ich wyglądzie - jeszcze nie tak dawno miały rozwozić po świecie ideę światowej rewolucji, i to w niemałych ładunkach. A Skody? Po pokonaniu blisko 10 tys. kilometrów jedyne, co trafi do kosza to kilka opon i parę obręczy kół.

Żal się z Syberią żegnać. Zaliczyć by tę trasę jeszcze raz, póki nie położą asfaltu, całą. W zimie, ma się rozumieć.

Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: Alexander Schädel, Juliusz Szalek,
Michael Kudela, autor

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA