REKLAMA

Test łosia

60-lecie tej szwedzkiej marki to dobra okazja do sentymentalnej podróży. Saabem 99 wizytujemy Trollhättan i okolice.

Szwecja
Widowisko dla turystów: otwarcie śluz na wodospadzie pod Trollhättan.

Niektórych zalet nowoczesnych samochodów wolelibyśmy nie poznawać w praktyce - na przykład wysokiego poziomu bezpieczeństwa biernego szwedzkich modeli. Albo sprawności wycieraczek, które z dziecinną łatwością radzą sobie z każdą postacią wody spadającej z góry. Albo wydajności nawiewu, który błyskawicznie oczyszcza szyby z pary. Ale po dłuższym obcowaniu ze szwedzkim letnim deszczem załoga liczącego 29 lat Saaba 99 zaczyna doceniać te cechy. Krople deszczu przeciekają do kabiny tylko przez odsuwany dach i kapią na osłony przeciwsłoneczne.

Miłośnicy Skandynawii utrzymują, że latem w Szwecji słońce świeci od trzeciej nad ranem do samej północy. Ale większość ludzi zupełnie inaczej wyobraża sobie ciepłą porę roku w tej części świata. Po kilku dniach nieprzerwanej ulewy zaczyna do nas docierać, że rację ma chyba owa większość. Ale Szwedzi nie przejmują się deszczem. W miejscu, gdzie narodził się Saab, w Trollhättan, woda jest tak czy owak istotnym składnikiem przyrody - jeśli już nie w postaci spadających z nieba kropel, to przynajmniej jako naturalny czynnik energetyczny.

Na północy tego przemysłowego miasta, 44 metry ponad poziomem morza, leży Vänersee, jezioro o powierzchni około 5600 kilometrów kwadratowych. Zasila ono Göta Älv - rzekę, która wprawdzie większość swej drogi do cieśniny Kattegat pokonuje spokojnie, jednak na wysokości Trollhättan funduje nam widowiskowy pokaz - woda spada tu w przepaść z wysokości 32 metrów. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy tych ziem już ponad 200 lat temu zaczęli wykorzystywać wodospad do wytwarzania energii na potrzeby przemysłu. Dziś woda płynie doliną znacznie mniej widowiskowo, pokonując kolejne stopnie elektrowni wodnych. Tylko latem kilka razy w tygodniu otwierane są śluzy, uwalniające w ciągu jednej sekundy 300 metrów sześciennych wody, które z potężnym hukiem spadają w dół wodospadów Trollhättan. To widowisko organizuje się przede wszystkim dla turystów.

REKLAMA

REKLAMA

Dla prawdziwego fana Saaba wodospad to szczegół. Tym, co ciągnie go do liczącego 44 500 mieszkańców Trollhättan są samochody. Tutejsze zakłady zatrudniają 4700 pracowników. Po dokonaniu wcześniejszej rezerwacji turyści mogą się przyjrzeć, jak powstają modele 9-3 i 9-5. Miłośnicy starych samochodów poczują się w muzeum Saaba jak ryba w wodzie. Niegdyś montowano tu parowozy, dziś natomiast można obejrzeć najważniejsze modele, poczynając od oznaczonego symbolem 92 protoplasty, aż do najnowszych prototypów. Dla dyrektora muzeum, Petera Bäckströma, szczególnym powodem do dumy jest fakt, że wszystkie pokazywane w nim samochody ciągle są na chodzie i nie pełnią roli jedynie eksponatów muzealnych. Namacalnym dowodem na prawdziwość jego słów jest unosząca się w hali delikatna woń oleju silnikowego, gumy i benzyny.

Z muzealnych zasobów pochodzi również nasz czerwony Saab 99 Turbo. Mimo to, obdarzony potężną posturą dyrektor muzeum zupełnie się z nim nie cacka. Program obowiązkowy obejmuje krótką wycieczkę po okolicy. Jej droga to, jak twierdzi, "klasyczny szwedzki odcinek rajdowy". Po kilkuset metrach zaczynamy rozumieć, dlaczego miejscowi nazywają tę trasę Car-Killer Road. Na krętej asfaltowej wstążce biegnącej pośrodku lasu mieści się na szerokość akurat jedno auto.

Bäckström dodaje gazu. Spomiędzy drzew wynurza się typowy szwedzki budynek z czerwonej cegły, a dyrektor muzeum przyspiesza coraz bardziej, zmierzając w jego kierunku. Tuż przed budynkiem hamuje i skręca w prawo. Gdyby wyleciał tu z toru, wylądowałby tuż obok wiejskiej chałupy. "Jeszcze nikt nie wjechał w ten dom" - oznajmia beznamiętnie Bäckström, który w zakładach Saaba w Trollhättan odpowiadał niegdyś za rozwój. Na pytanie, czy droga jest jednokierunkowa, szczerzy zęby w uśmiechu. Nie jest. W takiej sytuacji dobrze wiedzieć, że Szwedzi przywiązują dużą wagę do wysokiego poziomu bezpieczeństwa biernego swoich samochodów.

REKLAMA

Szczególne znaczenie dla Szwedów ma test łosia, choć rozumie się go tutaj nieco inaczej niż gwałtowny skręt przed pojawiającym się z nagła na szosie zwierzęciem. Około 5000 przypadków kolizji samochodów z łosiami świadczy o tym, że sama umiejętność zręcznego manewrowania niestety nie wystarczy.

Granitowe wysepki wybrzeża to typowy rys szwedzkiego krajobrazu

Prawdziwy test łosia zdaniem Bäckströma polega na symulacji najgorszego przypadku - samochód jadący z prędkością 70 km/h wbija się w ważącą 350 kg atrapę łosia. To szczególne wyzwanie dla słupka łączącego dach z pokrywą silnika, bo zwierzę ma stosunkowo długie i cienkie nogi, ale za to masywny korpus. W razie wypadku tułów łosia, nieznacznie tylko wyhamowany, z impetem sunie po masce silnika w kierunku przedniej szyby. Na podstawie wyników tego testu w połowie lat 80. konstruktorzy Saaba opracowali więc bardzo sztywne przednie słupki dachowe. Ale w Saabie 99 jeszcze takich nie ma. Na razie, na drodze łosi ani widu, ani słychu. Liściasty baldachim koron drzew chroni zwierzęta przecież znacznie lepiej przed padającym tu nieustannie deszczem.

Chcąc dowiedzieć się nieco więcej o dostojnych mieszkańcach lasu, należałoby się udać raczej w kierunku Älgens Berg, czyli Góry Łosi. W królewskim Muzeum Przyrodniczym wszystko krę- ci się wokół króla lasów. To w te tereny szwedzcy władcy od XVI wieku udają się na polowania. Jak zaznacza Bäckström, bardziej niż o myśliwskie rytuały chodzi przy tym o zachowanie wierności tradycji.

REKLAMA

REKLAMA

Przemysłowe miasto niknie nam z oczu. Niemłody, ale bardzo rześki Saab 99 sunie drogą krajową RV44 na zachód, w kierunku wybrzeża, nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Jego sylwetka jest ponadczasowa, a komfort resorowania i dźwięk spełniają także współczesne wymogi. Tylko na marginesie rejestrujemy, że dwulitrowy, czterocylindrowy silnik dzięki turbosprężarce osiąga moc 145 KM. W czasie prac konstrukcyjnych Szwedzi nie stawiali bowiem sportowych osiągów na pierwszym miejscu. Chodziło im raczej o to, by można było pokonywać autem długie trasy, jak najrzadziej zmieniając biegi. I to im się udało. Tylko dodatkowy przyrząd na desce rozdzielczej ze wskaźnikiem ciśnienia i delikatny świst przypominają o tym, że Saab 99 jest wyposażony w sprężarkę.

Krajobraz zachodniej części Szwecji jest niemal idylliczny. Miękka linia zalesionych terenów, pola i łąki przemykają niczym krople spływające po lakierowanym nadwoziu Saaba. Po pewnym czasie tu i ówdzie przez zielony dywan traw zaczynają się przebijać skały. Zbliżamy się do szkierowego wybrzeża, a to, co widzimy za oknem, w coraz większym stopniu przypomina katalog Ikei. Czerwone drewniane domy, tu i ówdzie także żółte i niebieskie, tłoczą się obok obłych skał. W urokliwych portach w odległości trzech metrów od siebie stoją domki rekreacyjne i budy amatorów sportów wodnych.

Obok wielu domów właściciele ustawili reklamy z napisem "Rum", co jednak nie jest tu zachętą do nabycia trunku, lecz informacją o wynajmie pokojów. W wyspiarskim Smögen skoncentrowała się turystyczna infrastruktura, ale gdzież jej tam do rozkrzyczanych deptaków Majorki! Turyści zdają się nic sobie nie robić z nieprzerwanego dżdżu. W końcu po co ktoś wymyślił odzież przeciwdeszczową i kalosze? Nastrój udziela się kierowcy Saaba, który prze- łącza wycieraczki na tryb przerywany.

RADY DLA WYBIERAJĄCYCH SIĘ DO KRAINY SAABA

PODRÓŻ: Samolotem - na przykład tanimi liniami lotniczymi WizzAir - w Warszawy do Goeteborga. Samochodem najlepiej jechać przez Danię i most przez Øresund, a następnie autostradą E6 do Goeteborga i stamtąd do Trollhättan.
SAMOCHODEM: W Szwecji obowiązują włączone światła mijania przez całą dobę. Ograniczenia prędkości: na autostradach 110 km/h, w terenie niezabudowanym 70 km/h, w zabudowanym - 50 km/h. Należy pamiętać o zagrożeniu ze strony dzikich zwierząt, przede wszystkim łosi.
SAAB: Fani Saaba powinni zacząć od muzeum (www.saab.com). Najlepiej jechać według drogowskazów "Saab Bilmuseum". Placówka jest otwarta codziennie w godzinach 11-16, latem 10-18. Wśród eksponatów znajduje się około 60 modeli, również prototypów i wersji sportowych. Za pośrednictwem muzeum można uzgodnić termin zwiedzania zakładów. E-mail: [email protected] se.saab.com, tel. +46 52 084 344. Przewodnik (język szwedzki i angielski) oprowadza w dni robocze, prócz letniej przerwy wakacyjnej w zakładach.

Tekst: René Olma
Zdjęcia: Reinhard Schmid

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA