Z ARCHIWUM AMIS: Audi Q5 po USA

Przejechać Amerykę od Atlantyku po Pacyfik! Można, ale po co? Lepiej spenetrować dokładnie jeden, smakowity turystycznie, region. W Kalifornii nudzić się nie będziesz – podróż z pustyni w ośnieżone góry zajmuje tylko parę godzin.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 91 400 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Dolina Śmierci - to tu z powierzchni wystają „kości ziemi” 


Ciemność widzę – to pierwsza konstatacja, gdy po nie wiadomo jak długo trwającej drzemce zerkam przez okno samolotu. Mijają minuty a wraz z nimi uciekają setki mil, jakie maszyna United Airlines pokonuje nad pustyniami Nevady. W krajobrazie na dole żadnych zmian, czarno. I oto nagle wybuch gigantycznego fajerwerku, żółte światła zalewają krajobraz aż po horyzont. Tylko od kiedy zimne ognie zamiast na niebie błyszczą na ziemi?
Trudno wyobrazić sobie coś bardziej sztucznego niż Las Vegas – prostokąt światła rozłożony na pustyni między pasmami nagich gór. Śmieszy, zachwyca i imponuje jednocześnie. Zbudować ponadpółmilionowe miasto pośrodku niczego i jeszcze sprawić, by żyło dzięki 39 milionom gości, którzy odwiedzają je każdego roku – taki pomysł może przyjść do głowy tylko Amerykanom. Spacerujemy po The Strip – siedmiomilowej promenadzie upstrzonej hotelami i kasynami gry. Wieża Eiffla, weneckie pałac Dożów i Most Westchnień, figura Juliusza Cezara obok hotelu noszącego jego imię. Przed kasynem Bellagio, które w filmie „Ocean’s Eleven” obrobił George Clooney wraz z kumplami, kolorowo podświetlana fontanna podryguje w takt arii śpiewanej przez Pavarottiego – najlepszy sposób na Vegas to poddać się urokowi kiczu i natychmiast go pokochać. To nie jest trudna sztuka, bo luksus choćby oglądany z zewnątrz da się lubić. Oto najdroższy w Vegas hotel Wynn, wybudowany zaledwie 5 lat temu za 3,5 miliarda dolarów (pokoje od 270, przez 600 do Bóg wie ilu zielonych), już ściga się z nim City Center – kompleks kasyn i hoteli wznoszony kosztem 10 miliardów dolarów (to tyle, ile zarabiają rocznie wszystkie jaskinie hazardu w Vegas) – otwarcie w przyszłym roku, jeśli kryzys nie przeszkodzi.

REKLAMA

Nasza trasa

Podróż rozpoczęliśmy w Las Vegas w Nevadzie, by po kilku godzinach jazdy przekroczyć granicę Kalifornii i wjechać do Doliny Śmierci. Tam przejeżdżamy miejsce znajdujące się 89 m poniżej poziomu morza, wokół nas szczyty o wysokości ponad 3000 m. Następnie przejazd na północ do parku Yosemite w Sierra Nevada. Stamtąd na zachód do Monterey nad Pacyfikiem. Ostatni etap podróży to przejazd na południe wzdłuż oceanu do Santa Monica na przedmieściach Los Angeles. Cała trasa liczy około 1500 km.


Rankiem rozpoczynamy samochodową przygodę. Nasza podróżna limuzyna to Audi Q5 wyposażone w trzylitrowy TDI i siedmiobiegowy „automat”. Na tylnej szybie widnieje wielki napis 38,5 MPG, co znaczy, że pojazd przejeżdża 38,5 mili (61,8 km) na jednym galonie (3,78 l) oleju napędowego. Po naszemu to około 6,1 l/100 km. Dobry wynik, którym Audi chce zachęcić Amerykanów do kupowania oszczędnych diesli. Kto wie, może się uda, skoro Jankesi w kryzysie godzą się nawet czekać miesiącami na dostawę Smartów?! Tankujemy 16,028 galona po 3,99 dolara za galon (czyli 1,05 dolara za jeden litr) i zostawiamy za sobą Vegas z jego 137 tysiącami hotelowych pokoi.

Audiarchiwum
Audiarchiwum
Audiarchiwum
Dolina Śmierci. Z takich zbiorników zgrzane upałem amerykańskie V12 mogą zaczerpnąć wody do chłodnicy – o czym co parę mil informują specjalne znaki. Opera na środku pustyni?
W Ameryce wszystko jest możliwe. Drzewo Jozuego, czyli juka, która może żyć i 200 lat

REKLAMA

REKLAMA

Audiarchiwum

Las Vegas - udaje Wenecję, Paryż i Nowy Jork. To morze światła pośrodku pustyni


Mechaniczny kobiecy głos systemu nawigacyjnego każe jechać prosto przez najbliższe 90 km. Kurz, a w oddali nagie góry. Widomy znak, że zbliżamy się do słynnej Doliny Śmierci. Przekraczamy granicę Kalifornii i wjeżdżamy do Doliny. Mówią, że to tutaj wystają spod powierzchni „kości Ziemi” i coś w tym jest – z piachu i żwiru wyrastają skały każdego koloru, pod warunkiem że jest bury lub brązowy. Złowieszczą nazwę 225-kilometrowa dolina zawdzięcza temperaturom dochodzącym do 46 °C, nas potraktowała łagodniej – tylko 33 stopnie. To idealne miejsce do badania wytrzymałości samochodów, dlatego wielu producentów testuje tu starannie zamaskowane przedseryjne egzemplarze nowych modeli. Niestety nie spotykamy żadnego, pewnie dziś za chłodno na takie ekstremalne testy. No chyba że chodzi o sprawdzian wytrzymałości ludzkiej – na prostej jak sznurek, nie kończącej się, rozgrzanej nitce asfaltu, na którą nie pada żaden cień (bo nie rośnie tu nic oprócz suchych badyli wysokich najwyżej na pół metra) spotykamy rowerzystę. Panu w mocno dojrzałym wieku zupełnie nie imponuje klimatyzowane wnętrze naszego Audi. Jest bardzo zadowolony z siebie i nie zdradza oznak depresji, chociaż właśnie minął najniższy punkt na zachodniej półkuli globu – w Badwater, 89 metrów poniżej poziomu morza.

Audiarchiwum
Audiarchiwum
Las Vegas. Przed hotelem Bellagio, złupionym w filmie „Ocean’s Eleven” przez George’a Clooneya, w rytm arii śpiewanej przez Pavarottiego pląsa kolorowa fontanna. Las Vegas to morze światła pośród nagich gór – urok ma głównie nocą
Audiarchiwum
Laguna Seca. Na torze w Monterey ścigają się najszybsze auta American Le Mans Series 2008.


My w kilkadziesiąt minut później mijamy pozostałości XIX-wiecznej kopalni boraksu (związek stosowany w ceramice czy farbiarstwie) i robimy przystanek koło przybytku niezbędnego na każdej pustyni – przed operą. Była nowojorska tancerka Marta Becket od 31 lat daje tu osobiście taneczne przedstawienia, co jest ciekawe tym bardziej, że dama ta już jakiś czas temu skończyła 80 lat. Coraz bardziej podobają nam się amerykańskie ekstrawagancje, ale niestety na czekanie do wieczornego spektaklu nie możemy sobie pozwolić – wzywa nas Sierra Nevada.
Gdybyśmy tu byli miesiąc później, moglibyśmy poszusować na nartach – informuje sympatyczny młody elektryk, naprawiając niesprawny kontakt w moim hotelowym pokoju. Chociaż w tym roku mieliśmy już śnieżną burzę – dodaje, a ja dostrzegam za oknem niewielkie łaty śniegu. A przecież jeszcze przed południem byliśmy w jednym z najgorętszych i najniżej położonych miejsc świata, teraz rozgościliśmy się na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów w miejscowości Mammoth Lakes. Wokół sosnowy las, żółto-zielone trawy i w ogóle jakaś taka tatrzańska sceneria.

Dla wytrwałych

W poprzek kontynentu – przejechać wszerz Stany to wielkie wyzwanie, ale nie tylko z powodu odległości. Uczestnicy maratonu Audi przebyli 7865 kilometrów od Atlantyku po Ocean Spokojny i najbardziej narzekali na... monotonię. Na wschodnim wybrzeżu, a zwłaszcza na bezkresnych preriach środkowego zachodu, z autostrady nie widać niczego, oprócz pól i dalekiego horyzontu. Co kilkanaście mil mija się jedynie pojedyncze farmy. Sama droga też wymaga od kierowcy cierpliwości, bo najczęściej jest to prosta nitka autostrady ciągnącej się przez setki kilometrów, po której nie da się jechać szybciej niż 130 km/h. Najlepiej zdecydować się na podróż po wybranym regionie, z dłuższymi przystankami w miejscach szczególnie wartych obejrzenia.

REKLAMA

Audiarchiwum

Kalifornia - gwarantuje każdy rodzaj estetycznych przeżyć – Od pustyni, przez góry, po ocean 


Drugi dzień podróży potwierdza to wrażenie. Wjeżdżamy do parku narodowego Yosemite, najstarszego w Stanach, po Yellowstone. Droga wije się pośród granitowych turni, kamiennych kominów i nagich skalnych ścian. To mekka miłośników wspinaczki. Upodobali sobie zwłaszcza blisko 1000-metrowy blok granitu o nazwie El Capitan. Gdy zdobywano go po raz pierwszy, wejście trwało siedem dni. Cóż, tydzień zwisania na skalnym urwisku to rzeczywiście zajęcie dla wytrwałych. Dzisiaj zajmuje to podobno 2–3 dni, chyba że jest się jednym z braci Huber, którzy w zeszłym roku weszli na szczyt w ciągu 2 godzin, 45 minut i 45 sekund, bijąc rekord we wspinaczce hakowej.
Wkrótce okazuje się, że w Yosemite niebezpiecznie może być nie tylko na skalnych urwiskach, ale i na „stałym lądzie”. Plakat na drzwiach przydrożnej toalety uprzejmie informuje, że jesteśmy w „activ bear area” i że w razie kontaktu z niedźwiedziem trzeba machać rękami i krzyczeć, żeby miś się zniechęcił. A co zrobić w nocy, pod namiotem? Inny napis, na metalowej szafce, jakich pełno wokół każdego pola biwakowego, radzi schować żywność, mydło, śmieci, a nawet papier toaletowy do tej właśnie skrzyni. Gdyby przedmioty te pozostały w namiocie, niedźwiedź znęcony zapachem mógłby zapragnąć je wygrzebać, najchętniej wraz z lokatorem.

Audiarchiwum
Park Narodowy Yosemite. Niegdyś przemierzał tę krainę lud Ahwahneechee, dzisiaj – turyści
Audiarchiwum
Audiarchiwum
W październikowy poranek na plaży nad Pacyfikiem zamiast surferów spotkaliśmy baraszkujące foki. Uwaga niedźwiedź! – dzisiaj w parku Yosemite nikt już nie wybiera się ze strzelbą na grubego zwierza, ale zdarza się, że „misie” giną potrącone przez samochód.


Jeszcze tego samego dnia pokonujemy ostatni odcinek drogi dzielący nas od Pacyfiku. Najbardziej monotonny. Pagórki, zeschnięta trawa, krajobraz rolniczo-przemysłowy nie chce się dopasować do potocznych wyobrażeń o Kalifornii. Ciekawostką przyrodniczą okazują się jedynie pola bawełny i plantacje cytrusów. 200 mil drogi prostej po horyzont. Kolejna okazja, by w naszym Audi uruchomić tempomat. Ponieważ obowiązuje ograniczenie prędkości do 65 mil na godzinę, stałą prędkość samochodu ustawiamy na 72 mile/h (116 km/h) – bo za przekroczenie limitu o 10% szeryf podobno jeszcze nie aresztuje. Teraz auto „jedzie samo”, a jak trafi się przed nim maruder – samo zwalnia, trzymając odległość. Czegoś takiego nie sposób nazwać jednak jazdą, to zwykłe toczenie się. Gazu przyciskać nie trzeba, sprzęgła nie przewidziano, bo to automat – właściwie kierowca mógłby siedzieć po turecku. I wyobraźcie sobie, że w taki sposób trzeba by przejechać sześć tysięcy kilometrów dzielących obydwa wybrzeża USA. A za oknem tylko kukurydza po horyzont. Nie, stanowczo wolimy jechać mniej, ale widzieć więcej.

Audiarchiwum
Audiarchiwum
Park Narodowy Yosemite. El Capitan to wystająca spod ziemi na kilometr granitowa skała – wyzwanie dla wspinaczy. Biwak w parku Yosemite; w pobliżu – obowiązkowo, metalowa skrzynka na wszelkie smakołyki, mogące znęcić niedźwiedzie

 

Audi Mileage Marathon

Audiarchiwum


Wlew paliwa opieczętowany i w drogę! Q5 w barwach „auto motor i sport” spaliło średnio 8 l/100 km

Audiarchiwum


Flotylla 23 samochodów Audi przemierzyła w ciągu 13 dni 7865 km z Nowego Jorku do Santa Monica na przedmieściach Los Angeles. Bynajmniej nie najkrótszą drogą. Trasę podzielono na cztery etapy. Polska załoga wzięła udział w przejeździe z Las Vegas do Santa Monica. Zasiedliśmy za kierownicą modelu Q5 z logo „auto motor i sport” na masce. Chodziło o sprawdzenie jak dużo albo raczej jak mało paliwa zużywają Audi wyposażone w najnowsze silniki TDI. Nie była to jednak „jazda o kropelce”, ale sprawdzian realnego zużycia paliwa w normalnym ruchu. Na całej trasie maratonu (od Atlantyku po Pacyfik) modele Q5 (było ich łącznie siedem) zadowoliły się średnio zużyciem 6,1 litra paliwa na 100 km. Nasz redakcyjny samochód na ostatnim etapie (1516 km) potrzebował średnio ośmiu litrów – po prostu męczy nas nazbyt spokojna jazda.

REKLAMA

REKLAMA

Audiarchiwum
Hollywood. Zaledwie sześć mil od centrum Los Angeles znajduje się słynny Hollywood Boulevard – tu nazwiska gwiazd kina i muzyki uwieczniono na płytach trotuaru

Od 1 do 33°C - dzienna różnica temperatur podczas przejazdu przez Kalifornię


W Monterey nad Pacyfikiem podziwiamy na przykład zagęszczenie samochodów takich marek jak Corvette, Porsche i Ferrari. Najwyraźniej dzisiaj nie produkuje się tu sardynek w puszkach jak na początku XX wieku, ale... bogaczy. Po portowej promenadzie, opisywanej przez Johna Steinbecka w powieści „Cannery Row” („Ulica Nadbrzeżna”), przechadzają się urlopowicze, w restauracji za niecałe piętnaście dolarów można zjeść całe sześć ostryg.
Ciągnie nas do oceanu, więc następnego dnia wybieramy równie słynną, co krętą drogę nr 1 wzdłuż wybrzeża w kierunku Santa Monica i Los Angeles. To szlak z widokiem na morze (przez szybę przednią albo przez prawą, bo ocean pojawia się raz tu, raz tam, zależnie od tego, w którą stronę wygina się zakręt). Tu nie ma mowy o włączeniu tempomatu i można by się nawet rozkoszować jazdą prawdziwą, nie „amerykańską”, gdyby nie mityczny szeryf oraz widoki, które wzrok woli konsumować na spokojnie. Zwłaszcza że to nasze ostatnie godziny w Kalifornii.
Trzy dni podróży, na trasie co najmniej trzy krainy – od pustyni, przez skaliste góry, po ocean. A gdyby tak trzy dni mogły zamienić się w trzydzieści? Ani przez moment nie wątpimy, że byłoby co oglądać, ale samochód wolelibyśmy jednak z mechaniczną skrzynią biegów, żeby popracować mógł nie tylko zmysł estetyki.

Polecane noclegi

Baza hotelowa. Dla tych, którym się spieszy zawsze znajdą się hotele i motele wielkich sieci, usytuowane przy autostradach. Ceny – przy odrobinie szczęścia nawet 30 dolarów, ale 100 USD za pokój (spać mogą nawet cztery osoby) to raczej standard. W okolicach Doliny Śmierci spartański z wyglądu minimotel oferował pokój za 59 USD. W parku narodowym Yosemite warto zaplanować nocleg pod namiotem.

i jedzenie

Kraina burgerów. W całych Stanach jest zatrzęsienie przybytków, o różnym standardzie, oferujących mielonego kotleta w bułce na wszelkie sposoby i różnych rozmiarów. Obok burgera za 1,99 dolara można zamówić całe menu. Żeby delektować się dobrym stekiem
z sałatką i ziemniakiem-gigantem w mundurku, trzeba znaleźć prawdziwą restaurację i wydać około 40 dolarów plus 15–20% napiwku.

 

Dane producenta AUDI Q5
Cena b.d.
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika turbodiesel, V6, 3.0
Pojemność skokowa 2967 cm3
Moc maksymalna
przy obrotach
240 KM
4000–4400 obr/min
Maksymalny moment obrotowy
przy obrotach
500 Nm
1500–3000 obr/min
Rodzaj napędu na cztery koła
Skrzynia biegów 7-biegowa przekładnia automatyczna
OSIĄGI
0–100 km/h 6,5 s
Prędkość maksymalna 225 km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie 7,5 l/100 km
Emisja CO2
b.d.
NADWOZIE
5-drzwiowy, 5-miejscowy SUV, dług. x szer. x wys. 4629 x 1880 x 1653 mm, rozstaw osi 2807 mm, masa własna 1865 kg, poj bagażnika 540–1560 l.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA