REKLAMA

ARMIS – nowa seria wojskowych ciężarówek z Arquus Cz.1

8 lipca Arquus – bezpośredni następca Renault Truck Defence – ujawnił informacje o nowej rodzinie wysoce mobilnych taktycznych wojskowych ciężarówek klas tonażowej średniej i ciężkiej. Seria ta nosi nazwę Armis i pierwotnie oficjalnie miała być pokazana na odwołanych czerwcowych targach zbrojeniowych Eurosatory.

Armis Producent

Na tę chwilę na temat premierowych aut przekazano jedynie zestaw informacji bazowych. Po pierwsze wiadomo, że w układzie komercyjnym zastąpią one dostępne na rynku od ponad półtorej dekady cięższe Sherpa, po raz pierwszy przedstawione publicznie na wystawie Eurosatory w czerwcu 2004 roku. Teoretycznie kwestia dotyczy więc zastąpienia czterech rzędów Sherpa – trzech 3-osiowych – Sherpa 5, 10 i 15 – oraz jednego 4-osiowego – Sherpa 20. Przy czym de facto praktycznie ta zamiana odnosi się tylko do Sherpa 5 i 10. Odmiana 2-osiowa tego typu bowiem nigdy nie istniała, z kolei 4-osiowa – Sherpa 20 – skończyła wyłącznie na etapie funkcjonalnego prototypu. Jednak na tę chwilę – poza wskazaniem trzech modeli bazowych – firma podaje jedynie, że Armis to gama logistycznych i taktycznych wojskowych ciężarówek, zaprojektowanych i wyprodukowanych we Francji.

Po drugie – zostanie zachowany dotychczasowy układ konstrukcyjny Sherpa z klasyczną kabiną kierowcy, czyli umieszczoną za silnikiem. Z czysto militarno-eksploatacyjnego punktu widzenia za takim wyborem przemawia bowiem szereg istotnych argumentów. Przede wszystkim wewnątrz w porównaniu z wagonowym odpowiednikiem uzyskuje się nieco większą przestrzeń życiową. Wobec braku wnikającego do środka tunelu silnika podłoga może być płaska, co dodatkowo ułatwia przechodzenie na drugą stronę. Do tego klasyczna kabina zazwyczaj osadzona jest niżej, co upraszcza i przyspiesza wchodzenie do niej – przeciętnie da się dzięki temu wyeliminować jeden schodek wejściowy. Ponadto odmiany z kabiną klasyczną, wskutek jej przesunięcia za oś przednią, cechują się lepszym rozkładem nacisków na osie, co ma duże znaczenie w trakcie jazdy w terenie. Co więcej, w następstwie niższego osadzenia kabiny i tym samym redukcji wysokości samochodu, poprawie ulega mobilność strategiczna, tzn. łatwość przerzutu tego samochodu w ładowniach samolotów i koleją. Kolejną kluczową zaletę stanowi fakt, iż w przypadku eksplozji pod osią przednią ładunku wybuchowego w większym stopniu uszkodzeniu ulega przód auta – przedział silnika, natomiast załoga, znajdująca się w cofniętej kabinie, nawet w ogóle pozbawionej opancerzenia, ma większe szanse na odniesienie mniejszych obrażeń i tym samym przeżycie. Klasyczną kabinę łatwiej się także opancerza niż wagonową, gdyż m.in. nie trzeba jej podnosić. Eliminuje to konieczność stosowania wzmocnionego mechanizmu podnoszenia, a sama kabina wraz z pancerzem może ważyć więcej, co przekłada się na możliwość zastosowania bardziej skutecznego opancerzenia, zapewniającego wyższe stopnie ochrony balistycznej i przeciwminowej. Odpada też konieczność niezwykle umiejętnego ukształtowania nadkoli pod kabiną w celu zapewnienia maksymalnego odprowadzania na zewnątrz energii wybuchu – skierowania fali uderzeniowej nie pod kabinę, ale na boki, poza pojazd. Z tą zaletą wiąże się inna, dotycząca znacznego ułatwienia dostępu do silnika. Ponieważ umieszczono go przed kabiną, by się do niego dostać w celu dokonania przeglądów czy napraw, nie trzeba podnosić kabiny, lecz wystarczy tylko samo odchylenie przedniej maski, nieważącej relatywnie dużo i w rezultacie dość łatwej w otwieraniu oraz zamykaniu. W momencie awarii silnika i jego naprawy na terenach zagrożonych atakami, brak konieczności podnoszenia kabiny powoduje również, że można efektywnie zabezpieczać naprawianą ciężarówkę, korzystając z dachowego luku ewakuacyjnego czy stałego dachowego stanowiska strzeleckiego.

REKLAMA

Niemniej, z drugiej strony, za zasadnicze wady układu z klasyczną kabiną należy uznać: przy danej długości pojazdu skrócenie długości jego powierzchni do załadunku w przybliżeniu o długość przedniej maski – osłony silnika oraz nieco wyższą masę własną, przy zadanej dopuszczalnej masie całkowitej – technicznej, administracyjnej – redukującą ładowność.

Tym samym obecnie Armis będzie drugą seryjną zachodnią ciężarówką, pomijając gamę Mercedes Zetros, dostępną z takim rodzajem kabiny. Taki układ próbowano jeszcze wprowadzić w naszym prototypowym i nie do końca udanym Jelczu 663.32 6x6, a do dzisiaj pozostaje on niezwykle popularny w krajach byłego ZSRR, gdzie ciężarówki z klasyczną kabiną nadal wytwarzają m.in. rosyjski Ural i ukraiński Kraz.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA