REKLAMA

Avia - wielka firma o wielkiej historii Cz. 2

Czeska Avia jest marką niegdyś dobrze znaną w naszym kraju, w ostatnich latach jednak powoli zapominaną. Taka sytuacja wynika głównie ze zmian zachodzących w segmencie rynku obsługiwanym przez ten podmiot, czyli typowo dystrybucyjnych ciężarówek z lżejszych przedziałów kategorii masowej średniej. Niegdyś obecnych na nim było wielu dostawców, dzisiaj niemal w całości opanowali go znani zachodni potentaci.

Producent
Fot. Producent

Lekkie auta Avii zostały zaprojektowane do przewozu ładunków na krótkich i średnich dystansach na drogach o nawierzchni utwardzonej. Były ekonomiczne – bardzo wydajne, gdyż przykładowo średnie zużycie paliwa A30 w wersji plandekowej (z osłoną aerodynamiczną) wynosiło zaledwie 13,5 l/100 km. Typ A15 otrzymywał silnik 712.03 o pojemności 3319 cm3 i mocy maksymalnej 58,8 kW, typ A30 silnik 712.01 też o pojemności 3319 cm3, lecz mocy maksymalnej 63 kW. W kolejnych latach Czesi sukcesywnie rozwijali tę konstrukcję: dostępne były podwozie z kabiną krótką, dzienną lub wydłużoną, załogową, podwozie z fabryczną skrzynią ładunkową oraz fabryczny furgon. Główna modernizacja, przeprowadzona dokładnie w 1983 roku, doprowadziła do pojawienia się modeli A21 oraz A31. Objęła ona zasadniczo wzmocnienie silników poprzez wzrost ich pojemności i osiągów oraz montaż 5-biegowej skrzyni przekładniowej na miejsce 4-biegowej. Zmiany te poprawiły ekonomikę eksploatacyjną, przy czym z zewnątrz, na pierwszy rzut oka, nowe wydania były nie do odróżnienia od poprzedników.

REKLAMA

Z czasem także liczba egzemplarzy opuszczających hale montażowe szybko rosła. Szczyt osiągnięto w 1983 roku, gdy powstały około 19000 sztuk. Oczywiście rynek wewnętrzny – czechosłowacki nie był w stanie pochłonąć takiej liczby tych pojazdów – stanowiły więc również – w ramach tzw. socjalistycznego podziału pracy – przedmiot intratnego eksportu do innych krajów byłej RWPG, w tym do byłego ZSRR, Bułgarii, na Węgry oraz do Polski. U nas, wraz importowanymi z byłej NRD Roburami serii 3000, wypełniały lukę taborową pomiędzy Żukami o ładowności 1000 kg oraz Starami 28/29 o ładowności 5000 kg i 200 o ładowności 6000 kg. Ich antyimportowym odpowiednikiem miał być najlżejszy Star – typ 742, ale do oferty zakładu ze Starachowic trafił on realnie dopiero po przełomie lat 80. i 90.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA