[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Dostawcze nowości MAN-a Cz. 3

Przy okazji wrześniowych targów IAA MAN poszerza paletę odmian dostępnych w swojej najlżejszej rodzinie TGE. Odmiany te przygotowano w odpowiedzi na potrzeby rynku, a dotyczą one różnych sfer zastosowania i możliwego wykorzystania. Wśród tych nowości znalazły się bowiem warianty: o podwyższonej dopuszczalnej masie całkowitej, uterenowiony oraz zelektryfikowany - pełni elektryczny.

Fot. Producent

Trzecia z dostawczych premier MAN-a to zelektryfikowany – w pełni elektryczny model eTGE 4.140. W układzie konstrukcyjnym łączy on nowoczesną technologię budowy środków przewozu tego rodzaju oraz komponenty elektryczne sprawdzone w zastosowaniach wielkoseryjnych, stanowiąc zelektryfikowane wydanie bazowego odpowiednika z tradycyjnym systemem napędowym. Zaawansowane rozwiązania techniczne w nim wprowadzone powinny zapewniać niezawodną eksploatację i łatwą konserwację. Klienci, którzy zdecydują się na jego nabycie, nie tylko dbają o ekologię, podążając w kierunku branży transportowej przyszłości, ale i odnoszą różnorodne korzyści, w tym ekonomiczne.

Wariant ten otrzymał całkowicie elektryczny zespół napędowy i powstał głównie pod kątem realizacji dostaw w miejskiej lekkiej dystrybucji, w której dzisiaj, poza sferą kosztową, liczy się głównie zredukowany negatywny wpływ na otoczenie, wyrażony poprzez emisję substancji szkodliwych oraz hałasu. Jednocześnie kryteriami kluczowymi przy wyborze wcale nie są przeważnie duży zasięg i wysoka osiągana prędkość maksymalna. Statystycznie bowiem 70% lekkich aut użytkowych, wykorzystywanych na obszarach miejskich, pokonuje dziennie mniej niż 100 km, z kolei osiągana przy tym średnia prędkość należy do niskich. Połączenie tych cech z częstym zatrzymywaniem i ruszaniem we wzmożonym ruchu ulicznym powoduje, że ten profil wymagań niemal doskonale opisuje idealny zakres zastosowania wersji elektrycznych – dlatego właśnie MAN postanowił wejść do tego sektora z eTGE 4.140. Stanowi on odpowiedź koncernu w zakresie nowych propozycji w obszarze sieciowości i dostaw w ramach tzw. logistyki „ostatniego kilometra/ostatniej mili”, tym samym wykazując dopasowanie do specyficznych wymogów w obszarach zastosowań e-mobilności – eMobility.

REKLAMA

Pojazd ten będzie początkowo dostępny jako furgon z wysokim dachem. Zapewnia wówczas prawie 11 m³ przestrzeni ładunkowej oraz, w zależności od homologacji, jako wydanie o dopuszczalnej masie całkowitej 3500 lub 4250 kg, odpowiednio od 1000 do 1750 kg ładowności użytecznej. Zasięg zgodnie z NEDC dochodzi zaś do 160 km. Takie osiągi pokrywają około trzy czwarte wszystkich przemieszczeń lekkich ładunków w granicach miast, obecnie wykonywanych przy pomocy aut zaopatrzonych w tradycyjne spalinowe silniki tłokowe.

W roli źródła napędu wprowadzono silnik synchroniczny z magnesami trwałymi. Silnik indukcyjny trójfazowy, w połączeniu z 1-biegową skrzynią przekładniową jest instalowany bezpośrednio na osi napędowej z przodu. Zapewnia maksymalną moc 100 kW, a moc w trybie pracy ciągłej wynosi około 50 kW. Przy tym dynamiczną charakterystykę jazdy zabezpiecza dostępny praktycznie od razu moment obrotowy o wartości 290 Nm.

MAN poleca ładowanie eTGE nocą, gdyż – biorąc pod uwagę, jak oczywiste stało się ładowanie przez noc przykładowo smartfonów, cykl ładowania nie stanowi już argumentu przeciwko wykorzystaniu eMobility w sektorze pojazdów użytkowych. W przypadku eTGE ładowanie trwa około pięciu i pół godziny po podłączeniu do stacji ładowania AC o mocy 7,2 kW. Szybkie ładowanie od zera do 80% jest możliwe w ciągu 45 minut, jeśli do dyspozycji pozostaje stacja ładowania prądu stałego z portem combo (Combined Charching Systeme CCS) o mocy ładowania 40 kW.

Przy odpowiedniej eksploatacji spadek pojemności akumulatora 36 kWh po około 2000 cykli ładowania wynosi jedynie 15%. Możliwa jest również wymiana poszczególnych modułów złożonych z sześciu lub dwunastu ogniw. 264 litowo-jonowe ogniwa wysokonapięciowe są umieszczone pod lekko podwyższoną podłogą przedziału ładunkowego, taką samą, jaka występuje w konfiguracji z silnikiem wysokoprężnym oraz napędem na tylne koła. W rezultacie stwierdzenie, że „akumulatory zajmują miejsce”, traci tu już rację bytu.

Oprócz nowej koncepcji napędu, eTGE 4.140 oferuje o wiele więcej. Jego seryjna kompletacja obejmuje: komfortowe siedzenia dla kierowcy i pasażera, Climatronic, podgrzewaną przednią szybę i podgrzewane fotele, urządzenie nawigacyjne i przygotowanie do podłączenia telefonu oraz aktualny zestaw wskaźników Colour i reflektory LED. eTGE nie ustępuje też klasycznemu TGE ze zwykłym napędem pod względem bezpieczeństwa. Zaopatrzono go w układ wspomagający parkowanie z systemem ochrony bocznej, wielofunkcyjną kamerę, kamerę cofania, tempomat i ogranicznik prędkości jazdy, system monitorowania otoczenia z funkcją hamowania awaryjnego City oraz wspomagający kierowcę system hamowania awaryjnego EBA (Emergency Brake Assist).

Osoby prowadzące działalność gospodarczą lub klienci flotowi, decydujący się na eTGE, mogą cieszyć się pewnymi korzyściami ekonomicznymi. W niektórych krajach istnieje opcja skorzystania z dofinansowań dla nabywców aut elektrycznych i uczestniczenia w przetargach wymagających rozwiązań zeroemisyjnych. Ponadto model ten nie podlega żadnym ograniczeniom związanym z ewentualnym zakazem wjazdu dla samochodów z jednostkami wysokoprężnymi oraz umożliwia wczesne, późne lub nocne dostawy w aglomeracjach, ponieważ porusza się bardzo cicho. Brak silnika spalinowego wiąże się z jeszcze jednym efektem – eTGE wyposażono w znacznie mniej poruszających się elementów konstrukcyjnych, wymagających konserwacji. Różne typowe prace serwisowe, takie jak przykładowo wymiana oleju i filtra oleju, nie są tu więc konieczne. Te czynniki pozytywnie odbijają się na całkowitym koszcie posiadania (Total Cost of Ownership). W pewnych przypadkach nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że właściciele tego auta mogą wskazywać na swoje większe zaangażowanie w ochronę środowiska i tym samym zdobywać zamówienia na świadczenie usług na rzecz klientów zwracających uwagę na taki element. Ogólnie jednak cena eTGE kształtuje się na tyle wysokim poziomie w porównaniu z tradycyjnym odpowiednikiem, że na tę chwilę jego wybór staje się realnie opłacalny praktycznie jedynie w sytuacji:

  • otrzymania dotacji – dopłaty na zakup;
  • zniżek w płaconych podatkach;
  • możliwości realizacji dostaw w strefach zeroemisyjnych bądź nocą, gdy wymagana jest cichobieżność;
  • gdy zleceniodawca zrekompensuje amortyzację tego taboru.

Produkcja całkowicie elektrycznego wariantu eTGE 4.140 rozpoczęła się już w lipcu w polskich zakładach we Wrześni, a podczas targów pojazdów użytkowych IAA 2018 w Hanowerze odbędzie się jego światowa premiera.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij