[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Dostawy ciężarówek Jelcza w 2018 roku Cz.2

W 2018 roku Siły Zbrojne RP odebrały w Jelcz sp. z o.o. aż 440 specjalizowanych samochodów zmilitaryzowanych i militarnych. Na przestrzeni ostatnich już ponad dwóch dekad powyższe stanowiło rekordowe osiągnięcie, gdyż od lat sprzedaż pojazdów w podwrocławskiej fabryki systematycznie rośnie.

W sferze dostaw od mniej więcej dwóch dekad pomiędzy Siłami Zbrojnymi RP a Jelczem ukształtowała się swoista symbioza. To nasza armia na początku tego stulecia uratowała tę firmę od kompletnego upadku, w sferze ciężarówek od 2004 roku stając się jej jedynym klientem, co przy tym potencjale zasobowym i wielkościowym podmiotu de facto stanowi ewenement na skalę światową. W rezultacie motoryzacyjny los Jelcza – pomijając wytwarzanie w nim komponentów dla różnych kooperantów – praktycznie całkowicie stał się uzależniony od decyzji zakupowych MON. W zamian jednak Jelcz dał wojsku wiele. Po pierwsze z producenta niegdyś masowego stał się wytwórcą wybitnie niszowym, lecz mogącym połączyć zdolność do budowy zarówno małych serii, liczących sztukę, kilka sztuk w nietypowej jednostkowej konfiguracji, jak i partii zawierających rocznie setki takich samych kompletacyjnie wykonań. Wskutek tego Jelcz pełni dzisiaj niezwykle ważną rolę dla bezpieczeństwa strategicznego państwa, gdyż rzeczywista mobilność i szeroko pojęte wsparcie logistyczne naszych oddziałów w warunkach polowych i bojowych w coraz większym stopniu zaczynają zależeć od jego wyrobów. Po drugie Jelcz działa teraz jedynie na wcześniej zgłoszone potrzeby tego jednego klienta – tzn. przygotowuje kolejne konstrukcje ex post, a nie ex ante w odpowiedzi na jego uprzednio podane wymagania. Najpierw zatem rodzime wojsko wskazuje, jaki typ taboru w jakiej kompletacji chce nabyć i jeżeli Jelcz jest w stanie takie warianty opracować i zmontować, buduje je. Takie zjawisko wystąpiło przykładowo w odniesieniu do następcy Starów 266, czyli modelu 442.32 4x4. Niemniej został on zakontraktowany, mimo iż tak naprawdę nigdy nie zestawiono go z odpowiednikami od innych potencjalnych graczy, ani nawet do końca fabrycznie nie przebadano. Tym samym na wstępie nie udało się poznać jego rzeczywistych wad i zalet oraz mocnych i słabych stron dzięki równoczesnej konfrontacji – sprawdzającym testom porównawczym – z najbliższymi europejskimi rywalami, takimi jak Mercedes Zetros 1833A 4x4, MAN-y TGM 18.340 MIL 4x4 i HX-60 bądź IVECO Astra M170.33WM 4x4. Powoduje to, że tak naprawdę nie wiadomo, czy ta kluczowa dziś propozycja podmiotu pozostaje jedynie nowa, czy jest zarówno nowa jak i nowoczesna w zestawieniu analogicznymi wersjami przedstawianymi w tej sytuacji przez potencjalnych konkurentów.

REKLAMA

I tu niestety dochodzimy do kluczowego w tych rozważaniach punktu – sytuacja, w której nasza strona rządowa popiera Jelcza, nie byłaby może taka zła, gdyby Jelcz był partnerem o odpowiednich ofercie, potencjale i renomie. A nie jest. Od bez mała półtorej dekady nie obsługuje w ogóle rynku cywilnego i rynków eksportowych, przez co nie ma z nimi realnej styczności, w tym zachodzącymi tam procesami i tendencjami. Nie ma wobec tego jakiejkolwiek dywersyfikacji podmiotowej i geograficznej klientów, wytwarzając pojazdy tylko dla jednego z nich – rodzimych sił zbrojnych. W dodatku produkuje jedynie na ich potrzeby w sytuacji, gdy czasami zamawiają one u niego konstrukcje dość proste. Innymi słowy nie wymagają od niego za wiele, tym samym w naturalny sposób skazując go na pewne zapóźnienie technologiczne. Doskonale to widać na przykładzie integralnie opancerzonych kabin-kapsuł. Jelcz doszedł tu zaledwie do poziomu pierwszego dla ochrony balistycznej i przeciwminowej, gdy u najważniejszych rywali swoistą normę stanowią poziomy drugi czy najlepiej trzeci. Wreszcie Jelcz ma dziś de facto dość wąską gamę wyrobów: proponuje wyłącznie uterenowione i terenowe zmilitaryzowane i militarne 3- i 4-osiowe podwozia oraz 3-osiowe ciągniki siodłowe klasy tonażowej ciężkiej, uzupełnione przez 2-osiowe podwozia klasy tonażowej średniej, bazowo powstałe w roli następców Starów 266 i w dłuższej perspektywie 944 i 1466. Nie oferuje w ogóle podwozi i ciągników szosowych, a wojsko taki sprzęt transportowy również eksploatuje.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij