REKLAMA

Droga do nowego ciężkiego ciągnika siodłowo-balastowego Tatry Cz.3

Czeska Tatra sprzęt transportowy do przerzutu ciężkich, wielotonowych ładunków oferuje od dziesięcioleci. Dysponuje więc w tym zakresie niezbędnymi wiedzą, kompetencjami i doświadczeniem, a proponowane pojazdy są konstrukcjami dopracowywanymi. Do tego wyróżniają się nietypową budową, od blisko 100 lat będącą zresztą jedną z wizytówek przedsiębiorstwa w tym obszarze – centralną rurą nośną zamiast tradycyjnej ramy podwozia typu drabinowego i półosiami wahliwymi w niezależnym zawieszeniu zamiast osi sztywnych.

Producent
Fot. Producent

Cała rodzina T815-7 (T817) należy do tzw. kategorii wyrobów hybrydowych – zawiera same wersje hybrydowe, bez bliskich cywilnych odpowiedników, łączące zmilitaryzowane podwozia o cywilnym rodowodzie oraz – jako podstawowy element wyróżniający o militarnym charakterze – specjalną wojskową kabinę – nieco wysuniętą, obniżoną, odchylaną, o dużych płaskich powierzchniach, z mocno pochyloną dzieloną szybą przednią i potężnym, mocno ściętym do tyłu stalowym zderzakiem. Kwestia polska w historii T815-7 na dobre pojawia się kilka lat temu, dokładnie pod koniec pierwszej dekady tego stulecia i ściśle wiąże się z działaniami PS Szczęśniak, obecnie nazywającej się Szczęśniak PS. Ta bielska rodzinna firma zaczęła wówczas prace nad de facto projektem pierwszego polskiego, pomijając pewne studia wykonywane w tym obszarze w latach 70. w oparciu o podwozie Kraza 255B 6x6, ciężkiego militarnego terenowego wozu ewakuacji i ratownictwa technicznego, potem znanego pod handlową nazwą KWZT Mamut (Kołowy Wóz Zabezpieczenia Technicznego). W tym celu powstało specjalne konsorcjum, tworzone, oprócz PS Szczęśniak/Szczęśniak PS, przez Tatrę oraz WITPiS, i współprace m.in. ze spółką TeZaNa, odpowiadającą za prowadzenie w naszym kraju m.in. interesów amerykańskiej korporacji Allison. Ze swojej strony w ramach tego projektu Tatra pod nasze wymagania przygotowała prototyp podwozia oznaczonego symbolem T815-7 ZON9T 44 440 8x8.1R. Podwozie to zostało zatem specjalnie skonstruowane dla naszego kraju z uwzględnieniem naszych specyficznych wymogów m.in. w obszarze układu napędowego. Dlatego wystąpiły w nim kluczowe elementy nietypowe takie jak: silnik Deutz TCD2015 V8 oraz automatyczna skrzynia przekładniowa Allison. Silnik spełnia normę Euro 3, ma 8 cylindrów w układzie widlastym - V8 oraz pojemność 15,874 litra przy średnicy cylindra i skoku tłoka równych odpowiednio 132 i 145 mm. Cechuje się mocą maksymalną 440 kW/585 KM przy 2100 obr/min oraz maksymalnym momentem obrotowym 2720 Nm przy 1400 obr/min. Zintegrowano z nim 7-biegową, elektronicznie kontrolowaną, automatyczną skrzynię przekładniową Allison 4800SP. To bardzo nowoczesna przekładnia, z hydrodynamicznym retarderem (zwalniaczem), sprzęgłem hydrokinetycznym (zmiennikiem momentu obrotowego), przystawką odbioru mocy oraz układami zapobiegającymi zbyt dużej, szkodliwej redukcji, załączeniu biegu wstecznego i chroniącymi silnik, poprzez zmianę biegu na wyższy, przed wchodzeniem na zbyt wysokie obroty.

Publicznie po raz pierwszy KWZT Mamut został pokazany w połowie czerwca 2010 roku na prestiżowych paryskich targach zbrojeniowych Eurosatory. Wkrótce potem w WITPiS rozpoczęto jego kilkumiesięczne wymagające i intensywne testy. Wykazały one konieczność wprowadzenia pewnych istotnych poprawek, przede wszystkim w układzie napędowym. Zastrzeżenia dotyczyły działania jego wybranych komponentów i zestrojenia ich jako całości – stworzenia z nich sprawnie funkcjonującego systemu. Tatrze wyniki tych prób dostarczyły niezwykle ciekawego i cennego materiału badawczego. Pozyskała bezcenną wiedzę m.in. na temat charakterystyk i zachowania się tego podwozia w takiej kompletacji układu napędowego z tak mocnym silnikiem i automatyczną skrzynią przekładniową, w takiej roli w ciężkich warunkach drogowych i przy znacznym obciążeniu, generowanym z samego tyłu przez ponad 20-tonowy holowany wóz bojowy – kołowy transporter opancerzony Rosomak.

REKLAMA

Jednocześnie już w 2011 roku, wobec m.in. braku decyzji naszej armii o zakupie tego KWZT, na wrześniowym salonie obronnym MSPO w Kielcach Szczęśniak oficjalnie poinformował, iż w razie potrzeby – tzn. ogłoszenia stosownego przetargu przez MON, podwozie Mamuta może zaadoptować do roli – potrzeb ciężkiego ciągnika siodłowo-balastowego. Wariant ten byłby więc, analogicznie jak sam Mamut, dedykowany specjalnie dla Sił Zbrojnych RP, ale z możliwością zaproponowania go przez partnerów na rynkach eksportowych. Wykorzystać tu zamierzano to samo podwozie bazowe co w odmianie ewakuacyjnej, lecz z kilkoma istotnymi modyfikacjami:

  • zainstalowany silnik Deutz TCD2015 V8 miałby moc maksymalną podniesioną do 620-650 czy nawet 700 KM i maksymalny moment obrotowy podwyższony do około 2900-3100 Nm, co przy elektronicznej kontroli nie stanowiłoby najmniejszego problemu. Moc maksymalną zamierzano zwiększyć w odpowiedzi na przewidywany wymóg przetargowy wysokiego współczynnika moc/masa, na poziomie co najmniej 4 kW/tonę zestawu;
  • zmianą rozstawu osi, wynikającą z innego rozkładu nacisków na nie wskutek odmiennego rozmieszczenia ładunków (elementów zabudowy) w ciągniku i wozie ewakuacyjnym;
  • opcją montażu wzmocnionego zespołu chłodnic za kabiną;
  • instalacją za kabiną jednego dużego lub dwóch mniejszych zbiorników paliwa o pojemności rzędu 900 litrów dla zagwarantowania dla zestawu na drogach o nawierzchni utwardzonej zasięgu 900-1000 km;
  • opcją instalacji integralnie opancerzonej kabiny-kapsuły, spełniającej wymagania normy STANAG 4569 dla poziomu co najmniej drugiego zarówno dla ochrony balistycznej jak i przeciwminowej – 2A/2B;
  • montażem nadal automatycznej skrzyni przekładniowej Allison ale z innym algorytmem oprogramowania sterującego.

W efekcie wojsko mogłoby posiadać dwa niezwykle zbliżone do siebie w układzie konstrukcyjnym wybitnie specjalistyczne środki transportu, zbudowane w oparciu o tę samą bazę komponentową – bazę zasadniczych modułów składowych. Powyższe pozytywnie wpływałoby na redukcję kosztów zakupu i późniejszej eksploatacji, w tym na, nabierający systematycznie większego znaczenia także w siłach zbrojnych, całkowity koszt posiadania i dysponowania, zazwyczaj określany angielskim skrótem TCO.

Ostatecznie jednak, na skutek takich a nie innych, niestety nie zawsze słusznych decyzji armii, z tych przedsięwzięć nic nie wyszło.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA