[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Fabryka MAZ w likwidacji skutków wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu Cz.4

26 kwietnia to smutna data w kalendarzu. Tego dnia w 1986 roku eksplodował jeden z reaktorów elektrowni jądrowej w Czarnobylu, na terytorium ówczesnej USRR. Chociaż od tej katastrofy minęły ponad trzy dekady, ale jej konsekwencje wciąż są odczuwalne. Przez wiele lat temat ten był klasyfikowany jako „tajny”. Zajmował się nim wyłącznie ograniczony krąg osób, informacje nie zostały ujawnione, dokumenty zostały starannie ukryte. Ale dzisiaj trzeba o tym porozmawiać, aby pamiętać i nie powtarzać błędów z przeszłości.

„Adres naszej opieki”

Fot. Producent

Trzy stopnie weryfikacji

MAZ-504V to był wyjątkowy samochód, który zasługuje na swoje miejsce w historii. Jednak w momencie swojego powstawania nie było to możliwe. Wojsko towarzyszyło całemu tokowi pracy. Zabroniono nawet rozmawiać na ten temat. Dlatego dzisiaj udało się jedynie znaleźć kilka zdjęć w archiwum.

Egzemplarze do Czarnobyla były potrójnie weryfikowane. Początkowo były sprawdzane przez kontrolerów centrum kontroli zakładu. Następnie zaproszono przedstawiciela wojskowego, który wydał opinię na temat gotowości maszyny. A potem, po zakończeniu w MAZ EC-1, każda maszyna została sprawdzona w Instytucie Energii Jądrowej Akademii Nauk BSSR w Sosnach. Tam bowiem, w miejscu przeznaczonym do tego celu, maszyna była narażona na promieniowanie, a specjalne czujniki rejestrowały poziom promieniowania w ołowianej kapsule.

REKLAMA

Wszystkie cztery samochody przeszły test. Wiele specjalnie wyposażonych wież zostało wyprodukowanych w EC-1 i wysłanych do Czarnobyla. Twórcy tego projektu nawet nie pamiętają, ile dni to zajęło. Jednak na początku sierpnia samochody już odjechały.
Trudno także powiedzieć, ilu ludzi zaangażowało się w montaż specjalnych maszyn w Czarnobylu: w szczególności w ponowne wyposażenie MAZ-504V. W związku z tym nie będzie przesadą stwierdzenie, że za „Czarnobylskiego„ MAZ-a odpowiadał cały zakład. Jednocześnie, pracując nad tym zadaniem, po raz pierwszy musiano poradzić sobie z wieloma rzeczami: szczególnie dla tego modelu wymagane były śruby, wsporniki przejściowe i wiele innych detali. Ale entuzjazm, żarliwe pragnienie przyczynienia się do wspólnej sprawy pomogło rozwiązać zadanie. Przy czym największa ilość pracy spadła na dział projektantów. Spełnienie odpowiedzialnego zamówienia w przekonujący sposób wykazało gotowość radzieckich producentów samochodów do uczynienia wszystkiego, co w ich mocy, aby szybko wyeliminować konsekwencje wypadku w elektrowni jądrowej. W takich okolicznościach nie dziwi, że za bezinteresowną pracę pokazaną podczas likwidacji awarii elektrowni jądrowej w Czarnobylu i wyeliminowanie jej konsekwencji pracownicy MAZ-a otrzymali nagrody państwowe.

Nie ma stamtąd powrotu

Auta powstałe w MAZ-e na potrzeby transportu w Czarnobylu nie wróciły. Co można bowiem więcej powiedzieć o tym specjalnym sprzęcie, który działał w samym epicentrum katastrofy!

Po użyciu maszyn w trudnych warunkach radiacyjnych wysyłano je do specjalnych myjni samochodowych, a następnie ponownie wykonywano nimi przydzielone zadania. Radioaktywny pył dzięki temu spłukiwano, ale promieniowanie z pojazdów wciąż pozostawało dziesiątki, a nawet setki razy wyższe niż normalnie. Te samochody prawdopodobnie świeciły także w nocy, dlatego postanowiono zostawić je w strefie wyobcowania. Najbardziej niebezpieczne zostały „pochowane” na specjalnych cmentarzyskach.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij