[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Jelcz – dobre perspektywy na przyszłość Cz.1

W segmencie motoryzacyjnym, przy silnym spolaryzowaniu rynku pod względem wielkości podmiotów, Jelcz zalicza się dzisiaj do grupy uczestników niszowych. W grupie tej zajmuje jednak niezwykle specyficzne miejsce, pod tym względem stanowiąc swoisty ewenement na skalę światową. Obsługuje bowiem wyłącznie jednego odbiorcę. Co więcej jednego, nie tylko ze względu na rodzaj powstających produktów, ale i co do liczby. Tym klientem są Siły Zbrojne RP. Taka sytuacja stanowi wypadkową wielu czynników, które zaistniały w ciągu ostatnich trzech dekad.

Przede wszystkim za bardzo ważną – wręcz o strategicznym znaczeniu, biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację fabryki, trzeba uważać podjętą na początku lat 90. decyzję o wejściu do sektora militarnego ze specjalnie jemu dedykowaną kategorią wyrobów. Przed rokiem 1989 jelczańskie ciężarówki także trafiały na stan posiadania naszych sił zbrojnych, ale były to typowo szosowe 2- i 3-osiowe podwozia oraz 2- i 3-osiowe ciągniki siodłowe w układach napędowych 4x2 i 6x2. Do tego dochodziły kompletne warianty pożarnicze, budowane na własnych podwoziach Jelcza z serii 300 i uterenowionych podwoziach Stara 244, oraz specjalistyczne zabudowy na podwoziach Stara. Pierwszym typowo zmilitaryzowanym modelem był – oficjalnie pokazany w 1993 roku, 3-osiowy ciągnik siodłowy C642D/1 BK w układzie napędowym 6x4 z 306-/320-konnym silnikiem Steyra i rozstawem osi 1-2 wydłużonym z 3200 do 3400 mm. Ten rozstaw osi zwiększono, gdyż auto to wchodziło w skład lotniskowego zestawu paliwowego i w związku z tym za kabiną umieszczono m.in. dystrybutor. W następnych latach liczba jelczańskich coraz dogłębniej militaryzowanych ciężarówek zaczęła systematycznie rosnąć. W maju 1994 roku na ówczesnych Międzynarodowych Targach Motoryzacji w Poznaniu swoją premierę miało 3-osiowe podwozie P662D/1 – pierwsza w historii Jelcza w pełni terenowa ciężarówka przeznaczona do produkcji seryjnej, pomijając nieliczne prototypy z lat wcześniejszych. Przygotowano ją od podstaw z myślą o naszej armii. Miała m.in. długą kabinę, wyłącznie pojedyncze ogumienie z bieżnikiem terenowym, 306-/320-konny silnik Steyr i pionowo poprowadzony wydech oraz stanowiła podstawę do przygotowania kolejnych wydań militarnych – ujawnionego w 2000 roku wzmocnionego 3-osiowego podwozia klasy wysokiej ładowności i wysokiej mobilności taktycznej – w układzie napędowym 6x6 – P662D.43 6x6 już z 430-konnym silnikiem IVECO FPT – Cursor 10. Jednocześnie w oparciu o P662D.43 6x6 zbudowano 4-osiowe, uterenowione podwozie w układzie napędowym 8x6 i z bliźniaczym ogumieniem z tyłu – P862D.43 8x6 oraz 3-osiowy, terenowy ciągnik siodłowy C662D.43 6x6. Pierwszą z tych odmian zaprezentowano w 2001 roku, drugą w 2004 roku. W międzyczasie zmilitaryzowano lekko uterenowione, 4-osiowe podwozie w układzie napędowym 8x4 – P842 8x4.

REKLAMA

zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij