[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Jelcz – dobre perspektywy na przyszłość Cz.6

W segmencie motoryzacyjnym, przy silnym spolaryzowaniu rynku pod względem wielkości podmiotów, Jelcz zalicza się dzisiaj do grupy uczestników niszowych. W grupie tej zajmuje jednak niezwykle specyficzne miejsce, pod tym względem stanowiąc swoisty ewenement na skalę światową. Obsługuje bowiem wyłącznie jednego odbiorcę. Co więcej jednego, nie tylko ze względu na rodzaj powstających produktów, ale i co do liczby. Tym klientem są Siły Zbrojne RP. Taka sytuacja stanowi wypadkową wielu czynników, które zaistniały w ciągu ostatnich trzech dekad.

Ten notowany w ostatnich latach wzrost znaczenia i pozycji Jelcza jako partnera biznesowego silnie zaznacza się m.in. w relacjach z dostawcami i kooperantami zewnętrznymi, w tym znanymi zachodnimi koncernami. Przez wiele lat Jelcz nie był przez nich traktowany jako w pełni równorzędna strona. Znajdowało to swój wyraz m.in. w tym, że nabywał konieczne komponenty z tzw. półki, czyli ogólnie dostępne, bez możliwości późniejszego dostosowania optymalizującego do swoich specyficznych potrzeb czy jedynie z niewielkim takim optymalizowaniem. Obecnie sytuacja w tym względzie prezentuje się zgoła odmiennie. Nawet wielcy gracze zaczęli traktować Jelcza jako równego sobie. Są m.in. gotowi do przygotowania podzespołów w wymaganej przez niego specyfikacji końcowej – ostatecznej: przykładowo mogą zaproponować mosty czy skrzynie o konkretnych przełożeniach, odpowiednio dobranych pod kątem wymogów zestawienia układu napędowego w danym modelu. Co więcej, poddostawcy ci zaczynają współdziałać z fabryką przy realizacji nowych, ambitnych projektów – tzn. Jelcz przedstawia im warunki brzegowe co do osiągów i oni na tej podstawie wykonują konieczne części. Przy tym są projekty, gdy Jelcz – ze względu na swoją pozycję – może wybierać kooperantów, w wybranych przypadkach mając do dyspozycji nawet kilku z nich. Taka sytuacja wystąpiła niedawno w odniesieniu do premierowych kabin integralnie opancerzonych – krótkiej i wydłużonej załogowej, obu spełniających warunki poziomu 2 zgodnie ze STANAG 4569 zarówno dla ochrony balistycznej, jak i przeciwminowej. Kabiny te od podstaw opracowano w ciągu roku. Do ich zrobienia wykorzystano blachę pancerną SSAB. Specjalne siedzenia dostarczył podmiot duński, szyby pancerne podmiot angielski, z kolei blacha pancerna na podłogę jest polska – pochodzi z Huty Stali Jakościowych (HSJ). W dodatku Jelcz stał się na tyle już wiarygodnym i godnym zaufania kontrahentem, że otrzymuje tzw. edytowalne rozwiązania, a partnerzy sami inwestują w przyszłościowe przedsięwzięcia realizowane specjalnie pod jego kątem – tzn. inwestują, bo wiedzą, że Jelcz do nich wróci ze zleceniami. A takie programy mogą u tych partnerów wiązać się z milionowymi nakładami. Jako przykład można tu podać zakup specjalnych fantomów wraz ze sprzętem towarzyszącym, stosowanych podczas prób detonacyjnych.

REKLAMA

Ogólnie współpraca z wytwórcami komponentów, w tym nawet globalnymi, takimi jak MTU, IVECO, ZF, AxelTech, pozwala m.in. wydatnie skrócić czas realizacji niektórych projektów. Odbywane z nimi cykliczne spotkania służą wyjaśnieniu pewnych zagadnień, rozwiązywaniu na bieżąco pojawiających się problemów oraz nakreślaniu planów na przyszłość. Takie uzgodnienia szczegółów z dostawcami i bezpośrednie scedowanie na nich części zadań oznaczają też dzielenie się z nimi ryzykiem i obowiązkami.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij