[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Jelcz – dobre perspektywy na przyszłość Cz. 7

W segmencie motoryzacyjnym, przy silnym spolaryzowaniu rynku pod względem wielkości podmiotów, Jelcz zalicza się dzisiaj do grupy uczestników niszowych. W grupie tej zajmuje jednak niezwykle specyficzne miejsce, pod tym względem stanowiąc swoisty ewenement na skalę światową. Obsługuje bowiem wyłącznie jednego odbiorcę. Co więcej jednego, nie tylko ze względu na rodzaj powstających produktów, ale i co do liczby. Tym klientem są Siły Zbrojne RP. Taka sytuacja stanowi wypadkową wielu czynników, które zaistniały w ciągu ostatnich trzech dekad.

Swoiste przedłużenie własnego działu projektowego stanowi również współpraca z placówkami naukowo-badawczymi, w tym instytutami i szkołami wyższymi. Szczególnie, że w prowadzonych pracach badawczo-rozwojowych bardzo ważną rolę odgrywa wspieranie krajowego zaplecza intelektualnego. Wyraża się ono m.in. poprzez ścisłe kontakty z czołowymi polskimi uczelniami, w tym politechnikami. Z oczywistych względów największa taka współpraca dotyczy Politechniki Wrocławskiej, ale utrzymywane są kontakty oraz wykonywane zadania przykładowo z Wojskową Akademią Techniczną i Politechniką Częstochowską. Analogicznie także jak w przypadku strony biznesowej – przemysłowej, w przypadku uczelni Jelcz stał się na tyle wiarygodnym partnerem, że inwestują one pod kątem wykonywanych dla niego projektów. Ponadto taka współpraca pozwala na pozyskanie najlepszych studentów i absolwentów – politechniki zwracają im uwagę na Jelcza, jako na atrakcyjnego pracodawcę, a ze swojej strony Jelcz podejmuje szereg działań skojarzonych, by ich pozyskać. Na korzyść zakładu działa tu jeszcze jego lokalizacja blisko Wrocławia.

Oprócz tego bardzo ważną rolę odgrywa stałe uczenie się – doskonalenie poprzez zdobywanie nowych kompetencji i umiejętności przy maksymalnej eliminacji dotychczasowych wad i niedociągnięć – podmiot cały czas się uczy. Powyższe wyraża się poprzez kilka powiązanych ze sobą elementów. Przede wszystkim zakład bardzo dokładnie analizuje uwagi napływające od wojska – bezpośrednio z jednostek czy z Inspektoratu Wsparcia – oraz sam prowadzi badania dotychczas eksploatowanych aut. M.in. na bieżąco są sprawdzane poszczególne modele aktualnie używane przez armię – zbiera się dokładne dane o ich stanie i zachowaniu – pracy wybranych elementów w normalnych warunkach wykorzystania. Pozwala to wychwycić ewentualne słabe punkty, tak by z jednej strony wyeliminować je w przyszłości, z drugiej sprawdzić poprawność przyjętych wcześniej założeń oraz warunków brzegowych i w rezultacie dalej udoskonalać konstrukcje. W tym kontekście zwraca się uwagę, że typ 442.32 4x4 powstał dotąd w liczbie ponad 1500 sztuk, a niektóre jego egzemplarze przejechały nawet przeszło 100000 km. Dzięki temu zgromadzono bardzo duży materiał analityczny, już teraz spożytkowywany w dalej prowadzonych działaniach rozwojowych.

REKLAMA

Kolejny ważny element to walidacja, by na rynek trafiały wyroby dopracowane w możliwie największym stopniu i tym samym pozbawione dyskredytujących chorób wieku dziecięcego. W przypadku walidacji przyjęto tzw. skojarzone działania wielopłaszczyznowo-wielotorowe. Po pierwsze – ponieważ zakład nie ma własnego toru prób – korzysta z poligonu wrocławskiej Akademii Wojsk Lądowych, którego fragmenty upodobniono do poligonu WITPiS w Sulejówku. Po drugie trwa współpraca z WITPiS. Po trzecie bardzo dużą wagę przywiązuje się do wyników prób własnych podzespołów prototypowych, dopiero przewidzianych do produkcji. Jeden z ostatnich przykładów stanowią tu premierowe kabiny integralnie opancerzone. Najpierw przeprowadzono symulacje ich ostrzału i wybuchów, potem realne sprawdziany w WITPiS. Prototyp odmiany krótszej przeszedł je pomyślnie za pierwszym razem. W prototypie wersji wydłużonej, załogowej konieczne okazały się jednak modyfikacje. Wersja ta nie przeszła mianowicie pierwszej próby wybuchu, aczkolwiek na szczęście niedociągnięcia nie dotyczyły kwestii zasadniczych, a raczej detali. Dokładna analiza wad zaowocowała tym, że wprowadzone zmiany skutecznie je wyeliminowały. Wskutek tego ta odmiana kabiny przeszła ponowne testy wybuchowe, tym razem bez żadnych niedomagań. W Jelczu z nieskrywaną dumą podkreślają, że testy zostały zdane niemal od razu – za pierwszym i drugim podejściem, gdy czasami zdarza się, że konkurencyjne propozycje, zanim zostaną w pełni dopracowane – pozbawione wad, muszą przejść kilka czy nawet kilkanaście takich sprawdzianów. I po czwarte – ze względu na wzrost znaczenia Jelcza – część testów wyrobów powstałych dla niego przejmują kooperanci. Dzięki temu zakład zyskuje pewność, że z ich strony otrzymuję składową całkowicie eksploatacyjnie dopracowaną, a gdyby mimo tego zaistniała konieczność pewnych dalszych poprawek, są one wprowadzane.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij