[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.6

Jelcz – dobre perspektywy na przyszłość Cz.8

W segmencie motoryzacyjnym, przy silnym spolaryzowaniu rynku pod względem wielkości podmiotów, Jelcz zalicza się dzisiaj do grupy uczestników niszowych. W grupie tej zajmuje jednak niezwykle specyficzne miejsce, pod tym względem stanowiąc swoisty ewenement na skalę światową. Obsługuje bowiem wyłącznie jednego odbiorcę. Co więcej jednego, nie tylko ze względu na rodzaj powstających produktów, ale i co do liczby. Tym klientem są Siły Zbrojne RP. Taka sytuacja stanowi wypadkową wielu czynników, które zaistniały w ciągu ostatnich trzech dekad.

Ta zmiana postrzegania firmy na rynku wyraża się poprzez wzrost jej znaczenia i pozycjonowania, w połączeniu ze stałym doskonaleniem, przejawiającym się poprzez podnoszenie własnych unikatowych kompetencji i umiejętności. Wskutek tego podmiot podjął się przygotowania wyrobu uważanego w branży za najbardziej elitarny. Kwestia dotyczy ciężkiego terenowego ciągnika siodłowo-balastowego z opancerzoną kabiną, wraz z niskopodłogową, wieloosiową naczepą tworzącego zestaw do przerzutu wielotonowej techniki bojowej, przez armię określany jako Program Jak. Możliwość jego wykonania Jelcz – wraz z polskim wytwórcą naczep Demarko - wygrał w otwartej procedurze przetargowej, w pokonanym polu zostawiając RMMV – MAN. Ze względu na złożoność zagadnienia, w jego realizację zakład zaangażował swoich partnerów zewnętrznych – praktycznie wszystkich kluczowych dostawców. Tzn. każdy z nich ma dostarczyć komponenty specjalnie opracowane pod kątem tego projektu, chociaż oczywiście mogące opierać się na dotychczasowych modułach bazowych. Powyższe odnosi się m.in. do skrzyni biegów wraz z systemem sprzęgła hydrokinetycznego czy osi – wzmocnionych mostów napędowych. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na jeden zasadniczy detal – tzn. przedsiębiorstwo bardzo popiera polonizację podzespołów i tam, gdzie wykazuje to uzasadnienie ekonomiczne i eksploatacyjne, stawia na krajowych dostawców. Niemniej podkreślmy – nie ma to być polonizacja na siłę, lecz polonizacja przemyślana. W związku z tym w grę nie wchodzi szarlataneria techniczna w postaci rozwiercania czyichś osi. Dlatego firma dalej współpracuje z renomowanymi dostawcami zagranicznymi, jeśli uruchomienie wytwarzania w kraju – poza politycznym – nie wykazuje jakiekolwiek sensu, a zagraniczni partnerzy gwarantują najważniejsze – pewność, jakość, umiejętności i kompetencje.

REKLAMA

Co do dalszego rozwoju sprzedaży warto natomiast wskazać, że na obecnym etapie nie jest przewidywane wejście na rynek typowo cywilny – jedynym wyjątkiem mogą być specyficzne, jednostkowe, niszowe kompletacje, które da się jednostkowo zarejestrować, powstałe dla odbiorców takich jak energetyka, kopalnie odkrywkowe, poszukujący ropy i gazu. Przy czym mówimy tu o bardzo specyficznych produktach, zmontowanych w pojedynczych egzemplarzach, o nietypowych rozwiązaniach w sferze podwozia, układu osi czy innych elementów wymaganych przez odbiorcę w każdym konkretnym przypadku. W odniesieniu zaś do rynków zagranicznych, to Jelcz chce wyłącznie występować jako dostawca podwozi w roli nośników innych systemów uzbrojenia i wsparcia logistycznego. W związku z tym nie planuje żadnej bezpośredniej samodzielnej sprzedaży eksportowej. Równocześnie chce dalej dywersyfikować swoją działalność, tak by coraz większa część przychodów pochodziła w ogóle spoza sektora motoryzacyjnego. Proces ten będzie pogłębiany i poszerzany w przyszłości, co oznacza – narastanie – stałe powiększanie tzw. dywersyfikacji sektorowo-podmiotowej.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij