[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Kierowca zawodowy – zawód zagrożony ... bezrobociem

Przez ostatnią ponad dekadę obserwowaliśmy niemal stały wzrost gospodarczy. Wszystko to z jednej strony zaczęło torować drogę do władzy różnej maści populistom, z drugiej – przy dużym i rosnącym zapotrzebowaniu na siłę roboczą – spowodowało, że rynek pracy z rynku pracodawcy stał się rynkiem pracownika. Co więcej, niektórym wręcz się wydawało, że taka sielankowa sytuacja trwać będzie wiecznie.. Tymczasem...

Tymczasem przyszedł koronawirus i w niezmiernie krótkim czasie kompletnie odmienia reguły gry. Gospodarka światowa to system naczyń połączonych, a i w ramach jednej gospodarki krajowej następują silne współzależności między branżami. Przykładowo spada sprzedaż gazet, spada zapotrzebowanie na druk i papier, a na końcu na drewno oraz niezbędne transport i dystrybucję. W efekcie po kolei pracę tracą dziennikarze, graficy, drukarze, zatrudnieni z papierniach, leśnicy, kierowcy, dealerzy samochodowi, stacje serwisowe, wytwórcy osprzętu, sprzedawcy. Tym samym przysłowiowy jeden zwolniony dziennikarz powoduje utratę miejsc pracy przez kolejne kilka osób. Piszę te słowa nie bez powodu. Przez ostatnie kilka lat zawód kierowcy był zawodem niezmiernie poszukiwanym na rynku. Zewsząd dało się słyszeć o potężnych brakach kadrowych w tej profesji. Podawano dane o wakatach liczonych w dziesiątkach tysięcy... I mamy koniec marca 2020 roku i koniec tej historii. Brutalny koniec wywołany przez koronawirusa. Jako pierwsi jego skutki odczuli jeżdżący autokarami w obsłudze ruchu turystycznego. Następnymi w tej niechlubnej kolejce stali się obsługujący przewozy incydentalne i międzymiastowe. Zwolnienia zaczęły także wchodzić w sektor transportu towarowego. W rezultacie w najbliższym czasie tysiące prowadzących brutalnie odczują skutki obecnego krachu... Przede wszystkim należy sobie zdać sprawę z kwestii tu kardynalnej. Niezależnie od zaklinań obecnie rządzących, w ostatni weekend dokonał się totalny zwrot na rynku pracy – po dekadzie pracownika na całe lata nastał rynek pracodawcy. Również w przewozach... Nie łudźmy się. Rynek turystyczny będzie się odbudowywał latami. Kto bowiem w najbliższych miesiącach zechce jechać do Włoch czy Francji na wakacje albo je zwiedzać? Zarazem zwolnienia w wielu zakładach produkcyjnych i handlowych powodują, że prognozowane zapotrzebowanie na ruch towarowy w krótkiej perspektywie ulegnie zmniejszeniu. O ile – tego nikt teraz nie wie. Ja – przyjmując metodę scenariuszy – prognozuję, że w wariancie pesymistycznym – biorąc pod uwagę wykonaną pracę przewozową – o około 60-70%, optymistycznym o „jedynie” 20-30%. Powyższe oznacza, nie bawiąc się już w dalsze komplikowanie tej analizy, że zamiast 100000-150000 wakatów pojawi się tylu kierowców zawodowych szukających pracy... Nie chcę tu złowieszczyć, lecz kto teraz myśli o zakupie auta czy budowie domu. Jeszcze wczoraj mógł mieć doskonale płatną pracę w prosperującej firmie. Lecz dzisiaj – z powodu nagłego, niespotykanego w historii spadku zamówień w przemyśle i ogólnie krachu na Zachodzie – grozi mu całkiem realne widmo bezrobocia. A skoro kupi niewiele bądź nic, to wyłącznie niewiele bądź nic trzeba będzie przemieszczać...

REKLAMA

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA