[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Lekkie aeromobilne ciężkie lotniskowe wojskowe samochody ratowniczo-gaśnicze Cz. 2

W czerwcu 2010 roku na pożarniczych targach Interschutz w Lipsku holenderski Plastisol, wyspecjalizowany w zabudowanych z materiałów kompozytowych, na swoim stoisku wystawił premierowy aeromobilny wariant ratowniczo-gaśniczy.

Kronenburg

 Natomiast dwa lata później, w czerwcu 2012 roku znany holenderski wytwórca zabudów pożarniczych oraz specjalistycznych pojazdów ratowniczych i ratowniczo-gaśniczych – Kronenburg – na paryskim salonie Eurosatory jako swój pokazał ten właśnie samochód gaśniczy, noszący symbol M.A.C CT010 Air Transportable Crashtender. Skrót MAC oznacza serię wyrobów Kronenburga i został utworzony z pierwszych liter angielskiego określenia Major Airport Crash (MAC), co można przetłumaczyć jako wypadkowy dla głównych lotnisk.

Pokazywane auto było drugim z serii, powstałym na zamówienie kanadyjskich sił zbrojnych, ciężkim, specjalistycznym, lotniskowym samochodem ratowniczo-gaśniczym, zoptymalizowanym pod kątem możliwości przerzutu w ładowniach samolotów klasy średniej, takich jak C130 Hercules. Komercjalizowane w Kanadzie pod oznaczeniem KME Force A/T (Air Transportable), występuje zatem jako produkt na rynek militarny. Zostało w takim razie zaprojektowane przede wszystkim z przeznaczeniem na ten rynek – do celów wojskowych, jako kategorii A/T (Air Transportable). W takim układzie przygotowano je do wykorzystania w najbardziej wymagających warunkach klimatycznych, terenowych i operacyjnych, tworzonych przez środowisko bojowe na całym świecie, w tym do działań prowadzonych w tzw. wysuniętych operacyjnie lokalizacjach, przy możliwości bliskiej styczności z przeciwnikiem.

REKLAMA

M.A.C CT010 ma długość 8500 mm, szerokość – bez lusterek – 2500 mm i wysokość w pozycji do transportu lotniczego zaledwie 2620 mm. Tym samym pozostaje najbardziej kompaktowym ARFF Crashtender w gamie wyrobów tego przedsiębiorstwa. Masa własna zabudowy jest niska, ponieważ wykonano ją z lekkiego kompozytu GRP (Glass Reinforced Polyester), czyli tworzywa wzmocnionego włóknem szklanym. Materiał ten okazuje się być bardzo odpowiedni do zastosowań militarnych, gdyż wyróżnia się niską masą własną, łatwością utrzymania i naprawy oraz wysoką odpornością na uszkodzenia mechaniczne i negatywny wpływ wszelkich warunków pogodowych. Dostarczył go inny holenderski podmiot, wyspecjalizowany w materiałach tego rodzaju – Plastisol, a posłużył on do zrobienia zarówno części bojowo-sprzętowej, o poszyciu typu sandwich, jak i kabiny załogi. Tę 4-osobową kabinę, o układzie miejsc 1+3, cechują ciekawa, nieco futurystyczna stylistyka, kształt przypominający klin oraz duże powierzchnie przeszklone. Poza tym, dla ułatwienia załadunku i rozładunku pojazdu, przednia szyba kabiny jest mocno pochylona do tyłu, z kolei tylne, górne naroże nadwozia zostało ścięte. Przy czym to ścięcie nie jest dość ostre, a łagodne, z lekko opadającą tylną częścią dachu, która płynnie może przechodzić w tylną, pojedynczą, podnoszoną do góry klapę przedziału autopompy. Wszystkie skrytki na sprzęt i wyposażenie w liczbie ośmiu, po cztery na każdą ze stron, w układzie po dwie górne i dwie dolne, zamykane są zaś lekkimi, aluminiowymi żaluzjami wodo- i pyłoszczelnymi. Oświetlenie wykorzystuje wytrzymałe i energooszczędne diody LED. Jednocześnie, dzięki wykorzystaniu terenowego podwozia 4x4 ARFF z wyłącznie pojedynczym ogumieniem oraz z 520-konnym (380 kW) silnikiem Caterpillar C-13, spełniającym normę czystości spalin Euro 3, udało się zachować wysoką dzielność terenową połączoną z dynamiką (przyspieszenia, prędkość maksymalna) wymaganą przez normy ICAO. Na uwagę zasługują też relatywnie duże możliwości bojowe, wynikłe z zastosowania zbiornika na wodę o pojemności 5200 litrów i zbiornika na środki pianotwórcze o pojemności 720 litrów. Ponadto samochód może zostać zaopatrzony w szeroką gamę sprzętu i wyposażenia, czyniących z niego w pełni operacyjny ciężki lotniskowy wariant ratowniczo-gaśniczy.

Zgodnie z oświadczeniem producenta w zakresie bezpieczeństwa pojazd spełnia wymagania następujących norm: ECE-R 14, 17 i 29. Może również wjechać do samolotu po łatwym, 2-godzinnym przygotowaniu oraz nie wymaga przy tym żadnych dodatkowych wspomagających kół czy osi.

Wszystkie części artykułu:

Lekkie aeromobilne ciężkie lotniskowe wojskowe samochody ratowniczo-gaśnicze Cz. 1
Lekkie aeromobilne ciężkie lotniskowe wojskowe samochody ratowniczo-gaśnicze Cz. 2 - aktualnie czytasz
Lekkie aeromobilne ciężkie lotniskowe wojskowe samochody ratowniczo-gaśnicze Cz. 3

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij