REKLAMA

Roboty dla "logistyki ostatniej mili" Cz. 1

Termin „logistyka ostatniej mili” dotyczy zjawiska, które w samej organizacji i realizacji przemieszczania przesyłek nie zalicza się do nowych. Niemniej w ostatnim czasie zdecydowanie zyskał on na znaczeniu ze względu na zmiany zachodzące w systemach transportowo-logistycznej dystrybucji dóbr na zazwyczaj końcowych odcinkach tego procesu.

Producent
Fot. Producent

Logistykę ostatniej mili da się zdefiniować jako zespół powiązanych czynności organizacyjnych ze sfer transportu i logistyki, dotyczący realizacji dostaw na samym ostatnim odcinku drogi, a dokładnie doręczania przesyłek do klientów końcowych. Pomimo że w całym łańcuchu przemieszczania odcinek ten bywa najkrótszy, lecz, z powodu skali związanych z nim wyzwań i problemów, często okazuje się być najdroższy i najtrudniejszy w realnym wykonaniu. Oczywiście trzeba też podkreślić, że określenie "ostatnia mila" jest stosowane wyłącznie w celach poglądowych, gdyż nie dotyczy jedynie tylko tej "ostatniej mili", lecz całego ostatniego odcinka. Do tego nieraz bywa zastępowane przez równoważne określenie "ostatni kilometr". Wyrażenia te mogą być wobec tego stosowane w pełni zamiennie, chociaż to pierwsze z nich – "ostatnia mila" – "logistyka ostatniej mili" zdobyło o wiele większą popularność i w związku z tym bywa używane najczęściej. Problem realizacji dostaw w ramach tzw. logistyki ostatniej mili dotyczy głównie faktycznych wykonawców tych dostaw. Tymi wykonawcami – operatorami są przeważnie dostawcy listów, paczek i przesyłek kurierskich, sprzedawcy wysyłkowi oraz dostarczyciele jedzenia na telefon. Ten ostatni odcinek drogi – pod drzwi/do drzwi klientów końcowych wymaga bowiem wdrażania szeregu rozwiązań optymalizujących, jakie wcale na taką skalę nie muszą być wdrażane na odcinkach wcześniejszych, ze względu na rozmiar stojących tu wyzwań. Wyzwania te stanowią pochodną zmian zachodzących na rynku zakupów towarów i usług oraz powiązanych z nimi zmian w zachowaniach i oczekiwaniach konsumentów. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że w sensie przyporządkowania klasyfikacyjnego oraz samej organizacji wykonywania "logistyka ostatniej mili" - "logistyka ostatniego kilometra" wchodzi w skład tzw. logistyki miejskiej. Jej wydzielenie wynika m.in. z dwóch powiązanych ze sobą ściśle zjawisk. Pierwsze polega na bezwzględnym wzroście liczby ludności miast. Tendencja ta jest już zauważalna od dawna – i jak się przewiduje – w przyszłości ulegnie dalszemu nasileniu. W rezultacie jeszcze wzrośnie liczba osób mieszkających w miastach oraz w ich najbliższych okolicach. Jednocześnie obszary miejskie na całym świecie ulegają przekształceniu w kierunku zintensyfikowanego poziomu transportu dóbr. Tym samym odgrywają niezwykle ważną rolę dla sektora logistycznego wskutek całego zespołu wymagań stawianych przez zamieszkujące tam osoby. Poza tym następuje znaczny wzrost liczby zleceń. Po części wynika on z zaznaczonego samego wzrostu liczby mieszkańców miast. Niemniej w zasadniczym stopniu ten przyrost jest generowany przez wzrost liczby zamówień pochodzących od statystycznego mieszkańca. Ten wzrost liczby zamówień stanowi zaś pochodną kilku połączonych elementów. Po pierwsze miasta, szczególnie duże, nowoczesne, bogate metropolie, dynamicznie się rozwijające, zamieszkują konsumenci aktywni, niezwykle wymagający, wyznaczający nowe trendy i kreujący nowe potrzeby. Po drugie rewolucja telekomunikacyjna, jaka de facto zachodzi od początku lat 90. ubiegłego stulecia, pozwoliła na swobodny dostęp do informacji oraz zdolność do jej kreacji i przesyłania przez każdego, praktycznie z każdego punktu, po relatywnie coraz niższym koszcie, jeśli uwzględni się też elementy jakościowe i samą zawartość informacji. Dzięki tej rewolucji analogowy przesył danych zastąpił przesył cyfrowy, a urządzenia do odbioru i wysyłania informacji w postaci telefonów komórkowych, smartfonów i tabletów są dzisiaj praktycznie powszechnie posiadane i użytkowane. Po trzecie ta rewolucja techniczno-telekomunikacyjna umożliwiła m.in. rozwój tzw. e-handlu (e-commerce) – handlu internetowego oraz – w jego ramach – tzw. m-commerce. M-commerce stanowi w naturalny sposób wydzielony z e-commerce obszar handlu elektronicznego, w którym istotną rolę odgrywają urządzenia mobilne. Dlatego da się go zdefiniować m.in. jako dostęp do komercyjnych usług oferowanych w ramach e-commerce poprzez telefon komórkowy i inne urządzenia przenośne.

REKLAMA

REKLAMA

Producent
Fot. Producent

W efekcie handel internetowy jest dziedziną, jaka w najbliższych latach będzie się rozwijać niezwykle dynamicznie. Przemawiają za tym m.in. łatwość, szybkość i relatywna taniość dokonywanych w nim zakupów. Dlatego po stronie podażowej uczestniczy w nim stale rosnąca liczba podmiotów, wraz z rozwojem internetu jako medium niezwykle przydatnego – użytecznego w dalszym rozwoju biznesu. Początkowo za rozwój handlu w internecie odpowiadały m.in. portale aukcyjne, takie jak amerykański gigant eBay czy nasze - polskie allegro. Równocześnie rosły potężne platformy internetowe, takie jak amerykański amazon czy chiński aliexpress. Pojawiały się także typowe sklepy internetowe, nie posiadające w ogóle stacjonarnych punktów obsługi, a coraz więcej klasycznych sklepów uruchamiało sprzedaż w internecie, nie jako dodatek, ale jako stale zyskującą na znaczeniu część realizowanej działalności, mogącą generować sprzedaż nie niższą co do wartości, niż sprzedaż dokonywana tradycyjnie. W sferę handlu internetowego przechodziło również coraz więcej m.in. przedstawicieli sektora gastronomicznego. Bardzo popularne w latach 90. zamawianie potraw na telefon zaczęło mianowicie być zastępowane przez zamawianie ich poprzez dedykowane platformy i strony internetowe.
Wszystkie te czynniki przekładają się na pokaźny wzrost liczby zleceń na przewóz i dostarczanie przesyłek do wielu odbiorców. W dodatku odbiorcy ci stawiają przed wykonawcami takich dostaw szereg wymagań co do m.in. jakości tak realizowanej obsługi. Wymagania te dotyczą m.in.:
dostawy bezpośrednio do domu – miejsca przebywania;
czasu – musi być on jak najkrótszy;
pewności dostawy – dostawa musi dotrzeć na pewno w ustalonym terminie;
dostępności – opcji wyboru w zakresie dostawcy oraz proponowanych przez niego warunków dostawy (cena, czas, miejsce przekazania – odbioru);
opcji sprawdzania wykonywania dostawy na praktycznie każdym jej etapie, co odbywa się przy pomocy dedykowanych platform internetowych z funkcją trackingu w czasie rzeczywistym;
bezpieczeństwa dostawy – przesyłka musi dotrzeć w stanie nienaruszonym, bez jakiegokolwiek pogorszenia swoich właściwości użytkowych, wizualnych czy innych, rozpatrywanych przez danego odbiorcę.

Producent
Fot. Producent

Przy tym wymogi samych odbiorców w znacznym stopniu dynamizuje konkurencyjna rywalizacja o nich samych, kreowana i intensyfikowana przez podmioty z obszaru e- i m-commerce. Dostarczając bowiem produkt taki sam, jaki może być zakupiony w innych sklepach internetowych, czy jaki może być łatwo zsubsudiowany poprzez zakupy analogicznych dóbr, coraz bardziej przechodzą one z rywalizacji cenowej – odnoszącej się do ceny samego głównego wyrobu – do pozacenowej. Rywalizacja taka nadal jest kosztowa, gdyż wiąże się ze sferą ponoszenia kosztów, ale dotyczy zmagań w obszarze pozaproduktowym – okołoproduktowym. Nie tyle dotyczy zatem już samej ceny produktu, bo m.in. możliwości jej dalszej obniżki mogą być utrudnione czy wręcz niemożliwe, ile kosztowej rywalizacji w sferze pozacenowej. Dlatego nasilenie tej walki o nabywcę powoduje, że – chcąc zdobyć klienta – to same firmy e- i m-commerce wprowadzają dodatkowe udogodnienia i opcje, takie jak dostawa do domu, najlepiej w dniu dokonania zakupu, oczywiście przy utrzymaniu niskich kosztów tego zlecenia. W rezultacie systematycznie pojawiają się kolejne nowe oraz rosną dotychczasowe wymagania jakościowe stawiane przez konsumentów.

Producent
Fot. Producent

Zobacz więcej o robotach dla "logistyki ostatniej mili"

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA