[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Współczesne europejskie naczepy do przerzutu ciężkiej techniki bojowej Cz. 1

Od dawna zarówno w sektorze cywilnym, jak i wojskowym przerzut ciężkiego sprzętu kołowego oraz gąsienicowego na większe odległości i po drogach publicznych odbywa się specjalnymi kołowymi zestawami samochodowymi, określanymi mianem ciężkich transporterów – zestawów wsparcia logistycznego, transporterów tzw. ciężkiej techniki bojowej czy zestawów transportowych ciężkiego sprzętu. Taka sytuacja wynika z kilku kluczowych, powiązanych ze sobą czynników.

Fot. Producent

Czołgi i generalnie gąsienicowy sprzęt pancerny oraz ciężkie pojazdy kołowe są bowiem wozami niezwykle drogimi w momencie zakupu oraz późniejszej eksploatacji. Przykładowo spalają znaczne ilości paliwa, potrzebują drogiej obsługi oraz mogą poruszać się niezbyt szybko – dla pojazdów gąsienicowych z przeciętną prędkością 40-50 km/h, kołowego sprzętu inżynieryjnego, jak koparki, ładowarki, równiarki, nawet mniej – rzędu 25-35 km/h. Do tego uzyskują relatywnie niewielkie przebiegi do przeglądów i napraw głównych – średnio przebiegi te wynoszą kilka tysięcy kilometrów – w zależności od stopnia intensywności i typu użytkowania zazwyczaj od 3000 do 10000 km. Ponadto, pomijając same strefy działań wojennych oraz warunki czysto terenowe, ich przemieszczanie nastręcza szereg trudności ze względu na zazwyczaj ponadnormatywne – z punktu widzenia normalnego ruchu drogowego – wymiary, w tym głównie szerokość, oraz masę własną. Dlatego przerzut takich ciężkich i zarazem wysokich pojazdów wojskowych, zarówno kołowych, jak i gąsienicowych, powoduje wiele problemów. Tym bardziej, że pod względem technicznym i organizacyjnym łatwiej jest transportować sprzęt nawet bardzo ciężki, długi, szeroki, ale względnie niski – nieprzekraczający dozwolonej wysokości, na platformie transportowej (samochodowej czy kolejowej), niż sprzęt lżejszy, węższy i krótszy, lecz wysoki. W dodatku w przypadku samego sprzętu gąsienicowego do poruszania się po drogach publicznych niezbędne są specjalne nakładki na gąsienice, aby nie dochodziło do zniszczenia nawierzchni tych dróg.
W efekcie wszelkie pojazdy gąsienicowe i cięższe kołowe samodzielnie poruszają się jedynie w trakcie swojej pracy oraz w warunkach terenowych i bojowych – pola walki, w tym asymetrycznego. Poza nim takie ich przemieszczanie jest całkowicie nieefektywne w układach organizacyjnym, ekonomicznym i militarno-eksploatacyjnym. Wszystkie te czynniki powodują zatem, iż od niemal 100 lat, de facto od samego pojawienia się, w typowych warunkach, na obszarach nie zagrożonych atakami przeciwnika, na większe odległości ciężki sprzęt gąsienicowy i kołowy przerzuca się za pomocą pojazdów kołowych, obecnie tworzących tzw. system wsparcia logistycznego w transporcie ciężkiej techniki bojowej. Zestawy te mianowicie przerzucą ciężki sprzęt gąsienicowy i kołowy szybciej, relatywnie taniej oraz z mniejszą liczbą ewentualnych problemów technicznych i organizacyjnych w zakresie samego zarządzania przerzutem.
W czasie pierwszej wojny światowej oraz w dwóch następnych dekadach po niej masa własna najcięższych bojowych wozów gąsienicowych, przeważnie czołgów, przyjmując za swoisty wzorzec francuski Renault FT17, równała się zazwyczaj kilku tonom, nie przekraczając 10000 kg, chociaż zarówno na Wschodzie (ZSRR), jak i na Zachodzie (Francja) powstawały wtedy konstrukcje wielotonowe. Nie zmienia to jednak faktu, że przeważająca część maszyn pozostawała relatywnie lekka. W efekcie bez większych problemów dało się je przemieszczać na platformach ładunkowych ciężarówek o wówczas bardzo dużej ładowności ewentualnie na przyczepach ciągniętych przez ciężarówki z mocniejszymi silnikami. Sytuację w tej materii diametralnie zmieniła druga wojna światowa. Czołgi weszły w nią jako wozy lekkie, a wyszły z niej jako ciężkie stalowe pancerne kolosy, o masie własnej średnio 30000-40000 kg (przykładowo masę T34-85 określono na około 32000 kg). Przy czym w tej stawce rekord pobili Niemcy, w 1944 roku wprowadzając do eksploatacji Panzerkampfwagen VI Ausf. B „Königstiger” Tiger II (Sd.Kfz.182). Był to czołg ciężki, niemal 70-tonowy, największy i najcięższy czołg drugiej wojny światowej użyty w boju, gdzie Königstiger oznacza w języku niemieckim tygrysa bengalskiego, ale w wojskach alianckich przyjęła się nazwa Tygrys Królewski.

REKLAMA

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij