REKLAMA

Znawczyk o zakupie pojazdu dostawczego z rynku wtórnego.

Na naszym mało wiarygodnym rynku korzystny zakup samochodu używanego jest sporym wyzwaniem. Zaniedbanie jakiegokolwiek elementu z procedury weryfikacji auta może w tej rozgrywce pomiędzy sprzedającym a kupującym zadecydować o porażce.

Bartosz Wojtowski
Fot. Bartosz Wojtowski

Znawczyk w slangu samochodowych handlarzy  to osoba która towarzyszy potencjalnemu klientowi przy zakupie. Prawie zawsze jest to ktoś posiadający wykształcenie związane z branżą motoryzacyjną, tzn. mechanik, mechatronik, lakiernik, blacharz, diagnosta czy rzeczoznawca samochodowy; to on ma za zadanie zweryfikować stan techniczny jak i prawny kupowanego auta czyli obnażyć jego niedoskonałości zniechęcając do zakupu ewentualnie pomagając obniżyć cenę do atrakcyjnej.

Należy wiedzieć, że na rynku wtórnym głównie występują auta „po przejściach”, niewielkich kolizjach, powypadkowe oraz z dużym przebiegiem. Natomiast te najlepsze, z małym przebiegiem, serwisowane, zadbane i bezkolizyjne stanowią niewielki procent oferty rynkowej. Ze względu na charakter eksploatacji samochodów dostawczych, gdzie przeważnie służą w przewozach dystrybucyjnych (najczęściej miejskich na krótkich dystansach), ich podzespoły mechaniczne mogą być mocno wyeksploatowane. Dlatego przed zakupem należy przeprowadzić dokładne oględziny najpierw dokumentów a potem samochodu. Zakup auta dostawczego z rynku wtórnego jest procesem wielowątkowym ponieważ obejmuje aspekty prawne, finansowe, techniczne, a także dotyka aspektu psychologicznego kupującego.

Wielowątkowość wymusza wypracowanie strategii zakupowej. W zależności od rodzaju działalności firmy kupującej samochód oraz od tego czy transport w firmie jest procesem głównym czy pomocniczym i jaki ma wpływ na wynik finansowy firmy ustalamy budżet jaki firma chce przeznaczyć na zakup. Uzasadnione jest przeznaczenie większej kwoty na zakup pojazdu, jeżeli obszarem działalności firmy jest transport i to on wypracowuje większą część zysku. Pojazd należy jak najlepiej dobrać do zadań, które będzie miał wykonywać.

Z gotowym budżetem i konfiguracją samochodu można przystąpić do przeglądania ofert na portalach internetowych, w komisach jak i w firmach oferujących auta poleasingowe czy pochodzące z windykacji. Należy wyselekcjonować oferty, które nas interesują; lepiej pominąć takie, które mają klauzulę, że mają charakter tylko i wyłącznie  informacyjny, a sprzedawca zastrzega sobie prawo do błędu. W takim przypadku mogą być Państwo pewni, że sprzedający nie raz w ofercie się rozminął z prawdą  i nie tylko ze stanem licznika!

Pozostałe, interesujące oferty dobrze jest zapisać  w komputerze i wydrukować. Kolejną czynnością jest ustalenie historii samochodu; należy skontaktować się ze sprzedającym i starać się dowiedzieć jak najwięcej o oferowanym samochodzie. Należy spytać o książkę serwisową, sprawdzić wpisy z przeglądów i napraw. Jednak pamiętajmy, że czyste książki są dostępne na rynku i że wpisy są powszechnie fałszowane. Jeśli jest wiarygodna warto sprawdzić kiedy wymieniony był napęd rozrządu. Sprzedający powinien podać numer identyfikacyjny samochodu VIN oraz datę pierwszej rejestracji w kraju (jeżeli samochód jest zarejestrowany w Polsce). Sprzedawcy na ogół przez telefon ograniczają się do szczątkowych informacji;  ale i na to jest metoda: należy poprosić kogoś bliskiego żeby zadzwonił z innego numeru telefonu i wypytał o pozostałe szczegóły. Ważnym jest to, czy informacje uzyskane z różnych źródeł będą się pokrywać.

Odpłatnie w ASO po numerze VIN można sprawdzić w obecności właściciela pojazdu historię serwisowania i napraw samochodu; co było naprawiane, a co wymieniane i przy

REKLAMA

REKLAMA

jakich przebiegach oraz jaki ostatni przebieg zarejestrowano.  Po wymienianych częściach można zorientować się czy pojazd miał przeszłość kolizyjną bądź wypadkową. Jeżeli pojazd jest z roku 2010, a historia serwisowa kończy się na roku 2013 będziemy szukali historii  dwóch brakujących lat  w trochę inny sposób. Jeżeli pojazd jest zarejestrowany w Polsce, to należy się odwołać do strony https://historiapojazdu.gov.pl/ na której po wpisaniu numeru rejestracyjnego oraz numeru VIN i daty pierwszej rejestracji uzyskamy dostęp informacji ilu właścicieli miał samochód na terenie Polski i jaki był jego  przebieg podczas ostatniego badania technicznego wykonanego w SKP. Już niedługo na tej stronie będzie można dowiedzieć się dużo więcej o pojazdach zarejestrowanych w Polsce. Informacje które uzyskamy z https://historiapojazdu.gov.pl/ należy zweryfikować z wcześniej uzyskaną historią pojazdu; może okazać się, że pojazd w Polsce ma niższy przebieg niż miał zagranicą, co oznacza, że licznik był kręcony przed zarejestrowaniem auta na terytorium Polski.  Samochód również można sprawdzić po numerze VIN w tzw. VIN dekoderach. Tam dowiemy się w jakiej fabryce był wyprodukowany, w jakiej wersji silnikowej i wyposażeniowej oraz czy nie jest notowany w bazie pojazdów kradzionych. Kolor elementów wyposażenia np. tapicerki czy listew plastikowych jak i numer silnika należy porównać ze stanem faktycznym.

Zaręczam, że po tej wstępnej weryfikacji lista samochodów do zakupu mocno się skurczy. Z pozostałych wybieramy te, które najbardziej pasują do wykonywanych w firmie zadań. Sprawdzamy je osobiście albo korzystamy z oferty fachowców, którzy pojadą na miejsce parkowania samochodu i ocenią jego stan wysyłając kompletną ocenę na e-maila.    W ten sposób oszczędzamy czas i pieniądze, bo większości przypadków samochód, który nas interesuje, nie znajduje się w pobliżu. Przed oględzinami warto sobie przygotować ich plan.

Zweryfikować należy  numer VIN;

czy ten na samochodzie zgadza się z tym w dokumentach    i z tym, który był podany do ustalenia historii pojazdu. Należy też  ocenić wizualnie stan nadwozia jak i kabiny i przestrzeni ładunkowej. Powinny zwrócić naszą uwagę wszelkie różnice w odcieniu lakieru i połysku; jeżeli lakier w stosunku do przebiegu i wieku samochodu wygląda za świeżo, można spodziewać się, że lakier na całym pojeździe został położony na nowo. Korzystając z miernika grubości lakieru należy pamiętać, że grubość lakieru w nowym aucie wynosi maksymalnie 200 mikrometrów i podobną wartość miernik powinien nam  wskazać w każdej próbie pomiarowej na całej powierzchni karoserii. Warstwa grubsza bądź cieńsza będzie oznaczała ludzką ingerencję. Pomiar z niższymi wartościami mówi nam o polerowaniu natomiast wartości do 500 mikrometrów świadczą o ponownym lakierowaniu elementu. Bywa, że nadwozie było drugi raz lakierowane przed opuszczeniem fabryki, jeśli wewnętrzna kontrola wykryła jakieś wady lakiernicze. Grubość warstwy lakieru powyżej 500 mikrometrów świadczy o szpachli, która znajduje się pod lakierem. Jeżeli chcemy na podstawie pomiaru określić czy pojazd miał historię wypadkową należy wykonać pomiar we wnękach drzwiowych i na podłużnicach tam na ogół wartości powinny być po niżej 200 mikrometrów.

Bartosz Wojtowski
Fot. Bartosz Wojtowski
Wnęka drzwiowa tu należy wykonać pomiar miernikiem jeżeli chcemy ustalić czy pojazd miał historię wypadkową

Nadwoziu przyglądamy się dokładnie, sprawdzamy czy szczeliny pomiędzy elementami blacharskimi są tej samej szerokości.

Należy sprawdzić daty produkcji szyb, prawidłowość montażu uszczelek, listew, zderzaków czy lamp. Niechlujny montaż świadczy o naprawach i wymianie elementów. 

Bartosz Wojtowski
Fot. Bartosz Wojtowski
Szczeliny lampy są jednakowe we wnętrzu nie ma osadów świadczących o zalaniu pojazdu 

W miejscach trudno dostępnych (np. reflektory, dolne krawędzie szyb, podłoga, tapicerka) należy sprawdzić, czy nie ma osadu świadczącego o zalaniu auta. W celu sprawdzenia przeszłości wypadkowej możemy się udać na sprawdzenie wymiarów bazowych pojazdu na specjalnej płycie; nie jest to tania usługa, ale daje rzetelną wiedzę o stanie konstrukcji pojazdu. 

REKLAMA

W następnej kolejności należy przejść do wnętrza pojazdu i zweryfikować jego zużycie.  O intensywnej eksploatacji i dużym przebiegu świadczą nadmiernie wytarte koło kierownicy i nakładki pedałów oraz gałka dźwigni zmiany biegów jak i przetarta jej osłona. Wytarte mogą być także przełączniki jak  i uchwyty na drzwiach oraz tapicerka siedzenia kierowcy, która może też być zapadnięta.

Prawie każdy element  w pojeździe ma umieszczoną datę produkcji (te z plastiku wytłoczoną), którą łatwo odczytać.

Bartosz Wojtowski
Fot. Bartosz Wojtowski
Zaślepka schowka pod rzędem foteli w Volkswagenie T6 też zdradza nam kiedy pojazd został wyprodukowany tzw. "słoneczko ze strzałką" wskazuję liczbę 5

 

Bartosz Wojtowski
Fot. Bartosz Wojtowski
Zaślepka schowka przed demontażem

Następnie należy przyjrzeć się pasom bezpieczeństwa;

na dole u podstawy mocowania na pasie znajduje się data produkcji może się różnić od daty produkcji samochodu maksymalnie o rok. Jeżeli pasy bezpieczeństwa są nowsze od pojazdu świadczy to o przeszłości wypadkowej. Zbyt świeże i mało zużyte wnętrze może stanowić o jego o całkowitej wymianie po poważnym zdarzeniu drogowym.

 
Bartosz Wojtowski
Fot. Bartosz Wojtowski
Na zdjęciu widać datę produkcji pasów jest ona zgodna z datą produkcji pojazdu.

Zużycie kabiny powinno być w miarę równomierne tzn. ma nosić znamiona użytkowania adekwatne do przebiegu. Nie od rzeczy będzie sprawdzenie poduszek gazowych, czy po prostu są, czy zostały tylko zaślepki.

        Następnie wzrokowo oceniamy stan silnika i skrzyni biegów, zwłaszcza wycieki oleju. Unikamy zbyt czystych zespołów napędowych, może to świadczyć o próbie ukrycia wycieków oleju. Należy też sprawdzić stan oleju silnikowego i  jego wygląd (mocno przepalony czarny, rzadki czyli rozrzedzony cieczą chłodzącą czy paliwem). Na korku wlewu oleju można sprawdzić czy płyn chłodzący dostaje się do oleju (mleczna emulsja). Sprawdzamy też poziom płynu chłodniczego i jego wygląd czy np. nie ma plam z oleju silnikowego. Można też tanio kupić tester uszczelki głowicy który za pomocą cieczy reakcyjnej wykrywa spaliny w układzie chłodzenia. Tester jednorazowego użycia będzie kosztował kilkadziesiąt zł., profesjonalny sprzęt to wydatek kilkuset zł. Koniecznie wykonujemy jazdę testową. Przekręcamy kluczyk i sprawdzamy czy wszystkie kontrolki gasną; na ogół tak się dzieje ponieważ handlarz usunął błędy tuż przed naszym przyjazdem. Sprawdzamy jak auto odpala; od razu, lekko, z trudem czy po długim „kręceniu”. Każde odstępstwo świadczy o zużyciu czy to akumulatora, rozrusznika, układu wtryskowego czy pierścieni tłokowych. Słuchamy silnika na wolnych obrotach jak i na wyższych obserwując emisję spalin, która w samochodach bez filtra sadzy (DPF) wiele nam powie o stanie silnika. Nadmierna świadczy zużyciu układu tłok-cylinder (niebieskie spaliny), wtryskiwaczy (czarne) czy uszczelki pod głowicą (białe). Na podstawie odgłosów pracy (szumy) określamy stan łańcucha rozrządu (paska rozrządu tak się nie da). Słuchamy odgłosów pracy silnika jak i skrzyni biegów i sprzęgła. Szarpanie i stuki mogą świadczyć o uszkodzeniu dwumasowego koła zamachowego.

Podczas jazdy także sprawdzamy pracę silnika, działanie sprzęgła i skrzyni biegów.

Na przejazd należy wybrać drogi o różnej nawierzchni;  słuchamy też propozycji handlarza: „ wie Pan tam jest taka kostka można sprawdzić jak zawieszenie wybiera nierówności wzdłużne i poprzeczne”. Taki komunikat mówi mi, że szukać należy gdzie indziej. Należy  się w słuchiwać  i szukać nietypowych dźwięków np. głośnych łożysk skrzyni biegów, łożysk w kołach (szumią tym głośniej, im bliżej ich kres). Huczenie świadczy o zużyciu przekładni głównej, stuki podczas szybkiego kręcenia kierownicą na postoju mówią o luzach w układzie kierowniczym bądź też uszkodzonej przekładni kierowniczej. Im głośniej działa wspomaganie kierownicy  przy maksymalnym skręcie w prawo bądź w lewo tym sprawność wspomagania układu kierowniczego mniejsza. Podczas przyśpieszania mocny stukot może świadczyć o zużyciu przegubów. Stukot dobiegający z koła może mówić o niesprawności końcówki drążka  kierowniczego bądź też amortyzatora czy tulei w wahaczu. Należy przyjrzeć się oponom, zużycie bieżnika również wiele powie o stanie zawieszenia i jego geometrii. Warto przy takich oględzinach skorzystać ze stacji przeglądów rejestracyjnych gdzie uprawniony diagnosta ustali nam na jakim poziomie jest sprawność poszczególnych układów.  Na wydruku otrzymamy poziom sprawności amortyzatorów i siłę hamowania hamulców poszczególnych kół. Analiza spalin pozwoli ocenić stan silnika. 

REKLAMA

REKLAMA

Dokładniejszych danych odnośnie sprawności poszczególnych urządzeń pojazdu można uzyskać po podłączeniu komputera poprzez port OBD.  Uzyskane dane powinna interpretować osoba odpowiednio do tego wyszkolona posiadająca też wsparcie techniczne w postaci serwisu internetowego producenta komputera diagnostycznego. Firmą która prowadzi taki wsparcie jest np. Bosch. Na szczególną uwagę  zasługuje urządzenie  o nazwie Crasch Data Retrieval potrafiące odczytać ze sterowników w samochodach wyprodukowanych po 2005 roku każdy wypadek bądź też kolizję. W nowszych autach można uzyskać też dane w jakim miejscu to się stało, ile ważył kierowca    i czy zostały wystrzelone poduszki powietrzne i pirotechniczne napinacze pasów, przy jakiej prędkości kolizja miała miejsce i czy kierowca hamował, jak szybko pojazd wytracił prędkość i jaki bieg był włączony.  Urządzenie  to stanowi mocny straszak dla osób zajmujących się wyłudzaniem pieniędzy od firm ubezpieczeniowych i nieuczciwych handlarzy.

Jeżeli typowany samochód nie przeszedł pozytywnie sprawdzania, procedurę należy zacząć od nowa typując kolejny pojazd.

Kluczem do zakupu dobrego pojazdu jest miejsce gdzie go szukamy.

Należy ostrożnie podchodzić do oferty komisów. Lepiej skorzystać z portali pojazdów poleasingowych, gdzie stan techniczny samochodu przed sprzedażą zostaje ustalony przez niezależnych rzeczoznawców samochodowych. Jeżeli auto ma być w miarę nowe warto też skorzystać z aukcji komorniczych; jest to często możliwość nabycia pojazdu nieuszkodzonego z prawdziwą historią mniej więcej za 85 % ceny wartości rynkowej. Rzadko kiedy zdarza się tak, że ktoś sprzedaje pojazd dostawczy w 100 % sprawny po roku czasu od zakupu bo jest to po prostu nieracjonalne; najczęściej takie „okazje” to zwiastun dużych problemów.

Inną drogą pozyskania samochodu dostawczego w dobrym stanie jest zakup za granicą. Oprócz komisów (najmniej pewne) również tam jest olbrzymia podaż aut poleasingowych. Innym dobrym miejscem są centrale firm-producentów samochodów, gdzie wymiana parku następuje dość często.

W razie zakupu, w momencie podpisywania umowy ze sprzedającym należy poprosić go o podpis na wydrukowanej ofercie z portalu internetowego. Jeżeli sprzedający się zgodzi, to tym potwierdzi, że oferta była rzetelna i opisywała stan faktyczny auta. Drugą metodą jest spisanie protokołu przez notariusza, który opisze ofertę, którą widzi na ekranie komputera. W razie niezgodności towaru z ofertą, np: gdy pojazd będzie miał ukryte wady uniemożliwiające jego użytkowanie w ruchu drogowym, o których sprzedawca wiedział przed sprzedażą, będą mogli Państwo wystąpić na drodze sądowej o zwrot pieniędzy za pojazd oraz o rekompensatę za straty poniesione z powodu nie użytkowania pojazdu przez okres po zakupie. Jeszcze jedno; przy podpisywaniu umowy pod żadnym pozorem nie powinniśmy zgadzać się na zaniżenie wartości pojazdu na wystawionej fakturze. W razie kłopotów, gdy zgodziliśmy się na zaniżoną fakturę ciężko będzie nam odzyskać całą kwotę wyłożoną na  samochód. Przy tym odliczymy mniejszy koszt zakupu jak i niższy VAT.

To jest tylko szkic postępowania przy zakupie. Doświadczony „znawczyk” jest w stanie jeszcze szczegółowiej zweryfikować stan techniczny kupowanego samochodu. Ostatnim etapem będą konieczne opłaty i zarejestrowanie.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA