REKLAMA

Profil adam100

  • avatar
    zgłoś
    Używane samochody osobowe
    acha, więc nie kupujemy aut sprowadzanych zza granicy bo są porozbijane i mają cofane liczniki, kupujemy tylko te Polskie, którymi babka jeździła do kościoła bo miała do niego 500 metrów i była sparaliżowana.... fajnie Dobrze również że prywatnie ogłaszający się sprzedawcy/pierwsi właściciele aut nie cofają liczników, na pewno nie wiedzą gdzie to się robi, itd...Jestem jak najbardziej w temacie, jestem "handlarzem", Niektórzy by odrazu powiedzieli oszustem...Sprowadzam samochody z Belgii, sprowadzam w większości samochody "ZŁE" bo powypadkowe. Całych się nie czepiam.Odrazu tłumaczę dlaczego.pięcioletnie autko sprowadzone z belgii lub francji, a co gorsza z niemiec, bezwypadkowe, z przebiegiem mniejszym niż 150 tys od pierwszego właściciela to jest nonsens ceny takich aut są zazwyczaj 30% większe niż ceny takich aut w Polsce, do tego rejestracja, sprowadzenie. To jest kompletnie nie opłacalne.Aby sprowadzić auto z tych krajów i zmieścić się w +- Polskiej cenie giełdowej, to auto albo miało najechane conajmniej 200tys lub było rozbite....Więc kupując takie auto w Polsce, co lepiej wybrać, wyjechane czy powypadkowe?Nie wiem jak Wy, ale ja wybieram auto rozbite, bo mnie poprostu goowno obchodzi że został pomalowany błotnik, maska, zderzak, mam gdzieś grubości lakieru. Gdy kupuję takie auto w Belgii, nie muszę nim jeździć, nie muszę odpalać silnika, bo jestem pewny że ktoś nim jechał gdy był sprawny, rozbił i zostawił.Mam pewność że nie siedzi w nim nic innego niż pogięte blachy. Mam satysfakcję z tego żę kupiłem auto z niskim przebiegiem, w dobrej cenie.(nie mówie o tzw"siekach" z porzestawianą ramą " to rzeczywiście nie są później te same auta.Sprowadzam takie auta od kilkunastu lat, zostałem doświadczony, i sprzedaje auta tylko za gotówkę. Żadne zamiany!!!!!podaję kilka ostatnich przykładów.Peugeota 807 hdi 160tys km 2005r zamieniłem na 406 hdi 2001r, auto salonowe, Polskie, przebieg 170tys, umowy wypisane, pożegnałem się, jadę 50km moim nowym nabytkiem do domu, po 20km zaczęło śmierdzieć olejem w środku okazało się że ma w rzeczywistości ze 270-380tys km sprzedasjący byl miły, porządny, z mojego rodzinnego miasta Citroena berlingo 2008r zamieniłem na bmw 316i 98r, ładne, świeżo umyte, przebieg chyba oryginalny bo 240tys km, zaqdowolony wracam do domu, na drugi dzień patrze, a tu szpachla na dachu jest pęknięta, lecz na mokrym nie było tego widać... nie mogłeem go jakiś czas sprzedać, nadszedł czas mrozów, przyjechał kupiec, ogląda, ogląda, a tu zamarznięta woda w chłodnicy (kranówa) całe szczęście silnik się nie uszkodził to bmw było sprowadzone jako roczne, a następnie jeździło w jednej rodzinie.mam jeszcze dużo przykładów tego jak stryjek zamienił siekierkę na kijek Już nie mogę wyczytywać takich głupstw jakie są w artykule.... autor mąci tylko ludziom w głowie. Kupiec pojeździ po polsce, pojeździ, straci na mechanika 1000zł, swój tydzień z życia, nie znajdzie wymażonego auta autora, i w końcu kupi pierwszą lepszą furę, która wygląda jak nowa, bo jest tłusta z róźnych środków...nie wiem po co tyle pisałem, ale 90% dzisiejszych kupujących, nie wiedzą co to dobre auto.Patrzcie na grubości lakieru, a nie przejmujCie się mechaniką auta...nie chce mi się już pisać
    adam100, 2012-06-11 21:16:17
REKLAMA