REKLAMA

Profil lenii

  • avatar
    zgłoś
    Maluch Vs. Ferrari na torze Nürburgring
    Interesujący pojedynek, zważywszy że 458 Italia będzie potrzebowała jakieś 15:10 - 15:30 na wykonanie dwóch okrążeń (niewiadomą jest forma kierowcy), a poczciwy Maluch żeby osiągnąć taki sam czas będzie musiał poruszać się ze średnią prędkością 83 - 84 km/h. Powstaje więc pytanie czy Fiat 126p ze zmodyfikowanym zawieszeniem i wzmocnionym napędem jest w stanie utrzymać taką prędkość na wymagającym torze?
    lenii, 2010-05-17 17:15:27
  • avatar
    zgłoś
    Katastrofa samolotu - Prezydent nie żyje
    Akurat treści niezrozumiane nie są tak istotne, żeby przekonać się że załoga świadomie złamała wszelkie procedury:1. Nie powinni w ogóle podchodzić w tych warunkach do lądowania (minimum dla dwóch NDB + RSL - 100/1200)2. Na wysokości decyzji (100m) bez uzyskania kontaktu wzrokowego z światłami podejścia powinni przerwać zniżanie3. Zignorowali 5 krotnie(!) ostrzeżenia systemu TAWS: PULL UP, PULL UP (włącza się na 30 sekund przed prognozowanym zderzeniem z ziemią)4. Pilot lecący nie zareagował na komendę drugiego pilota: "Odchodzimy" (10:40:50,5) i kontynuował zniżanie5. Zignorował także pierwsze polecenie kierownika lotów: "Horyzont" (10:40:52,4)6. Dopiero na 5 sekund przed decydującym zderzeniem z drzewem rozpoczął wyrównanie - pociągnął wolant do siebie, wyłączając w ten sposób autopilota w kanale podłużnym (10:40:56 - sygnał dźwiękowy, ABSU*), a 4 sekundy przed zderzeniem przestawił DSS na pełny gaz, wyłączając w ten sposób automat ciągu (10:40:56,6 - sygnał dźwiękowy, ABSU)*ABSU-154-2 - to system sterowania samolotemWygląda na to, że załoga wykonała podejście na tzw. "szczura", czyli chciała jak najszybciej znaleźć się poniżej podstawy chmur, kierując się przy tym wskazaniami radiowysokościomierza, jednak nie była w pełni świadoma ukształtowania terenu pod sobą.
    lenii, 2010-06-03 12:46:41
  • avatar
    zgłoś
    Katastrofa samolotu - Prezydent nie żyje
    Zdecydowanie. Tego typu wypadki w lotnictwie zdarzały się i będą zdarzać nadal, nawet doczekały się własnej nazwy: CFIT (controlled flight into terrain - kontrolowany lot w ziemię) - więcej o tym .Co do tej presji - to mogła pojawić się jeszcze przed lotem i dlatego może nie być ani słowa o tym w stenogramach. Z drugiej strony piloci sami zdawali sobie sprawę z rangi tych uroczystości i wiedzieli jaka rozpęta się burza jeśli tam nie wylądują.Jeśli chodzi o samą katastrofę to obnaża ona zapaść w systemie szkolenia personelu latającego. To już czwarta katastrofa w ciągu dwóch lat, mająca podstawy w niewłaściwym wyszkoleniu lub braku wyszkolenia. Najbardziej kuriozalny jest tutaj wypadek śmigłowca Mi-24D z 27 lutego 2009 roku - pilot wykonywał nocny lot w goglach noktowizyjnych, niestety śmigłowiec nie był przystosowany do ich użycia (oświetlenie w kabinie musi być koloru zielonego, w innym przypadku oślepia pilota).Ponieważ śmigłowiec nie był przystosowany do latania w goglach, załoga wyłączyła nie tylko reflektor zewnętrzny, ale i praktycznie całe oświetlenie wewnętrzne. Pilot w tej sytuacji nie widział wskazań przyrządów i leciał niczym pionierzy lotnictwa – obserwując teren na zewnątrz. Żeby było ciekawiej, pilot nie włączył odbiornika GPS, a sygnalizację niebezpiecznej wysokości ustawił na 23 m. W zalesionym, pagórkowatym terenie...Źródło:
    lenii, 2010-06-03 15:12:13
REKLAMA