Od redaktora:

Roman Popkiewicz

Jeśli ktoś uważa, że tzw. elektryfikacja będzie gwoździem do wiadomo czego dla porządnych samochodów, mamy dobrą wiadomość – nie będzie, a w każdym razie nieprędko.

Nie ma to jak posłuchać kogoś, kto wie. Klaus Fröhlich,członek zarządu BMW ds. rozwoju, ma całkiem niezłe pojęcie o tym, jak świat samochodów będzie się zmieniał.

Z jednej strony Fröhlich przyznaje, że może się zdarzyć, iż za 10 lat znajdą się na świecie miejsca, w których będą sprzedawane wyłącznie samochody elektryczne, jak Pekin czy Szanghaj. Z drugiej, pozostaną jednak takie rynki, na których będzie się oferować wy- łącznie auta spalinowe – np. na Bliskim Wschodzie.

„W Europie za 10 lat wciąż 80 procent samochodów będzie miało silnik spalinowy” – zapewnia Fröhlich. Okazuje się, że mimo popularności zelektryfikowanych samochodów w Norwegii czy Holandii, w Europie wciąż przesiadka ze spalinowych prosto do elektrycznych aut wzbudza spory opór. „Auta spalinowe będą z nami jeszcze długo. Diesle krócej, być może jakieś 20 lat, ale benzynowe znacznie dłużej, nawet 80.” Stopniowo z rynku wypadną największe silniki. Fröhlich przyznaje, że dni jednostek V12 są już policzone, a po nich przyjdzie zmierzch silników V8. „Jednak już dziś jesteśmy w stanie stworzyć hybrydę typu plug-in, która dysponuje momentem obrotowym porównywalnym z V12.”

A co z autami sportowymi? Być może zaczną romans z układami hybrydowymi, przyznaje Fröhlich. A Frank-Steffen Walliser, który właśnie rozpoczyna prace nad 911 Carrerą kolejnej generacji powiedział nam wprost: „Nie będzie elektryczna”.