Od redaktora:

Roman Popkiewicz

    Zaskoczenie jest wtedy, kiedy oczekujemy trzech różnych rzeczy, a przytrafia się czwarta – powiedział ktoś. W ostatnim miesiącu przytrafiały nam się same czwarte rzeczy.

    O tym, że silnik Chevroleta Corvete zostanie wyjęty sprzed nóg kierowcy i wstawiony za jego plecy, mówiło się od jakiegoś czasu. Co innego jednak słyszeć, a co innego zobaczyć. Corvete chce się stać amerykańskim Ferrari i Lamborghini, nie jesteśmy tylko pewni czy to strzał w dziesiątkę, czy pudło. DS 3 Crossback w dość zadziwiający sposób odpowiada na pytanie, co i jak bardzo można podporządkować stylizacji. Okazuje się, że można praktycznie wszystko. Z bardzo dobrym skutkiem dla stylizacji i wręcz przeciwnym dla praktycznie wszystkiego innego.

    Tesla 3 z kolei zaskakuje wysokim poziomem. Można odnieść wrażenie, że w tym aucie pod żadnym względem nie przytrafiają się trzy spodziewane rzeczy, a tylko te czwarte, piąte, a nawet szóste. I Model 3 tym lepiej na tym wychodzi.

    Nissan GT-R zdumiewa nie tylko tym, że jest produkowany od 12 lat (!) i wciąż regularnie modyfikowany, z bardzo przyzwoitym zresztą skutkiem. Zadziwia również tym, że dziś jest grubo droższy niż był w chwili debiutu. Dziś kosztuje praktycznie tyle, ile odpowiednie modele Porsche 911, a przecież debiutował z ceną wyraźnie niższą.

    I wreszcie samo Porsche zaskoczyło chyba wszystkich nowym silnikiem. Jego powstanie jest dla nas tak nieprawdopodobne, że w ubiegłym numerze napisaliśmy, iż Cayman GT4 będzie miał jednostkę znaną z GT3. Błąd. Dostał nowiutką. Sześciocylindrową. Wolnossącą. W 2019 roku! Ktoś oszalał. I dobrze.