Od redaktora:

Roman Popkiewicz

Wydawałoby się, że nikomu nie trzeba dziś tłumaczyć, że świat działa zgodnie z prawami fizyki. Również świat samochodów. A jednak.

Jesień przyszła prawie z dnia na dzień i udajemy, że jesteśmy zaskoczeni. Niedługo się do niej przyzwyczaimy, a świat nawet na chwilę nie przestanie mieć swojego porządku. Jednak, chociaż być może nie powinno, wbiło nas w ziemię po raz kolejny usłyszane pytanie „Czy mam na zimę zmieniać w aucie opony?” Bezdyskusyjnie zmieniać. Samochody już od dawna nie wymagają żadnego tzw. przygotowania do zimy właśnie poza wymianą ogumienia. Żyjemy w części świata, której klimat charakteryzuje się dwoma bardzo różnymi sezonami. Nawet więc jeżeli miałyby to być opony całoroczne – wobec których jesteśmy bardzo sceptyczni na zasadzie, że jak coś jest dobre do wszystkiego, to nie jest dobre do niczego – to trzeba je na zimę założyć na koła, bo w niskich temperaturach zawsze będą bardziej przyczepne niż opony letnie.

Dlatego w tym roku przedstawimy dwa testy opon – tradycyjnych zimówek w popularnym rozmiarze 205/55 R 16 H, z pomiarami osiągów na różnych nawierzchniach, odpornością na aquaplaning itp., na stronach niniejszego wydania „auto motor i sport”, natomiast za miesiąc po raz pierwszy opublikujemy test opon całorocznych, których ostatnio pojawia się na rynku coraz więcej. Jeśli ktoś woli, do kwestii wymiany opon może podejść jak do ubezpieczenia: wystarczy, że właściwe ogumienie tylko raz w ciągu zimy uchroni nas przed stłuczką, by wydatek na ich wymianę zwrócił się z nawiązką.