Od redaktora:

Jarosław Brach

Rozwiń

Transport 4.0 a sukcesy rosyjskich Kamazów.

Czy tego chcemy, czy nie, w sferze transportu i ściśle z nią powiązanych sferach spedycji, logistyki oraz zaopatrzenia, wytwarzania i dystrybucji jesteśmy świadkami szeregu zmian technologicznych. Są one na tyle poważne, ściśle ze sobą powiązane oraz przebiegają tak szybko, że określa się je – całkiem zresztą słusznie – mianem czwartej rewolucji technologicznej. Rewolucji, która już poważnie wpływa na nasze życie, a w najbliższej przyszłości ten wpływ jeszcze znacząco się powiększy.

W samym transporcie czwarta rewolucja technologiczna przejawia się na wiele sposobów i dotyczy zarówno samych pojazdów, jak i ściśle z nimi współzależnych usług. W efekcie, jak się to ładnie określa, pojazdy stają się inteligentne. Generalnie postęp w transporcie zmierza do tego, by stopniowo eliminować pracę człowieka w charakterze prowadzącego i m.in. w tym kontekście by samo przemieszczanie odbywało się jak najbardziej efektywnie w układach czasowym, zasobowym, organizacyjnym, kosztowym oraz ekologicznym. W tym ostatnim przypadku kwestia dotyczy maksymalnej eliminacji wszelkich emisji, w tym głównie substancji szkodliwych – na czele z CO2 – i hałasu.

Zarazem trzeba sobie zdać sprawę, że świat wcale jako całość nie pędzi aż tak w kierunku nowoczesności. To my, w krajach wysoko rozwiniętych – jak Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Japonia, Korea Południowa i częściowo Chiny – spotykamy się z tymi zaawansowanymi opracowaniami. Równocześnie w licznych państwach Azji, Afryki czy Ameryki Południowej luka technologiczna i ściśle z niej wynikające opóźnienie naśladowcze wynosi nawet kilkanaście czy wręcz kilkadziesiąt lat. I to z myślą o takich państwach swoje produkty przygotowują m.in. Kamaz, Kraz, Ural czy MAZ. W tym momencie nawiązuję m.in. do Rajdu Dakar. Niegdyś, w latach 80., Paryż – Dakar był autentycznie wielkim przedsięwzięciem, które obrosło już należną mu legendą. Dzisiejszy Dakar zaś – moim zdaniem – szczególnie w kategorii ciężarówek to projekt drugoligowy. Z liczących się dostawców wspierają go de facto jedynie IVECO i w niewielkim zakresie Renault. W takich realiach swoją szansę wyczuli więc gracze ze Wschodu. Tu prym wiodą Rosjanie z Kamaza. Nadali oni bowiem Dakarowi wręcz mistyczne znaczenie i uruchomili całą towarzyszącą temu machinę propagandową. Fakt, że mają niezłe samochody terenowe i zdolnych ludzi, lecz nie róbmy z pobocznego koncertu disco polo branżowego występu gwiazd. Tymczasem dla nich Dakar to jakby Mont Everest globalnych wydarzeń i związanej z tym sławy. Ładują w takim razie niemałe pieniądze w fabryczny zespół Kamaz Master, by potem wygrać po części z amatorskimi drużynami. To tak jakby Real Madryt podniecał się, że pokonał 2:0 ekipę z drugiej ligi i 4:0 amatorów z okręgówki. Przy czym w tej strategii jest oczywiście ukryte drugie dno. My możemy politycznie i promocyjnie traktować Dakar z przymrużeniem oka, dla Rosjan jednak oba te wymiary odgrywają kluczową rolę. I w tym właśnie kontekście trzeba rozpatrywać słowa zwycięzcy, brzmiące: „To udowodnienie przewagi rosyjskiej technologii i naszej szkoły sportów motorowych. Szczególnie przyjemne jest to, że udało nam się uzyskać to zwycięstwo w roku pięćdziesiątej rocznicy powstania zakładu KAMAZ”. Przeciętny Rosjanin, niezorientowany w geopolityce i realnych układach, bez mrugnięcia okiem to łyknie. Przyjmie za symbol mocarstwowości Rosji zwycięstwo w niewiele znaczącym rajdzie przy pomocy sprzętu, który w swojej ostatecznej formie nie powstałby bez wsparcia zachodnich rozwiązań. Lecz on o tym nie wie. Wie z kolei o pokonaniu firm z Zachodu „rosyjskim” Kamazem. Wie także o liście gratulacyjnym od samego Władimira z Kremla. Wobec tego czuje dumę – Zachód pokonany... Podobny przekaz, ale pozbawiony nastawienia na potrzeby wewnętrzne i podrasowywania rosyjskiej dumy narodowej, idzie do potencjalnych nabywców, potrzebujących ciężarówek nie naszpikowanych najnowocześniejszą techniką, lecz wytrzymałych i odpornych. A takie są wciąż Kamazy.. I tak oto każdy w wydarzeniu dojrzał to, co chciał.

Polecamy:

EUROSATORY
W Paryżu IVECO pokazało pełną gamę swoich militarnych i zmilitaryzowanych wyrobów.

RENAULT
Francuski koncern uruchomił specjalny wydział zajmujący się remanufakturingiem ciężarówek.