Od redaktora:

Jarosław Brach

Rozwiń

Targi małe i średnie, ale nie te duże

Z całą pewnością jednym z sektorów, które mocno ucierpiały wskutek pandemii, jest sektor targowy. W ubiegłym roku nie odbyły się m.in. co najmniej trzy ważne imprezy: czerwcowe zbrojeniowe Eurosatory w Paryżu, pożarnicze Interschutz w Hanowerze i wrześniowe IAA Nutzfahrzeuge (ponownie w Hanowerze). Ubiegłoroczny Interschutz, organizowany co pięć lat, ostatecznie przeniesiono na rok przyszły. Nie dało się jednak tego sensownie zrobić choćby z Eurosatory i IAA, odbywającymi się w cyklu dwuletnim. Dlatego ich edycje 2020 w ogóle odwołano, solennie zapowiadając powrót w 2022 roku. Czy do niego dojdzie? Z jednej strony jeszcze w tym roku osobowe IAA z wielce wymownym dodatkiem w nazwie – Mobility – udało się przygotować, choć nie w Hanowerze, lecz w Monachium, oraz w mocno skróconej formule. Z drugiej na początku września ukazała się informacja o rezygnacji z tegorocznej, poświęconej autobusom wystawy BusWorld w Brukseli. Organizatorzy wskazywali na nadal trwające problemy epidemiczne, powodujące, że część z zainteresowanych, w tym głównie z Chin, nie mogłaby spokojnie dotrzeć na miejsce. Dlatego rozżalonym proponują albo uzbrojenie się w cierpliwość, albo przybycie na edycję w Turcji.

Niemniej te problemy wielkich wcale nie dotyczą małych. Oto we wrześniu zaprasza lokalna duńska impreza Transport 2021, a w październiku do Drezna zapewne ściągną tysiące strażaków, by odwiedzić pożarniczego Floriana. U Polsce największym wydarzeniem częściowo związanym z motoryzacją był oczywiście kielecki salon MSPO. Przez lata systematycznie rosnący w siłę, z apogeum swojej potęgi w połowie drugiej dekady tego stulecia, potem sukcesywnie zaczął tracić na znaczeniu. Po potężnych terenach zewnętrznych i wewnętrznych, niegdyś wynajmowanych przez wiele podmiotów, teraz zwyczajnie hulał wiatr. O przyczynach realnego upadku MSPO można się długo rozwodzić, ale jedno pozostaje niezaprzeczalne: po zmianach z 2015 roku z polskiego rynku odeszły zachodnie koncerny motoryzacyjne. Wolą robić interesy przez rodzimych pośredników lub w innych krajach, gdzie nie będzie się wyprowadzanym przez smutnych panów w świetle jupiterów, gdy potem okaże się, że w papierach wszystko gra. Ale o tym już właściwe media właściwie nie poinformują. Tymczasem biznes lubi zwyczajnie spokój.

Na szczęście w tę lukę, niejako pozbawieni konkurencji, wchodzą nasi wytwórcy. Starachowicki Autobox już nie tylko chce remontować i modernizować Stary 266M2, ale też dość poważnie przebudował Honkera do wydania określonego jako M-AX, oraz od podstaw zaprojektował prototyp bardzo ciekawego, nowoczesnego, lekkiego wojskowego samochodu terenowego, oznaczonego jako AH 20.44. Coraz śmielej poczyna sobie również Jelcz. Chociaż o ciężkim terenowym ciągniku siodłowo-balastowym w podwrocławskim zakładzie myślano już pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, dopiero teraz projekt ten realnie się ziszcza. Skompletowany – tego nie ukrywajmy – przy bardzo dużym udziale kluczowych części od znanych zachodnich koncernów (silnik Mercedes- -MTU, skrzynia biegów ZF, osie AxelTech/Meritor, szereg pomniejszych komponentów) model 882.62 powstał w ramach programu Jak i prezentuje się naprawdę nieźle. Do tego zarówno Autobox, jak i Jelcz solennie zapewniają, że wnikliwie badają te wyroby, tak by na rynek trafiły już konstrukcje dopracowane, pozbawione zawsze irytujących tzw. chorób wieku dziecięcego. Czy tak będzie, przekonamy się już wkrótce.

Dlaczego tyle o tym piszę? Otóż nie jest sztuką zrobić prototypowy egzemplarz – tego pełny był PRL, z ciekawymi pojedynczymi autami, które z różnych przyczyn nie trafiły ostatecznie na linie fabryczne. Można krytykować znanych zachodnich graczy, że celowo podwyższają koszty, okradają państwa goszczące itd. I wszystko to będzie prawda, by było jasne. Nie zmienia to jednak jednego zasadniczego faktu: wielkie czas i pieniądze pochłania tzw. etap walidacyjny – dokładnego sprawdzenia nowości. Do tego dochodzą konieczność zapewnienia wysokiej jakości i pełnej powtarzalności w całym procesie wytwórczym. Tutaj nie można już iść na skróty, bo potem wszystko i tak wyjdzie. Z tymi wyzwaniami doskonale poradzili sobie nasi wytwórcy zabudów pożarniczych. Miejmy więc nadzieję, że dadzą sobie z nimi radę także Autobox i Jelcz.

Polecamy:

AUTOBOX
NA TARGACH MSPO W KIELCACH STARACHOWICKI PRODUCENT POKAZAŁ TRZY PREMIEROWE POJAZDY

VOLVO TRUCKS
KROK PO KROKU STAWIA NA ELEKTRYFIKACJĘ DROGOWEGO TRANSPORTU TOWAROWEGO