[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Dbaj o „obuwie”

Właśnie od nich zależy w największym stopniu nasze bezpieczeństwo na drodze. W Szkole Auto - o tym, dlaczego w lepszym stanie powinny być opony na tylnej, a nie na przedniej osi, i nie tylko o tym.

Szkoła Auto Można mieć nawet najbezpieczniejszy samochód, ale bez dobrego ogumienia daleko się nie zajedzie.
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 46 300 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5, kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Nie bez powodu producenci ogumienia rokrocznie wydają grube miliony na badania i opracowywanie nowych technologii i mieszanek gumowych. Chociaż samochód składa się wyłącznie z niezbędnych części, od współdziałania których zależy jego prawidłowe funkcjonowanie, cały ciężar gatunkowy spoczywa właśnie na barkach opon. Dosłownie i w przenośni, bo choć są niby tylko jednym z wielu trybików, stanowią jedyny bezpośredni łącznik pojazdu z jezdnią. Stąd też należy się im odpowiednia opieka.

W przypadku zużycia się bieżnika, najlepiej wymienić opony na nowe nawet mniej renomowanego producenta, niż kupować pierwszoligowe "używki". Niestety, czasem stać nas tylko na dwie opony. Co wtedy? Według niemieckiego ADAC, mniej zużyte opony powinny znaleźć się nie na przedniej osi, jak myśli większość kierowców, a na tylnej, i to niezależnie od rodzaju napędu. Polscy kierowcy błędnie myślą, że do utrzymania auta w torze jazdy służą tylko koła przedniej osi. Sterowność samochodu zależy tymczasem od czterech kół. Ponadto, wieloletnia praktyka ADAC dowodzi, że statystyczny kierowca ma nikły wpływ na zachowanie tylnych kół, a nieźle sobie radzi z kontrolowaniem przednich.

Gdy założymy lepsze opony na przód, tylne koła jako pierwsze będą wpadać w poślizg. Grozi nam wtedy, w najlepszym wypadku, zarzucenie tyłem, a w najgorszym - obrót wokół własnej osi. Możemy uderzyć bokiem auta w inny pojazd, przydrożny słup, czy drzewo, akurat najdelikatniejszą częścią karoserii. Kiedy zaś założymy gorsze opony na przód, pierwsze w poślizg będą wpadać koła przednie. Taki poślizg łatwo opanować, instynktownie ujmując gazu. Nawet gdy to nie do końca poskutkuje, uderzymy w przeszkodę przodem auta, mając przed sobą pełną strefę zgniotu, mocno przytrzymani przez pasy bezpieczeństwa oraz chronieni przez czołowe poduszki powietrzne.

REKLAMA

REKLAMA

Na pytanie kiedy ostatnio sprawdzałeś ciśnienie w oponach, większość kierowców odpowie zapewne - nie pamiętam. Pytani zaś o to, kiedy spoglądali na bagnet oleju silnikowego, potrafią podać nie tylko datę, ale też godzinę. Należy zdać sobie sprawę, że ciśnienie powietrza obniża się nawet w idealnie szczelnych oponach. W skrajnych przypadkach, np. w ciągu nocy, gdy temperatura otoczenia spadnie gwałtownie o 10-15°C, również ciśnienie potrafi zmniejszyć się bardzo znacząco. A niskie ciśnienie w oponach stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa jazdy - groźny już jest, niewidoczny dla oka, spadek nawet o 0,5 kG/cm2.

Niedopompowana opona staje się bardzo podatna na uszkodzenia podczas jazdy, ulegając deformacjom, rozgrzewając się ponad normę i zużywając znacznie wcześniej niż prawidłowo napompowana. Zdarza się, że nadmierna temperatura doprowadza ją do rozwarstwienia i pęknięcia. Doświadczony kierowca potrafi bez trudu wykryć nagły spadek ciśnienia - samochód prowadzi się wtedy nieprecyzyjnie, rosnące opory toczenia zwiększają zużycie paliwa, do obracania kierownicy potrzeba większej siły, a w zakręcie opona zawija się na felgę i boczną częścią, pozbawioną bieżnika, styka się z jezdnią. Nietrudno wówczas o poślizg lub nawet wystrzał, ponieważ boki opony są o wiele delikatniejsze niż "czoło" z jego grubym bieżnikiem.

Brak regularnych kontroli ciśnienia w oponach sprawia, że kierowca przyzwyczaja się do coraz gorszego - wywołanego nieprawidłowym ciśnieniem - zachowania samochodu. Często dopiero gwałtowny manewr wymuszony sytuacją na drodze uświadamia, że z pojazdem jest coś nie tak. Niekiedy bywa już za późno. Z badań prowadzonych we Francji wynika, że aż 6% wypadków na drogach szybkiego ruchu i autostradach jest spowodowanych złym stanem ogumienia. Szkoła Auto zaleca, aby ciśnienie powietrza sprawdzać przed każdym dłuższym wyjazdem, nie rzadziej niż raz w tygodniu. Pomiar wykonuje się na zimnych oponach, ponieważ ciśnienie w rozgrzanym ogumieniu jest wyższe o 0,3-0,6 kG/cm2, zależnie od temperatury otoczenia. Nie ufajmy manometrom na stacjach benzynowych - często są uszkodzone lub niedokładne. W bagażniku warto mieć zawsze wypróbowany manometr dobrej klasy i kompresor. Ciśnienie dobieramy według zaleceń producenta auta, zależnie od obciążenia.

Źródło: Szkoła Auto

Zapraszamy na stronę internetową
Szkoły Auto: www.szkola-auto.pl

WARTO PAMIĘTAĆ

Niedbali kierowcy wiozą śmierć
Pod koniec stycznia koncern Michelin podsumował akcję "Ciśnienie pod kontrolą 2006". W 46 miastach całej Polski przebadano 2356 aut. Aż 71,6% miało nieprawidłowe ciśnienie powietrza w oponach! W ponad 43% przypadków stwierdzono niebezpiecznie niskie ciśnienie (za małe o 0,5 kG/cm2 lub więcej). Drobnym pocieszeniem jest fakt, że podczas edycji tej akcji w 2005 r., niewłaściwe ciśnienie w oponach stwierdzono u 87% pojazdów!

Opony warte szacunku
Wśród wielu kierowców pokutuje mit, że opony niszczy głównie jazda autostradą, jak też dynamiczne pokonywanie zakrętów. Największym wrogiem opon są jednak ostre krawędzie dziur na drogach i... uliczne krawężniki. Wjeżdżanie na krawężnik traktujmy jako ostateczność. Jeśli nie ma wyboru, czyńmy to delikatnie, z minimalną prędkością.

Gdy opona "wystrzeli"...
W erze opon bezdętkowych "wystrzał" zdarza się rzadko. Według szacunków Centrum Technologii jednej z firm ubezpieczeniowych, pośrednią przyczyną aż 3/4 wypadków spowodowanych pęknięciem opony podczas jazdy było zbyt niskie ciśnienie powietrza. Gwałtowny spadek ciśnienia powietrza może też nastąpić, gdy najedziemy na ostry przedmiot. Co wtedy robić? Mamy dużą szansę wyjścia z opresji obronną ręką, m.in. dzięki systemom bezpieczeństwa. Samochód szarpnie i będzie mocno ściągać na stronę uszkodzonego koła. Jeżeli zwyczajowo prowadzimy niedbale, jedną ręką, możemy nie utrzymać kierownicy. Im niższy profil opony, tym objawy "wystrzału" będą łagodniejsze. Do wielu wypadków drogowych spowodowanych "wystrzałem" opony nie doszłoby, gdyby kierowcy nie wykonywali panicznych, zbyt gwałtownych manewrów.

Szersza - niekoniecznie lepsza
Szeroka opona stabilizuje i podnosi komfort jazdy, gdyż jest szersza niż część dziur, w które wpada ta węższa. Wbrew pozorom, nie ma ona większej powierzchni przylegania, gdyż jest zwykle wyposażona w bieżnik o szerszych rowkach odprowadzających wodę.

Kiedy przekładać koła?
Nie spieszmy się z wymianą opon zimowych na letnie. Zaczekajmy aż ustąpią ostatnie kwietniowe przymrozki. Dopóki temperatura nie będzie przekraczać +20 °C, nie musimy się obawiać, że bieżnik opon zimowych "zniknie w oczach". Zadbajmy o odpowiednie miejsce do przechowywania opon - powinno być suche, chłodne i chroniące przed światłem. Leżakujące w takich warunkach opony mogą dobrze służyć w sezonie przez 3-4 lata od daty produkcji. Nie dłużej, gdyż mieszanka, z której są wykonane, z czasem stwardnieje pogarszając zdecydowanie ich właściwości.

zobacz galerię

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA