[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.9

Grad niszczy samochody. Jak zabezpieczyć auto, jak uzyskać odszkodowanie?

Wichury, powodzie i grad podczas letnich burz mogą zniszczyć samochód. Jak się przed tym chronić i jak wywalczyć odszkodowanie?

Grad uszkodził samochód Grad uszkodził samochód, fot. Shutterstock

Jak zabezpieczyć samochód przed gradem?

Zacznijmy od sytuacji, w której samochód jest nieuszkodzony i sprawny, a meteorolodzy ostrzegają przed nadejściem gwałtownych burz. Jeśli nie jest to konieczne, warto zrezygnować z jazdy w takich warunkach, a samochód odpowiednio zabezpieczyć.

Oczywiście idealnym schronieniem przed gradem będzie garaż, ale ten luksus nie jest w zasięgu każdego kierowcy. Poszukać można wtedy innego zadaszonego miejsca. Może to być parking przy galerii handlowej – najlepiej na wyższym poziomie, żeby uniknąć ewentualnego podtopienia.

Grad w czasie jazdy

Letnie burze potrafią zaskoczyć w podróży. Zagrożenie stwarzają wówczas łamiące się gałęzie i drzewa, a także zrywane przez wiatr przydrożne reklamy. Nie mówiąc o opadach gradu, który nie tylko niszczy samochód, ale mocno ogranicza widoczność. Dodatkowo towarzyszą temu zazwyczaj nawalne deszcze, które w mgnieniu oka tworzą rwące rzeki.

Jeśli to możliwe, warto rozejrzeć się za przydrożną stacją benzynową i schronić pod jej zadaszeniem, żeby tam przeczekać opady gradu. Kiedy stacji nie widać na horyzoncie, pod żadnym pozorem nie można po prostu zatrzymać się na drodze. Trzeba znaleźć bezpieczne, szerokie pobocze, a najlepiej zjechać w boczną drogę lub na parking, ale z dala od drzew i niepewnie wyglądających reklam i tym podobnych konstrukcji.

Zobacz także: co oznaczają kontrolki na desce rozdzielczej?

REKLAMA

REKLAMA

Ochrona przed gradem

Kiedy zapowiadane są opady gradu, a nie ma możliwości lub czasu na szukanie zadaszenia, warto pomyśleć o najprostszym rozwiązaniu, czyli przykryciu dachu, szyb i maski grubym kocem czy nawet kołdrą i przytrzaśnięcie go drzwiami i maską. Lepsze to niż późniejszy kłopot z kosztowną naprawą karoserii i szyb.

Kiedy pod ręką nie ma koca, w ostateczności można wyjąć gumowe dywaniki spod siedzeń i położyć je przede wszystkim na dachu. Ten jest najtrudniejszy do późniejszej naprawy, bo maskę można przecież wymienić w całości, a szyby wstawić. Ale o tym za chwilę.

Kiedy wybiciu ulegną szyby, ważne jest, żeby możliwie szybko zabezpieczyć wnętrze przed zalaniem deszczem. Same opady gradu zazwyczaj dość szybko ustają, ale rzęsisty deszcz może padać jeszcze długo potem. Niezabezpieczone otwory to ryzyko kolejnych kosztownych zniszczeń, a im auto nowocześniejsze i bardziej wyposażone w elektronikę, tym gorzej.

Przezorni kierowcy, którzy parkują na co dzień pod chmurką, mogą zaopatrzyć się w specjalne pokrowce. Jest to koszt średnio paruset złotych. Taki pokrowiec ma nawet kilkanaście milimetrów grubości i zabezpiecza przed gradem, ale także na co dzień przed kurzem czy szkodliwym promieniowaniem niszczącym lakier, gumę, plastiki, itp.

Najważniejsze jednak, żeby nie narażać własnego zdrowia i życia, próbując ratować samochód. Gradziny w czasie gwałtownej burzy mogą mieć rozmiary piłki tenisowej. Uderzenie spadającą z nieba lodową kulą można nawet przypłacić życiem. Dlatego zawsze najpierw własne zdrowie, a dopiero później samochód.

Zobacz także: opony sezonowe - fakty i mity

REKLAMA

Grad zniszczył samochód – co dalej?

Nie zawsze uda się uchronić samochód przed zniszczeniem od gradowych kul. W większości przypadków można te uszkodzenia naprawić, choć tanio nie będzie. W przypadku dużej liczby wgnieceń w karoserii mówimy o kwotach rzędu paru tysięcy złotych, choć to oczywiście zależy od indywidualnego przypadku i tego, czy wystarczy wgniecenia wypchnąć i wypolerować, czy konieczne będzie ponowne malowanie.

Jeżeli samochód ma oryginalny i nieuszkodzony lakier, warto spróbować naprawy bez lakierowania. Specjalistyczne warsztaty blacharskie mają metody na „wypchnięcie” wgnieceń od uderzeń lodu. Później są one wyrównywane przy odpowiednim oświetleniu, a następnie polerowane i po uderzeniach nie pozostaje nawet ślad.

W starszych samochodach można pokusić się o pobieżne wypchnięcie większych wgnieceń, a następnie zaszpachlowanie ich na gładko i polakierowanie. Z zewnątrz auto takie zyska na świeżości, ale pamiętajmy, że jego wartość przy ewentualnej odsprzedaży mocno spadnie, bo przez warstwę szpachli będzie wyglądać jak powypadkowe.

Zobacz także: klimatyzacja - jak korzystać, jak serwisować?

REKLAMA

REKLAMA

Ubezpieczenie od gradobicia – problemy z odszkodowaniem

Oczywiście podstawowe ubezpieczenie OC nie pokryje strat związanych z uszkodzeniem samochodów w wyniku czynników atmosferycznych i jeśli jest to jedyna polisa na dany samochód, uszkodzenia trzeba naprawić na własną rękę, ewentualnie jeździć autem z pogniecioną blachą, a jedynie konieczna będzie ewentualna wymiana szyb na nowe, bez pęknięć.

W przypadku posiadania polisy AC sprawa wydaje się o wiele łatwiejsza, bo przecież chroni ona przed każdym innym uszkodzeniem samochodu. Okazuje się jednak, że wcale nie jest tak kolorowo, bo ubezpieczyciele stosują wiele sztuczek, które chronią ich przed wypłatą odszkodowania.

Najczęściej ubezpieczyciele powołują się na stwierdzenie, że nie użyto dostępnych środków w celu ratowania przedmiotu ubezpieczenia oraz zapobieżenia szkodzie lub zmniejszenia jej rozmiarów.

Czyli na przykład niezabezpieczenie szyb przed dalszym zalewaniem wnętrza, czy – bardzo częsty powód odmowy wypłaty odszkodowania – kontynuowanie jazdy na zalanej drodze, skutkującym zassaniem wody i zniszczeniem silnika.

Grad uszkodził samochód, fot. Shutterstock

Kodeks Cywilny w art. 826 mówi na przykład:

§1. W razie zajścia wypadku ubezpieczający obowiązany jest użyć dostępnych mu środków w celu ratowania przedmiotu ubezpieczenia oraz zapobieżenia szkodzie lub zmniejszenia jej rozmiarów.

I dalej:

§3. Jeżeli ubezpieczający umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa nie zastosował środków określonych w §1, ubezpieczyciel jest wolny od odpowiedzialności za szkody powstałe z tego powodu.

A także:

§4. Ubezpieczyciel obowiązany jest, w granicach sumy ubezpieczenia, zwrócić koszty wynikłe z zastosowania środków, o których mowa w §1, jeżeli środki te były celowe, chociażby okazały się bezskuteczne. Umowa lub ogólne warunki ubezpieczenia mogą zawierać postanowienia korzystniejsze dla ubezpieczającego.

Tutaj często ubezpieczyciel rozpatruje każdą sprawę indywidualnie. Ocenia czy grad i burza zaskoczyły ubezpieczonego, czy też miał on czas na zabezpieczenie samochodu przed szkodami lub ich zminimalizowaniem. Istotne może być nawet to, co deklarujemy w chwili zawierania umowy, na przykład że samochód parkować będziemy w garażu, a tymczasem stał on przed blokiem czy domem.

Po stronie ubezpieczyciela stoi jednak obowiązek udowodnienia rażącego zaniedbania lub wręcz umyślnego działania.

Dlatego zawsze trzeba przejrzeć Ogólne Warunki Ubezpieczenia oraz zawarte w nim wyłączenia od odpowiedzialności, wśród których najczęściej spotyka się jazdę po alkoholu czy umyślne spowodowanie szkody, ale też na przykład niedotrzymanie terminu zgłoszenia szkody. Tę często zgłosić można do 7 dni od jej wystąpienia, dlatego nie warto zwlekać.

Zobacz także: aplikacja mPojazd - dowód i OC w smarftonie

REKLAMA

Jak zgłosić szkodę?

Samochód trzeba zabezpieczyć, co pisaliśmy już wyżej, nie czekając na przyjazd rzeczoznawcy. Koniecznie sporządzić należy dokumentację fotograficzną, pokazującą zniszczenia auta oraz okoliczności – na przykład leżący dookoła świeży grad czy powalone drzewa, gałęzie i liście. Fotografować należy wszystko – im więcej zdjęć, tym lepiej.

Szkodę zgłosić trzeba możliwie jak najszybciej, dochowując ustalonego w OWU terminu. Dokonać tego można poprzez infolinię lub też wypełniając formularz online.

Istotne jest też, żeby bez zgody ubezpieczyciela nie dokonywać żadnych napraw na własną rękę. Często trzeba przy tym uzbroić się w cierpliwość, bo przy większym zasięgu zniszczeń poszkodowanych jest odpowiednio więcej i dłużej czeka się choćby na przyjazd rzeczoznawcy. Ubezpieczyciel musi jednak dochować terminu podanego w OWU.

Jak więc widać, zawsze lepiej zapobiegać uszkodzeniom, niż je później likwidować. Jeśli nie da się jednak tego uniknąć, pamiętając o swoim bezpieczeństwie, trzeba możliwie najlepiej ochronić samochód przed szkodami, a później uzbroić się w anielską cierpliwość i nieustępliwość w kontakcie z ubezpieczycielem, pilnując swoich praw i obowiązków.

Zobacz także: znajdź wymarzony samochód w najlepszej cenie!

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij