Jak wydłużyć żywotność samochodu?

W czasach, kiedy samochody drożeją z dnia na dzień, a rynek aut używanych jest w zapaści, warto lepiej zadbać o już posiadany pojazd. Mechanicy radzą, jak przedłużyć życie auta i ustrzec się awarii.

Badanie techniczne Shutterstock
Badanie techniczne, fot. Shutterstock

Pamiętamy czasy, kiedy samochody pokonywały setki tysięcy kilometrów bez generalnego remontu. Czy dzisiejsze, nowoczesne auta, mogą przejechać 500 tys. lub więcej kilometrów, jak modele z lat 90. ubiegłego wieku? Eksperci, tacy jak mechanicy z sieci ProfiAuto, wskazują że tak, ale wymaga to więcej poświęcenia i przede wszystkim dobrego serwisowania. Jak wspomnieliśmy, wiedza o tym, jak wydłużyć życie auta, może przydać szczególnie w obliczu mocno rosnących cen, kłopotów z produkcją nowych aut, czy wreszcie unijnego prawa, które od 2035 r. może zakazać rejestrowania nowych samochodów spalinowych.

Współczesne auta okazują się być trwałe, choć powszechne opinie na ten temat są odmienne. Jak twierdzą mechanicy, są one tymczasem po prostu bardziej skomplikowane, dlatego do bezawaryjnej jazdy potrzeba fachowej wiedzy oraz umiejętności serwisowych. Samochody z lat 80. czy 90. nie wymagały zbyt wiele i przejeżdżały setki tysięcy kilometrów, bo ich budowa była prostsza i wiele czynności można było wykonać samemu. Nowe pojazdy mogą osiągnąć podobne przebiegi, jednak trzeba poświęcić znacznie więcej uwagi przy serwisie i najlepiej zlecić bardziej złożone naprawy profesjonalistom. Jak radzą eksperci, są jednak ogólne zasady, o których właściciele nowych modeli powinni pamiętać, a wtedy niemal każde auto powinno wytrzymać kilkaset tysięcy kilometrów eksploatacji.

– Problemem nowoczesnych samochodów nie jest trwałość, lecz serwis – mówi Adam Lehnort, ekspert ProfiAuto Serwis. – Dawniej auta serwisowało się z podziałem na benzynowe i diesle. Dziś mamy jeszcze benzyny z turbo i bez lub z kilkoma rodzajami doładowania. Są też hybrydy, i to w różnej formie. Każdy silnik jest zupełnie inny, są też niuanse specyficzne dla jednej marki czy rodziny silników, które mechanik, a nawet właściciel auta powinien znać. Ogólne zasady jednak się nie zmieniają – podstawowy serwis, bez oszczędzania, to przepis na dużą trwałość. Nawet niedużego, wysilonego silnika – dodaje ekspert.

Jak dbać o nadwozie?

Wbrew pozorom to nie silnik czy skrzynia biegów są tymi podzespołami, które mają największy wpływ na trwałość samochodu. Każdą bowiem część można wymienić, ale gorzej jest z nadwoziem. Naprawy blacharskie, choć możliwe, nie są lubiane przez użytkowników, bo to ogromne koszty, a często efekty są krótkotrwałe. Korozja to wróg numer jeden, jeśli chodzi o długoletnią eksploatację auta. Nawet kiedy trzeba naprawiać zawieszenie, może okazać się, że z powodu korozji pojawią się problemy.

– Niestety postępu w dziedzinie zabezpieczenia przeciwko korozji w motoryzacji nie widać – mówi nasz ekspert. – Nie można powiedzieć, by było gorzej, bo wiele starych aut skończyło swój żywot z powodu rdzy. Lepiej jednak też nie jest. Nowoczesne samochody mają ponadto słaby lakier – zauważa fachowiec.

Co więc można zrobić, by zabezpieczyć samochód na lata i setki tysięcy kilometrów? To, co robili kierowcy z poprzedniego pokolenia i uważali to za standard. Podstawą jest dobre zabezpieczenie antykorozyjne podwozia i wszelkich zakamarków, w których może gromadzić się woda i brud. Wciąż dotyczy to niestety głównie aut z Japonii. Co ciekawe, niektóre marki oferują taką usługę już przy zakupie samochodu, ale co kilka lat i tak podwozie powinno zostać poddane rewizji i ewentualnej powtórce pod kątem jego zabezpieczenia. Warto też zabezpieczyć lakier np. folią ochronną, zwłaszcza w miejscach najbardziej narażonych na uszkodzenia.

Silnik – nie tylko serwis

Współczesne silniki są wytrzymałe i wykonane z mocnych materiałów, jednak wymagają wyrobienia pewnych zdrowych nawyków u swoich właścicieli. Kierowcy używający auta z turbodoładowaniem muszą pamiętać, że taki motor potrzebuje przynajmniej 5 minut od rozruchu na zimno, zanim wciśnie się gaz w podłogę. A później 1-2 minuty na ochłonięcie, jeśli pokonaliśmy ostatnie kilometry, jadąc dynamicznie.

– Turbosprężarka może mieć ogromną trwałość, ale jest urządzeniem delikatnym – wskazuje ekspert ProfiAuto Serwis. – Zadbana wytrzyma bardzo długo. Dbałość o turbinę to odpowiednie rozgrzewanie i chłodzenie, a także świeży i wysokiej klasy olej, odporny na wysoką temperaturę. Ważna jest też odpowiednia lepkość, co pozwoli mu szybko dotrzeć do newralgicznych punktów – dodaje.

Samochody z doładowaniem, zmiennymi fazami rozrządu i łańcuchem lub kilkoma łańcuchami napędzającymi wałki rozrządu wymagają szczególnej uwagi przy serwisie olejowym. Należy go wykonywać częściej, niż zalecają producenci – maksymalnie co 12-15 tys. km, a jeśli samochód jest eksploatowany na krótkich dystansach lub intensywnie, to nawet co 10 tys. km lub raz w roku, niezależnie od przebiegu.

Warto też pamiętać o wymianie filtrów, świec zapłonowych, pilnowaniu terminów wymiany pasków rozrządu i osprzętu, w tym kompletu części z tłumikami drgań włącznie. Nie powinniśmy także zapominać o regularnych przeglądach głowicy i zaworu EGR pod kątem gromadzenia się nagaru. To cecha jednostek z wtryskiem bezpośrednim, które co jakiś czas warto z niego oczyścić. Czynność niemal nieznana w prostych jednostkach z lat 90., w nowoczesnym silniku powinna być przeprowadzona nawet co 50-100 tys. km.

Skrzynia biegów – ważna rzecz

Nie należy ignorować skrzyni biegów. Szczególnie tych nowoczesnych, skonstruowanych tak, by generowały możliwie najmniejsze opory. Dzisiejsze automaty to o wiele bardziej zaawansowane konstrukcje, niż dawniej. Zmieniają biegi błyskawicznie, mają wiele przełożeń (nierzadko nawet 8-10), korzystają z trybu „żeglowania” i działają w trybie start&stop. To przekładnie, które potrafią więcej, lecz są przy tym bardziej wymagające. Przekładnie manualne też zresztą potrzebują odpowiedniej opieki.

– Wymiana oleju w skrzyni biegów jest konieczna, choćby producent auta czy przekładni temu zaprzeczał – podkreśla ekspert ProfiAuto. – Nie ma czegoś takiego, jak olej na całe życie przekładni, chyba że krótkie. Nowoczesne skrzynie manualne nie są tak trwałe jak dawniej, ale wynika to z braku serwisu, który kiedyś był zalecany. Automaty muszą radzić sobie z gigantycznym nierzadko momentem obrotowym i mogą wytrzymać dużo dłużej, jeśli pamiętamy o oleju.

Jak często wymieniać olej w skrzyni biegów? Warto przyjąć ogólne zasady, ponieważ producenci samochodów nie podają już w zasadzie żadnych. W manualu warto wymienić olej co 60 tys. km. To samo dotyczy automatów – w tych ze słabszymi silnikami co 60 tys. km, w tych z mocnymi jednostkami co 30-40 tys. km. W autach terenowych koniecznie po każdym głębszym brodzeniu w wodzie i częściej, jeśli służą za holowniki przyczep. Są jednak jeszcze dość specyficzne przekładnie CVT.

– Jeśli taką przekładnię bezstopniową mamy w miejskim samochodzie z niezbyt mocnym silnikiem, można ją traktować jak klasyczny automat i wymieniać olej co 40-60 tys. km – radzi Adam Lehnort. – Jednak zupełnie inaczej będzie w większym samochodzie z mocnym silnikiem, takim powyżej 100 KM, którym często jeździmy z dużymi prędkościami, np. po autostradzie. W takich przekładniach CVT należy wymieniać olej co 30 tys. km, czyli niejako co drugą wymianę oleju w silniku.

Olej silnikowy to podstawa

Wracamy znów do tematu olejów, bo przecież w samochodach spalinowych tych ruchomych części, które pracując trą o siebie z dużą częstotliwością, jest wiele, a każda z nich potrzebuje dobrego smarowania. Ważne jest, by używać olejów – tych silnikowych i tych przekładniowych – zgodnych z zaleceniami producenta. Jest to bardzo istotne we współczesnych autach, w których nierzadko używa się specyficznych materiałów lub konstrukcji wymagających odpowiednich parametrów oleju.

– Najczęściej powtarzanym pytaniem na różnych forach czy grupach jest to o markę i lepkość, a to nie jedyne istotne kwestie – mówi nasz ekspert. – Ważne są też inne paramenty, które producent określa w klasie API czy ACEA. Olej musi pasować do konstrukcji silnika lub skrzyni biegów, jego czy jej materiałów, ale także innych podzespołów, jak układ wylotowy z filtrem DPF. Lepkość to akurat mniej istotny parametr, w wielu konstrukcjach sugerowany z dużą tolerancją, do wyboru zależnie od warunków czy sposobu eksploatacji.

Samochody hybrydowe – nowość, która wymaga troski

Przejdźmy jeszcze do napędów hybrydowych, bo aut z tym rodzajem napędu przybywa dziś w zawrotnym tempie. Czy są jakieś zalecenia, które wydłużą trwałość hybryd? Zdecydowanie tak. Dotyczą zarówno hybryd plug-in, czyli z możliwością ładowania, jak i tych „zwykłych” aut hybrydowych. Należy przede wszystkim trzymać się zaleceń ogólnych, wymienionych powyżej. W hybrydach jednak jeszcze ważniejsza jest dbałość o układ chłodzenia. Akumulator to newralgiczny element, który może wytrzymać bardzo długo, o ile nie jest regularnie przegrzewany.

Bardzo istotny jest też olej. Silnik hybrydy włącza się wtedy, kiedy potrzebuje. Nierzadko startuje na zimno i musi szybko wygenerować pełną moc. Płynność oleju jest więc kluczowa dla jego trwałości. Jeśli producent silnika zaleca abstrakcyjnie niską lepkość, np. 0W-20, to nie jest przesada, a działanie dla dobra silnika. Nie poprawimy, lecz pogorszymy jego trwałość, stosując inne oleje, niż zalecane.

– W hybrydach plug-in istotne jest ładowanie baterii trakcyjnej, które powinno odbywać się możliwie małym prądem, z niską mocą. Najkorzystniejsze jest używanie domowego gniazda 230 V. Korzystanie z ładowarek dla aut elektrycznych może nieco nadwyrężyć kondycję „baterii”. Istotna jest też płynna jazda takim samochodem, ponieważ układ przeniesienia napędu nierzadko musi sobie radzić z dużym momentem obrotowym, generowanym przez dwa czy nawet trzy silniki – podsumowuje ekspert ProfiAuto.

Jeśli serwis, to tylko profesjonalny

Eksperci wskazują, że porządny serwis i naprawy samochodu bez wyrzeczeń to podstawa dużej trwałości. Jeśli chcemy naprawiać „na skróty”, w garażowych warsztatach, bez znajomości odpowiednich technologii, szybko zemści się to kolejnymi awariami powodowanymi przez wcześniejsze oszczędności. Dlatego warto wybierać warsztaty, które usuwają nie tylko usterkę, ale też jej przyczynę, a na koniec zabezpieczają przed kolejną awarią.

Zobacz również:
REKLAMA