Kryzys na rynku półprzewodników: Problem mikro w skali makro

Właściwie każde urządzenie elektroniczne w samochodzie – od ekranów dotykowych przez podgrzewane fotele, elektryczne podnośniki szyb po systemy bezpieczeństwa – jest sterowane przez mikroczipy, które są zbudowane z półprzewodników.

Deska Fot. BMW/MPP
Część niedostępnych dziś elementów wyposażenia będzie można zainstalować w przyszłości

Kryzys na rynku spowodowany pandemią koronawirusa sprawił, że firmy samochodowe początkowo zrezygnowały z zamówionych wcześniej półprzewodników. Kiedy sprzedaż aut zaczęła rosnąć, musiały ustawić się po nie w długiej kolejce, którą zdążyli zająć producenci elektroniki użytkowej, bo popyt na nią wzrósł ogromnie ze względu na pracę zdalną. Aby mimo niedoboru półprzewodników nadal sprzedawać samochody, większość producentów została zmuszona do rezygnacji z niektórych elementów wyposażenia. Na przykład na rynku brytyjskim Ford wprowadził specjalną wersję wyposażenia Pumy, która jest uboższa o czujniki parkowania, system utrzymywania auta na pasie ruchu czy układ automatycznego przełączania świateł. Podobne problemy ma m.in. Volvo, które przestało oferować do swoich modeli system BLIS, czyli układ ostrzegający o obiektach w martwym polu lusterek. Z niedoborami półprzewodników zmagają się zarówno producenci modeli premium, jak i popularnych. BMW dostarcza niektóre swoje auta bez wyświetlaczy head-up, z kolei w Mercedesach brakuje ładowarek indukcyjnych czy funkcji bezdotykowego otwierania bagażnika. W pakietach wyposażenia Skód nie jest już dostępny system kontroli martwego pola. Problemy ma nawet Tesla, której modele są dostarczane m.in. bez portów USB-C.

REKLAMA

Kryzys na rynku półprzewodników - 2023 rok

Szacuje się, że kryzys może potrwać jeszcze cały kolejny rok. Szczególny problem wystąpi zapewne w produkcji aut elektrycznych, które potrzebują nawet dwukrotnie więcej półprzewodników niż auta z napędem konwencjonalnym. Z powodu kryzysu tylko w pierwszej połowie 2021 r. mogło powstać o 4 miliony samochodów mniej.

 

Kryzys na rynku półprzewodników - Ceny nowych aut w 2022 roku w Polsce

WykresFot. Shutterstock.com
W 2022 roku będą drożeć wszystkie samochody, ale wysokie podwyżki powinny ominąć modele elektryczne


Niewielka dostępność nowych modeli, długi czas oczekiwania (nawet 7-8 miesięcy) i rosnące ceny to codzienność w większości polskich salonów sprzedaży. Prognozy na 2022 rok są pesymistyczne. Ceny aut nadal będą rosnąć, do 15% zdrożeją auta marek popularnych i nawet do 25% marek premium. Wyprzedaż rocznika? Nie będzie... bo nie ma czego wyprzedawać. Większość nowych samochodów rozchodzi się na pniu. Wyjątkiem jest np. Seat, który szykuje zimową wyprzedaż swoich SUV-ów. Niektóre marki (np. Mazda i Toyota) próbują kusić klientów gwarancją ceny na modele wyprodukowane w 2022 roku – jeśli zamówimy takie auto w tym roku, zapłacimy za nie tyle, ile kosztuje teraz. Mała dostępność samochodów wywołała też zjawisko, którego w Polsce nie było od lat – drożeją modele używane, szczególnie te kilkuletnie. Nawet o 10-35%.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

Zobacz również:
REKLAMA