Kupujesz auto - uważaj na umowę "na Niemca" (in blanco)

Kupujesz używane auto, a sprzedający podsuwa ci do podpisania umowę in blanco, na której widnieje poprzedni, zagraniczny właściciel. To tak zwana "umowa na Niemca". Co robić w takiej sytuacji? Podpisać, czy nie?

Umowa kupna samochodu fot. Shutterstock
Umowa kupna samochodu

Przy zakupie samochodu z drugiej ręki bardzo często można natknąć się na propozycję podpisania umowy, na której widnieje nie osoba oferująca samochód, ale jego poprzedni właściciel, będący obcokrajowcem. Podpisanie takiego dokumentu zwykle nie rodzi żadnych konsekwencji. Ale tylko do czasu.

REKLAMA

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Co to jest "umowa na Niemca"?

Wygląda to tak, że handlarz kupuje samochód za granicą. Dla uproszczenia przyjmijmy, że będą to Niemcy. Dobijając targu z niemieckim właścicielem, otrzymuje zwykłą umowę lub fakturę, oczywiście na swoje nazwisko lub firmę. I do tego momentu wszystko jest w porządku.

Następny krok to powrót do Polski i wystawienie auta na sprzedaż. Jesteś zainteresowany autem. Dobijając z tobą targu, sprzedający daje ci do podpisania nową umowę, z której wynikać będzie, że to ty kupiłeś samochód od Niemca. Zdarza się, że podpis obcokrajowca na takiej umowie jest autentyczny, ale najczęściej jednak nie.

Proponując taką formę, handlarz chce zaoszczędzić na podatkach lub po prostu działa bez zgłoszenia działalności. I jak wspomnieliśmy wyżej, wszystko jest w porządku, ale tylko do czasu. Z taką umową załatwisz w urzędzie niezbędne formalności i w większości przypadków szybko o tym zapomnisz.

Problem nr 1 - wypłata odszkodowania

Firmy ubezpieczeniowe coraz częściej szukają sposobów na uniknięcie wypłaty odszkodowania. W tym celu prześwietlają na przykład transakcję zakupu, zwłaszcza w przypadku aut z prywatnego importu. Jeśli dotrą do źródła i okaże się, że Niemiec sprzedał auto, ale nie tobie, tylko komuś innemu, mają podstawę do odmowy wypłaty świadczenia.

Problem nr 2 - urząd celny i zaniżona kwota

Urzędy celne prowadzą losowe kontrole umów z obcokrajowcami, sięgając często nawet paru lat wstecz. Szczególnie pod uwagę brane są umowy z podejrzanie niską wartością pojazdu, w stosunku do jego wartości katalogowej dla danego rocznika. Oczywiście chodzi o proceder zaniżania wartości pojazdu, którego celem jest niższa kwota podatku akcyzowego.

Dojście do prawdy nie jest trudne. Urząd kontaktuje się z niemieckimi instytucjami i sprawdza, czy podana kwota zgadza się z tą na fakturze czy umowie. Jeśli okaże się, że jest zaniżona, będziesz musiał dopłacić brakująca kwotę, zapłacić grzywnę czy karne odsetki.

Problem nr 3 - urząd celny i inne dane kupującego

Podczas kontroli, urząd może stwierdzić niezgodność danych kupującego. Czyli klasyczny przypadek, kiedy handlarz kupił auto od Niemca, a potem fikcyjną umowę in blanco podsuwa tobie. Tu robi się bardziej nieprzyjemnie, bo w grę wchodzi fałszerstwo dokumentów. A za to grozi kara grzywny, więzienie, a oprócz tego bywa, że i konfiskatę samochodu.

Problem nr 4 - Urząd Skarbowy

Kłopoty mogą pojawić się jednak znacznie wcześniej, bo już na etapie składania dokumentów w Urzędzie Skarbowym. Zdarza się, że urząd prześwietli umowę, z której będzie wynikać, że niemiecki właściciel przekazał samochód po wypadku firmie likwidującej szkody, a ta wypłaciła mu odszkodowanie. W tej sytuacji formalnie auta nie można odkupić. Oprócz straty samochodu czeka cię również usłyszenie zarzutu posługiwania się fałszywym dokumentem.

Konsekwencje

  • rękojmia

Przepisy mówią o tym, że kupując samochód, masz prawo do roszczeń z tytułu rękojmi przez okres dwóch lat. Auto okazuje się wadliwe, niegodne z opisem, ma zatajone wady czy uszkodzenia - możesz dochodzić swoich praw u sprzedającego. Ale nie w sytuacji podpisania umowy in-blanco. Raz, że nie masz właściwie do kogo zwrócić się z roszczeniem, a dwa - szukając pomocy prawnej, przyznasz się przy okazji do sfałszowania dokumentu.

  • więzienie

Jak wspomnieliśmy, podpisując umowę in blanco, łamiesz przepisy. Zgodnie z art. 271 § 1 kodeksu karnego "Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” To nie brzmi dobrze.

Podsumowanie

Kiedy kupując auto, usłyszysz że umowa in blanco jest w porządku, bo sprzedający ręczy za prawdziwość danych podpisanego na niej Niemca i że ten o wszystkim wie, a do tego zaoszczędzisz na podatku i akcyzie, dzięki zaniżonej wartości, zastanów się dwa razy. A potem jeszcze trzeci raz i zrezygnuj z takiej transakcji.

Skala kłopotów, w jakie wpadniesz po podpisaniu umowy "na Niemca" nie jest warta zachodu, nawet jeśli samochód wydaje się dobrą okazją. Jedyne wyjście to dogadanie się z handlarzem, żeby ten - za dodatkową opłatą z twojej strony - zarejestrował najpierw auto na siebie.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA