Surowe kary za brak przeglądu – rząd szykuje zmiany

Zgodnie z projektem zmian w przepisach, surowe kary czekać będą kierowców prowadzących pojazd niedopuszczony do ruchu. Ma to pomóc wyeliminować z ulic jeżdżące wraki.

Badanie techniczne Shutterstock
Badanie techniczne, fot. Shutterstock

Szykowane przez rząd zmiany skierowane są przeciwko tym kierowcom, którzy zaniedbują stan techniczny swojego pojazdu i wyjeżdżają nim na drogę mimo braku ważnego badania technicznego. Okazuje się jednak, że projekt jest napisany byle jak, bo interpretacja przepisów jest niejasna.

REKLAMA

O co chodzi? Otóż w dużym projekcie zmian w przepisach, który od grudnia przynieść ma między innymi znacznie surowsze mandaty czy podniesienie liczby punktów karnych za niektóre wykroczenia, znalazły się zapisy, które mają uderzyć w kierowców prowadzących pojazdy niedopuszczone do ruchu. Grozić ma za to od 1 tys. zł do nawet 30 tys. złotych. Problem w tym, że określenie „niedopuszczony do ruchu” wcale nie oznacza pojazdu bez ważnego badania technicznego. Medialny szum, który przetacza się właśnie w związku z tymi publikacjami, prawdopodobnie doprowadzi do uściślenia zapisu umieszczonego w projekcie, dlatego zobaczmy dokładnie, co i kiedy grozić będzie kierowcy.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Auto bez przeglądu – surowa kara

Tak naprawdę ustawodawcy chodzi o wyeliminowanie z dróg samochodów w złym stanie technicznym. Tyle że prawdę mówiąc, zarówno pozytywne przejście badania technicznego nie świadczy o dobrym stanie technicznym pojazdu, jak i brak ważnego badania nie świadczy o tym, że pojazd jest niesprawny. Czy to jest dobra droga do wyeliminowania wraków – trudno powiedzieć.

Zobaczmy, czego mają dotyczyć zmiany. Chodzi o art. 94 Kodeksu wykroczeń, który w projekcie brzmi:

§ 1. Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu prowadzi pojazd, nie mając do tego uprawnienia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 złotych.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto prowadzi na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu pojazd pomimo braku dopuszczenia pojazdu do ruchu.

W porównaniu do obecnej, obowiązującej wersji, widzimy że w par. 1 dopisano m.in. to, że kara wyniesie nie mniej niż 1000 złotych (obecnie jest to maksymalnie 500 złotych). Z kolei par. 2 mówi o tym, że przy braku dopuszczenia pojazdu do ruchu kara wyniesie tyle samo. A według nowych zapisów projektu zmian, kary takie mieścić się będą w zakresie 1-30 tys. złotych.

REKLAMA

REKLAMA

Badanie techniczne samochodu auto motor i sport
Badanie techniczne samochodu, fot. Michał Szymaczek

Jak ustawodawca uzasadnia zmiany? Czytamy, że:

"Ze względu na konstrukcję § 2 (art. 94 Kodeksu wykroczeń – red.), który odsyła do § 1 przez sformułowanie »tej samej karze podlega«, ulega modyfikacji zagrożenie za prowadzenie w strefie zamieszkania lub strefie ruchu pojazdu mimo braku dopuszczenia pojazdu do ruchu, co oznacza, że również będzie grozić kara od 1 tys. zł do 30 tys. zł za stypizowane w nim wykroczenie dot. prowadzenia pojazdów bez dopuszczenia pojazdu do ruchu. Wykroczenia te w większości przypadków polegają na nieprzestrzeganiu przepisów art. 71 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym, głównie w zakresie poruszania się pojazdem bez ważnych badań technicznych, co bezpośrednio stanowi zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że stan techniczny pojazdów ma również bezpośredni wpływ na przyczyny zdarzeń drogowych, choćby ze względu na braki w ogumieniu czy braki w odpowiednim oświetleniu pojazdów".

Sęk w tym, że art. 71, na który powołuje się ustawodawca, podaje że warunkiem dopuszczenia do ruchu jest zarejestrowanie pojazdu oraz oznakowanie go tablicami rejestracyjnymi i naklejką kontrolną. Nie ma tu mowy o uzależnieniu dopuszczenia pojazdu do ruchu od ważności badania technicznego. Konieczne będzie zatem uściślenie, zanim ustawa wejdzie w życie i narobi większego zamieszania, a ostatecznie stanie się przez to martwym przepisem.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA