Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Uszkodziłeś znak lub sygnalizator - jakie konsekwencje?

Uderzenie w znak drogowy czy sygnalizator oznacza nie tylko uszkodzenia samochodu, ale odpowiedzialność finansową dla sprawcy.

Kontrola drogowa

Kiedy wpadniesz w poślizg i "skosisz" znak czy sygnalizator albo w konsekwencji stłuczki czy wypadku auto wpadnie na elementy infrastruktury drogowej, uszkadzając ją, sprawcę czekają dodatkowe konsekwencje.

Często dochodzi do tego, że podczas zdarzeń drogowych niszczone są nie tylko uczestniczące w nich samochody, ale także znaki drogowe, sygnalizatory świetlne, przystanki czy maszty z sygnałem dźwiękowym dla niewidomych ustawiane przed pasami. Koszt ich naprawy musi być wliczony do ogólnej wyceny szkód wyrządzonych podczas kolizji ewentualnie wypadku, a tym samym odpowiedzialność za jego pokrycie spoczywa na sprawcy.

Zniszczyłeś mienie? Przyjedzie policja!

Jeżeli podczas zdarzenia drogowego doszło do uszkodzenia mienia publicznego, można mieć niemalże stuprocentową pewność, że na miejscu pojawi się patrol policji.

W takim przypadku zazwyczaj mowa o dużej skali zniszczeń, a nierzadko w grę wchodzą ranni. To z kolei kwalifikuje zdarzenie jako wypadek i sprawia, że nie ma mowy o zamknięciu sprawy na podstawie oświadczenia.

Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce ocenią sytuację, a następnie sporządzą raport. To w nim nie tylko potwierdzą stan pojazdów i określą sprawcę, ale także opiszą skalę zniszczeń infrastruktury montowanej przy drogach.

W sytuacji, w której winny zdarzenia prowadził pojazd będąc pod wpływem alkoholu lub jedna z ofiar straciła życie, odpowiedzialność za skutki zdarzenia drogowego najpierw potwierdzi raport policyjny, a następnie wyrok sądu.

W związku z uszkodzeniem oznakowania drogowego lub innych elementów infrastruktury sędzia orzeka obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez zarząd dróg w związku z usunięciem szkody lub przywrócenie do stanu poprzedniego.

Może się okazać, że w zdarzeniu drogowym udział brał tylko jeden pojazd - na przykład w efekcie wpadnięcia w poślizg. Jeżeli w jego trakcie doszło do uszkodzenia mienia publicznego, kierowca nie powinien oddalać się z miejsca zdarzenia.

Funkcjonariusze z całą pewnością rozpoczną śledztwo. W sytuacji, w której na podstawie relacji świadków lub odczytów z monitoringu uda im się namierzyć sprawcę, czekają go poważne konsekwencje karne.

Policjanci skierują wniosek do sądu grodzkiego. W zależności od oceny sędziego, kierujący może otrzymać karę grzywny, pozbawienia wolności do lat pięciu, a ponadto zostanie zobowiązany do przywrócenia sytuacji do stanu pierwotnego. Na ogół oznacza to konieczność pokrycia kosztów wykonania naprawy przydrożnych urządzeń.

 

Odpowiedzialność przejmuje ubezpieczyciel

Kierowca, który w chwili wystąpienia zdarzenia drogowego był trzeźwy, a kierowany przez niego pojazd posiadał ważną polisę OC, nie musi się obawiać konsekwencji finansowych. Na mocy przeniesienia odpowiedzialności cywilnej, obowiązek zaspokojenia roszczeń przejmuje ubezpieczyciel.

Firma ubezpieczeniowa zapłaci nie tylko za naprawę samochodów poszkodowanych, ale także pokryje koszty naprawy znaków, sygnalizatora czy przystanku.

W o wiele gorszej sytuacji są kierowcy, którzy prowadzili auto nieposiadające ważnej polisy OC. Identyczny scenariusz dotyczy tych kierujących, którzy w momencie wystąpienia zdarzenia znajdowali się w stanie nietrzeźwości lub byli pod wpływem środka działającego podobnie. I w jednym, i w drugim przypadku sprawca nie może liczyć na wsparcie ubezpieczyciela. Tym samym koszty związane z wyrządzonymi szkodami będzie musiał pokryć z środków własnych. 

Warto zaznaczyć w tym momencie, że Zarząd Dróg Miejskich nie jest organem cierpliwym. Wezwie kierowcę do wypłaty stosownej kwoty, da mu termin płatności, a po jego przekroczeniu rozpocznie windykacyjne dochodzenie należności.

Komornik działający w imieniu ZDM ma prawo zająć wszystkie składniki majątku kierowcy (pensję, konto, mieszkanie, samochód, wartościowe przedmioty), a następnie będzie je licytował do momentu całkowitego zaspokojenia roszczenia.

Maszt sygnalizacyjny kosztuje przeszło 100 tysięcy!

Zniszczenie mienia publicznego wiąże się ze zróżnicowanymi kosztami. O ile postawienie jednej tablicy to wydatek na poziomie 300 - 400 złotych, o tyle kompletny maszt sygnalizacyjny potrafi kosztować grubo ponad 100 tysięcy złotych.

O tym, że przypadki zniszczenia infrastruktury nie są odosobnione, świadczy skala wypłaty odszkodowań. W samej Warszawie rekompensaty z tytułu uszkodzenia urządzeń stawianych przy drogach każdego roku wynoszą około miliona złotych.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij