Wypadek z udziałem zwierzęcia - Mam prawo do odszkodowania?

Do wypadków z udziałem zwierząt najczęściej dochodzi na odcinkach dróg znajdujących się w pobliżu lasów. Tam zawsze trzeba jechać ostrożnie i mieć świadomość, że na drogę może wejść zwierzę, a kolizja z nim jest bardzo niebezpieczna. 

Wypadek ze zwierzęciem Shutterstock
Wypadek ze zwierzęciem

W Polsce z zeszłym roku doszło do 188 takich wypadków, zginęło w nich 13 osób, a 204 zostały ranne. Jeśli zwierzę jest duże, takie jak np. jeleń lub dzik, samochód też wychodzi ze zdarzenia mocno pokiereszowany, a koszty jego naprawy mogą bardzo mocno uderzyć po kieszeni.

REKLAMA

Problemu z uzyskaniem odszkodowania nie ma tylko właściciel auta, który wykupił autocasco, bo ubezpieczyciel pokrywa również szkody wynikłe ze zderzeniem ze zwierzęciem. W pozostałych wypadkach może być różnie, w zależności od rodzaju drogi, na której doszło do wypadku. Te odcinki dróg, na których pojawiają się zwierzęta, są oznaczane znakami ostrzegawczymi A18b "Uwaga! Dzikie zwierzęta!". Jeśli zarządca drogi nie dopatrzył obowiązków i znaku nie umieścił przy drodze, daje to podstawę do ubiegania się o odszkodowanie. O odszkodowanie można się też starać, jeśli do wypadku doszło z powodu polowania, które odbywało się w pobliżu, i zwierzę przestraszone wystrzałami wbiegło na drogę - wtedy odpowiedzialność za kolizję ponosi koło łowieckie. Jeśli w takim zdarzeniu uszczerbku na zdrowiu dozna kierowca lub pasażerowie auta, przysługuje im odszkodowanie z polisy NNW, oczywiście pod warunkiem że została ona wykupiona.
W rzeczywistości bardzo trudno uzyskać odszkodowanie. Jeśli kierowca ma tylko OC i do wypadku doszło na drodze, przy której był znak ostrzegający o niebezpieczeństwie, żadne odszkodowanie mu nie przysługuje. Jeśli natomiast takiego znaku nie było, wcale to nie oznacza, że odszkodowanie zostanie mu wypłacone niejako z automatu. Kierowca musi uzasadnić, że brak ostrzeżenia o dzikich zwierzętach wbiegających na drogi mógł przyczynić się do tego, że do wypadku doszło. Jeśli jest w stanie to zrobić, musi skierować wniosek o odszkodowanie do marszałka województwa, na terenie którego doszło do kolizji. Marszałek może jednak odrzucić wniosek i wtedy poszkodowanemu pozostaje tylko droga sądowa.

REKLAMA

REKLAMA

Inaczej sprawa wygląda w wypadku płatnej autostrady, na której zwierzęta teoretycznie nie mają prawa się znaleźć, bo zarządca drogi powinien dobrze zabezpieczyć przed nimi drogi. Jednak tam również dochodzi do takich wypadków, bo dla dzikiego zwierzęcia przeskoczenie przez ogrodzenie nie jest żadnym problemem. Od kogo domagać wtedy zwrotu kosztów naprawy samochodu?
Odpowiedzialność ponosi zazwyczaj zarządca drogi, w tym wypadku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Jak w każdej sprawie o odszkodowanie trzeba dowieść, że szkoda powstała w związku z zaniedbaniem zarządcy, jakim może być np. brak ogrodzenia lub jego wysokość niezgodna z wytycznymi zawartymi w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury. Jeśli więc można wykazać, że GDDKiA nie dopełniła obowiązków wynikających z przepisów prawa oraz że zaniedbanie to miało związek ze szkodą, można domagać się od zarządcy odszkodowania – na stronie internetowej GDDKiA znajduje się odpowiedni formularz zgłoszenia szkody z ubezpieczenia OC.
Zwrotu kosztów naprawy samochodu dochodzi się w tym przypadku od towarzystwa ubezpieczeniowego, które poprzez umowę zawartą z GDDKiA przejęło obowiązek naprawienia szkody. W razie kolizji ze zwierzęciem zakwalifikowanym jako łowne do odpowiedzialności zostanie pociągnięty dzierżawca bądź zarządca obwodu łowieckiego, którym najczęściej jest koło łowieckie Polskiego Związku Łowieckiego. Inaczej jest, gdy szkodę wyrządziło zwierzę łowne podlegające całorocznej ochronie (np. łoś) – wtedy można domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA