REKLAMA

Zakup auta używanego - Zagrożeń nie brakuje

Transakcja kupna - sprzedaży auta używanego nie wydaje się przedsięwzięciem specjalnie trudnym. Ale samochód to nie rower czy wiertarka i transakcja taka wymaga dużej ostrożności i spełnienia wielu warunków określonych prawem.

Od tysięcy lat sprzedaż i kupno polegają na tym, że sprzedający zachwala towar, by uzyskać jak najlepsza cenę. Często niestety te opowieści o fantastycznych osiągach, parametrach i rewelacyjnym stanie przedmiotu (tu akurat auta) słabo korespondują z rzeczywistością. Jak transakcja dotyczy wiertarki ryzyko poważnego oszustwa jest niewielkie. Gdy dotyczy drogiego samochodu jest dużo większe, a nawet, jeśli samochód jest kradziony lub ma inne wady prawne, możliwa jest całkowita utrata pojazdu. W interesie sprzedającego jest zachwalanie pojazdu. Ale w interesie kupującego jest zachowanie ostrożności, czujności, zdrowego rozsądku i zastosowanie środków formalnych, a więc spisanie precyzyjnej umowy, która w miarę chroni kupującego przed większością ze stosowanych oszustw.
Ludzie zawsze chcą mieć więcej pieniędzy (w pakiecie chcą też być piękniejsi, młodsi i zdrowsi), więc pokusa dużego zarobku przy sprzedaży samochodu jest duża. Dodatkowym elementem ułatwiającym oszustwa sprzedającego są emocje kupującego. Kupując kilka ziemniaków czy czapkę gruszek z natury wnikliwie oglądamy towar i nadgniłych nie bierzemy. Kupując używany samochód już widzimy się za kierownica, a "piękny czerwony kolor" odbiera nam rozum. Co oszustom zadanie ułatwia.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Zakup auta używanego – kiedy ryzykujemy 

Wg art. 286 Kodeksu karnego przestępstwo oszustwa polega na wprowadzeniu w błąd drugiej osoby w celu doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, w więc zapłacenia wygórowanej ceny, podlega karze więzienia aż do 8 lat. A kupujący może stracić nie tylko pieniądze, ale też kradziony samochód, który trafi do prawowitego właściciela. Przy sprzedaży samochodu do oszustwa dochodzi wtedy, gdy sprzedający okłamał kupującego w sprawie ważnych cech sprzedawanego auta. Najczęściej chodzi o stan prawny pojazdu (sprzedający nie jest właścicielem oferowanego kradzionego auta, a "papiery są podrobione", o stan techniczny pojazdu (niby "wszystko działa idealnie", a wszystkie płyny wyciekną w ciągu pół godziny), o przebieg samochodu ("taki mały przebieg, bo właściciel chorował" - a rzeczywistości licznik był cofany), o ilość i zakres dotychczasowych szkód komunikacyjnych ("auto nigdy absolutnie nie było bite" - a pospawane z kawałków innych rozbitych aut), o sfałszowane książki serwisowe (w internecie bez problemu do kupienia - nikt tego nie ściga).

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zakup auta używanego – stan prawny

No to po kolei. Niezgodny z rzeczywistością stan prawny pojazdu to świadome oszustwo najcięższego kalibru. Stosowane przez najgroźniejszych, zawodowych przestępców, co jest tym bardziej groźne. Lewy stan prawny to po prostu auto kradzione z podrobionymi papierami, z "przebitymi', podrobionymi numerami fabrycznymi. Jeśli w wyniku śledztwa zostanie stwierdzone nielegalne pochodzenie auta to zostanie ono nam odebrane. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym dla kupującego jest miejsce proponowanej transakcji - najczęściej parking, a nie duży legalny komis lub nawet internet, gdzie transakcja zostawia więcej śladów. Drugim ważnym sygnałem jest też pośpiech - sprzedający, z dużą torbą, musi sprzedać auto natychmiast, bo pilnie musi daleko wyjechać, ratować kogoś w potrzebie czy w chorobie. Trzecim ważnym sygnałem jest niska cena. Dokładnie podejrzanie niska cena. Kiedyś w warunkach polowych, czyli na giełdzie, trudno było sprawdzić rynkowe ceny danego modelu i marki. Dziś w dobie internetu wystarczy chwila. Najdokładniejsze są tabele wykorzytywane przez firmy ubezpieczeniowe.

Zobacz także:

REKLAMA

REKLAMA

Zakup auta używanego – stan techniczny

Oszukany stan techniczny występuje najczęściej. Czasem są to drobiazgi (np. różne pęknięte i ledwo posklejane plastiki), na które można machnąć ręką. A czasem sprawy poważniejsze (i to jest realny powód sprzedaży auta, tzw. pozbycie się skarbonki bez dna), jak wycieki z wszystkich możliwych miejsc (chwilę przed sprzedażą wystarczy wszystko elegancko powycierać - przecież to cieknie powoli, idealna czystość pod maską jest zawsze podejrzana - lepszy jest stary kurz). Duży problem to ukrycie groźnych dla auta ostrzegawczych hałasów. Tu na pierwszym miejscu jest skrzynia biegów, w której jest najwięcej skomplikowanych i drogich ruchomych części, a które na jeden dzień można uciszyć wlewając do oleju odpowiedni preparat. Groźne, bo kosztowne, są zawsze ukryte wady silnika - dlatego tak ważne jest wybranie się na zakupy ze "swoim" mechanikiem, który usłyszy różne dziwne dźwięki w silniku. Bezwzględnie konieczne jest sprawdzenie ciśnienia sprężania we wszystkich cylindrach (nie potrzeba do tego warsztatu - są malutkie przyrządy kieszonkowe). Koniecznie z takim mechanikiem trzeba wybrać się na jazdę próbną, sprawdzając wszelkie hałasy i badając, czy po puszczeniu kierownicy auto jedzie i hamuje prosto. Bardzo pomocny jest czujnik grubości lakieru pokazujący czy auto ma lakier oryginalny, czy po wypadkach coś było malowane. Sprawdzamy nie tylko blachy na zewnątrz samochodu (te można zastąpić używanymi lub położyć odpowiedniej grubości warstwę lakieru. Najwięcej informacji o wypadkowej przeszłości auta przekażą nam wnęki drzwi, komory silnika czy bagażnika. Warto stan pojazdu zdiagnozować komputerem. Osoby zajmujące się handlem samochodami największe zyski notują na sprzedaży samochodów powypadkowych. Kupują rozbity samochód za zachodnią granicą, naprawiają go w Polsce, gdzie wciąż usługa taka jest tańsza. Wykonują naprawę niezgodnie ze sztuką, używając zużytych części, bo właśnie w ten sposób mogą wygenerować większe zyski. Bezwypadkowe samochody z niewielkim przebiegiem w Niemczech są wyraźnie droższe niż w Polsce więc nie opłaca się ich importować. Dlatego jeśli samochód jest w dobrej kondycji zapłacić za niego więcej.

Zakup auta używanego – przebieg i książka serwisowa

Kluczowa rzecz dla sprawności i ceny auta to stan licznika. Jeszcze niedawno cała Polska była obwieszona szyldami "cofanie liczników do sprzedaży aut". Policja "nie miała do tego głowy" i proceder nie był ścigany. Teraz po wieloletnich mękach weszło jednak szczegółowe prawo i policjant na drodze ma dostęp do bazy samochodów i natychmiast wiadomo czy "auto latami stało w garażu" i ma przebieg 60 tys km, czy jednak gdzieś zgubiło się jedno zero i ma 600 tys km i za chwilę rozpadnie się na kawałki. Oszustw licznikowych jest coraz mniej. Ciągle natomiast powszechne są oszustwa "na książkę serwisową". Dziś każdy uczniak jest w stanie świetnie wydrukować książkę serwisową (pustą, ale od razu z pieczątkami!) i powpisywać tam wszelkie "sumienne, regularne i terminowe", chociaż fikcyjne przeglądy, zapominając o poważnych awariach. Takich książek jest w internecie bez liku. Podróbek nikt nie ściga.
Dlatego jeśli zdecydujesz się już na zakup konkretnego auta używanego, nie od właściciela, nie u dealera i nie w oficjalnym komisie, ale na parkingu, zabierz na oględziny osobę, która jest obyta z samochodami i podejdzie do tematu na zimno, trzeźwo i bez emocji. A wszystko, co się da, wpisuj do umowy kupna - sprzedaży (nawet rzeczy kompletnie nieobowiązkowe, np. że sprzedający oświadcza, że jest to oryginalna książka serwisowa - w razie nieszczęścia w sądzie ważny dowód oszustwa). Jak już podjęliśmy decyzję kupna to trzeba to wszystko poprawnie przeprowadzić w papierach i w urzędach. Jak to zrobić? Odpowiedź w następnym odcinku. 

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA