[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.8

Alternatywne źródła napędu: od Freda Flintstone'a do syntezy jądrowej

Od czasu kiedy Fred Flintstone napędzał samochód własnymi nogami, ludzkość dokonała pewnego postępu. Stworzyliśmy nawet pojazd, który bez tankowania porusza się od lat po powierzchni Marsa. Tymczasem na Ziemi etap jazdy z silnikami spalinowymi, nawet jeśli powoli, to jednak nieuchronnie się zamyka. Poniżej przedstawiamy kilka rozwiązań, z jakich moglibyśmy korzystać w samochodach przyszłości. Rozwiązań zarówno prawdopodobnych, jak i takich z przymrużeniem oka.

Energia elektryczna - napędza samochody od ponad 100 lat

Przy całym szumie wokół aut elektrycznych w ostatnim czasie warto przypomnieć, że w 1897 r. po Londynie i Nowym Jorku krążyły elektryczne taksówki, a człowiek po raz pierwszy przekroczył 100 km/h w 1899 roku w pojeździe z napędem elektrycznym. Wyglądał ultrafuturystycznie – jak torpeda na kołach. Jednak dopiero ostatnio elektryczność z peryferiów motoryzacji wyszła na pierwszy plan jako napęd przyszłości. Bariery, jak nieduży zasięg oraz długi czas ładowania, powoli znikają i wszyscy wielcy producenci jednoznacznie stawiają na napęd elektryczny.

Napęd parowy - wcale nie taki przestarzały, jak się wydaje

Silnik parowy napędzał świat i postęp techniczny od czasów kolei żelaznych, po czym w kłębach dymu oddalił się do silnikowej Valhalli. Jednak w latach 90. należąca do VW firma Enginion skonstruowała prototyp silnika parowego mieszczącego się pod maską Skody Fabii. Jednostka o nazwie EZEE03 miała trzy cylindry, pojemność 1,0 l, rozwijała moc 220 KM i była gotowa do jazdy zaledwie 30 s od rozruchu (tradycyjna wada „parowców” to bardzo długi czas przygotowania do jazdy). Volkswagen zamknął projekt, ale są tacy, którzy uważają, że silnik parowy nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Wodór - paliwo przyszłości wciąż tylko „być może”

Na tzw. papierze wodór to ideał. Tankowanie do pełna w kilka minut, napęd elektryczny, zasięg 500 km i zerowa emisja – paliwo marzenie. Na wodór (oraz ogniwo paliwowe, które energię reakcji chemicznych zamienia na elektryczność) na razie mocno stawiają Hyundai i Toyota, chociaż niemieccy producenci na wszelki wypadek starają się nie pozostać zbyt daleko z tyłu. Wytwarzanie i transport wodoru to jeden wielki stos kłopotów, ale chyba największa bariera to zbudowanie w miarę szybko (w 15-20 lat) sieci stacji, na których można by zatankować wodór w postaci gazowej. U nas na przykład wciąż nie ma ani jednej.

REKLAMA

REKLAMA

8 gramów pierwiastka - to miało wystarczyć, by pojazd Cadillaca o nazwie World Thorium Fuel Concept mógł być użytkowany przez 100 lat. Ktoś nazwał go WTF Concept, czyli w nadającym się do druku tłumaczeniu – Czy To Żart Concept.

Bakterie - Na razie tylko na laboratoryjnym stole

Silnik to pojęcie tak szerokie, że pasuje nawet do urządzenia zasilanego przetrwalnikami bakterii, a ściślej rzecz biorąc – ich ruchami. Biofizycy z Uniwersytetu Columbia znaleźli sposób, by zsynchronizować wydłużanie się i skracanie grupy przetrwalników, w wyniku czego powstał wirujący silnik napędzający mały wózek. Na razie z zawrotną prędkością 10 cm na minutę, czyli 6 metrów na godzinę. Plus jest taki, że przy tej prędkości nie trzeba się obawiać o opory powietrza.

Nadtlenek wodoru - jest składnikiem paliw rakietowych – i nie tylko

W 2004 r. grupa chińskich badaczy z firmy Habo przedstawiła samochód zasilany nadtlenkiem wodoru, czyli bardzo silną wodą utlenioną. Zasada działania była prosta: para wodna powstająca podczas rozkładu paliwa napędzała silnik turbinowy. Aparatura co prawda zajmowała cały bagażnik i tył kabiny kompaktowego sedana, ale przecież nie od razu stworzono smartfon. Gorzej, że nikt nie podchwycił pomysłu.

Energia atomowa - wyjątkowy potencjał, wyjątkowa czystość, wyjątkowo nieprawdopodobna jako źródło napędu

W latach 50. słowo „atom” odmieniano przez wszystkie przypadki, głównie militarne, ale nie tylko. Ford, Simca i Studebaker-Packard zaprezentowali modele koncepcyjne z małymi reaktorami na pokładzie. Nic się z nich nie urodziło, co nie przeszkodziło Cadillacowi, by w 2009 r. przedstawić auto World Thorium Fuel Concept, a ściślej – ilustracje przedstawiające ten pojazd. Reaktor na jego pokładzie zasilał laser, który podgrzewał wodę, która napędzała mały silnik turbinowy. Ładunek paliwa – osiem gramów toru, pierwiastka nr 90 – miał wystarczać na 100 lat jazdy. Cadillac nie wspomniał tylko, że na wersję seryjną trzeba będzie pewnie poczekać ze sto lat...

REKLAMA

CIEKAWOSTKI - MNIEJ LUB BARDZIEJ FANTASTYCZNE

Słońce – baterie słoneczne – elektryczność – napęd. Pomysł nie jest wcale młody, a „słoneczne” pojazdy są w stanie przejechać setki kilometrów, korzy-stając wyłącznie z energii, która zwykle idzie jedynie na rozgrzanie asfaltu. Istnieją całe zawody dla pojazdów tego typu – jak World Solar Challenge na dystansie ponad 3 tys. km z północy na południe Australii. Niestety, specyfika napędu, w wypadku którego tryb jazdy zależy od prognozy pogody i/lub pory dnia, w codziennym życiu byłaby raczej trudna do zaakceptowania.

Natomiast ze wszystkich przyszłościowych źródeł energii oraz rodzajów napędu dla nas najlepszy jest układ napędowy DeLoreana DMC-12 dr Emmetta Browna. Jak powszechnie wiadomo, dwumiejscowe, sportowe auto „Doc” przerobił na pojazd, na którego pokładzie reaktor zwykłe domowe śmieci zamienia na energię w procesie kontrolowanej syntezy termojądrowej. Samochód nie tylko jeździ, ale może przenosić się w czasie, co sprawia, że całość jest po prostu fantastyczna. Niestety, dzieje się to tylko w filmie.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij