[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


Napęd elektryczny, spalinowy, hybrydowy. Sztuka wyboru.

Kiedyś były tylko diesle i benzynowe, ale dziś wybór jest znacznie bogatszy. Co wcale nie ułatwia wyboru nowego auta.

Nikt, kto z uwagą obserwuje rynek motoryzacyjny, nie może mieć wątpliwości, że rozgrywa się na nim prawdziwa rewolucja. Wywołało ją oczywiście pojawienie się samochodów z napędem elektrycznym, czy to występującym jako wspomagający w autach hybrydowych, czy samodzielnie w autach w pełni elektrycznych.

Zdaniem wielu ekspertów znajdujemy się obecnie w okresie przejściowym. Trudno powiedzieć, jak długo to potrwa, ale póki co rozważając zakup nowego auta, kierowcy muszą brać pod uwagę zalety i ograniczenia wszystkich trzech napędów – spalinowego, hybrydowego i elektrycznego. Dzięki coraz większym zasięgom i nowym rozwiązaniom technologicznym napęd elektryczny stał się atrakcyjnym wyborem dla wielu kierowców.

Tanie, ale kosztowne

Silniki spalinowe to nasi starzy znajomi. Mają wiele zalet, dzięki którym towarzyszą nam już od ponad stu lat. Mogą dostarczyć duże ilości energii, a dzięki gęstej sieci stacji benzynowych zapewniają praktycznie nieograniczony zasięg. Dla wielu kierowców ważną ich zaletą jest fakt, że napędzane nimi samochody wciąż są najtańsze na rynku. Nie jest to błahy argument, bo przecież zakup auta wiąże się ze znacznymi wydatkami. Kilkunastoprocentowa czy większa różnica w cenie między wersją spalinową a np. hybrydową danego modelu oznacza zwykle pokaźną kwotę.

Niestety eksploatacja aut spalinowych jest coraz droższa i raczej nie ma nadziei na to, że ten trend się odwróci. Problemem są też wytwarzane przez nie spaliny. O ile kilkadziesiąt lat temu kwestie ekologii nie wydawały się szczególnie istotne, to dziś, gdy liczba samochodów na świecie i w samej Polsce wzrosła wielokrotnie, stały się one wręcz palące.

Elektrykiem w miasto

Auta elektryczne wydają się doskonałym rozwiązaniem problemów związanych z emisją zanieczyszczeń. Oczywiście prąd, którym ładowane są ich akumulatory, wytwarzany jest często z paliw kopalnych, ale specjaliści zgodnie przyznają, że mimo to jazda zeroemisyjnym pojazdem elektrycznym, takim jak np. Opel Corsa-e, jest bardziej ekologiczna niż autem spalinowym. Jednak zalety takich samochodów nie ograniczają się tylko do ekologii. Dzięki stosunkowo niskim cenom energii elektrycznej auta te są również niezwykle tanie w eksploatacji. Dość powiedzieć, że przejechanie stu kilometrów Corsą-e może kosztować nawet mniej niż 2 l paliwa. Można więc powiedzieć, że jazda wygodnym autem jest tańsza niż pokonanie tej samej odległości skuterem o pojemności 50 cl.

A w dodatku auta elektryczne są o wiele bardziej dynamiczne od spalinowych. Wiąże się to ze specyfiką pracy napędzających je silników, które są w stanie wytworzyć maksymalny moment obrotowy od razu po uruchomieniu. Dzięki temu jedynym ograniczeniem przyspieszenia takich samochodów są ich właściwości trakcyjne. Jak to wygląda w praktyce? Popularna Corsa w wersji w pełni elektrycznej  przyspiesza do 100 km/h w 8,1 s. To naprawdę dobry wynik, ale jeszcze lepiej Opel Corsa-e wypada przyspieszając od 0 do 50 km, co zajmuje mu zaledwie 2,8 sek., a to już wartość osiągana przez dobre auta sportowe. Uczucie, gdy ruszamy spod świateł wciśnięci w oparcie fotela, zostawiając wszystkich innych kierowców z tyłu, a wszystko to w absolutnej ciszy, jest doprawdy zachwycające.

Niestety dla tych użytkowników, którzy często wyjeżdżają w dłuższe trasy napęd w pełni elektryczny może oferować zbyt ograniczony zasięg w stosunku do ich potrzeb. Oczywiście, w tej dziedzinie następuje stały postęp i dziś nawet stosunkowo niedrogie auta elektryczne jak np. Corsa-e mogą przejechać znacznie ponad 300 km na jednym ładowaniu. Wciąż jednak – mimo coraz bardziej rozwiniętej sieci stacji ładowania – trudno autem elektrycznym szybko pokonać dłuższą trasę. A tym bardziej przejechać dużo kilometrów na prowincji, gdzie trudniej o ładowarki.

Połączone siły

Właśnie dla tych osób, które często pokonują bardzo długie trasy, dużo bardziej praktyczny będzie wybór hybrydy typu plug-in, czyli takiego auta w którym zastosowano wzajemnie się uzupełniające silnik spalinowy i elektryczne. Takie połączenie eliminuje problemy ograniczonego zasięgu aut elektrycznych, a jednocześnie istotnie zmniejsza zużycie paliwa, które jest znacznie wyższe w  samochodach spalinowych.

Hybrydy typu plug-in, których akumulatory można ładować w czasie postoju, mogą ruszać korzystając wyłącznie z silników elektrycznych i pokonywać w taki sposób znaczne odległości. Na przykład Opel Grandland X może w trybie elektrycznym przejechać prawie 60 km zgodnie ze standardem WLTP. Oznacza to, że przeciętny polski kierowca, poruszający się średnio na dystansie ok. 50 km dziennie może w tym czasie w ogóle nie uruchomić silnika spalinowego. Dzięki wykorzystaniu trybu elektrycznego, wyruszając nawet w dalszą podróż będzie cieszył się obniżonym spalaniem, a co za tym idzie również niższymi kosztami użytkowania samochodu. Silniki elektryczne sprawiają też, że hybrydy są bardzo dynamiczne, Grandland X przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,1 sek.

Najnowsze technologie, wysoka moc, dwa rodzaje napędu, systemy odzyskiwania energii z hamowania i zwalniania oraz wiele innych niezbędnych podzespołów, sprawiają, że na zakup auta hybrydowego trzeba przeznaczyć większy budżet.  Przynajmniej w części wydatek ten rekompensują istotnie niższe koszty ich eksploatacji.

Co komu?

Dla kogo więc przeznaczony jest każdy z tych trzech napędów?

Auta elektryczne mogą kupować kierowcy, którzy jeżdżą zwykle w miastach, a opuszczając je, poruszają się po głównych drogach, gdzie łatwo o punkty ładowania. Na boczne drogi zjeżdżają zaś tylko okazjonalnie. W takich warunkach kierowcy będą w stanie wykorzystać wszystkie zalety napędu elektrycznego, nie obawiając się jednocześnie unieruchomienia rozładowanego samochodu.

O hybrydach typu plug-in powinni pomyśleć wszyscy ci, którzy jeżdżą dużo po mieście i wydają znaczne kwoty na paliwo oraz Ci którzy pokonują dłuższe dystanse. Nie będą musieli się martwić o ładowanie w trasie.

A auta spalinowe? Cóż, wydaje się, że jedyne co przemawia na ich korzyść, to niższa cena. Jeśli więc dla kogoś sam koszt zakupu auta jest kluczowy, to będzie to dla niego dobre rozwiązanie. Zawsze warto jednak policzyć, czy ta różnica w cenie zakupu i utrata przywilejów przeznaczonych dla posiadaczy samochodów elektrycznych jest warta dużo wyższych kosztów eksploatacyjnych.

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA