Studiowanie klasyków - Academy of Art University w San Francisco

Nawet w stanach brakuje dzisiaj mechaników potrafiących restaurować klasyczne samochody. Naprzeciw temu zapotrzebowaniu wychodzi prywatna Academy of Art University w San Francisco, proponując specjalny kierunek pod nazwą Automotive Restoration.

oldtimer Fot. Michael Orth

Lloyd Buck twierdzi, że to „big time trouble”, naprawdę duży problem. Kłopoty, jakie ma na myśli, są bardzo podobne do tych, z którymi mamy do czynienia u nas. Warsztaty zajmujące się restauracją samochodów zabytkowych narzekają na brak młodych ludzi w zawodzie, zanika cenna wiedza, starsi nie mają komu przekazać wieloletniego doświadczenia w tej branży, brakuje systemowego kształcenia w restaurowaniu pojazdów zabytkowych. Nawet jeśli ktoś pracował w serwisie współczesnych samochodów, niewiele to pomaga przy odbudowie starych.
Przeciwnie. „Wiesz, co oni robią?”, pyta Lloyd i sam odpowiada. „Niczego nie naprawiają, tylko wymieniają stare części na nowe, podłączają urządzenie diagnostyczne i po wszystkim. Tego, jak działa rozrusznik uczą się najwyżej teoretycznie. Demontaż pompy wody, czy dorobienie części…”, macha zrezygnowany ręką. „Nie trzeba być wróżką, żeby przewidzieć, że będzie jeszcze gorzej, jeśli nic się nie zmieni”. Lloyd zadbał więc o to, żeby się zmieniło. „Każdego tygodnia odbieram telefony od ludzi, którzy szukają młodych mechaników na miejsce starszych, odchodzących na emeryturę. Ale ich nie znajdują”. Dlatego dzwonią do Lloyda. On zna młodych, których taka robota interesuje i którzy mają dryg do starych aut. Kształci ich, ale nie w warsztacie, lecz w wyższej szkole, w której na co dzień wykładowcy i studenci zajmują się sztuką. W prywatnej Academy of Art University w San Francisco Lloyd Buck jest jednym z odpowiedzialnych za kształcenie na kierunku Automotive Restoration.

REKLAMA
oldtimerFot. Michael Orth
Lloyd Buck, jeden z nauczycieli na kierunku Automotive Restoration, sprawdza, czy pod podwoziem Ferrari 275 wszystko jest jak należy


Zacna kolekcja

Co tydzień dzwonią ludzie, którzy poszukują młodych mechaników, ale ich nie znajdują

Studenci przez dwa lata zdobywają podstawowe wiedzę i umiejętności w dziedzinie odbudowy samochodów klasycznych. A tych w Academy of Art University nie brakuje. Jest tu np. Bugatti Type 57 Atalante Coupé, Talbot-Lago T150 C Coupé, Alfa Romeo 6C 2500 SS Berlinetta Aerodinamica, Delahaye z nadwoziem zaprojektowanym przez Iakova Saoutchika, Aston Martin DB5 czy Ferrari 275 GTB. Jest też Isetta. Założyciele akademii, rodzina Stephensów z San Francisco, są właścicielami jednej z najcenniejszych i najbardziej różnorodnych kolekcji oldtimerów na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.
Jako mechanik Lloyd troszczył się między innymi o auta z tego zbioru, gdy Stephensowie zapytali go – także w trosce o własny interes – czy nie pomógłby w utworzeniu kierunku studiów, na którym uczono by restauracji zabytkowych samochodów. Zechciał. „Podszedłem do tego pragmatycznie”, mówi. „Wszystko da się rozebrać na części. I właśnie tak zrobiłem”.
Dziś na obowiązkowych i fakultatywnych kursach studenci w teorii i praktyce uczą się demontażu i montażu samochodów, napraw karoserii i elementów z drewna, konstrukcji silników, budowy układów elektrycznych, restauracji wnętrz, historii designu czy sposobów zdobywania wiedzy o samochodach zabytkowych. „Niektórzy całe lata pracowali w warsztacie, zanim zaczęli te studia, inni nie wiedzą, gdzie w samochodzie jest chłodnica. Tutaj uczą się formowania i frezowania, odlewania różnych elementów, gięcia i spawania, czy nawet tapicerowania foteli”.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

oldtimerFot. Michael Orth
W warsztacie akademii znajdują się klasyczne samochody, na których młodzi ćwiczą swoje umiejętności, i takie, które służą tylko do podziwiania

REKLAMA

REKLAMA

Niektórzy całe lata pracowali w serwisie, nim zaczęli te studia, inni nie wiedzą, gdzie jest chłodnica

Aaron miał 15 lat, gdy zaczął majstrować przy Chevrolecie C10, ale nigdy jeszcze nie obsługiwał piaskarki kabinowej. Connor ma słabość do europejskich samochodów sportowych, oszczędzał każdego dolara i kupił sobie Porsche 944, mając 18 lat. Ale przy maszynie do szycia nie siedział jeszcze nigdy. Gregory mówi, że jego hobby to „fine detailing”, czyli sztuka drobiazgowego odnawiania nawet najmniejszych elementów. Ale z czego składają się lakiery samochodowe i jak reagują, nie wie dokładnie. Podobnie jak nieznane mu jest zastosowanie błękitu pruskiego. Keith ma Alfę Spider z 1978 roku, którą kupił za 300 dolarów jako „kupę złomu” i samodzielnie odrestaurował. Ale uszczelkę do mechanicznej pompy paliwa wycina pierwszy raz w życiu.
„To tylko ostatnia część zadania”, mówi Larry Eisner. Larry od 20 lat prowadzi w Mission District w San Francisco warsztat zajmujący się renowacją europejskich samochodów sportowych z okresu powojennego. Jest też jednym z jurorów słynnego Concours d’Elegance w Pebble Beach, a w Academy of Art University uczy renowacji i montażu silników. Naukę opiera na własnych doświadczeniach i właśnie praktyki uczy także swoich studentów. Tydzień temu Larry rozłożył na stole kilka części i zapytał: „Co my tutaj mamy?”. Na blacie leżały pompa paliwa, moduł overdrive, głowica cylindrów i obudowa sprzęgła. „Wyobraźcie sobie – powiedział Larry – że musicie w ciągu dwóch, trzech dni złożyć cały układ napędowy. Jak się do tego zabierzecie?”.

oldtimerFot. Michael Orth
oldtimerFot. Michael Orth
Studenci poznają tajniki przygotowania lakieru samochodowego i uzupełniania jego ubytków. Keith zajął się naprawą pompy oleju.
oldtimerFot. Michael Orth
Otwory już wycięte, teraz Connor musi jeszcze dokładnie dopasować papierową uszczelkę do skrzyni biegów Chevroleta Corvaira
oldtimerFot. Michael Orth
Jeszcze przed chwilą wyglądał okropnie, teraz wypiaskowany przez Aarona zacisk hamulcowy lśni jak nowy

 

„Gdy człowiek decyduje się na prowadzenie takiego interesu, musi wiedzieć, co go czeka“.
Larry Eisner, właściciel warsztatu
i wykładowca akademii
oldtimerFot. Michael Orth

REKLAMA

Kluczowa rola uszczelki

oldtimerFot. Michael Orth
„Chcemy nauczyć ich wszystkiego od początku“, mówi nauczyciel Lloyd Buck. „Na pewno nie będą się tu nudzić”


Rozmowa raz-dwa zeszła na temat uszczelek i tego, czy warsztat w ogóle ma ich odpowiedni zapas. Szerzej chodziło o kwestię różnych drobnych i stosunkowo tanich elementów, od których podczas restauracji starych aut tak wiele zależy. „Oczywiście wielu rzeczy jeszcze nie potrafią, bo robili je tylko jeden raz” – mówi Larry – „ale wiedzą już, o co pytać, zanim wezmą się do roboty i gdy już coś mają na warsztacie. Na przykład w Big Healeyu potrzeba około sześciu godzin, żeby dostać się do uszczelki skrzyni biegów, i kolejnych sześciu, żeby wszystko z powrotem złożyć. Trzeba tego samemu doświadczyć, by wiedzieć, co to znaczy, gdy taka uszczelka jednak nie zapewnia szczelności połączenia.

oldtimerFot. Michael Orth
Czego nie da się naprawić, można dorobić. Trzeba tylko dużo cierpliwości, zdrowego rozsądku i umiejętności posługiwania się różnymi narzędziami
oldtimerFot. Michael Orth
Najmniejszym częściom trzeba poświęcać z reguły najwięcej uwagi
oldtimerFot. Michael Orth
Karton z kilkoma elementami i obudowa – podczas nauki młodzi dowiedzą się, jak zrobić z tego gaźnik


Najpierw jednak studenci sami sobie powinni odpowiedzieć na pytanie, jakie są rodzaje uszczelek, skąd można je wziąć do konkretnych modeli albo co można zrobić, gdy nie da się kupić odpowiedniej. Muszą wiedzieć, jak i z czego uszczelka jest zrobiona i jak skalkulować pracę przy niej. „Zestaw uszczelek kosztuje parę dolarów, ty wycinasz jedną już prawie pół godziny”, mówi Larry do Aarona. Ten z kolei próbuje wymierzyć, w którym dokładnie miejscu powinny znaleźć się otwory, które zamierza wyciąć w kawałku korka. Przez chwilę nic nie mówi, a potem odpowiada pytaniem: „Ale gdy zamówię uszczelkę, ile potrwa, zanim nam ją dostarczą? I co, jeśli potrzebuję jej dzisiaj, teraz?”.
„Żeby zdecydować się na taką pracę, trzeba spełnić wiele warunków”, mówi Lloyd Buck, który sam akurat o wyborze zajęcia nie musiał decydować. „Gdy miałem osiem lat, już rozbierałem na części silniki, które mój ojciec katował w wyścigach Dirt Track. Historie tego rodzaju mogłyby opowiadać całe pokolenia starszych mechaników, ale młodzi już nie zawsze. „Najczęściej to nie dzieje się już tak po prostu samo z siebie”, mówi Lloyd. Jedno jest pewne – pracy w warsztatach restaurujących oldtimery nie brakuje, za to coraz mniej jest fachowców, którzy wiedzą, jak to robić.

WYŻSZA SZKOŁA I MUZEUM SAMOCHODÓW

Część swojej kolekcji liczącej 135 modeli rodzina Stephensów prezentuje w muzeum działającym przy Academy of Art University. Zwiedzanie z przewodnikiem jest możliwe po uprzednim umówieniu się z koordynatorem muzeum Paulem Borgwardtem: [email protected] Dochód z biletów w cenie 15 dolarów zasila konto organizacji dobroczynnych. 1849 Washington Street, San Francisco, CA 94109, www.academyautomuseum.org.

oldtimerFot. Michael Orth

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA