REKLAMA

Systemy ratunkowe – pomoc przychodzi sama

systemy ratunkowe, bezpieczeństwo, ISR Nawet jeśli wypadek ma miejsce na zatłoczonej autostradzie, nie zawsze znajdzie się ktoś, kto od razu zadzwoni po policję i pogotowie ratunkowe

Po wypadku kierowca nie zawsze jest w stanie samodzielnie wezwać pomoc. Jest jednak system, który zrobi to za niego, a dodatkowo zabezpieczy auto przed kradzieżą i załatwi zniżkę w ubezpieczeniu.

 

To była chwila. Zmrok, droga w lesie, na drogę wyskoczyła sarna; próbowałem ją ominąć, koła złapały pobocze, auto wpadło do rowu, a ja w poduszkę powietrzną. Po chwili usłyszałem głos, nie wiadomo skąd dochodzący: "Halo, czy potrzebuje Pan pomocy?"

Nie był to żaden głos z zaświatów ani pomocny przypadkowy przechodzień. W chwilę po wypadku skontaktował się ze mną pracownik Centrum Monitoringu, zapytał czy potrzebuję pomocy i powiadomił odpowiednie służby. To wszystko dzięki temu, że Subaru, którym jechałem, było wyposażone w Inteligentny System Ratunkowy drugiej generacji (ISR2). ISR to, najkrócej mówiąc, system automatycznego wysyłania informacji o zaistniałym wypadku, z podaniem lokalizacji pojazdu. Od marca 2008 roku jest to seryjnie montowany element wyposażenia sprzedawanych w Polsce modeli Subaru. Jego odpowiedniki proponują klientom także Volkswagen, Audi, Porsche, Skoda i Ford. Twórca tego systemu - firma Keratronik - może zamontować to urządzenie w dowolnym aucie.

Zasada działania jest prosta - w chwili wypadku zainstalowane w pojeździe urządzenie wyposażone w akcelerometr (czujnik przeciążeń) odnotowuje nadmierne przeciążenie i przesyła do Centrum Monitoringu informację o jego zaistnieniu, wraz z dokładnymi danymi o lokalizacji samochodu (dzięki odbiornikowi GPS). Wtedy pracownik Centrum próbuje nawiązać kontakt z kierowcą za pomocą zamontowanego w samochodzie zestawu głośnomówiącego (połączenie telefoniczne; każde urządzenie ISR drugiej generacji ma zamontowaną telefoniczną kartę SIM). Jeśli nie usłyszy odpowiedzi, automatycznie przekazuje informację o zdarzeniu i dane o "miejscu pobytu" auta, do służb ratunkowych. Pozwala to na radykalne skrócenie czasu ich reakcji.

Podobne rozwiązania na Zachodzie stosuje m.in. BMW (element systemu ConnectedDrive), czy Volvo (OnCall). Nad ogólnoeuropejskim rozwiązaniem działającym na podobnej zasadzie pracuje od kilku lat Parlament Europejski (eCall). Na razie jednak, w Polsce trzeba korzystać z rozwiązań oferowanych przez firmy zewnętrzne, bo wspomniane systemy proponowane przez producentów samochodów jeszcze u nas nie działają. A biorąc pod uwagę ostatni raport NIK, według którego "system alarmowego numeru 112 jest prowizoryczny i nieskuteczny", nie ma się co spodziewać, że zadziałają w najbliższym czasie.

Użytkownicy systemu, poza zapewnieniem bezpieczeństwa sobie, mogą pomagać także innym. Jeśli są świadkami kolizji, mogą zaalarmować pracownika Centrum Monitoringu, który również skieruje na miejsce wypadku odpowiednie służby.

Korzyści z tego rozwiązania jest więcej - system działa nawet po opuszczeniu pojazdu i zamknięciu drzwi. Każde przemieszczenie samochodu bez kluczyka w stacyjce - na przykład podczas próby kradzieży - powoduje, że pracownik Centrum Monitoringu dzwoni do właściciela z zapytaniem czy wie co się dzieje z jego autem, a w razie kradzieży odbiornik GPS pozwala na zlokalizowanie zaginionego pojazdu.

Do tych zalet dodajmy fakt, że niektórzy ubezpieczyciele proponują dodatkowe zniżki klientom, których samochody wyposażone są w tego typu rozwiązania.

Oczywiście, jak zawsze istotna jest kwestia kosztów. W Subaru montaż urządzenia i roczny abonament mamy za darmo. Koszt montażu systemu i rocznej obsługi w pozostałych wymienionych markach i we wskazanych przez Keratronik punktach obsługi wynosi 3350 zł. Wykupienie usługi na każdy kolejny rok kosztuje 500 zł. Czy warto? A czy warto mieć anioła stróża?

Tekst Adam Majcherek
amis 10/2010

REKLAMA

zobacz galerię

Komentarze

 (7)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA