[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Wyposażenie na godziny, opłata za paliwo bez wychodzenia z auta, czyli co nas czeka w 2030 roku

W niedalekiej przyszłości auta nauczą się zupełnie nowych rzeczy – i nie chodzi tylko o umiejętność jazdy bez kierowcy. Samochód stanie się wszechstronnym centrum usługowym.

Wyobraźmy sobie, że przed kupnem używanego auta dowiadujemy się, jakie usterki wkrótce się w nim pojawią i jakie naprawy będą niezbędne. I jeszcze, czy poprzedni właściciel poruszał się autem raczej spokojnie, czy może ćwiczył się w „sportowym” stylu jazdy – a wszystko to bez konieczności odwiedzania serwisu, tylko prosto i łatwo poprzez odczyt danych z komputera zbierającego dane z czujników. Precyzyjna rekonstrukcja stylu jazdy nie jest trudna, przecież elektroniczne sterowniki silnika, skrzyni biegów i innych układów rejestrują i zapisują każde naciśnięcie pedału gazu i hamulca, wiedzą o każdym manewrze wyprzedzania, znają nawet odległość od poprzedzającego samochodu. To nie wszystko. Wyobraźmy sobie, że raz na zawsze odpada ryzyko nieprzewidzianej awarii w czasie jazdy, bo system z wyprzedzeniem wyłapuje przyczyny potencjalnych usterek i ostrzega kierowcę, zanim do nich dojdzie. Takie rozwiązania już wkrótce mogą być możliwe, oczywiście jako płatna usługa.

Wyposażenie na godziny - specjalnie na nocną podróż będzie można jednorazowo wykupić np. funkcję wygaszania pojedynczych diod w LED-owych reflektorach 

Podobnie z wyposażeniem kupowanym „na godziny”. Prosty przykład – kupujemy nowy samochód wyposażony w LED-owe reflektory, ale nie zamierzamy wydawać dodatkowych (niemałych) pieniędzy na funkcję wygaszającą pojedyncze diody, by nie oślepiały kierowców aut nadjeżdżających z przeciwka. Jednak gdy raz czy dwa razy w roku zechcemy wybrać się w daleką nocną podróż, będziemy mogli wykupić tę funkcję na określony czas do już posiadanego auta. Żeby to było możliwe, wszystkie nowe samochody musiałyby opuszczać fabryki z pełnym wyposażeniem. Wcale nie byłyby z tego powodu droższe, przeciwnie – zmniejszyłaby się liczba wersji, a przez to zmalałyby koszty produkcji. Taki chwilowy „upgrade” własnego samochodu mógłby dotyczyć nie tylko świateł, ale też nawigacji, ogrzewania foteli, czy czujników parkowania. Funkcje te aktywowano by przez oprogramowanie, a kierowca płaciłby kartą kredytową bezpośrednio z auta.

REKLAMA

REKLAMA

Możliwość płacenia kartą za pośrednictwem aplikacji dostępnej w samochodowych multimediach to kolejna usługa, jaka wkrótce się pojawi. W taki sposób zapłacimy za paliwo czy parkowanie – bez wychodzenia z auta, bez szukania drobnych. Pasażerowie będą mogli też umilać sobie podróż, pobierając z internetu muzykę czy filmy, za które zapłacą właśnie kartą. Aby było to możliwe, trzeba bezbłędnie identyfikować osobę, z której konta byłyby pobierane pieniądze. Trwają więc prace nad niezawodnymi sposobami rozpoznawania kierowcy (czy osób uprawnionych do korzystania z auta). Z pomocą przychodzi biometria – wystarczy trójwymiarowy skan twarzy lub tęczówki oka, żeby rozpoznać właściwą osobę.

Dzięki specjalnej aplikacji będzie można zgłosić chęć przejazdu w określone miejsce. Kierowca zmierzający w tym kierunku, jeśli zechce zarobić kilka złotych, będzie mógł się wtedy zgłosić, by podwieźć "autostopowicza"

Rola tradycyjnego kluczyka samochodowego jako zabezpieczenia auta już się kończy, teraz zastępuje go smartfon. Dzięki specjalnej aplikacji można na odległość zamykać i otwierać samochód, regulować temperaturę w jego wnętrzu czy przesyłać do nawigacji dane wyszukane wcześniej na domowym komputerze. W przyszłości, za pomocą nowych aplikacji, będziemy dzielić się samochodami w ramach car-sharingu (P2P) – według prognoz firmy McKinsey około 2030 roku co dziesiąty nowy samochód będzie użytkowany przez kilka osób, i nie chodzi tu bynajmniej o członków rodziny. Już dzisiaj specjalna aplikacja pozwala rezerwować prywatne auto przez określoną wcześniej liczbę osób. Na 20 minut przed rozpoczęciem podróży wskazuje ona miejsce postoju auta i pozwala je otworzyć przy użyciu smartfona, który pełni rolę kluczyka. Po powrocie w aplikacji zaznacza się miejsce postoju auta i określa godzinę zakończenia podróży – np., by właściciel mógł pobrać opłatę za czas, na jaki swój samochód udostępnił innym. Czasochłonne umawianie się po to, żeby przekazać kluczyk odpada – wszystko załatwia się zdalnie przez aplikację.

Z jednego auta będzie można korzystać kilka osób. Nie muszą przekazywać sobie kluczyka, bo samochód otworzą po wpisaniu kodu na smartfonie

Już dzisiaj niektóre firmy wprowadzają usługę polegajacą na dostawie przesyłek kurierskich bezpośrednio do samochodowego bagażnika. Kurierowi wysyła się poprzez aplikację na smartfonie informację o miejscu postoju auta oraz kod uprawniający do jednorazowego otwarcia bagażnika. Internetowych zakupów nie trzeba więc odbierać ze skrytek w mieście ani tym bardziej umawiać się z kurierem.

REKLAMA

Smartfon, dzięki któremu można zidentyfikować konkretną osobę, daje niemal nieograniczone możliwości – i nie jesteśmy pewni, czy wszystkim się one spodobają. Już gdzieś między tym a 2025 rokiem na ekranach samochodowych multimediów zaczną pojawiać się reklamy przygotowane pod kątem konkretnego użytkownika.

Ale nie tylko – wyobraźmy sobie, że chcemy odwieźć do szkoły jedno z dwójki naszych dzieci. Dzięki informacjom ze smartfona samochód dobrze wie, które dziecko wsiadło do środka, od razu ustawia w nawigacji trasę do szkoły i wyświetla plan lekcji. To nie wszystko. Oto działająca w sieci domowa lodówka wysyła do auta wiadomość, żeby kupić mleko i modyfikuje trasę przejazdu tak, aby znalazł się na niej supermarket. Wiele firm chętnie zapłaci za to, żeby nawigacja uwzględniła niewielki objazd i poprowadziła kierowcę obok konkretnego sklepu.

Za umieszczenie ich na trasie wyznaczonej przez nawigację chętnie zapłacą też właściciele stacji ładowania samochodów elektrycznych, stacji benzynowych czy parkingów – wtedy na mapie nie zawsze znajdą się miejsca najdogodniejsze dla kierowcy (np. najtańsze), lecz te, których właściciele za to zapłacili – podobnie jak ma to miejsce w zwykłych wyszukiwarkach, gdy najpierw pojawiają się linki sponsorowane.

Ale zarobić będzie mógł też posiadacz auta – przecież w samochodzie jest kilka wolnych miejsc. Jeśli ktoś szuka poprzez smartfon możliwości podwiezienia do miejsca, przez które będziemy przejeżdżać, informacja o tym pojawi się na ekranie multimediów, a kierowca będzie mógł zadecydować, czy zabierając kogoś po drodze zechce zarobić kilka złotych. Jeśli wciśnie przycisk z napisem „tak”, autostopowicz otrzyma potwierdzenie na swoim smartfonie, włącznie z przewidywanym czasem przyjazdu samochodu. W świecie, w którym działa globalna sieć internetowa, wszystko ze wszystkim jest połączone i każdy z każdym. W ciągu najbliższych lat samochód stanie się jednym z ważniejszych elementów tzw. internetu rzeczy – i nie ma od tego odwrotu.

Zobacz także: co nam da łączność 5G w samochodach?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA