Alpine A110S, Honda e, Jaguar XE i Maserati Levante: Indywidualiści - TEST

Na pierwszy rzut oka tych modeli zupełnie nic ze sobą nie łączy – może tylko cztery koła, obecność przedniej szyby i to, że Alpine A110S, Honda e, Jaguar XE oraz Maserati Levante to jedne z  najbardziej niszowych samochodów na rynku. Porównanie czterech aut dla indywidualistów.

Alpine 110S, Honda e, Jaguar XE, Maserati Levante Fot. Paweł Krzyśków
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 193 100 PLN
Dostępne nadwozia: sedan-4
SPRAWDŹ OFERTY

Wiele osób narzeka na brak różnorodności na rynku motoryzacyjnym. Uważają, że samochody są do siebie zbyt podobne, że brakuje im indywidualnego charakteru, nietypowej stylizacji i nietuzinkowych rozwiązań technicznych. Potem wsiadają do Toyoty, BMW lub Porsche, a więc bestsellerów w swojej klasie. A przecież niepowtarzalny styl i oryginalny charakter są na wyciągnięcie ręki. Dla przykładu – cztery nieszablonowe auta.

Jaguar XEFot. Paweł Krzyśków

Honda eFot. Paweł Krzyśków

Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków

Alpine 110SFot. Paweł Krzyśków
Cztery razy nisza: Jaguar XE to przedstawiciel marki, która w Polsce nie jest zbyt popularna; Honda E to jedno z najmniej rozsądnych w zakupie aut elektrycznych; Maserati od lat trafia w gusta głównie fanatyków marki; świetne A110 nie wystarczyło, by Alpine odebrało klientów Porsche

 

Wyjątkowa stylizacja

Wygląd zewnętrzny jest jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze samochodu. I trzeba przyznać, że każdy z testowanych modeli wyróżnia się, chociaż każdy w nieco inny sposób – Maserati wygląda jak drapieżnik, Honda i Alpine są wierne stylistyce retro, a Jaguar imponuje elegancją. Zacznijmy od tego ostatniego.
Bardzo długa maska, krótki tył i kabina przesunięta do tyłu to proporcje idealne dla tego rodzaju auta. Smukłe reflektory i muskularne tylne nadkola sprawiają, że XE mimo kompaktowego rozmiaru prezentuje się jak pełnoprawna limuzyna. Modele konkurencyjnych marek, na czele z BMW 3 i Volvo S60, wyglądają przy Jaguarze jak auta niższej klasy. Podobnie jest z Maserati Levante, które stoi okrakiem między klasą luksusowych SUV-ów w rodzaju Bentleya Bentaygi a modelami marek premium, jak Audi Q8 czy BMW X6. Pod względem ceny Levante bliżej do tych drugich, ale na drodze, widząc trójząb na karoserii tego SUV-a, nikt nie postawi go w jednym szeregu z modelami popularnymi – Maserati to inna liga. Trójząb, czyli dumne logo włoskiej marki, jest bogato eksponowane – na obręczach kół, na masce, na pokrywie bagażnika, na tylnych słupkach oraz w każdym możliwym miejscu we wnętrzu.

Maserati Levante

Z daleka widać i słychać, że nadjeżdża Maserati – to mocne strony Levante. Jego sylwetka jest bardzo smukła, dzięki czemu nie rzuca się w oczy, że nadwozie ma 5 metrów, a masa auta wynosi 2,1 tony.
Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków
Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków
Po wciśnięciu przycisku Sport wydech odgrywa dźwięki, jakby silnik miał o dwa cylindry więcej
Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków
Po włosku – łopatki przy kierownicy są ogromne, a ich pociągnięciu towarzyszy metaliczne kliknięcie
Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków
Logotyp Maserati znajdziemy niemal na każdym elemencie wnętrza i nadwozia Levante
Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków
Jednostka 3.0 V6 z turbosprężarką osiąga, zależnie od wersji, moc 350 lub 430 KM; w cenniku są jeszcze silniki 2.0 R4 i 3.8 V8


Samochody postawione obok Levante wyglądają nazbyt łagodnie, dotyczy to zwłaszcza Hondy i Alpine’a, których stylizacja to czysty styl retro. Sportowe A110 jest samochodem ze wszech miar wyśmienitym, ma wiele zalet, na czele z wyglądem, bo oglądają się za nim wszyscy. Od razu widać, że to model z silnikiem montowanym centralnie. Cztery okrągłe lampy z przodu, szerokie nadkola, smukły, zwężający się tył oraz obłe, gładkie krawędzie karoserii przywodzą na myśl pierwowzór, czyli model A110 z lat 70. Podobnie jest w Hondzie, której karoseria również otrzymała okrągłe światła i dużo obłych kształtów, a przy jej projektowaniu inspirowano się Civikiem pierwszej generacji. Model e wygląda jak japoński kei-car, czyli miniaturowe auto miejskie, jego design jest cukierkowy, przesłodzony, ale kilka nowoczesnych elementów, jak lampy LED czy porty ładowania na masce, wprowadzają niezbędną dawkę świeżości. Hondą nie da się przejechać miasta niezauważonym.

Maserati Levante, Honda eFot. Paweł Krzyśków

Wnętrze – jedyne w swoim rodzaju

Wybierając Levante, dostajemy dużo samochodu za dużo pieniędzy, jeśli Hondę – mamy małe auto za dość wysoką cenę

Maserati i Jaguar, a przede wszystkim Honda i Alpine, prezentują się oryginalnie również we wnętrzu. Kokpit modelu elektrycznego wygląda jak miejsce pracy ochroniarza w biurowcu – wygodny fotel, a przed nim mnóstwo ekranów. Na skrajnych wyświetlaczach pokazuje się obraz z kamer zastępujących lusterka, ekran przed kierowcą to cyfrowe wskaźniki, ale po prawej są jeszcze dwa wyświetlacze, które można wykorzystać do obsługi multimediów i nawigacji lub jako narzędzie do tzw. personalizacji wnętrza. Auto może wyświetlać tam przeróżne animacje, co jest bardziej zaawansowaną formą ozdabiania kokpitu niż oświetlenie ambientowe. Jakość wykonania wnętrza to mieszanka dwóch światów, czyli twardych tworzyw tam, gdzie nie sięga wzrok kierowcy podczas jazdy, oraz przyjemnych w dotyku (jak np. udana imitacja matowego drewna), w wyeksponowanych miejscach.
Podobnie jest w Maserati Levante, w którego wnętrzu nie można narzekać na jakość skórzanej tapicerki – wystarczy jej dotknąć, aby nie mieć wątpliwości co do klasy tego materiału – jednak we wnętrzu jest sporo plastikowych przycisków, jakby żywcem wyjętych np. z Jeepa. Na szczęście elementy wyglądające na metal są metalem, szwy poprowadzono jak od linijki, a spasowanie wszelkich elementów jest na dobrym poziomie. Oczywiście niektóre panele lakierowane na błyszczącą czerń przyciągają brud, ale można zamówić w ich miejsce, np. włókno węglowe. Warto zaznaczyć, że chociaż w Levante nie ma wskaźników cyfrowych, lecz estetyczne analogowe zegary, to jego system multimedialny jest na czasie – po ostatnich zmianach poprawiono wygląd i obsługę menu, dodano bezprzewodową łączność Apple CarPlay i zwiększono szybkość reakcji na dotyk. Słowem – wzór.

Honda e

Wiadomo, że jako elektryk Honda e nie ma szans stać się modelem masowym, ale nawet wśród aut elektrycznych będzie raczej nieczęstym wyborem. Mocna strona? Design w stylu retro.
Honda eFot. Paweł Krzyśków
To dziś jedno z najbardziej zdumiewających wnętrz w świecie motoryzacji
Honda eFot. Paweł Krzyśków
Wysoka i zamontowana do podłogi konsola sprawia, że ważne funkcje są tuż pod ręką
Honda eFot. Paweł Krzyśków
Duże ekrany, zasilanie 230 V i port HDMI pozwalają podłączyć w aucie np. konsolę do gier
Honda eFot. Paweł Krzyśków
Zaskoczenie: fotele mają szerokie oparcia, długie siedziska i zapewniają wysoki komfort


W wypadku Jaguara też można mieć mieszane uczucia. Z jednej strony konfiguracja tego egzemplarza – z miękką w dotyku brązową skórzaną tapicerką – robi bardzo dobre pierwsze wrażenie, jednak zagmatwany układ przycisków na kierownicy, skomplikowane menu systemu multimedialnego czy nietypowy ekran na panelu klimatyzacji mogą początkowo przeszkadzać. Wszystko inne, co pochodzi z bliższego modelowi XE analogowego świata, jest już na wysokim poziomie, m.in. pozycja za kierownicą i sama, świetnie leżąca w rękach kierownica czy dźwignia automatycznej przekładni, która zastąpiła pokrętło. Jaguar udowadnia, że w jego wnętrzu kierowca poczuje się jak w aucie o klasę droższym niż Audi A4 czy BMW serii 3.
Na deser zostaje Alpine, którego wnętrze wygląda jak z auta supersportowego. Najlepszym przykładem jest tu filigranowy, jakby zawieszony w powietrzu tunel środkowy z przyciskami na wzór np. samochodów McLarena. Wystarczy sekunda, żeby poczuć się tu wyjątkowo. Jest to również zasługą świetnie wyglądających i bardzo głębokich sportowych foteli – to jednoczęściowe „kubełki”, które można regulować tylko w serwisie i tylko raz, bo żeby zmienić ich ustawienie, trzeba zerwać tytanowe śruby. Wszystko, czego kierowca potrzebuje, aby czerpać frajdę z jazdy, jest na swoim miejscu, łatwo więc machnąć ręką na przełączniki i kluczyk znane z modeli Renault, niedbałe spasowanie niektórych elementów i przestarzały system multimedialny. Tutaj liczy się dobra zabawa za kierownicą.

Honda eFot. Paweł Krzyśków
Honda eFot. Paweł Krzyśków
Mimo designu retro Honda e to bardzo nowoczesne auto, co potwierdzają kamery zastępujące lusterka (zmniejszają opory powietrza) oraz napęd elektryczny z możliwością szybkiego ładowania ze stacji o mocy do 100 kW

Komfort i styl

Jeździe Hondą e towarzyszą jedyne w swoim rodzaju wrażenia. Auto wydaje się małe, ale we wnętrzu okazuje się zaskakująco przestronne. Fotel kierowcy jest obły i wygodny, czego dotąd trudno było oczekiwać od japońskich samochodów. Kamery zastępujące lusterka świetnie spełniają swoją rolę, bo umieszczenie ekranów jest chyba najlepsze wśród tego typu rozwiązań. To zaskakujące, ale mnogość ekranów we wnętrzu nie rozprasza podczas jazdy. Zawieszenie dobrze tłumi miejskie nierówności, a układ kierowniczy jest wystarczająco precyzyjny. Do tego Honda, jak przystało na elektryka, błyskawicznie reaguje na wciśnięcie gazu, więc nawet nie starając się, ruszamy spod świateł najbardziej dynamicznie. Moc 156 KM z silnika elektrycznego w pełni wystarcza. Jazda Hondą e to przyjemność, ale dość kosztowna (cennik zaczyna się od 155 tys. zł), bo w tej cenie otrzymujemy małe auto z realnym zasięgiem ok. 120 km (222 wg WLTP). Takie zachwianie proporcji między ceną zakupu, a otrzymywaną wartością sprawia, że Honda, nawet wśród aut elektrycznych, pozostanie raczej niezbyt popularna.

Alpine 110S, Honda e, Jaguar XE, Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków


Alpine A110S

Imponuje dźwiękiem silnika, lekkością prowadzenia i osiągami, onieśmiela designem, ale odstrasza mało praktycznym wnętrzem. To auto stworzone do jazdy dla przyjemności.
Alpine 110SFot. Paweł Krzyśków
Kierownica ma idealny rozmiar, przy niej znajdują się spore łopatki – dla kierowcy to najważniejsze elementy wnętrza
Alpine 110SFot. Paweł Krzyśków
Wskaźniki pokazują różne dane w zależności od wybranego trybu jazdy; na zdjęciu tryb Race
Alpine 110SFot. Paweł Krzyśków
Podwieszony tunel środkowy wygląda świetnie, ale próżno szukać tu schowka i uchwytu na kubek
Alpine 110SFot. Paweł Krzyśków
Fotele są dosyć szerokie i bardzo głębokie – zapewniają dobre podparcie boczne i komfort


Znacznie łatwiej zdecydować się na kupno Jaguara, który dzięki swojej prezencji, jakości wykonania wnętrza, a także wrażeniom z jazdy zasługuje, by nosić emblemat tej szlachetnej marki. XE prowadzi się, z braku lepszego słowa – dostojnie. Z jednej strony oznacza to skutecznie wyciszone wnętrze, wygodne fotele i wysokiej klasy zawieszenie, ale z drugiej także ociężałe reakcje na polecenia kierowcy. W każdym ruchu samochodu, nieważne, czy przyspieszamy, hamujemy czy skręcamy, czuć, że XE polecenia wykonuje z opóźnieniem, które można wybaczyć pięciometrowej limuzynie, ale nie dynamicznemu sedanowi średniej wielkości. Nie dla każdego będzie to wadą, jednak dla większości chyba jest, więc auta konkurencyjnych firm cieszą się większą popularnością. Mimo to nie można powiedzieć, że Jaguar XE jest mało dynamiczny. Silnik w wersji P250, czyli 2-litrowy benzynowy z turbosprężarką, wytwarza 250 KM i 365 Nm momentu obrotowego, co tylne koła przenoszą na asfalt bardzo chętnie, a pośrednicząca w tym skrzynia biegów potrafi być bardzo szybka. Układ kierowniczy momentami zaskakuje swoją precyzją, ale też oporem, jaki stawia podczas jazdy w zakrętach. Fakt, że trudno Jaguarowi zarzucić konkretne braki czy wady potwierdza, iż niewielka popularność tego modelu nie wynika z niskiej klasy XE, a jedynie z tego, że jego rynkowi rywale na liście zalet mają nieco więcej punktów. Są jednak cechy, których Audi czy Volvo nie będą w stanie przebić – kupując XE, stajemy się właścicielami Jaguara, a to wiąże się z pewną dawką prestiżu i nobilitacją.

Alpine 110SFot. Paweł Krzyśków
Alpine 110SFot. Paweł Krzyśków
Pomarańczowe akcenty i przeszycia tapicerki sugerują, że mamy do czynienia z mocniejszą odmianą S; wciskając przycisk na kierownicy, włączamy tryby Normal i Sport, przytrzymując go – uruchamiamy tryb jazdy Race

Emocje za kierownicą

Alpine przyciąga wzrok krzykliwym lakierem, Jaguar stawia na nienachalną elegancję, ale na drodze obydwa są wydarzeniem

Włoska marka kilka lat temu odżyła, na rynku pojawiły się trzy warte uwagi modele i chociaż Levante, pierwszy SUV Maserati, jest najpopularniejszym modelem tej marki, to nadal liczba aut poruszających się po drogach jest mniejsza, niż chcieliby tego jej fani. Jeszcze niedawno taki stan rzeczy można było zrzucić na niezbyt nowoczesny system multimedialny, ale dziś Levante ma wszystko, czego w XXI wieku potrzeba. Jest też duży, dość przestronny i zapewnia wysoki komfort jazdy w trasie, a w mieście okazuje się zaskakująco zwinny. To zdumiewające, w jaki sposób „zamaskowano” masę 2,1 tony SUV-a i 5 metrów długości jego nadwozia, bo Levante prowadzi się bardzo lekko i precyzyjnie. Nie ma więc obaw przed korzystaniem z niego na co dzień, choć najwięcej frajdy daje oczywiście wtedy, kiedy można wcisnąć gaz do podłogi. W takich chwilach Maserati brzmi jak nic innego na świecie, 3-litrowy V6 dudni na niskich obrotach, na wyższych intonuje donośną arię, a gdy kierowca pociągnie metalową łopatkę przy kierownicy, odwdzięcza się parsknięciem z wydechu i eksplozjami. Od luksusowego SUV-a do włoskiego sportowca kierowcę dzieli tylko przycisk Sport. Można też, dodatkowym przyciskiem, usztywnić pneumatyczne zawieszenie Levante, wtedy samochód jeszcze szybciej reaguje na komendy wydawane kierownicą, jednak tłumienie nierówności staje się już nieco za twarde. Nawet w podstawowej, 350-konnej odmianie silnika V6, Levante jest szybkie i ostre, a także bardzo angażujące kierowcę do jazdy. Co prawda są jeszcze odmiana o mocy 430 KM i szalona wersja Trofeo z silnikiem V8, ale niezależnie od wyboru, każde Levante elektryzuje kierowcę w podobny sposób. Sprawdzona przez lata technika i dwa oficjalne salony sprzedaży w Polsce również są swego rodzaju gwarancją, że zakup tego modelu nie jest ryzykiem.

Jaguar XE

Elegancki z wyglądu, zadziorny z charakteru, stonowany podczas jazdy – Jaguar XE przypadnie do gustu różnym kierowcom. Duża zaleta: ma wiele cech wspólnych z większymi modelami marki.
Jaguar XEFot. Paweł Krzyśków
Tablica rozdzielcza Jaguara XE nieznacznie zmieniła się podczas ostatniej modernizacji, wprowadzono m.in. panel klimatyzacji z wyświetlaczem i wskaźniki cyfrowe
Jaguar XEFot. Paweł Krzyśków
Wersja R-Dynamic wyróżnia się bardziej sportową stylistyką z m.in. trójramienną kierownicą
Jaguar XEFot. Paweł Krzyśków
Pokrętło można nacisnąć, by włączyć ogrzewanie fotela lub pociągnąć, by regulować siłę nawiewu
Jaguar XEFot. Paweł Krzyśków
Brązowa tapicerka wygląda elegancko, a skóra w dotyku jest bardzo „jakościowa”
Jaguar XEFot. Paweł Krzyśków
Nadwozie Jaguara ozdobiono detalami jak z samochodów o klasę lub dwie droższych

 

NIE TYLKO ARGUMENTY

Honda e walczy o tych klientów co Fiat 500e i Mini Electric, Jaguar musi konkurować z Volvo S60 czy BMW 3, Maserati zachęca do siebie właścicieli Audi Q8 i BMW X6, a Alpine chce trafić w gust osób szukających BMW M2 i Porsche Caymana – widać, że przed nimi trudne zadanie. Z setek redakcyjnych testów można wywnioskować, że auta te przegrają na punkty porównania ze swoimi rywalami, ale tu chodzi o coś innego – wybierając jedno z nich i przełamując utarte schematy, kierowca będzie czuł się jak zwycięzca.

Kacper Muchaauto motor i sport
Kacper Mucha

Alpine 110S, Honda e, Jaguar XE, Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków
Maserati, Jaguar, Honda e i Alpine postawione obok aut bardziej popularnych marek wyglądają jak milion dolarów

Wybór niszowego auta to więcej niż zakup samochodu, to rodzaj manifestu i podkreślenie oryginalnego gustu kierowcy


W wypadku Alpine A110 warto chociaż raz wybrać się na przejażdżkę tym samochodem, by przypomnieć sobie wartości, o których świat motoryzacji już chyba zapomniał – bardzo niską masę, rewelacyjne wyważenie, żywiołowe reakcje silnika i uzależniające osiągi. Przy każdym skręcie kierownicą pojawia się słuszne wrażenie, że slogan o gokartowej przyjemności z jazdy wykorzystuje nie ta marka, co trzeba. A110, a już szczególnie usztywniony model z dopiskiem S, skręca tak, jakby na nadwozie nie działały żadne siły poza przyczepnością do asfaltu. Wspomniana wersja model A110S ma wzmocniony do 292 KM silnik, co w połączeniu z masą własną ok. 1,1 tony daje piorunujące przyspieszenie rzędu 4,4 sekundy. Za kierownicą Alpine’a dzieje się wiele, a w dodatku dzieje się tak szybko, że kierowca wciągnięty w sam środek akcji, uzależnia się od przyjemności, jaką jest prowadzenie tego samochodu, jak od dobrych używek. Alpine zrobiło kawał świetnego auta, a fakt, że wkrótce marka będzie sprzedawać już tylko auta elektryczne, jest jak zaproszenie do zakupu. Tak jak w wypadku Maserati, Jaguara i elektrycznej Hondy – może raz warto spróbować czegoś innego?

Honda eFot. Paweł Krzyśków
Obręcze kół w stylu kołpaków pasują do stylu retro Hondy
Alpine 110SFot. Paweł Krzyśków
W wersji S Alpine ma 18-calowe obręcze i wzmocnione hamulce
Jaguar XEFot. Paweł Krzyśków
W XE można wybrać obręcze eleganckie lub bardziej sportowe
Maserati LevanteFot. Paweł Krzyśków
W Maserati wszystkie felgi wyglądają jak trójząb

 

Alpine 110S, Honda e, Jaguar XE, Maserati Levanteauto motor i sport

 

PODSUMOWANIE

ALPINE
Największym atutem tego modelu z pewnością są oryginalny design, przywodzący na myśl znacznie droższe samochody sportowych marek, a także lekkość prowadzenia – dzięki niskiej masie własnej (1114 kg) Alpine jest bardzo szybkie i bardzo zwinne, dostarcza także wrażeń z jazdy, jakich nie daje żaden inny samochód w tej cenie. Wady? Niewielka przydatność na co dzień.

HONDA
Elektryczna Honda to jedno z tych aut, które albo się kocha, albo od razu odrzuca. Przyciąga wzrok cukierkową stylistyką i futurystycznym wnętrzem, jest dynamiczna i zachęca do jazdy. Ma jednak kilka wad, które czynią z niej raczej trzecie lub czwarte auto w rodzinie. Mały zasięg i wysoka cena mogą być przeszkodą, a szkoda, bo widok Hondy na ulicy poprawia humor wszystkim wokół.

JAGUAR
Mimo braku wyraźnych słabych punktów, gustownej stylizacji i przystępnej ceny, jak na auto prestiżowej marki, niewiele osób decyduje się na XE. A przecież na co dzień nie zwraca się uwagi, że Audi ma lepsze multimedia, BMW prowadzi się bardziej żywiołowo, a Mercedes zapewnia o włos wyższy komfort. Z Jaguarem jest jak z bieganiem, trudno zrobić pierwszy krok, ale z czasem uśmiech nie schodzi z twarzy.

MASERATI
Niektórzy nie zwracają uwagi na wady i zalety auta, lecz decydują się na zakup, bo wyobrażają sobie siebie za jego kierownicą. Jeśli tak jest, wszyscy powinniśmy jeździć Maserati. Marka świetnie się kojarzy, auta wyglądają i brzmią obłędnie, a przy tym nie ma w nich efekciarstwa czy lansu. W Maserati czujesz się znakomicie, a kierowcy innych aut, patrząc na nie, zdają się kiwać przychylnie głową, szepcząc: klasa!

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

Zobacz także:
Zobacz również:
REKLAMA