Audi Q2, Kia Stonic, Mazda CX-3, Opel Crossland: Zestaw sezonowy - TEST

Małe crossovery od lat podążają drogą sukcesu, spychając ze sceny klasyczne auta miejskie. Do naszego testu stawiły się Audi Q2, Kia Stonic, Mazda CX-3 i Opel Crossland z silnikami benzynowymi o mocy 110-130 KM. W nowy sezon każdy z nich wjeżdża w lekko odświeżonej wersji. 

Q2, Stonic, CX-3, Crossland Fot. Arturo Rivas
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 90 900 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Przygotowanie modelu do nowego sezonu, określane z angielska terminem „face lifting”, przybiera różne formy. Może polegać np. na włączeniu do oferty nowych kolorów nadwozia i na drobnych retuszach w widocznych miejscach, bez wprowadzania zmian technicznych – taki zabieg producenci stosują nawet co rok. Robiono tak kiedyś zwłaszcza w Stanach i to stamtąd właśnie pochodzi określenie „face lifting”. Rzadko zdarza się, żeby podczas takiego odświeżania modelu skupiono się na modernizacji technicznej, całkowicie pomijając nadwozie. Dzisiaj najbardziej rozpowszechnione są zmiany dotyczące zarówno techniki, jak i wyglądu auta. Służą m.in. temu, by do cennika można było wpisać magiczny slogan „nowy model”.

REKLAMA

 

NIESPODZIANKI

Polityka firm w dziedzinie wyposażenia kryje wiele zaskoczeń, żeby nie powiedzieć zagadek. Opel oferuje np. Crosslanda aż w 8 wersjach, gdy Mazda w wypadku CX-3 zadowala się dwiema. Kiedy Audi (marka premium przecież!) każe sobie w Q2 dodatkowo płacić za rzecz oczywistą, czyli klimatyzację automatyczną, Mazda w standardzie daje kolorowy wyświetlacz head-up – wcale nie taki oczywisty element wyposażenia. W Kii z kolei ten sam pakiet bezpieczeństwa może kosztować 2500 zł lub 4500 zł, zależnie od rodzaju skrzyni biegów. Przed kupnem auta na pewno warto wczytać się w cenniki.

Roman Skapskiauto motor i sport
Roman Skapski

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

REKLAMA

REKLAMA

Audi Q2Fot. Arturo Rivas

Audi: Światło z matrycy

Moc silnika nowego Audi Q2 zmniejszyła się ze 116 do 110 KM

Q2 z roku modelowego 2021 różni się od poprzednika nie tylko lepszym wyposażeniem z zakresu multimediów i łączności ze światem, jak np. seryjna nawigacja korzystająca z Google Maps z danymi o sytuacji drogowej podawanymi w czasie rzeczywistym, czy aplikacja umożliwiająca sprawdzenie poziomu paliwa albo otwarcie samochodu z domowego fotela. Są też zmiany stylistyczne – np. nowa imitacja dyfuzora z tyłu w kształcie pięciokąta, a z przodu nieco szersza osłona chłodnicy i inaczej poprowadzone przetłoczenia karoserii przy reflektorach. Wszystkie Q2, nawet model podstawowy, są wyposażane seryjnie w LED-owe reflektory, które po dopłaceniu 5080 zł mogą zawierać tzw. matryce z diodami i naprawdę znakomicie oświetlać drogę.
To dobrze, że firmy oferują dzisiaj w małych samochodach wyposażenie opracowane niegdyś z myślą o drogich modelach wyższych klas – przykładem tego są choćby cyfrowe zegary (za 2570 zł), które można zestawiać w niemal dowolny sposób. Jednak najnowszy face lifting nie objął wszystkiego, bo w skład wyposażenia seryjnego Audi Q2 nie wszedł system utrzymujący samochód na pasie ruchu ani system monitorowania martwego pola lusterek. Żeby je dokupić, trzeba wysupłać, odpowiednio, 1550 i 2350 zł (pakiet).

Audi Q2Fot. Arturo Rivas
Wnętrze Q2 łatwo polubić – jest funkcjonalne, są w nim eleganckie zegary cyfrowe i czytelny system obsługi
Audi Q2Fot. Arturo Rivas
Reflektory LED są seryjne, matrycowe kosztują 5080 zł
Audi Q2Fot. Arturo Rivas
Pakiet Safety, za 2350 zł, zawiera m.in. system monitorowania martwego pola – rozbłyskująca lampka sygnalizuje, że z tyłu zbliża się samochód niewidoczny w lusterku


Silniki tego crossovera spełniają teraz wyższe normy emisji, moc jednostki podstawowej zmniejszono ze 116 do 110 KM. Podczas jazdy zmiany te są nieodczuwalne, jednak, tak jak wcześniej, trzycylindrowy silnik Q-dwójki potrzebuje chwili do namysłu, zanim z niskich obrotów zdoła wykrzesać z siebie większą energię. Ale potem już równomiernie rozwija moc.
Zawieszenie zapewnia autu zwinność na krętych drogach, natomiast precyzyjny układ kierowniczy w trybie Sport pracuje jedynie z większym oporem niż w trybie Comfort, ale wcale nie lepiej. W każdym razie Audi Q2 dobrze amortyzuje nierówności drogi, w czym pomagają tzw. sportowe fotele w cenie od 3490 zł (zależnie od rodzaju tapicerki). Małe Audi wyróżnia się funkcjonalnością i systemem obsługi, dobre wrażenie robi też wysoka jakość wykonania, mimo że we wnętrzu nie brakuje twardego tworzywa – to skutek ograniczania kosztów. Zapewne z tego samego powodu w każdej z trzech wersji wyposażeniowych Q2, nawet w najdroższej S line, kosztującej 126 400 zł, klient musi dodatkowo płacić za automatyczną dwustrefową klimatyzację (3040 zł). Na coś takiego kierowca Kii może się tylko uśmiechnąć.

Audi Q2Fot. Arturo Rivas
Bagażnik Q2 ma pojemność 405 l, większą niż mają bagażniki Kii i Mazdy, natomiast po rozłożeniu oparć – 1050 l, czyli najmniejszą spośród aut w teście.
Audi Q2Fot. Arturo Rivas
Standardowo oparcie dzieli się w proporcji 60:40, ale za 2220 zł można zamówić takie z podziałem 40:20:40

REKLAMA

Kia StonicFot. Arturo Rivas

Kia: oszczędna i zwinna

Kia zamiast wyglądu Stonica zmieniła jego wyposażenie

Kia Stonic w wersji wyposażenia L, m.in. z seryjnymi kamerą cofania, systemem utrzymywania auta na pasie ruchu i tempomatem z ogranicznikiem prędkości (za to wszystko w Audi trzeba płacić ekstra), kosztuje 80 490 zł. Za dodatkowe 6000 zł dostaje się egzemplarz z dwusprzęgłową skrzynią biegów (zamiast 6-biegowej mechanicznej), która w trybie Sport szybko i sprawnie zmienia kolejne z siedmiu przełożeń i opanowała nawet sztukę tzw. żeglowania z wyłączonym silnikiem.
Silnik ten fakt, że niezwykle sprawnie, a przy tym cicho się go uruchamia zawdzięcza nowemu rozwiązaniu, które przyszło razem z tegoroczną modernizacją Stonica. Kia wyposażyła bowiem ten model w instalację 48 V, czyli, mówiąc współczesnym slangiem, dokonała jego hybrydyzacji. To zapewne spowodowało m.in., że 120-konna Kia, ale rozpędzająca się tylko do 185 km/h, zarówno pod względem średniego użycia paliwa w teście (6,7 l/100 km), jak i najniższego mierzonego na specjalnej trasie (5,3 l) nie musi obawiać się testowych konkurentów – bo pali najmniej.

Kia StonicFot. Arturo Rivas
Wnętrze crossovera Kii wygląda co najmniej dobrze i jest funkcjonalne. Twardego plastiku w nim nie żałowano
Kia StonicFot. Arturo Rivas
Na kierownicy umieszczono m.in. przycisk uruchamiający system utrzymywania auta na pasie ruchu
Kia StonicFot. Arturo Rivas
Pod podłogą bagażnika znajduje się akumulator 48V


Skoro tak, jesteśmy skłonni wybaczyć trzycylindrowemu silnikowi Stonica, że brzmi donośniej niż ten w Audi Q2, oraz że w Kii – jak w Maździe i Oplu – słychać pracę zawieszenia. Zestrojono je dość twardo, więc pasażerowie odczują, kiedy auto porusza się po nierównej drodze. Jednocześnie zawieszenie to pozwoliło uzyskać w teście najlepszy czas w slalomie i podczas szybkiej zmiany pasa ruchu, ale w czasie jazdy zwykłą drogą sprzyja ono podsterowności auta.
Stonic nie wymaga za to kompromisów pod innymi ważnymi względami – chociaż zegary cyfrowe w Audi „pokazują wszystko”, to te zwykłe w Kii są bardzo czytelne. Na pochwałę zasługuje też wyposażenie. W pakiecie za 4500 zł do testowanego egzemplarza można dokupić m.in. tempomat regulujący odległość od poprzedzającego auta, system monitorowania martwego pola w lusterkach oraz system ostrzegający o pojazdach zbliżających się z boku i przyhamowujący Stonica w razie zagrożenia. Jakoś więc da się przeboleć, że o tym, iż mamy do czynienia z odświeżonym modelem z zewnątrz świadczą tylko nowe LED-owe reflektory. Wygląda na to, że dla Kii od formy ważniejsza jest treść.

 

Kia StonicFot. Arturo Rivas
Kia StonicFot. Arturo Rivas
Oparcia kanapy okazują się zbyt mocno pochylone, po ich złożeniu podłoga przedziału bagażowego nie jest całkowicie równa, lecz lekko się wznosi

REKLAMA

REKLAMA

Mazda CX-3Fot. Arturo Rivas

Mazda: dla czworga

W zakrętach Mazda CX-3 daje sporo frajdy, choć jej silnik nie ma zbyt wiele temperamentu

Mazda widzi sprawę podobnie. CX-trójka z zewnątrz się nie zmieniła i nadal wygląda znakomicie. Zachowała też dawne niedostatki. Drzwi z tyłu są wąskie, więc na wygodną kanapę niełatwo się dostać, a zamki pasów bezpieczeństwa tkwią zbyt głęboko. I chociaż CX-3 całkiem dobrze wywiązuje się z roli funkcjonalnego auta dla czworga pasażerów, to pozostałe trzy modele robią to jeszcze lepiej, a z dopuszczalnym obciążeniem, większym niż marne 440 kg Mazdy, bardziej nadają się na wakacyjny wyjazd w czasach po pandemii.
Jednak na ogół mamy codzienność, nie wakacje, i tu CX-3 spisuje się jak trzeba. W ramach face liftingu auto wyposażono na przykład w wygodniejsze i dobrze wyprofilowane fotele, szkoda tylko, że nieco za małe. Za to do zawieszenia nie mamy żadnych zastrzeżeń. Pod tym względem Mazda jest lepsza od Kii i, nawet dużo bardziej, od Opla. Także wytłumienie wnętrza CX-3 jest lepsze niż u tych dwóch konkurentów, chociaż nie sięga poziomu Audi. To, że podczas pracy z niepełnym obciążeniem w dwulitrowym silniku wyłączają się dwa cylindry można zauważyć najwyżej podczas tankowania, a nie samej jazdy. Zmierzone zużycie benzyny Mazdy, wynoszące 7,0 l/100 km, jest o 0,3 litra niższe niż testowanej kiedyś CX-3 G 2.0.

Mazda CX-3Fot. Arturo Rivas
CX-3 to niespotykanie spokojne auto – także tablica rozdzielcza wyróżnia się stonowaną stylistyką
Mazda CX-3Fot. Arturo Rivas
Mazda CX-3Fot. Arturo Rivas
Mazda nie skąpi wyposażenia – seryjnego i opcjonalnego. Aktywny tempomat utrzymujący bezpieczną odległość od poprzedzającego auta (obok) jest dostępny w pakiecie za 12 000 zł, za to wyświetlacz head-up (zdjęcie niżej) to wyposażenie seryjne


Jazda w zakrętach SUV-em Mazdy sprawia sporo frajdy. Zalety ujawniają wtedy znakomita przekładnia mechaniczna (chociaż przełożenia poszczególnych biegów są zbyt długie), dobry układ kierowniczy oraz zawieszenie zapobiegające przechyłom nadwozia na krętej drodze, do tego ESP nie włącza się zbyt wcześnie. I tylko dwulitrowy silnik wolnossący nie grzeszy temperamentem.
W sumie Mazda CX-3 to model, w którym wszystkie potrzebne na co dzień cechy doskonale się równoważą i uzupełniają. Cena 103 900 zł za wersję 2.0 z wyposażeniem SkyPrestige nie jest niska, jednak seryjne system kontrolujący, czy podczas cofania z boku nie nadjeżdżają inne pojazdy, system ostrzegający przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu, czujniki parkowania z przodu i z tyłu czy kolorowy wyświetlacz head-up, diodowe reflektory i lampy z tyłu, a także podgrzewane fotele przynajmniej w części tę cenę usprawiedliwiają.

Mazda CX-3Fot. Arturo Rivas
Bagażnik ma dość wysoki próg, „schodek” powstaje też w jego wnętrzu po złożeniu oparcia kanapy
Mazda CX-3Fot. Arturo Rivas
Kanapa z tyłu jest dobrze wyprofilowana, ale ma krótkie siedziska, które nie w pełni podpierają uda pasażerów

REKLAMA

Opel CrosslandFot. Arturo Rivas

Opel: taka zmiana

Jednostka Opla Crosslanda nie budzi zastrzeżeń

Crossland, w którym w ramach liftingu Opel nie tylko zmienił stylistykę przeniej części nadwozia, ale też skreślił „X” z nazwy, w wersji Elegance Business kosztuje 99 850 zł – po Kii to najtańsze auto w tym teście.
Inna rzecz, że tapicerka czy plastiki w bagażniku też na drogie nie wyglądają. Na przednich fotelach Crosslanda kierowca siedzi dziwnie wyprostowany, nie może też wygodnie oprzeć lewej stopy, gdy akurat nie wciska sprzęgła. Kanapę z oparciem dzielonym w proporcji 60:40 można za to przesuwać, co daje Crosslandowi szczególną pozycję wśród crossoverów – a przynajmniej powinno.
Sprzedawcy w salonach muszą jednak tłumaczyć klientom, że taką przesuwaną kanapę w wyposażeniu seryjnym mają tylko dwie wersje tego modelu, do dwóch jest dostępna jako płatna opcja, a do czterech nie przewidziano jej wcale. Dziwna wydaje się też decyzja, żeby debiutującego po liftingu systemu IntelliGrip poprawiającego trakcję nie oferować aż w czterech wersjach wyposażeniowych Crosslanda.
Nie zmienił się zestaw silników, z których najmocniejszy jest 130-konny benzynowy; właśnie taki znajdował się w testowanym egzemplarzu. Osiągi, jakie zapewnia ta jednostka – przyspieszenie do setki w czasie 10 sekund – i zapas mocy ujawniany po każdym naciśnięciu pedału gazu nie budzą zastrzeżeń. Mniej optymistycznie wyglądają nieco za wysokie zużycie paliwa (7,2 litra) i głośna praca trzycylindrowego turbodoładowanego silnika.

Opel CrosslandFot. Arturo Rivas
Face lifting nie zmienił wiele we wnętrzu Crosslanda. Ekran multimediów nie jest duży i znajduje się nisko, korzystanie z niego wymaga od kierowcy oderwania wzroku od drogi. Dźwignia 6-biegowej przekładni sama wpada w rękę
Opel CrosslandFot. Arturo Rivas
Opel CrosslandFot. Arturo Rivas
Wyświetlacz head-up za 1400 zł pokazuje kierowcy najważniejsze informacje na wysokości wzroku. Podgrzewanie foteli kosztuje 1300 zł


Zestrojone w nowy sposób zawieszenie wciąż jest twarde, przez co powoduje czasami drgania, a w zakrętach także mocne przechyły karoserii. Układ kierowniczy pracuje w sposób mało zdecydowany i o wiele za lekko, więc trudno mówić o jakiejś wielkiej przyjemności podczas prowadzenia tego auta.
Powstaje wrażenie, że Opel zabrał się za lifting Crosslanda, dysponując niewielkim budżetem, gdy tymczasem pilnie zmian domagały się zawieszenie i słabe hamulce. Takie zalety, jak czytelne wskaźniki, przestronne wnętrze, które można kształtować w różny sposób, czy wysokie dopuszczalne obciążenie (546 kg) przemawiają wprawdzie za Crosslandem, ale nie zmieniają faktu, że w jego wypadku przydałby się nie lifting, lecz zmiana modelu.

Opel CrosslandFot. Arturo Rivas
Krawędź bagażnika Opla znajduje się 72 cm nad ziemią, czyli o 6 cm niżej niż w Maździe
Opel CrosslandFot. Arturo Rivas
Przesuwaną kanapę, bardzo przydatny element, można mieć seryjnie tylko w dwóch wersjach wyposażenia Crosslanda, do dwóch innych kosztuje w pakiecie 7500 zł

REKLAMA

REKLAMA

Q2, Stonic, CX-3, Crosslandauto motor i sport


Q2, Stonic, CX-3, Crosslandauto motor i sport


Q2, Stonic, CX-3, Crosslandauto motor i sport

 

NASZA OCENA

1. AUDI Pod względem ceny (120 000 zł) Audi wykracza ponad standardy klasy niedużych popularnych crossoverów. Ale za ponadstandardowe można też uznać wiele cech Q-dwójki – stąd jej zwycięstwo w teście.

2. MAZDA W CX-3 nie ma może zbyt przestronnej kabiny, ale wszystko jest w tym aucie przemyślane i dobrze do siebie pasuje. To model dla osób ceniących wygodną i spokojną jazdę w komfortowych warunkach.

3. KIA Szybka, oszczędna, praktyczna, a jazda nią dostarcza przyjemności. Mogłaby mieć lepsze hamulce i większy bagażnik, a zawieszenie mogłoby mniej wstrząsać pasażerami. Zdobywa tylko o jeden punkt mniej niż Mazda.

4. OPEL Face lifting przyniósł Crosslandowi nową, być może ładniejszą twarz. Ale pod względem technicznym nie zmieniło się wiele, a powinny co najmniej hamulce. Zawieszenie i układ kierowniczy też warto byłoby dopracować.

Cena za punkt: Podzielenie ceny auta przez liczbę punktów zdobytych przez nie w teście zbliża do odpowiedzi na pytanie, który model oferuje najwięcej za cenę, jakiej żąda producent. Najlepiej pod tym względem wypada Kia – jeden testowy punkt „kosztuje” w niej 206 zł. Dalsza kolejność: Mazda – 247 zł/pkt, Audi – 254 zł/pkt i Opel – 257 zł/pkt.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA