[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

REKLAMA

BP BP
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Bentley Mulsanne Speed – jedziemy do Pragi

Bentley Mulsanne Speed i Bentley Continental GT V8 S to bez wątpienia samochody wyjątkowe, nieczęsto spotykane na ulicach polskich miast. Mieliśmy okazję oba modele zabrać w podróż na trasie Warszawa – Praga – Warszawa.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Nieczęsto zdarzają się okazje takie jak ta – jazdy testowe samochodami marki Bentley to nic oczywistego, a co dopiero możliwość sprawdzenia dwóch modeli na raz…. Minęło kilka dni, odkąd przedstawiciel salonu Bentley Warszawa zadzwonił do redakcji, a już siedzimy we wnętrzu ekskluzywnego salonu na ulicy Puławskiej i otrzymujemy wskazówki. Zgadza się, wskazówki, bo zostało nam wytyczone zadanie godne agenta Jej Królewskiej Mości – przetransportować szybko i bezpiecznie dwa modele tej szlachetnej brytyjskiej marki. Wiedzieliśmy, że nie możemy przegapić takiej okazji, a zlecenie przyjęliśmy z uśmiechem na twarzy. Pięć dni we wnętrzu samochodów marki Bentley to zawsze wyjątkowa sprawa.

BP

REKLAMA

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Dostajemy jasne komendy – „oto kluczyki do Bentleya Mulsanne Speed, samochód za dwa dni musicie zwrócić w jednym kawałku w salonie Bentley Praga. Tam odbierzecie Bentleya Continentala GT i przywieziecie go z powrotem do Warszawy. Także w jednym kawałku”. Bentley Mulsanne? To najdroższy i najbardziej ekskluzywny model brytyjskiej marki, konkurent Rolls-Royce’a Phantoma i jedna z najbardziej luksusowych limuzyn na świecie. Warszawski salon postawił więc poprzeczkę bardzo wysoko. Jak spodziewamy się model ten będzie raczej skonfigurowany stonowanie, wyobrażamy sobie samochód prezentujący się zgodnie z brytyjską elegancją. Rzeczywistość okazuje się być jednak zgoła odmienna…

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Kiedy w nasze ręce trafia kluczyk do Mulsanne’a czujemy się dosyć nieswojo. A przecież przyjechaliśmy do salonu samochodem szybkim i drogim – takim bez dwóch zdań jest nowe 450-konne Audi RS 5, które zostawiamy na parkingu – jednak, wystarczy rzut oka na auto, którym za moment wyruszymy w trasę, aby przekonać się, że „premium” niejedno ma imię. Bentley Mulsanne Speed jest ogromny jak klasycystyczna katedra, wygląda jakby był zbyt długi i za wysoki, a jego maska zakończona majestatyczną osłoną chłodnicy wykonaną ze stali nierdzewnej sięga do pasa! Wygląda jak milion dolarów, co w zasadzie jest bliskie prawdy, bo egzemplarz ten kosztuje przeszło 2 100 000 złotych. Musimy obchodzić się z nim jak z jajkiem.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

No i ta konfiguracja – 21-calowe pięcioramienne obręcze kół typowe dla odmiany Speed, rzucający się w oczy pomarańczowy lakier Orange Flame i mnóstwo elementów stalowych wypolerowanych na wysoki połysk. No i to wnętrze. O ile kolor skórzanej tapicerki utrzymany w ciemnych barwach wygląda elegancko, o tyle wstawki z prawdziwego drewna we wzorze, hmm powiedzmy, czerwonej panterki, to wybór raczej dla kontrowersyjnych klientów.

Do otwierania drzwi służy system bezkluczykowego dostępu do samochodu, chociaż to żadna nowość trudno spodziewać się takich rozwiązań w samochodzie, do którego słowo „klasyka” pasuje, jak ulał. Łapiąc za klamkę nie da się nie wyczuć chłodu bijącego od tego stalowego elementu oraz perforowanej powierzchni klamki. Sprawia, że już samo tylko otwieranie drzwi jest wydarzeniem, powiedzmy, niecodziennym.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Do Mulsanne wsiada się jak do SUV-a, samochód zawieszono zaskakująco wysoko, w dodatku bardzo „gruba” jest podłoga – w rezultacie fotel zamontowano na tyle wysoko, że trzeba się na niego praktycznie wspiąć. Pierwszy rzut oka na deskę rozdzielczą potwierdza nasze pierwsze myśli, to samochód idealny dla kierowców ceniących sobie klasykę – nie jest tak nowoczesny jak Mercedes-Maybach S600, BMW M760Li, czy Porsche Panamera. Mulsanne i Phantom w kategorii stylizacji wnętrza grają w inne lidze. I tylko one. Deska rozdzielcza jest niemal pionowa, bardzo wysoka, tak że wygląda jak postawiony w samochodzie kredens. Cholernie dobrze wykonany kredens, trzeba to przyznać.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Ruszamy. Wciśnięcie przycisku startera budzi do życia potężny silnik, ale o nim zaraz. Wnętrze jest wyciszone absolutnie, jednak trzeba przyznać, że Bentley zadbał, aby do uszu kierowcy docierał – mocno przefiltrowany, ale jednak – dźwięk muskularnego V8. Do obsługi 8-stopniowej przekładni automatycznej służy zaskakując „normalna” dźwignia, chociaż jej wycyzelowana gałka wykonana ze stali dodaje prestiżu.

Samochód rusza przed siebie jak każdy inny, jednak ogromne gabaryty i przeciętna widoczność sprawiają, że pierwsze metry pokonujemy bardzo nieśmiało. Wynika to także z tego, a może głównie z tego, że kierowca ma przed oczami ciągnącą się na niemal dwa metry maskę. Nie opada ona jak w każdym innym samochodzie, a wręcz przeciwnie przez sterczące na jej końcu „skrzydlate B”, czyli logo Bentleya, sprawia wrażenie jakby pięła się w górę. Długa maska sprawia, że mamy wrażenie jakbym płynął luksusowym jachtem, nie prowadził samochód.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

W mieście Mulsanne jest zbyt mocny, za ciężki, za duży i jakiś taki nieporęczny – przynajmniej dla kierowcy, który dopiero co przeskoczył z usportowionego coupe – jednak gracji i lekkości nabiera w trasie. Wjechaliśmy na autostradę A2 i skręcając wpierw na A1, a później w drogę ekspresową S8 kieruję się w stronę Wrocławia. To niesamowite jak bardzo trzeba się skupić, aby zmieścić szeroki tyłek Mulsanne’a w zwężeniu drogi nieopodal Prószkowa.

Samochód nie jedzie, a płynie, zawieszenie wybiera każdą nierówność. Nie trzeba do tego korzystać nawet z komfortowego trybu jazdy – tak, Mulsanne ma takie rozwiązanie – wystarczy tryb „B” jak Bentley, który jest mieszanką angażującego prowadzenia się z totalnym komfortem. Jest też tryb komfortowy, w którym samochód zamienia się w miękką puchową poduszkę, oraz tryb dynamiczny (widniejąca na selektorze nazwa „sport” jakoś nie przechodzi mi przez usta) sprawiający, że samochód jest głośniejszy, szybszy w reakcjach i bardziej „otulający kierowcę”.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

To że Mulsanne, szczególnie w odmianie Speed, jest samochodem dla kierowcy udowadnialiśmy Wam w artykule grudniowego wydania magazynu „auto motor i sport”, do którego sesję zdjęciową wykonaliśmy we Wrocławiu. No właśnie, krótka przerwa na zdjęcia, nocleg we Wrocławiu i z samego rana kontynuujemy podróż do Pragi. Ale przedtem przejechaliśmy Bentley’em przez centrum Wrocławia, choć tylko przez moment bo prześwietlający nas wszechobecny wzrok przechodniów sprawia, że dochodzimy do takiego wniosku – Mulsanne, szczególnie w tym kolorze, wygląda tak „bogato”, że wręcz nieprzyzwoicie.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Ponowne uruchamianie zimnego silnika o pojemności 6 i ¾ litra – nie, nie 6,75 l i basta! – pieści uszy kierowcy. To składane ręcznie V8 o ogromnej pojemności jest dodatkowo wspomagane przez dwie turbosprężarki marki Mitsubishi, więc może pochwalić się przepotężnymi parametrami – 537 KM i 1100 Nm momentu obrotowego! Tyle niutonometrów to niemal tyle samo co ma silnik Bugatti Veyrona! Pod tym względem jest to nie tylko najpotężniejsza limuzyna świata, ale także jeden z najsilniejszych samochodów w ogóle!

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Nie skupiamy się na przestrzeni z tyłu, wszak jak wspomnieliśmy jest to limuzyna, którą się prowadzi, a nie w której wozi się przysłowiowego prezesa – od tego jest przedłużona odmiana LWB. Ale pasażer, który na czas podróży rozsiadł się z tyłu w bardzo wygodnym fotelu, korzysta właśnie z masażu, wentylacji fotela (te opcja mają wszystkie cztery fotele), na ekranie przed sobą ogląda telewizję, a z lodówki umieszczonej pomiędzy fotelami może w każdej chwili wyciągnąć zmrożoną butelkę odpowiedniego dla sytuacji trunku.

Jednak kilka słów o wykonaniu samochodu trzeba powiedzieć – po jeździe Bentley’em Mulsanne limuzyny żadnej innej marki nie będą już wyglądała tak „premium” jak dotąd. Do obszycia foteli wykorzystano skórę z 12 szczęśliwych krów, obszycie wnętrza zajmuje grupie artystów (tak nazywa ich Bentley) 150 godzin, z czego 37 spędzają oni jedynie na obszywaniu tapicerki kontrastową nicią. We wnętrzu jest 40 paneli z prawdziwego drewna, w tym przypadku takiego o egzotycznej nazwie, wszystkie srebrne elementy rzeczywiście wykonano z metalu, wiele z nich jest perforowanych, wycyzelowanych i radełkowanych, co sprawia, że to detale najwyższej próby.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Kierowca skupia się jednak tylko na prowadzeniu, wszystko za jego plecami (pasażer, pozostałe trzy metry samochodu) przestaje istnieć, ważne jest tylko to w co celuje aktualnie „skrzydlate B” na masce. Zakręty! Z Wrocławia do Pragi jedziemy omijając autostrady co oznacza, że kierujemy się drogami krajowymi i lokalnymi w stronę czeskiej granicy, którą przekroczymy w Jakuszycach i wjedziemy do Harrachova. Pneumatyczne zawieszenie przestawiamy w tryb sport… excuse me, w tryb dynamiczny i wciskamy gaz do dechy.

Bentley Mulsanne Speed podczas, gdy chcemy gwałtownie przyspieszyć prowokując skrzynię do redukcji o dwa przełożenia – co ta wykonuje w oka mgnieniu – tylne koła zaczynając buksować, tył samochodu tańczyć na boki, a lampka ostrzegawcza kontroli trakcji migać jak szalona. Nie ma żartów, trzeba się skupić.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Kierownica chociaż ogromna i mająca typowe dla limuzyny przełożenie – w zakręcie czasem trzeba przekładać ręce na kierownicy, a na rondzie zawsze – daje kierowy realne poczucie panowania nad maszyną. Na krętych leśnych drogach prowadzących przez Sudety nie prowadzi się jak hot hatch, to jasne jak słońce, ale bardzo angażuje kierowcę, zakręty pokonuje niemal jak po sznurku, a na wyjściu z łuków prowokuje do deptania gazu! Pozwalają na to nowoczesne rozwiązania techniczne, takie jak adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne oraz aktywny zawieszenie silnika – coś na wzór tego z Porsche 911 Tubo S – które niemal do zera niwelują przechyły nadwozia.

Mijamy polsko-czeską granicę i kierujemy się dalej w kierunku Pragi, pokonując po drodze lokalne drogi aż do drogi prowadzącej z Liberca do Mlada Boleslav, dopiero tam wjeżdżamy ponownie na drogi szybkiego ruchu. Bentley Mulsanne dał się poznać z dobrej strony na krętej trasie, jednak po powrocie na autostradę uświadamiamy sobie, że to właśnie jego żywioł.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Droga mija szybko, przed nami wyłania się widok centrum Pragi i górujący ponad nim Zamek na Hradczanach. Zanim zatrzymamy się na sesję zdjęciową przejeżdżamy rundę honorową po praskiej starówce, mijając co rusz egzotyczne samochody zaparkowane przy ulicy, jednak wzrok pieszych pada jedynie na pomarańczowy pałac na kołach – nie mogą oderwać od niego wzroku, tak jak i my nie wyobrażamy sobie oderwać rąk od jego kierownicy. A przecież to już dzisiaj samochód oddajemy do salonu Bentley Praga…

Mijając starówkę i Most Karola widać gołym okiem, że Bentley pasuje tutaj jak ulał. Ogromny samochód otoczony majestatycznymi budynkami, zaprojektowany w równie monumentalnym stylu co brytyjska limuzyna i służący temu samemu celu – w celu przytłaczania przechodniów swoją potęgą.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Niełatwo w tak mocno zabudowanym rejonie jak praskie stare miasto, znaleźć 5,5 metra wolnego miejsce, żeby zaparkować Bentleya Mulsanne i wykonać kilka zdjęć. Udaje się nam jednak zlokalizować bardzo malownicze miejsce, wolne od tłumów turystów, wzmożonego ruchu samochodów, ale ciągle z dobrym widokiem na miasto. Parkujemy tuż nad brzegiem Wełtawy, co tylko potęguje wrażenie, że do Pragi przyjechaliśmy nie samochodem, ale właśnie przycumowaliśmy luksusowy jacht. Miejsce to znajduje się po zachodniej stronie miasta, około 800 metrów od słynnego Mosty Karola, jak wspomnieliśmy wolne jest od turystów, jednak każdy przechodzień wykręcał głowę chcąc choć chwilę dłużej pieścić wzrok widokiem majestatycznej limuzyny.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Przedłużyć tę przygodę chcielibyśmy i my jednak zgodnie z zadaniem wyznaczonym przez Bentley Warszawa, mieliśmy Mulsanne’a Speed jedynie przetransportować do oddziału w Pradze. Dlatego samochód zaparkowaliśmy między salonami Bentleya i Lamborghini i oddaliśmy kluczyk. Jednak nawet supersportowe włoskie samochody ustawione w rządku za witryną nie były w stanie przyćmić blasku bijącego od Mulsanne’a. Ten samochód naprawdę wywarł na nas wrażenie!

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Ponad 5,5 metra długości, 537 KM i 1100 Nm momentu obrotowego, setki kilogramów najlepszych materiałów wykorzystanych do wykończenia wnętrza, przyspieszenie do setki w mniej niż 5 sekund, prędkość maksymalna przeszło 300 km/h i to mimo masy niemal 2800 kilogramów – liczby robią piorunujące wrażenie, ale nawet w połowie nie opisują one tego jak wyjątkowy jest to samochód. I jakimi jesteśmy szczęściarzami, że mogliśmy go prowadzić przez przeszło 800 kilometrów.

Bentley Mulsanne Speed Bentley Mulsanne Speed fot. Kacper Mucha

Czy do Warszawy wracamy pociągiem? Nic z tych rzeczy – wsiadamy w efektownie żółtego Bentleya Continentala GT i na pożegnanie tego modelu (lada dzień zostanie on wyparty z salonów przez nową generację GT) zabieramy go w trasę z Pragi do Warszawy! Ciąg dalszy nastąpi…

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij