Chevrolet Orlando – Zafira inaczej

Wśród vanów Orlando jest zupełnie nowym modelem. Czym oprócz oryginalnej stylistyki może skusić Chevrolet z 2-litrowym dieslem o mocy 163 KM?

Chevrolet Orlando
Wyglądem Orlando przypomina SUV-a, ale to pełnokrwisty van

 

Liczba vanów i minivanów oferowanych na polskim rynku sięga aż 40 modeli. Trudno więc oczekiwać, by Chevrolet odkrywał nowe lądy. Orlando to 7-osobowe kompaktowe auto, o atrakcyjnej stylistyce, lekko przypominającej popularne dziś SUV-y. Sylwetkę ma dość masywną, co potęguje wrażenie solidności. Nadkola, zależnie od wersji wyposażeniowej, skrywają koła o średnicy od 16 do 18 cali. Do tego potężne zderzaki, duża osłona chłodnicy z ogromnym logo marki i wysoko poprowadzona linia okien. Całość wygląda zgrabnie.

Orlando wyrósł na plecach modelu Cruze. Rozstawem osi (2,76 m) przebija nie tylko swojego protoplastę, ale nawet tak duże auta w koncernie General Motors, jak Opel Insignia Sports Tourer. W tej kategorii wygrywa też o dobre 8 cm z Volkswagenem Touranem i wspomnianą Zafirą (6 cm), ale do Forda S-Maksa brakuje mu aż 9 cm. Mimo wszystko taka ilość centymetrów między kołami wystarcza, by zagwarantować odpowiednią ilość miejsca na kolana. Jest go wystarczająco dużo w każdym rzędzie foteli. Dostęp do standardowych miejsc w trzecim rzędzie ułatwia składana, asymetrycznie dzielona tylna kanapa, której, inaczej niż w wypadku wielu konkurencyjnych modeli, nie da się przesuwać. Chevrolet zastosował za to ciekawy patent w postaci amortyzatorów gazowych, dzięki którym jej składanie należy do wyjątkowo prostych zadań. Dodatkową zaletą jest to, że kanapa nie opada samoczynnie podczas zajmowania miejsc w trzecim rzędzie siedzeń.

Wewnątrz uwagę zwracają liczne elementy obsługi znane na przykład z Astry IV generacji. Te same przełączniki kierunkowskazów, włącznik świateł, kierownica, a nawet wyświetlacz systemu nawigacji. Podobne są również fotele. Identyczną sztuczkę stosują koncerny Volkswagena, czy PSA. Materiały wykończeniowe nie są może najwyższej próby (twarde w dotyku), ale sprawiają wrażenie solidnych i są porządnie spasowane. Nie brakuje także schowków: w samej desce rozdzielczej mamy do dyspozycji aż trzy zamykane (jeden z nich znajduje się za panelem radia). Do tego obszerne kieszenie w drzwiach, mieszczące 1-litrową butelkę z napojem. Poskąpiono natomiast lampek oświetleniowych - jest zaledwie jedna i to nad tylną kanapą, przez co po zmroku wewnątrz jest najzwyczajniej ciemno. Bagażnik, w zależności od liczby pasażerów w aucie, może mieć pojemność od 90 do 1490 litrów. Z oczywistych względów (składane fotele w bagażniku) koło zapasowe znajduje się w opuszczanym koszu pod podwoziem.

REKLAMA

 

CHEVROLET ORLANDO 2.OD LTZ

Chevrolet Orlando 2.OD LTZ
Cena84 990 zł
KonkurenciOpel Zafira, VW Touran
Silnikturbodiesel R4,2.0
Moc/przy obrotach163 KM/3800 obr/min
0–100 km/h10,0 s
Prędkość maksymalna195 km/h
Zużycie paliwa6,0 l/100 km
Emisja CO2159 g/km
Silnikpojemność skokowa 1998 cm3, maksymalny moment obrotowy 360 Nm przy 2000 obr/min, skrzynia biegów 6M, napęd na przednie koła.
Nadwozie5-drzwiowy, 7-miejscowy van, długość x szer. x wys. 4652 x 1836 x 1633 mm, rozstaw osi 2760 mm, masa własna 1711 kg, ładowność 576 kg, poj. bagażnika 90/458/1490 l, poj. zb. paliwa 64 l.
Dane fabryczne

Na drodze Orlando okazuje się niezłym kompanem do jazdy. Zawieszenie jest dość sprężyste i skutecznie utrzymuje w poziomie wysokie nadwozie. Ma jednak tę wadę, że na krótkich poprzecznych nierównościach traci nieco animuszu. Poza tym pracuje zbyt głośno. Standardowo montowany system ESP nie ma tu ciężkiej pracy. Układ kierowniczy pracuje z przyjemnym oporem, który rośnie proporcjonalnie do wzrostu prędkości.

W testowej wersji pod maską pracował dobrze znany dwulitrowy 163-konny turbodiesel. Jego moc i moment obrotowy (360 Nm przy 2000 obr/min) są więcej niż wystarczające do dynamicznej jazdy, ale duża masa własna samochodu (1711 kg) i słaba reakcja na gaz sprawiają, że van Chevroleta wydaje się ospały - 100 km/h Orlando osiągał po 10,5 s. Wynik byłby zapewne ciut lepszy, gdyby nie zimowe ogumienie. Cieszy natomiast niska konsumpcja wyjątkowo drogiego obecnie oleju napędowego: 8,5 l/100 km średnio; minimalnie - nawet 6,0 l/100 km.

Chevy ma jeszcze jednego asa w rękawie. Cenę! Za podstawową wersję LS, wyposażoną w 1,8-litrowy silnik benzynowy o mocy 141 KM, trzeba zapłacić 59 990 zł. Co prawda klimatyzacja manualna wymaga 3000 złotych dopłaty, lecz biorąc pod uwagę rozmiary i wielofunkcyjność samochodu, nie ma co grymasić. Wersja najbogatsza LTZ, z dieslem pod maską - wyposażona m.in. w nawigację z menu w języku polskim, automatyczną klimatyzację, pełną elektrykę lusterkowo-okienną, tempomat oraz 17-calowe koła aluminiowe - kosztuje 84 990 zł. Nie można niestety dokupić reflektorów ksenonowych, systemów automatycznego parkowania, aktywnych tempomatów i temu podobnych fajerwerków. Gdy jednak liczą się przestrzeń, cena oraz ogólne wrażenie, Orlando okazuje się lepszy niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Tekst Michał Hutyra,
zdjęcia Jacek Hanusz
amis 5/2011

zobacz galerię

Zobacz także:
REKLAMA