[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Dacia Duster, Fiat Tipo, Suzuki Baleno - trzech z dyskontu

Crossover, kompaktowe kombi, miejski hatchback. W supermarkecie z samochodami porozstawiano je w różnych działach, ale każde chce zainteresować tego samego klienta. W porównaniu trzy niedrogie modele.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 39 900 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Są jak produkty, pod którymi zawsze wisi napis „promocja”. W przypadku Fiata nawet dosłownie, bo w cenniku wszystkie stałe ceny przekreślono, wyróżniając te promocyjne – o 3100 zł niższe. My w naszym teście operujemy jednak cenami stałymi. Ktoś pewnie powie, że żądanie niemal 90 tys. zł za kombi, prawie 66 tys. zł za małe auto czy 76 tys. zł za crossovera niespecjalnie kojarzy się z promocją, ale w tym miejscu odsyłamy go do cenników konkurencji.

Najbliższy rywal Baleno to Toyota Yaris – w wersji hybrydowej od również hybrydowego Suzuki droższa o 12 tys. zł (topowe wersje wyposażenia). Rozmowy np. o Oplu Mokce X zaczynają się od 70 tys. zł, a płacąc o 5 tys. mniej, z salonu Dacii można wyjechać Dusterem 4x4 wyposażonym po czubki relingów (tyle że z benzynowym silnikiem wolnossącym a nie turbodoładowanym).

Celując w kompaktowe kombi, można pomyśleć o Seacie Leonie ST, który kosztuje mniej więcej tyle, co Tipo SW, ale po wybraniu kilku opcji (w obydwu autach) różnica na niekorzyść tego pierwszego wynosi kilka tysięcy złotych. No dobrze, ale mimo że „cena czyni cuda” klient nie chce trafić z niestrawnością do lekarza, dlatego że spożył promocyjny produkt. Czy zakup Dacii Duster, Fiata Tipo albo Suzuki Baleno tym grozi?

Suma wszystkich dziwactw

Ale zanim o rzeczach bardziej ogólnych – szczegóły, dość zresztą osobliwe we wszystkich trzech modelach. Duster na przykład musi mieć niezwykle zawiły układ przewodów paliwowych, bo z rosnącym niedowierzaniem patrzyliśmy, jak podczas tankowania przyjmuje niemal 63 litry paliwa. Do baku, który w danych technicznych ma wpisaną pojemność 50 litrów!

Baleno z kolei po kąpieli w myjni zupełnie straciło czucie temperatury i przez resztę upalnego dnia nie chciało pokazać wyższej niż 20 stopni Celsjusza. Niezwykle wrażliwy jest natomiast jego czujnik zmierzchu – wystarczy cień na drodze lub plama światła słonecznego, żeby na przemian włączał i wyłączał światła mijania. Podobną nadgorliwością wyróżnia się komputer pokładowy Fiata, który wykonuje pewnie miliony obliczeń na sekundę, bo teoretyczny zasięg auta zmienia się niemal bez przerwy – różnica podczas jazdy miejskiej i pozamiejskiej przy tym samym poziomie paliwa może wynieść nawet 300 km. Fiat i Suzuki były też wyposażone w system wykrywający pojazdy poprzedzające, który ostrzega o ryzyku kolizji, a nie czując reakcji kierowcy, powoduje hamowanie samochodu. I oba systemy, bardzo zgodnie, również wykazywały się nadgorliwością w działaniu, która objawiała się nerwowym pikaniem lub wręcz rzeczywistym hamowaniem – naszym zdaniem bez potrzeby.

Podczas testu zderzeniowego przeprowadzonego przez Euro-NCAP każdy z rywali zasłużył na trzy gwiazdki (na pięć możliwych) – najlepiej wypadło Baleno (lepsza ochrona pasażerów, dzieci i pieszych), nieco tylko wyprzedzając Tipo (w którym liczbę i działanie systemów bezpieczeństwa oceniono wyżej) i bardziej odstawiając Dustera. Potwierdza to starą zasadę, której nauczył nas choćby pierwszy Smart, że w kwestii bezpieczeństwa mniejsze auta, w porównaniu z większymi, niekoniecznie stoją na straconej pozycji.

REKLAMA

REKLAMA

W stylizacji po staremu, czyli włosi na czele

Porządek świata, w którym najlepszą robotę, jeśli idzie o design wykonują Włosi, Francuzi są o krok za nimi, a Japończycy starają się, żeby nikt nie zauważył na drodze ich auta, sprawdza się także w przypadku naszej trójki. Największy postęp – od wyglądu nadwozia, przez kabinę po jakość materiałów – widać w Dusterze. Nie tylko dlatego, że jest crossoverem, a więc ma wyższe nadwozie i dlatego na drodze rzuca się w oczy. Duster, owszem, wygląda bojowo, ale bawi się też detalami. A to na relingach jest podpisany „z nazwiska”, a to tylne lampy, nawet jeśli przypominają te z Jeepa Renegade’a, przykuwają wzrok, wreszcie, jego aluminiowe obręcze kół mają najbardziej fantazyjny kształt.

Dacia Duster ma kuloodporne zawieszenie
System monitorowania martwego pola w Dusterze to element seryjny tylko w najdroższej wersji Prestige
– do pozostałych nie można go dokupić
Oszczędności Dacia szuka np. w zegarach, które są takie same w wersjach benzynowych i wysokoprężnych; ekran pomiędzy jest czarno-biały Tablica rozdzielcza nie wygląda okazale, ale jest solidna – plastiki są bardzo odporne na ścieranie

 

Pod wykładziną bagażnika – goła blacha Najładniejszy element to pokrętła do obsługi klimatyzacji z metalowymi obwódkami
   

Tipo z kolei (któremu szczególnie do twarzy właśnie w wersji kombi) udowadnia dwie rzeczy – że nawet auta „budżetowe” nie muszą być nijakie z wyglądu, oraz że designerzy z Centrum Stylu FCA używają takiego języka stylistycznego, który tak samo dobrze wygląda pod każdą szerokością geograficzną.

Fiat Tipo SW jest stylowy i funkcjonalny

Składowe wnętrza Tipo znamy m.in. z Jeepa Renegade’a (kierownica) czy innych Fiatów (pokrętła klimatyzacji) Adaptacyjny tempomat w Tipo to element pakietu „bezpieczeństwo” za 2000 zł, w wersji Lounge seryjny jest tempomat klasyczny, który kosztuje 900 zł (w dwóch podstawowych odmianach Tipo)
Kombi Fiata, jako jedyny model w porównaniu, ma z tyłu podłokietnik, i to z uchwytem na butelkę. Nie tylko dzięki niemu, ale też największej przestrzeni (niemal płaska podłoga) podróż przebiega najwygodniej we wnętrzu Fiata. Oparcie kanapy jest składane i dzielone w proporcji 60:40

Baleno w tym towarzystwie stoi trochę z boku, próbuje co prawda grać takimi elementami jak dach przedłużony małym spojlerem, ale prawda jest taka, że na ulicy nie jest autem, które zapada w pamięć. Co, jesteśmy pewni, dla wielu będzie zaletą. Ot, zwykły mały samochód, bez stylizacyjnych szaleństw, ale i bez wpadek.

Trzy kabiny trzech „dyskontowych” aut z rocznika 2018 od tych sprzed kilku lat różnią się głównie tym, że w każdym znajdziemy kolorowy ekran dotykowy. Wirus cyfryzacji jeszcze się w tych modelach nie zagnieździł na taką skalę jak w droższych autach, co ma tę zaletę, że po tarczach zegarów przesuwają się analogowe wskazówki, czytelność każdego zestawu jest wysoka, klimatyzację obsługuje się pokrętłami (w Suzuki przyciskami) i generalnie nie ma problemu ze znalezieniem odpowiednich funkcji. Na czoło wysuwa się Suzuki, którego ekran ma najlepszą jakość obrazu i najżywsze kolory, a wyświetlacz między zegarami, jako jedyny, zna więcej barw niż czerń i biel. W tak małym aucie pełnym szarości wprowadza to pewne ożywienie. Elegancko wygląda też dotykowy centralny ekran Tipo, na którym na dodatek zupełnie nie widać śladów użytkowania w postaci odcisków palców. Najwygodniejszy w obsłudze, bo najprostszy (dzięki kafelkom w menu) jest system Dacii. W każdym modelu znajdziemy porty USB, a w Dusterze i Fiacie również po dwa gniazda 12V.

REKLAMA

O ile kolorowy wyświetlacz między zegarami w Suzuki wygrywa konkurs piękności, o tyle jego obsługa wymagająca przełożenia ręki przez kierownicę to zupełna pomyłka. Skupieni na szczegółach i lubiący technologiczne niuanse Japończycy nie omieszkali też zmieścić w komputerze pokładowym Baleno tak „kluczowych” informacji jak chwilowa siła wciśnięcia pedału gazu czy hamulca. Miejska natura Włochów (a przede wszystkim ich aut) odbija się natomiast w funkcji City, czyli zwiększonej sile wspomagania układu kierowniczego, która w Tipo z jednej strony zupełnie pozbawia wyczucia tego, jak są skręcone koła, a z drugiej manewrowanie i parkowanie sprowadza do niemal bezwysiłkowego kręcenia kierownicą jednym palcem. Dość surowy charakter Dustera uwidacznia się w bagażniku, któremu nie zafundowano ani podwójnej podłogi (mają ją Baleno i Tipo – ten drugi również bardzo przydatne haczyki na torby oraz głębokie schowki w bocznej części kufra), a pod wykładziną jest po prostu surowa blacha. Koło zapasowe (400 zł dopłaty) umieszczono natomiast pod podwoziem.

Suzuki  Baleno jest ekonomiczny bardziej niż diesel

Rozbudowany panel do obsługi klimatyzacji to jeden z elementów rozweselających wnętrze Baleno. „Aluminiowe” wstawki nie udają, że są czymś więcej niż plastikiem i nie wyglądają pretensjonalnie
Ergonomia wnętrza to atut Baleno, co w wypadku „japończyków” nie jest regułą. Tylko przycisk przy zegarach służący do obsługi kolorowego wyświetlacza jest jak sprzed 15 lat. Część informacji, które pokazuje komputer pokładowy (wykresy z siłą hamowania) służą tylko rozrywce, do jazdy są zupełnie nieprzydatne. Dostęp bezkluczykowy działa też od strony pasażera

Pod względem użytych materiałów wszystkie trzy modele prezentują wyrównany poziom, tzn. w każdym znajdziemy przede wszystkim plastik, miejscami lepszej, a miejscami gorszej jakości. Wnętrze Dacii w końcu nie wygląda tak, jakby z wtryskarki wlano do niego najtańszy rodzaj tworzywa, nie czekając nawet, aż przyjmie ostateczny kształt. Dobre są zarówno wrażenia zapachowe, jak i dotykowe. Najsłabiej wypada Suzuki, które materiałami jeszcze się broni, natomiast w kilku miejscach poziom spasowania elementów (np. między dolną częścią deski rozdzielczej a drzwiami) odbiega od reszty. Najlepszą robotę wykonał zdecydowanie Fiat (warto zaznaczyć, że Tipo powstaje w Turcji), w którym mogą się podobać np. wstawki z jasnego materiału przypominającego alcantarę, a cały kokpit wygląda po prostu najlepiej. W każdym z testowanych samochodów plastiki są też bardzo odporne na zarysowania.

W Baleno obraz z „monitoringu” ma zdecydowanie najlepszą jakość Ten z Tipo nie wyróżnia się niczym szczególnym, poza tym, że czasem się zawiesza lub znika Duster ma największe pole widzenia, również na to, co znajduje się z boku

REKLAMA

REKLAMA

Nadwozie Fiata jest na włoski sposób oryginalne, Dacia wygląda na twardego zawodnika, a Baleno jest raczej anonimowe. Czyli porządek świata zachowany

Komfort i nic ponadto

Czy w aucie tego typu potrzebne jest coś więcej niż komfort i funkcjonalność? Na przykład jakieś wciągające w samą jazdę wyższy poziom przyczepności albo zwinności? Naszym zdaniem absolutnie nie, dlatego zarówno Tipo, Baleno, jak i Duster robią na drodze to, czego się od nich wymaga – tzn. generalnie po mniejszych lub większych ruchach kierownicy zmieniają kierunek w mniejszym lub większym stopniu, zachowują pewną przyczepność do momentu, w którym zaczynają poddawać się opony, co w każdym aucie objawia się ich piszczeniem i interwencją układu ESP. W każdym przypadku przechył nadwozia pogłębia się wprost proporcjonalnie do prędkości, więc wyczucie granicy możliwości auta jest łatwe. Największe chęci do zamiatania tyłem w nerwowych sytuacjach wykazuje nieobciążone Tipo, którego układ kierowniczy działa w sposób typowy dla tej marki. Czyli na kierownicy jakiś opór czuć, ale informacje zwrotne są jakby przefiltrowane. W Baleno i Dusterze kierownica zupełnie nie sprawia wrażenia, jakby była połączona z przednimi kołami, w tym pierwszym dodatkowo trzeba się sporo nakręcić przy manewrach, bo skrajne położenia kierownicy są daleko od siebie. Na plus należy zapisać, że w każdym z tych aut zwykłe, codzienne manewry wykonuje się niemal bez myślenia o nich, a układy kierownicze działają lekko. Niczego więcej się nie spodziewaliśmy, więc o rozczarowaniu nie może być mowy.

Wyróżnienie specjalne za układ zawieszenia dostaje Duster. Do komfortu, który zapewniają też Fiat i Suzuki, dorzuca bowiem coś, co można nazwać poczuciem absolutnej niezniszczalności. Kierowca ma pewność, że niezależnie od tego, jaka nawierzchnia znajdzie się pod kołami Dustera, auto przejedzie, choć może bardziej pasuje słowo „przeleci” bez uszczerbku „na organizmie”.

Takie wrażenie nie jest zresztą wyjątkowe tylko w tym gronie, bo nawet wśród crossoverów są auta bardziej i mniej terenowe. Duster na pewno należy do pierwszej grupy.

REKLAMA

Tanio, ale nie z dieslem

Duster i Tipo, wyposażone w turbodiesle o pojemności odpowiednio 1,5 i 1,6 litra, są droższe od benzynowych wersji o 11 500 i 8000 zł. I to naszym zdaniem zbyt duża przepaść, nawet jeśli brać pod uwagę niewielkie zużycie paliwa każdego z nich. Poza tym o ile turbodiesel Dacii jest naprawdę dobrze wyciszony, o tyle ten w Fiacie brzmi zbyt surowo, nawet podczas postoju. Występuje w nim też turbodziura, którą nieco tuszuje dwusprzęgłowa przekładnia (za 6000 zł ekstra).

Na plus w każdym przypadku trzeba zaliczyć dynamikę przy prędkościach do około 120 km/h. Baleno poza miastem zupełnie traci oddech, natomiast do jazdy w mieście jest stworzone. Dawno nie spotkaliśmy się z tak płynnie działającym systemem start/stop, który dzięki układowi mild hybrid wyłącza silnik poniżej 15 km/h, zachowując pełne wspomaganie kierownicy i działającą klimatyzację. Na wykład o płynności systemu start/stop do Japończyków powinni zapisać się Włosi.

Baleno notuje też bardzo niskie zużycie paliwa – w mieście wynosi około 5,5-6 l/100 km. Na autostradzie Suzuki brakuje jednak szóstego biegu, silnik pracuje na zbyt wysokich obrotach i w kabinie robi się za głośno.

Wybór auta zależy od potrzeb kupującego. Z Baleno najlepiej żyje się w mieście, Duster jest autem najbardziej uniwersalnym, a Tipo SW uśmiecha się głównie do rodzin z dziećmi. Niestrawności nie wywołuje jednak żaden z nich, choć żaden nie jest idealny.

DACIA DUSTER
Droga, jaką przebył Duster w ostatnich latach jest imponująca. Po tej stronie cennika jest dokładnie tym, czym Rolls-Royce po drugiej. Stosunek ceny do jakości i tego, co ten model oferuje jest chyba najlepszy na rynku. A rynek to widzi i Duster regularnie melduje się w pierwszej „10” najchętniej kupowanych aut w Polsce. Samochód do wszystkiego i na każde warunki. Oszczędności w Dusterze nie są nachalne; układowi kierowniczemu brakuje precyzji.

FIAT  TIPO SW
Żywy dowód na to, że Fiat wciąż potrafi robić dobre auta. Tipo jest praktyczne, obszerne, nieźle wyposażone i oszczędne. Jeśli dodać do tego przystępną cenę, efekt jest taki, że są w Polsce miesiące, kiedy klienci indywidualni najchętniej wybierają właśnie „dużego Fiata”. Do poprawy wyciszenie kabiny i praca układu start/stop.

SUZUKI BALENO
To chyba największe zaskoczenie w tym starciu, bo co się okazuje? Baleno zachwyca ekonomią, ma najlepszy z tej trójki system multimedialny, a w niespełna czterometrowym nadwoziu udaje mu się wygospodarować bagażnik na miarę auta kompaktowego oraz dużo miejsca na kanapie. Tu i ówdzie brakuje jakości, poza miastem – dynamiki.

 

 

Tekst: Szymon Piaskowski Fot. Jacek Hanusz, Bartłomiej Żywarski

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij