Dacia Sandero kontra Kia Rio i Renault Clio: Dwóch na jednego - TEST

Dacia Sandero trzeciej generacji pozostaje jednym z najtańszych aut na rynku. Czy potrafi dotrzymać kroku Renault Clio pochodzącemu z tego samego koncernu albo Kii Rio? Test wersji z silnikami benzynowymi 1.0 i 1.2.

Clio, Rio, Sandero Fot. Rossen Gargolov
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 48 500 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Auta wielkości Renault Clio zapewniają dzisiaj wysoki standard – są wygodne dla czterech dorosłych pasażerów, sprawdzą się nie tylko w mieście, ale i na autostradzie, mają nowoczesne systemy z zakresu bezpieczeństwa. Tyle że najtańsze Clio kosztuje prawie 58 000 zł.
Są jednak nieduże samochody za nieduże pieniądze, np. Dacia oferuje Sandero już za 41 900 zł. To niewielka kwota za nowe auto, tym bardziej że model trzeciej generacji, jest pod każdym względem lepszy od poprzednika. Nasuwa się pytanie, czy nie zaoszczędzić kilku tysięcy złotych i zamiast na model droższej marki, zdecydować się właśnie na Dacię Sandero?
Do porównania z Renault Clio i Kią Rio Dacia nie wystawiła jednak najtańszego Sandero z 67-konnym silnikiem wolnossącym. Do testu staje wersja z trzycylindrową turbodoładowaną jednostką 1.0 o mocy 90 KM, z lakierowanymi zderzakami, radiem i centralnym zamkiem z pilotem. Takie auto jest droższe od najtańszego o 9000 zł. Mimo to, z ceną 50 900 zł, Sandero i tak kosztuje dużo mniej niż jego testowi konkurenci.
Na Renault Clio, powstające w tym samym koncernie co Dacia i z takim samym trzycylindrowym silnikiem turbo, w bogatszej wersji Intens trzeba wydać 68 400 zł. Tańsza od niego jest Kia Rio w środkowej wersji wyposażenia „L” za 60 990 zł.

Renault Clio: nowocześnie

Część wyższej ceny Clio rekompensuje bogatszym wyposażeniem seryjnym. Znajdują się w nim np. LED-owe reflektory, elektrycznie regulowane lusterka, system rozpoznawania znaków drogowych czy system utrzymywania samochodu na pasie ruchu, a także klimatyzacja automatyczna, czujniki parkowania z tyłu i system bezkluczykowego dostępu do auta. Poza tym Clio jest jedynym modelem w tym towarzystwie ze samościemniającym się lusterkiem wewnątrz i szybami zamykającymi się i otwierającymi do końca po krótkim przyciśnięciu przycisku. W testowym egzemplarzu znalazły się ponadto duży ekran komputera, a także ekran cyfrowy (seryjny w wersji Intens), na którym wyświetlają się prędkościomierz, obrotomierz oraz mapy nawigacji.
Pod maską Clio zamontowano taki sam jednolitrowy silnik jak w Dacii, w Renault potrzebuje jednak odrobinę więcej czasu, żeby wytworzyć odpowiednie ciśnienie doładowania – rezultatem jest zwłoka w reakcji na wciśnięcie pedału gazu. Jednak ta 90-konna jednostka okazuje się wystarczająca, by Clio i Sandero mogły w miarę sprawnie poruszać się także na autostradzie, chociaż na zwykłych drogach wyprzedzanie zajmuje sporo czasu.

Renault ClioFot. Achim Hartmann
Materiały wysokiej jakości i nowoczesne wyposażenie wnętrza z dwoma ekranami
Renault ClioFot. Achim Hartmann
Renault ClioFot. Achim Hartmann
Renault ClioFot. Achim Hartmann
Renault ClioFot. Achim Hartmann
Podłoga bagażnika znajduje się nisko, bagaże trzeba przekładać nad wysokim progiem. Na telefon przewidziano specjalną półkę, zegary cyfrowe są seryjne w wersji Intens. System utrzymywania auta na pasie ruchu, podświetlenie zegarów, ustawienie reflektorów i podgrzewanie kierownicy włącza się przyciskami z lewej strony tablicy rozdzielczej


Zakręty Clio pokonuje zwinnie i bezpiecznie, jego nadwozie przechyla się nieznacznie. Układ kierowniczy o przyczepności kół informuje tylko na tyle, na ile to niezbędne. Dźwignię zmiany biegów umieszczono nietypowo, ale jej odległość od kierownicy jest mniejsza niż w pozostałych dwóch autach. Za mały, czy raczej za krótki, okazuje się podłokietnik (1500 zł w pakiecie), nie da się oprzeć o niego łokcia, żeby zmieniać biegi.
W sumie Clio zapewnia jednak dobry komfort jazdy. Fotele są wygodne także podczas długich podróży, hałas najmniejszy spośród aut w tym teście, a dość twarde, ale komfortowe zawieszenie trzyma nadwozie w ryzach. Bezstresowy okazuje się też system obsługi, brakuje tylko kontrolera czy przycisków bezpośredniego dostępu do najważniejszych funkcji. Mimo to obsługa dotykowa urządzeń działa o wiele lepiej niż ospale reagujący system w poprzednim Clio.

ZADANIE SPECJALNE

Można oczywiście długo wyliczać niedostatki wyposażenia Dacii Sandero, która w najtańszej wersji nie ma np. ani dzielonego oparcia kanapy, ani jakiejkolwiek klimatyzacji. Tyle że to nie ma sensu. Dacię stworzono po to, by spełniała podstawowe potrzeby transportowe i niewiele kosztowała. Sandero doskonale wywiązuje się z zadania – ma nowoczesną płytę podłogową współczesnego Clio, właściwości jezdne jak większość aut tej klasy i daje kierowcy poczucie, że – jak napisaliśmy kiedyś – jeżdżąc tym autem, niczego nie poświęca.

Roman Skapskiauto motor i sport
Roman Skapski

Clio, Rio, SanderoFot. Rossen Gargolov

Kia Rio: dobra, ale ma za słaby silnik

Przesiadka do Kii. Również w tym aucie nie można narzekać na braki w wyposażeniu. Rio ma elektrycznie regulowane lusterka zewnętrzne (podgrzewane) i szyby, klimatyzację automatyczną, zestaw głośnomówiący z bluetoothem, interfejsy Android Auto i Apple CarPlay – oraz oczywiście słynną 7-letnią gwarancję Kii. W wersji L są też czujniki parkowania z tyłu, kamera cofania, system utrzymywania auta na pasie ruchu czy układ automatycznego hamowania wykrywający samochód, rowerzystę i pieszych.
Pod seryjnym dotykowym 8-calowym ekranem znajduje się zestaw przycisków zapewniających prosty dostęp do najważniejszych funkcji. W sumie system obsługi jest w Kii najlepszy w tym gronie aut. Na pochwałę zasługują też praktyczne rozwiązania, jak dwuczęściowa półka na konsoli środkowej czy niski próg bagażnika.

Kia RioFot. Achim Hartmann
Wyróżnia się starannym wykończeniem i ma przemyślany system obsługi multimediów
Kia RioFot. Achim Hartmann
Kia RioFot. Achim Hartmann
Kia RioFot. Achim Hartmann
Kia RioFot. Achim Hartmann
Bagażnik w Kii ma niski próg, pojemność można zwiększyć z 325 do 1103 litrów. Z tyłu jest więcej miejsca niż w Clio, zwłaszcza na stopy. Przyciski pod ekranem multimediów ułatwiają dostęp do najważniejszych funkcji


Rio pozwala na wygodną podróż, jej zawieszenie zestrojono w podobny sposób jak w Clio – dopuszcza wprawdzie nieco większe ruchy nadwozia, ale jest odrobinę bardziej miękkie. Podczas szybkiej jazdy w zakrętach różnice są niewielkie, za to na torze testowym Kia znacznie szybciej przejeżdża slalom, bo układ ESP pozwala jej na więcej. W żaden sposób nie zmniejsza to jednak bezpieczeństwa w codziennych sytuacjach. Układ kierowniczy Kii daje trochę lepsze pojęcie o tym, co dzieje się na styku kół z nawierzchnią, nie działa jednak tak płynnie jak we francuskim aucie.
W porównaniu z Clio z tyłu w Kii pasażerowie mają nieco więcej przestrzeni wokół głowy i więcej miejsca na wsunięcie stóp pod przednie fotele. Są też miłe drobiazgi, takie jak uchwyt na okulary przeciwsłoneczne pod sufitem czy osobne pokrętła, dzięki którym można precyzyjniej regulować strumień powietrza przewietrzającego kabinę. W Renault i Dacii kratki nawiewu należy całkowicie przesunąć w jedną stronę, żeby zamknąć wylot powietrza.
Ten pozytywny obraz Kii Rio zostaje niestety zakłócony po uruchomieniu silnika. Czterocylindrowa jednostka 1.2 o mocy 84 KM jako jedyna w teście nie ma turbodoładowania, co sprawia, że osiąga znacznie niższy maksymalny moment obrotowy (118 zamiast 160 Nm), na dodatek dostępny dopiero przy 4000 zamiast przy około 2000 obr/min. W mieście to nie przeszkadza, ale poza nim silnik trzeba wykorzystywać maksymalnie, żeby Kia była w stanie dotrzymać kroku konkurentom. Szybko staje się to uciążliwe, więc chyba lepiej od razu przeznaczyć dodatkowe 4000 zł na auto ze 100-konnym trzycylindrowym silnikiem z turbosprężarką.

Clio, Rio, Sanderoauto motor i sport

Clio, Rio, SanderoFot. Rossen Gargolov

Dacia Sandero: solidna i niedroga

W Sandero, podobnie jak w Clio, podróżuje się na dużo większym luzie. Dacia, lżejsza od Renault o 44 kg, rozpędza się do setki w czasie 12,2 s, czyli o sekundę szybciej niż Clio (Kia: 14,3 s). Poza tym reaguje o mrugnięcie okiem szybciej na polecenia wydawane pedałem gazu, od czasu do czasu pozwalając sobie na lekkie szarpnięcie. Zużywa 6 litrów benzyny na 100 km, czyli trochę mniej niż Rio (6,2 l) i Clio (6,3 l).
Dlaczego Sandero – auto tej samej wielkości co Clio i wyposażone w taki sam silnik – jest lżejsze, wyjaśnia się po zajęciu miejsca w środku. Po pierwsze, materiały użyte do wykończenia wnętrza pod względem jakości nawet nie ocierają się o te z Clio, po drugie, Dacia ma dużo skromniejsze wyposażenie seryjne. Najważniejsze elementy można jednak dokupić – np. klimatyzacja manualna kosztuje 1700 zł, a regulacja wysokości fotela i kierownicy łącznie 900 zł. Kolejne 1200 zł trzeba wydać na ekran dotykowy multimediów z radiem DAB, przy czym uchwyt na smartfon i system głośnomówiący z bluetoothem należą nawet do wyposażenia seryjnego.

Dacia SanderoFot. Achim Hartmann
Tablica rozdzielcza z prostych materiałów; podłączenie smartfona to nie problem
Dacia SanderoFot. Achim Hartmann
Dacia SanderoFot. Achim Hartmann
Dacia SanderoFot. Achim Hartmann
Dacia SanderoFot. Achim Hartmann
Za uchwytem na smartfon znajduje się port USB. Do obsługi ręcznej klimatyzacji służą mało wyrafinowane stylistycznie pokrętła. Fotele są w miarę wygodne, chociaż słabo wyprofilowane. Po złożeniu oparć kanapy w bagażniku powstaje próg

Lusterka zewnętrzne trzeba jednak ustawiać małą dźwigienką, zamek wlewu paliwa otwierać kluczykiem, a tylne okna opuszczać za pomocą korbek (działają lekko). Z przodu szyby otwierają się elektrycznie, jednak nawet od strony kierowcy dzieje się to tylko wtedy, gdy trzyma się palec na przycisku. Wśród systemów bezpieczeństwa, oprócz zestawu poduszek powietrznych, są tylko wspomaganie hamulców i system ratunkowy eCall uruchamiający się automatycznie w razie odpalenia poduszek powietrznych. Są też uchwyty ISOFIX do mocowania fotelików dla dzieci. Od wersji Comfort wzwyż można kupić takie urządzenia wspomagające kierowcę, jak czujniki parkowania z przodu i z tyłu nadwozia, kamera cofania oraz system ostrzegający o obecności samochodu w martwym polu lusterek – łącznie za 1900 zł.
Podobnie jak w Clio, bagaż trzeba przenosić nad wysokim progiem bagażnika. Za to pasażerowie siedzący z tyłu Sandero mają najwięcej przestrzeni wokół głowy i najwięcej miejsca na nogi, z przodu z kolei zamontowano proste, prawie wcale niewyprofilowane, ale w miarę wygodne fotele. W kabinie Dacii jest najgłośniej, za to zawieszenie okazuje się najbardziej miękkie, co jest wygodne dla pasażerów, ale powoduje czasami spore ruchy nadwozia irytujące podczas szybkiej jazdy. Zadowolonym można być za to z pracy mocno wspomaganego układu kierowniczego.

Clio, Rio, Sanderoauto motor i sport

Za jaką cenę?

Sandero w testowanej wersji Essential ma ubogie wyposażenie, wersja Comfort wydaje się rozsądniejszym wyborem, a kosztuje tylko o 3000 zł więcej – 53 900 zł. Ta cena jest nadal niższa niż modeli konkurencyjnych, warto jednak pamiętać, że dealerzy Dacii raczej nie udzielają rabatów, a ci z Renault i Kii – owszem. Nie da się jednak zaprzeczyć, że różnice jakościowe istnieją i nie dają Sandero szans na zajęcie wyższej pozycji w teście.

Clio, Rio, Sanderoauto motor i sport

 

NASZA OCENA

1. RENAULT Trzycylindrowy, 91-konny silnik zapewnia Clio dobrą dynamikę. Francuskie auto oprócz materiałów dobrej jakości i starannie wykonanego wnętrza ma bogaty zestaw systemów asystujących i najnowocześniejsze wyposażenie techniczne (np. wskaźniki cyfrowe).

2. KIA Wolnossący silnik 1.2 okazuje się za słaby. Rio ma za to dobre właściwości jezdne i zapewnia pasażerom wysoki komfort podróżowania. Wnętrze jest przytulne i solidnie wykonane, a wyposażenie dobre.

3. DACIA Z wyposażenia nowe Sandero ma tylko to, co niezbędne, a jakość materiałów użytych w kabinie jest przeciętna. Jednak pod względem właściwości jezdnych, zużycia paliwa, czy przestronności wnętrza małej Dacii nie można nic zarzucić.

Cena za punkt: Podzielenie ceny auta przez liczbę punktów zdobytych w teście daje odpowiedź na pytanie, w którym modelu stosunek ceny do jakości jest najlepszy. Wygrywa Dacia z wynikiem 151 zł/pkt, jednak tuż za nią plasuje się Kia: 153 zł/pkt. Renault, najdroższy w tym zestawie uzyskuje wynik 168 zł za jeden punkt testowy.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

Zobacz także:
Zobacz również:
WYBRANE DLA CIEBIE

TESTY PORÓWNAWCZE

Czy Alfa Romeo Tonale pokona Volvo XC40? Sprawdzamy 160-konne wersje - TEST

Niedawno to Volvo XC40 było debiutantem, dziś w tej roli występuje Alfa Romeo Tonale. Choć jeżdżą w tej samej klasie i mają podobne moc oraz cenę, nie mogłyby się bardziej różnić – stylizacją, charakterem na drodze i sposobem obsługi. W teście ścierają się wersje benzynowe mild hybrid o mocy około 160 KM.

TESTY PORÓWNAWCZE

Kia Sportage, Opel Grandland, Toyta RAV4 i Volvo XC40: TEST

Silnik elektryczny w mieście, spalinowy w dalekiej podróży – hybrydy plug-in chciałyby być autami uniwersalnymi. Do testu porównawczego stają cztery bogato wyposażone SUV-y tego gatunku: Kia Sportage, Opel Grandland, Toyota RAV4 i Volvo XC40 o mocy systemowej od 261 do 306 KM.

TESTY PORÓWNAWCZE

Skoda Kodiaq vs VW Tiguan Allspace? Bogate w formie i treści: TEST

7-miejscowy SUV to podobno najbardziej mieszczańskie auto, jakie można sobie wyobrazić. Jednak Skoda Kodiaq i VW Tiguan Allspace, obydwa po liftingu i z 200-konnymi dieslami oraz dwusprzęgłowymi skrzyniami biegów, pokazują, że funkcjonalne auto może być też całkiem luksusowe.

TESTY PORÓWNAWCZE

Mercedes C All-Terrain vs Audi A4 allroad: TEST PORÓWNAWCZY

Dla tych, którzy lubią pojeździć luksusowym kombi z daleka od asfaltu, Mercedes przygotował Klasę C w wersji All-Terrain. Porównanie z oferowanym od dawna Audi allroad quattro pozwoli sprawdzić, które z aut bardziej nadaje się do zabaw w kurzu. Test wersji z dieslami o mocy 200 KM.

REKLAMA